Więcej informacji: Lizergamidy w Narkopedii [H]yperreala
Po ostatnim tripie ok. 140ug klarowne stało się, że emocja której kompletnie nie potrafię przetwarzać to lęk. Po doświadczeniu udałem się do terapeuty, bez opowiadania o tripie doszedł do tego samego wniosku. Niestety mechanizm który wykształciłem sobie na radzenie z napięciem to masturbacja, która napędza tą spirale i z mojej perspektywy rozpierdala mi cały układ dopaminergiczny (no już z 13 lat uzależnienia będzie). Problemy oczywiście skorelowany ze zjebany starym którego metodą wychowawczą było wzbudzanie strachu fizycznego czy też psychicznego. Generalnie nowe miasto, brak znajomych, studia zaoczne i blokada psychiczna. Na terapie mnie nie stać więc pozostają enteogeny. Zamierzam jutro zarzucić od 200 do 250 ug i zmierzyć się z sobą jeszcze głębiej.
Poczuć i zapamiętać stany które chcę zmienić, uczucia których nie akceptuje,
Zmierzyć się z dzieciństwem,
Poczuć brak połączeń nerwowych które mnie kreują a które sprawiają tyle egzystencjalnego bólu
Docenić to co mam a to czego nie odzyskam
Zaakceptować siebie
Coś czuje niezły rolleycoaster, moim tripsitterem diazepam a doświadczeniem podzielę się sam z sobą, cóż za barwne żyćko.
Pozdrowionka :)
Wiec przede wszystkim cierpliwosc , pokora i chcec wdrozenia zaobserwowanych rzeczy juz na trzezwo . Generalnie im bardziej masz opory wglebiajac sie w dana sprawe tym zazwyczaj blizej sedna jestes .
Polecam tez dolaczyc regularna medytacje do pakietu bo duzo daje . Ale przede wszystkim badz soba i baw sie dobrze .
Na pierwszym spacerze to sie slabo ubralem, wiec po prostu zmarzlem.
Na drugim to juz bylem ubrany w chuj cieplo, i zmarznac nie bylo opcji.
Wczesniej tak nie mialem - (ale w sumie w lato bylo wczesniej).
Zdarza się. Najczęściej na wejściu. Zdarza się też tak, że jest błogo cieplutko.
Hm... mnie uczucie zimna trzymalo kilka godzin. Grube dresy i bluza i pod koldra lezalem.
Na pewno było Ci zimno? Może to było drżenie ciała długo się utrzymujące, które skojarzyłeś z poczuciem zimna i sobie wkręcałeś, że Ci strasznie zimno.
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.
