Od początku związku do samego końca codziennie spotkania nie licząc pojedynczych dni, przez co nie miałem wiecej niż 10 znajomych, ani niczego oprócz jej. Dodatkowo brak jakiegoś większego kontaktu z rówieśnikami i olewanie szkoły od dawna, skutek po prostu dziwny, odrealniony typek. W okolicy listopada zgadałem sie ze starym znajomym z którym zerwała dziewczyna w tym samym momencie. Zaczęliśmy pić co tydzień potem co kilka dni co jakiś czas wychodząc do ludzi, szybko podłapałem kontakt z jego znajomymi. Z czasem zacząłem imprezować nawet 5-7 dni w tygodniu zlewając totalnie szkołę czy prace. Mimo utraty źródła zarobku mogłem pozwolić sobie na imprezowanie przez rozrzutnych znajomych którzy przez wiekszość czasu stawiali i fundowali życie. I tak od grudnia do pierwszego marca codziennie był pity alkohol.
W tym momencie zauważyłem ze bez alkoholu nie jestem w stanie wyjść z domu, zrobiłem domowy dwu tygodniowy detoks który przyniósł ulge. Byłem najlepszą wersją samego siebie jaką pamiętam. Introwertyczny, szybkie myślenie. W okolicach połowy kwietnia zacząłem ochoczo jarać co tydzień łącząc z alkoholem który niwelował moje psychozy co szybko przejęło kontrole nade mną, nie pomagali znajomi którzy mogli walić wiadro za wiadrem a ja po jednym już czułem sie zbyt zrobiony. Tolerka szła równo i już w okolicy końca maja pierwsze "cieżkie" narkotyki zawitały. Wraz z pierwszym speedem połączonym z marichuaną zakochałem sie w tej substancji i tak naprawdę przesiadka z weedu na kilku dniowe ciągi amfetaminy zajęła może tydzień. Od tamtego momentu praktycznie co kilka dni znikałem z domu na kilkudniowe imprezy, i tak do tego momentu. Od czerwca spróbowałem wiele substancji w ciągach i miksach np: morfina i.v bupra i.v 2-cb, DXM, Clon, alpra, alkohol, hasz, MDMA a i ostatnio K-B na których pół grudnia przelatałem ciągami. W tym czasie miałem tylko jeden dwu tygodniowy i przymusowy detoks. Dodatkowo moja dieta raczej w głównej mierze opiera sie na fast foodach + izotoniki albo mrożonych fast foodow
Wiem ze jest problem, i chce rzucić cały syf. Dodatkowo kolejna mi bliska osoba odcięła sie ode mnie jednocześnie dając mi znać ze to ostatni moment w którym jeszcze mogę cokolwiek zrobić.
Nie obawiam sie uzależnienia fizycznego i jego skutków a głównie psychiki.
Od początku tego roku nabawiłem sie problemów z głową i ciałem.
Pamięć krótkotrwała i długotrwała mocno zaburzona brak wspomnień wycięte miesiące z zycia głównie co pamiętam to emocje i duże ogólniki, nie moge przypomnieć jak napisać dane słowo po angielsku, ale to samo zdanie bez problemu jestem w stanie przetłumaczyć na polski, bardzo "mętna głowa" i specyficzny tok myślenia".
Bez używek nie jestem w stanie wyjść do ludzi bez strachu, brak poczucia wartosci samego siebie, brak motywacji do czego kolwiek, ogromny lek przed dzwonieniem do miejsc typu lekarz czy pizzeri, brak emocji chyba ze smutek i płacz, czasem też płacz mimo żadnych emocji, ocenianie innych i strach przed tym jak wypadnę przed kimś nawet losowo minięta osoba w komunikacji miejskiej, strach przed samotnością, myśli samobójcze, drażliwość, wachawki nastroju od smutku/lęku/strachu do całkowitej neutralności, izolacja.
Z fizycznych objawów głównie brak kondycji, całkowity brak libido, czerń w kącikach i pod oczami, rozwalony nos(od miesiąca smarkanie czymś pomiędzy krwią ropą a smarkami i strupami) częste skurcze i ból mieśni.
Teraz pytanie, co moge zrobić dla samego siebie żeby pomóc sobie, gdzie szukać nowych znajomości(szkoła zaoczna weekendowa wiec odpada), co robić w wolnym czasie, suplementacja, farmakologia, terapia?
02 stycznia 2022Eukodal pisze: Dodatkowo kolejna mi bliska osoba odcięła sie ode mnie jednocześnie dając mi znać ze to ostatni moment w którym jeszcze mogę cokolwiek zrobić.
Nie obawiam sie uzależnienia fizycznego i jego skutków a głównie psychiki.
Niemniej psychiczne szkody są rzeczywiście dużo gorsze (zakładając, że któregoś dnia nie wpompujesz za dużo). bupra i morfina to nie zabawki - szczególnie brane na zmianę. Wiesz w ogóle, że nie można podawać buprenorfiny będąc jeszcze pod wpływem innych opio?
Tak naprawdę dna dotknąłęm dopiero w lutym-marcu robiac 6 miesieczny ciag na"mefedronie" i dochodząc do dawek 6g dziennie. Wyszedłęm z tego syfu tylko przez to ze ktoś wycianął do mnie ręke w peaku mojego ciagu gdzie mało nie skończyłem albo w grobie albo w więzieniu. Po tej przygodzie co prawda nie jestem tym samym czlowiekiem, bardzo zmieniło mnie to wszystko. Każdemu kto bedzie to czytał polecam, albo terapie albo znalezienie kogoś dla kogo chcecie sie zmienić zeby go po prostu nie ranić.
Swoją drogą co mi sie stało? Po odstawieniu mefki z dnia na dzien przez tydzien miałęm tiki na całm ciele(do tego stopnia ze umiałęm sie telepać w łózku), gorączke podchodzącą pod 39c ale czułem zimno, ogromne problemy ze snem, co 30 minut wybudzenie cały zalany potem z przyspieszonym biciem serca, brak apetytu, boł w stawach miesniach coś jak przy skręcie po opiatach?
Zwyczajne efekty odstawiene?
02 stycznia 2022furyofpatientman pisze: Raczej polecam psychiatre i psychologa/psychoterapeute i potem farmakologie. I nie lecz sie na wlasna reke, to najwazniejsze. Do tego rutynowe badania czy nie wyszedl ci jakis uszkodzony gen jak mi i bedziesz z chujem w dupie. Ogolnie to tak jak mowie badania i psychiatra to pierwsze, detox to drugie, potem leczenie a reszta sama przyjdzie, tylko i wylacznie czas jest tu na wadze. Najlepszy podobno w Grudziadzu detoks.
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Mnisi szmuglowali narkotyki. Ukryli je za fałszywymi ściankami
22 buddyjskich mnichów zostało aresztowanych na międzynarodowym lotnisku w Kolombo w Sri Lance. W ich bagażach znaleziono łącznie około 110 kilogramów marihuany.
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands
Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.
Ponad miliard euro w kokainie. Rekordowy transport przechwycony
Hiszpańskie służby przejęły statek towarowy Arconian, który mógł transportować od 30 do 45 ton kokainy wartej ponad miliard euro. Jednostka wystartowała z portu w Sierra Leone, gdzie zbiegł znany holenderski król przemytu narkotyków Bolle Jos Leijdekkers. Dla hiszpańskiej policji to największy udaremniony przemyt w historii.
