Zgadzam się z tym co napisałeś, osobiście znam przypadek osoby która całkowicie powykręcała sobie psychikę, właśnie przez branie stymulantów bez umiaru. Teraz gościu biega po klatce schodowej z nożem, prawie całkowicie nie ma z nim kontaktu.
Co do schizofrenii "ukrytej" myślę że chodzi bardziej o niezdiagnozowaną, która nie wykazuje typowych objawów, bo jeszcze jest w trakcie rozwoju. Choroba może się aktywować zarówno w dzieciństwie, jak będąc już dorosłym. Znane są przypadki, kiedy pierwsze halucynacje pojawiały się u osób nawet w okolicach 30-tki, które dotychczas żyły normalnie i kompletnie nie były świadome rozwoju choroby.
Częste branie substancji psychoaktywnych może doprowadzić do zdecydowanie szybszego rozwoju schizofrenii lub drastycznie pogłębić jej przebieg.
przechodząc do pytania, od 2 tygodni (mniej wiecej od czasu gdy ostatnio wzielam LSD) czuję się ciągle zmęczona, nie mam siły. budząc się czuję jakby lekkie przeziębienie, nie wiem jak to opisać. nawet lekka gorączka raz na jakis czas. nawet po mj mam flashbacki, po prostu mam do nich sklonnosci, nie wspominajac juz o LSD, bo to narkotyk, ktory potrafi mi cos ,,zlego'' zrobic na drugi dzien, ale bez tragedii. takze no, zdażaja mi sie odrealnienia, flashbacki, czasem nawet lekkie omamy słuchowe. pierwsze dni po LSD przejscie z pokoju do kuchni zawierało w sobie kilka stacji, bo się meczylam. no ogolnie takie rzeczy.
na poczatku czulam, ze to zjazd, ale gdy nie przechodzil pomyslalam, ze moze wchodze w faze depresji, ale czuje sie psychicznie bardzo ok, mam ochote wszedzie wychodzic, na dwor, do znajomych, imprezy, ale nie mam tej sily fizycznej. jestem powolna i mniej logicznie mysle. w dosc malych odstepach czasu biore drugi wplywajace na serotonine, wiec podejrzewam, ze to może byc zespol serotoninowy. moze ktos mial/ma podobnie?
A kwestia wzroku to może HPPD, ale ciężko stwierdzić bez szczegółów :).
10 kwietnia 2021Morfeo pisze: Bylem pare razy u laryngologow, robili mi badania i nic nie zrobili istotnego poza wzieciem pieniedzy. Cisnienie mam w normie.
Zmień dietę, w pierwszej kolejności eliminując wysokoprzetworzone tłuszcze, a jak pomoże, to przelej mi hajs na konto.
Zmieniłem diete na dietę ketogeniczną i wszystko zredykowało się. Coś tam piszczy, ale słychać jak się skupię na tym. Zajebista sprawa, polecam na szumy. Jak zacząłem jeść węgle to znowu wracało
To ma sens, bo pisk w uszach ma pewien związek z nadaktywnością mózgu i leki które na niego czasami pomagają to leki przeciwpadaczkowe (np. pregabalina). Dieta ketogeniczna też jest metodą leczenia padaczki (chociaż teraz rzadko stosowaną), więc nie dziwne że jak pomaga na padaczkę to może też i pomagać na piski.
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Marihuana a demencja. Nowe badanie przyniosło zaskakujące wyniki
Bezpieczna likwidacja nielegalnych laboratoriów – specjalistyczne CBŚP
Na terenie Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, w ośrodku ITCCCL (International Training Center for Combating Clandestine Laboratories) prowadzonym przez CBŚP, policjanci wzięli udział w szkoleniu dotyczącym likwidacji nielegalnych laboratoriów narkotyków syntetycznych z wykorzystaniem zespołów specjalnych CBŚP i kontrterrorystów. Przedsięwzięcie zorganizował Wydział do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji.
Diler z Anglii przyjmował nietypową walutę. Uzależnieni spłacali długi rzadkimi kartami Pokemon
Nietypowa waluta w narkotykowym biznesie pod lupą angielskich śledczych. Podczas przeszukania domu 26-letniego dilera policjanci zabezpieczyli nie tylko kokainę, marihuanę i gotówkę, ale także pudełko z rzadkimi kartami Pokemon. Szybko wyszło na jaw, że służyły one uzależnionym do spłacania długów u przestępcy.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
