Znam przypadek w którym alkohol skłania człowieka do brania meth."
Tzn - Człowiek pije alko aż nagle wchodzi ten moment w którym chce się ocucić, i tak właśnie sięga po meth...
I moment w którym przestaje się liczyć odpowiedzialność, sumienie, normalność tylko byle by się odurzyć najlepiej jak najmocniej żeby nic ani nikt nie wzbudzało żadnych emocji/uczuć/schiz...
Najdziwniejsze w tym stanie jest to że kiedy rozmawiasz z znajomymi o swojej sytuacji życiowej raczej opinie są pozytywne że znajdujesz się w dobrym momencie życia...
A tak na prawdę naj wieksze szczęście zapewniło by gdyby dragi się nie kończyły i wieczny spokój od strony społeczeństwa...
Dziwny stan, opisał bym go tak - na skraju samobójstwa/ przedawkowania/odurzenia hipnotycznego...
Jak z tego wyjść szczerze nie wiem... / Proszę o rady.
Pozdrawiam./ /uwazajcie na siebie.
Nie wyjdzie się z tego bez trzeźwego przewartościowania swojego życia. Jedno potknięcie odpala potężną machinę która ustawia wszystko na stary tor, na co również pomoże tylko zmiana schematu postępowania w takiej sytuacji. Realna chęć bycia trzeźwym już jest krokiem w dobrą stronę. Spokój, relaks i bliscy bardzo pomagają.
Rownoczesnie z pojawieniem się głódu, problemu, powinna też iść świadoma myśl jak ma się teraz zamiar sobie z tym poradzić, i zamiast ucieczki w ćpanie, znaleźć inne wyjście. Oczywiście, nie robiąc przy tym problemu z wszystkiego, bo na niektóre rzeczy po prostu nie ma się wpływu, albo przechodzą same. Potrzeba zacząć rozróżniać głód, od zwykłego złego samopoczucia; realne zagrozenie od lęku itd
----------------------------------------------
Narkotyki nie były przyczyną one były skutkiem jak sądzę ciężkiej depresji w tym przypadku. Wiem co mówię,tez już nie mam sily dłużej dźwigać ciała,nie wiem jeszcze tylko czy jutro czy za tydzień ale final opowieści pt moje życie już znam
Scalono posty użytkownika. - {owerfull}
----------------------------------------------------
Mozna Ci jakos pomoc ? Odezwij sie na priv jesli masz ochote
Scalono posty użytkownika. - {owerfull}
13 lipca 2021defpruf pisze: Ciężko mi dzisiaj zebrać myśli... Dużo ostatnio w moim życiu się wydarzyło... Też straciłem kogoś bliskiego, nie syna tylko przyjaciela, ale meta również się do tego przyczyniła. Mam urlop i zamiast cieszyć się nim - walczę... Każdego jebanego dnia - walczę by nie przycpac. Ta walka to już 5 lat... Były suckesy, były porażki - jak to w życiu. Kilka razy chciałem się zabić jak docierało ile przez nią straciłem. Spotykam kolejnych uzależnionych przyjaciół, słyszę o kolejnych pogubionych duszach, widzę jak ta suka niszczy wszystko co dobre w życiu i... Ciągle mam ochotę przyjebać po nosie, zapomnieć o wszystkim na te kilka godzin... Nauczyłem się funkcjonować od upadku do upadku. Wypracowałem sporo sposobów na radzenie sobie z głodem. Ale mam dzisiaj poczucie, że nigdy z tego nie wyjdę tak do końca... Najlepiej nigdy nie zaczynać tej przygody. Moje kondolencje MalaMi
Bardzo poetyckie zakończenie tego postu...
Pomijając fakt "że tak na prawdę jeżeli nie chce się z czymś walczyć to się z tym nie walczy" ~~ Autor nieznany
Moje kondolencje również dla @MalaMi niech mu ziemia lekką będzie :)
Naczy jeżeli chodzi o wychodzenie z uzależnienia od metamfetaminy to na pewno trzeba odstawić najpierw wszystko co napędza do zażycia metamfetaminy taka rada kiedyś gdzieś to słyszałem od terapeutów którzy są w zawodzie chyba po 10/20 lat...
Bardzo często tak to działa coś na pozór normalnego/niewinnego napędza do zażycia metamfetaminy potocznie zwaną (kurz diabła)...
Koniec końców i tak wszystko to kwestia nastawienia i wyjścia ze starych myśli= odbudowanie i remont własnego charakteru oraz ego = nowe życie/wyjście z uzależnienia???
PS:
Wszystkiego dobrego i uważajcie na Siebie :))
17 maja 2021MalaMi33 pisze: Dzis odpalilam jego kompa, kilka pootwieranych stron, gierka, komunikatory. Mysle ze nie byl to " zloty strzal " , organizm po prostu nie wytrzymal kolejnego razu. Czy to cos zmienia ? Niewiele . Fakt ze nie zyje czlowiek ktory mial przed soba cale zycie pozostaje faktem. Nie nawracam i nie pouczam ale prosze, pomyslcie zanim staniecie na tej rowni pochylej.
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem
Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.
Rekiny na „bombie”. Przechodzą pozytywnie testy na narkotyki i kofeinę
Rekiny pod wpływem kokainy? To brzmi jak przepis na absurdalny horror. Niestety, to nasza ziemska rzeczywistość. U drapieżnych ryb żyjących w rajskich wodach Bahamów wykryto obecność narkotyków, leków i kofeiny. To nie oznacza jednak, że rekiny zmieniły styl życia na „imprezowy” – to my zmuszamy je do udziału w niebezpiecznym eksperymencie chemicznym.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.