Metodyka, przygotowanie, oraz logistyka gotowania, palenia, lub waporyzacji.
ODPOWIEDZ
Posty: 118 • Strona 4 z 12
  • 3494 / 739 / 9
Niedawno jadłem ciastka, które około rok były zamrożone. W ogóle chciałem jakiś temat a tu chłop, taki nie stricte dill, mi ciacha zajezdża. Działały. Bardzo fajnie, nie takie pierdolnięcie w łeb tylko takie subtelne, wesołe tło wytworzyły. :pacman: :liść:
Nawet Obi-Wan Kenobi był kiedyś helupiarzem.
  • 8 / 2 / 0
Zdecydowanie mój ulubiony sposób przyjmowania, poza pierwszym razem kiedy zjadłam za dużo :D

Podaję swój przepis na ciasteczka, jest banalny, a wychodzą pyszne i można je przechowywać dłuższy czas (ale trzeba zabezpieczyć przed powietrzem żeby się nie zeschły i włożyć do jakiegoś słoika, pudełka etc. Albo chociaż zawinąć w papier/folie do pieczenia).
Przepis na 1g suszu, wychodzi mi około 30 ciastek, ale to zależy od wielkości foremki. W przypadku większej ilości suszu wyjdą nam po prostu mocniejsze, można sobie w kalkulatorze policzyć dawki, ew. Użyć odpowiednio większej ilości składników. Ja jednorazowo jem ok. 5-7, przy tolerancji raz, max 2 w tygodniu.

Pozostałe składniki:
Szklanka mąki
Łyżeczka proszku do pieczenia
Jajko
Pół tabliczki gorzkiej czekolady (z mleczną jest za słodko :D)
100g masła
Ok. pół szklanki cukru (w zależności czy wolimy mniej lub bardziej słodkie, dla mnie pół szklanki to górna granica)
Można też dorzucić jakieś swoje składniki wedle upodobania, np. Rodzynki

Przygotowanie:
1. Susz i czekoladę jak najbardziej rozdrobnić
2. Masło i cukier razem mooocno rozgnieść w misce aż będą jednolitą masą, w trakcie tego procesu dodać jajko.
3. W osobnej misce zmieszać mąkę z proszkiem do pieczenia.
4. Produkty z obu misek zmieszać i dodać mj oraz nasze dodatki, domyślnie rozdrobnioną czekoladę. Następnie dokładnie wymieszać.
6. Rozwałkować ciasto i uformować ciastka.
5. Ciastka ułożyć na natłuszczonej blasze do pieczenia tak żeby się nie dotykały.
6. Piec ok. 20 minut (można sprawdzić wykałaczką czy ciasto jest już twarde) w piekarniku nagrzanym do ok. 120, max 150°C (nie wiem dokładnie ile w moim piekarniku to wychodzi, ale ma 8 poziomów temperatury i używam drugiego, lepiej piec w mniejszej temperaturze a dłużej, żeby nie tracić tego co w naszej roślinie najcenniejsze).

I gotowe :)

(Nie dekarboksyluję wcześniej suszu, bo wystarczy mi że ten proces zachodzi samoczynnie w piekarniku, ale jak ktoś chce, to nic nie stoi na przeszkodzie).
  • 1100 / 273 / 0
29 grudnia 2019RickStrassman69 pisze:
Właśnie co do dekarbu kiefu też nie mogę znaleźć żadnych informacji, albo źle szukam :v. Mogę równie dobrze mogę go przykryć, czy też co jakiś czas zwilzyc spryskując (pytanie czy ma to jakikolwiek sens). Poczekam na jeszcze jakieś porady, może ktoś już próbował i jest w stanie coś podpowiedzieć +)
wiem, że trochę późno, ale pomysł mi sie taki wyswietlił, by to zawinąć w papier do pieczenia i przeprasować zelazkiem ustawionym na II, myślę, że by zadziałało
Uwaga! Użytkownik 3ldritch nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 115 / 12 / 0
23 stycznia 2020andr0meda pisze:
Zdecydowanie mój ulubiony sposób przyjmowania, poza pierwszym razem kiedy zjadłam za dużo :D

Podaję swój przepis na ciasteczka, jest banalny, a wychodzą pyszne i można je przechowywać dłuższy czas (ale trzeba zabezpieczyć przed powietrzem żeby się nie zeschły i włożyć do jakiegoś słoika, pudełka etc. Albo chociaż zawinąć w papier/folie do pieczenia).
Przepis na 1g suszu, wychodzi mi około 30 ciastek, ale to zależy od wielkości foremki. W przypadku większej ilości suszu wyjdą nam po prostu mocniejsze, można sobie w kalkulatorze policzyć dawki, ew. Użyć odpowiednio większej ilości składników. Ja jednorazowo jem ok. 5-7, przy tolerancji raz, max 2 w tygodniu.

Pozostałe składniki:
Szklanka mąki
Łyżeczka proszku do pieczenia
Jajko
Pół tabliczki gorzkiej czekolady (z mleczną jest za słodko :D)
100g masła
Ok. pół szklanki cukru (w zależności czy wolimy mniej lub bardziej słodkie, dla mnie pół szklanki to górna granica)
Można też dorzucić jakieś swoje składniki wedle upodobania, np. Rodzynki

Przygotowanie:
1. Susz i czekoladę jak najbardziej rozdrobnić
2. Masło i cukier razem mooocno rozgnieść w misce aż będą jednolitą masą, w trakcie tego procesu dodać jajko.
3. W osobnej misce zmieszać mąkę z proszkiem do pieczenia.
4. Produkty z obu misek zmieszać i dodać mj oraz nasze dodatki, domyślnie rozdrobnioną czekoladę. Następnie dokładnie wymieszać.
6. Rozwałkować ciasto i uformować ciastka.
5. Ciastka ułożyć na natłuszczonej blasze do pieczenia tak żeby się nie dotykały.
6. Piec ok. 20 minut (można sprawdzić wykałaczką czy ciasto jest już twarde) w piekarniku nagrzanym do ok. 120, max 150°C (nie wiem dokładnie ile w moim piekarniku to wychodzi, ale ma 8 poziomów temperatury i używam drugiego, lepiej piec w mniejszej temperaturze a dłużej, żeby nie tracić tego co w naszej roślinie najcenniejsze).

I gotowe :)

(Nie dekarboksyluję wcześniej suszu, bo wystarczy mi że ten proces zachodzi samoczynnie w piekarniku, ale jak ktoś chce, to nic nie stoi na przeszkodzie).
Myślisz ze zamiast rodzynek mogą być orzechy?nie przepadam za rodzynkami
  • 8 / 2 / 0
24 stycznia 2020Krokiety420 pisze:
23 stycznia 2020andr0meda pisze:
Zdecydowanie mój ulubiony sposób przyjmowania, poza pierwszym razem kiedy zjadłam za dużo :D

Podaję swój przepis na ciasteczka, jest banalny, a wychodzą pyszne i można je przechowywać dłuższy czas (ale trzeba zabezpieczyć przed powietrzem żeby się nie zeschły i włożyć do jakiegoś słoika, pudełka etc. Albo chociaż zawinąć w papier/folie do pieczenia).
Przepis na 1g suszu, wychodzi mi około 30 ciastek, ale to zależy od wielkości foremki. W przypadku większej ilości suszu wyjdą nam po prostu mocniejsze, można sobie w kalkulatorze policzyć dawki, ew. Użyć odpowiednio większej ilości składników. Ja jednorazowo jem ok. 5-7, przy tolerancji raz, max 2 w tygodniu.

Pozostałe składniki:
Szklanka mąki
Łyżeczka proszku do pieczenia
Jajko
Pół tabliczki gorzkiej czekolady (z mleczną jest za słodko :D)
100g masła
Ok. pół szklanki cukru (w zależności czy wolimy mniej lub bardziej słodkie, dla mnie pół szklanki to górna granica)
Można też dorzucić jakieś swoje składniki wedle upodobania, np. Rodzynki

Przygotowanie:
1. Susz i czekoladę jak najbardziej rozdrobnić
2. Masło i cukier razem mooocno rozgnieść w misce aż będą jednolitą masą, w trakcie tego procesu dodać jajko.
3. W osobnej misce zmieszać mąkę z proszkiem do pieczenia.
4. Produkty z obu misek zmieszać i dodać mj oraz nasze dodatki, domyślnie rozdrobnioną czekoladę. Następnie dokładnie wymieszać.
6. Rozwałkować ciasto i uformować ciastka.
5. Ciastka ułożyć na natłuszczonej blasze do pieczenia tak żeby się nie dotykały.
6. Piec ok. 20 minut (można sprawdzić wykałaczką czy ciasto jest już twarde) w piekarniku nagrzanym do ok. 120, max 150°C (nie wiem dokładnie ile w moim piekarniku to wychodzi, ale ma 8 poziomów temperatury i używam drugiego, lepiej piec w mniejszej temperaturze a dłużej, żeby nie tracić tego co w naszej roślinie najcenniejsze).

I gotowe :)

(Nie dekarboksyluję wcześniej suszu, bo wystarczy mi że ten proces zachodzi samoczynnie w piekarniku, ale jak ktoś chce, to nic nie stoi na przeszkodzie).
Myślisz ze zamiast rodzynek mogą być orzechy?nie przepadam za rodzynkami
Na luzie mogą być ;) Nawet dobry pomysł, czytałam ze jakieś substancje w orzechach mogą wzmacniać działanie THC, ale nie wiem jakich ilości to dotyczy i na ile jest to legitne, a nie internetowym mitem
  • 115 / 12 / 0
Dzieki za poradę :) to ja biore sie do roboty w tym momencie.
  • 8 / 2 / 0
@Krokiety420 Nie ma za co! ;) Przy okazji też powiem żeby nie jeść kolejnej porcji w przeciągu 2h od jedzenia pierwszej, bo może się nieźle spotęgować :D

Nie cytujemy posta bezpośrednio nad swoim. taurinnn
  • 2 / / 0
Macie jakieś przepisy które nie wymagają dużo czasu?
Najlepiej żeby były wykonalne w mniej niż 30 minut, walory smakowe można pominąć :liść:
  • 2902 / 625 / 0
Jestem leniwym chujem, nudzi mi sie ekstremalnie wiec zrobilem cos takiego:
wziaelm 2 kawalki chleba ryżowego (taki jakby krakers)
1 nasmarowalem leciutenko olejem (lepiej maslem niby ale nie jadam)
wysypalem na niego tak z 6g suszu po-waporyzacyjnego
polozylem drugi kawalek na peirwszym, owinalem dobrze folia aluminiowa, wsadzilem na patelnie na najmniejszym mozliwym ogniu i tak to stało z 15 minut, przewracane co jakis czas
no i ojebalem tą ,,kanapke"
podejrzewam ze nic zupełnie to nie da, zadnych efektow etc ale juz chcialem zrobic cokolwiek z tym a na nic innego nie mialem warunkow, bo jest srodek nocy
ogolnie to podobnie sie robi ,,firecrackery" z tym, ze to w piekarniku i 30 min i z krakersami i maslem bodajze
ale ja jestem lniwym chujkiem
KONTAKT PW + PRIVNOTE.COM
  • 840 / 256 / 0
@pawoleh666 i w końcu dało coś czy zero?
23 października 2020Dualizm22 pisze:
CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ ? DOPAL TO CO ZOSTAŁO W BUTELCE.
:halu:
ODPOWIEDZ
Posty: 118 • Strona 4 z 12
Newsy
[img]
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć

Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.

[img]
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa

Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.

[img]
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa

Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.