Pozytywna muzyka wprawiala mnie w dobry nastroj, inna dolowala. A zawsze mam tak, ze kazda muzyka mi sie podoba, nie mowiac juz o tym, ze nigdy tak mocno nie kreowala mojego nastroju. Kumpel nie narzekal, w sumie ja tez nie biadolilem na glos, ale w srodku sie gotowalo, byl nawet moment, kiedy pomyslalem sobie: "trudno, bad trip, bede musial przeczekac", hehe. Z drugiej strony wydawalo mi sie, ze moj wspoltowarzysz ma zajebista jazde. W sumie dziwie sie, ze calo przejezdzilismy te godziny, bo okazji do stluczki czy wypadku nie brakowalo. A moze tylko ja i moj lek tak to odbieralismy :) Kiedy wracalem do domu kumpel ciagle namawial mnie, zeby jeszcze sie gdzies przejechac itp. widac bylo, ze tez mial mocna banie i nie chcial wracac jeszcze do domu.
W sumie gdzies grubo po ponad 3 godzinach bylem w domu. Cholernie chcialo mi sie spac, co w sumie mnie nie dziwilo, bo malo spalem wczesniejszej nocy. Przed wyjsciem szybko zjadlem rogala i jablko, to pomyslalem, ze teraz cos sobie podjem, chociaz nie mialem ochoty (brak gastofazy - kolejny dziw). Zjadlem cztery buleczki ze sliwkami, popilem oranzada (czyli w sumie nic) i polozylem sie na chwile spac. Chcialem sie przespac 30-45 minut, obudzilem sie po ~40 minutach z pelnym i z tego tez powodu bolacym pecherzem, poszedlem sie odlac i przy okazji wysrac, bo wziely mnie mdlosci. Sralem "na bierzaco", ciagle, po trochu, cos ze mnie wychodzilo, to samo z sikaniem, ciagle "dosikiwalem" male partie (inaczej tego okreslic nie potrafie, hehe). Po jakims czasie uznalem, ze juz wyszlo ze mnie wystarczajaco duzo. Polozylem sie z powrotem z wiadrem przy boku w razie czego; czulem w brzuchu regularnie przychodzace i odchodzace fale mdlosci (przez jakis czas nie moglem o niczym innym myslec tylko o tej regularnosci - raz w dol, raz w gore, raz w dol, raz w gore itd.). Bylem pewien, ze puszcze pawia. Pare tygodni wczesniej zatrulem sie whisky i ginem, kiedy zachcialo mi sie leciutko rzygac zalozylem sobie palce i po problemie, a teraz chcialo mi sie bardzo i nie moglem sie zdobyc (tak to czulem) na zalozenie palcow. Lezalem i meczylem sie. Sam juz nie pamietam, kiedy zasnalem. Obudzilem sie okolo 23 zadowolony, ze minelo. W sumie bez jakiejs konkretnej zjeby, no moze poza lekkim dolkiem, ze cos takiego mi sie przydarzylo.
Uff, wybaczcie, ze tak sie rozpisalem (wystarczy czytac wybiorczo), ale zaintrygowalo mnie to wszystko, do tego troche sobie pospalem i teraz siedze przed kompem. Juz podczas tej jazdy przechodzilo mi przez mysl, ze to gowno musialo byc na jakiejs chemii albo z dodatkiem czegos. Nawet pare razy powiedzialem to kumplowi, ale on chyba nie zareagowal :) Czy to byl przyklad krzywej jazdy vel bad trip czy moze zasluga gandziowego bonusa? Watpie, zeby to przez jazde samochodem, ani po MJ, ani normalnie nie mam problemu z jezdzeniem, co wiecej, na bani bardzo to lubie. A jak jeszcze w zimie, kiedy jest cieplutko w samochodzie... ach.
Nie wiem co sie dzieje. Przewaznie polega to na halucynacjach sluchowych i wkrecaniu sobie czegos z niczego.
Slysze ze np kumple stojacy obok obgaduja mnie. Widze ze dalej ktos sie kurwa pierze na noze a za chwile okazuje sie ze jakies 2 malolaty kradna sobie czapki dla zabawy. Caly czas mam ta zjebana schize na plecach, ktora czesto towarzyszy podczas kwasowego tripu. Nogi z waty, problemy z poruszaniem sie. Nie mam pojecia jak to przelamac, a kiedys bylo tak zajebiscie... :-/
Kiedyś jak pojechalismy na rekolekcje musiałem wstać o 6 rano bodajrze, a zaznaczam, że słaaabo spałem przed dzień wyjazdu <nie wiem czemu, po prostu nie mogłem usnąc i w sumie miałem z 2-3h snu:/> poróż autokarem, jakieś pieprzone modły, znurzenie oczeiwaniem na wieczór <;)>.
Wypiłem 1,5 piwa <coś po 00:00> po czym, chodziłem z puszką i śpiewałem na korytarzu :D:D spiłem sie 1,5 piwa co mi sie nigdy nie zdarzyło !!!
Później jakieś 3 machy, zajebista fazka przez 15 min i .... koło 01:00 heftanie :/// nie wiem ile to trawło ale dla mnie z pół dnia < z 20 bełtów>. kac niebagatelny na następny dzień.
Pierwszy raz w życiu coś takiego przezyłem i jestem na 100 % pewien, że to przez brak snu i zmęczenie. <+łączenie alku z mj>
Oczywiście w Twoim przypadku mogą też inne czynniki na to wpływać.
POSTULUJĘ O BOJKOT KANABY I PRODUKTÓW PRODUKCJI IRAŃSKIEJ
Tym feralnym razem nie mialem zadnych pewnych objaw palenia marychy, tzn. ani uwielbienia do muzyki, ani pozniejszego laknienia. Ale racje mozesz miec co do tego zmeczenia, chociaz ono samo takiego czegos by mi nie wykrecilo. Kiedys w podobnych okolicznosciach (sciagniety z lozka przez kumpla, malo jedzenia) "pilem" wywar z grzybow i mimo poczatkowych mdlosci bania byla cudowna.
Pomyslalem, ze moze ktos mial doczynienia z jakims "chrzczonym" zielskiem i cos doda od siebie.
RysiuRonson - a probowales zrobic sobie dluzsza przerwe?
unrealism pisze: RysiuRonson - a probowales zrobic sobie dluzsza przerwe?
Najdluzsza trwala cos okolo miesiaca. Zaznaczam, ze srednio palilem dwa, trzy razy w tygodniu.
Albo to kolejny pomysł dila odnośnie wzmacniania baki,jakiś domestos,ludwik bądź psie siuśki.
To normalne objawy..
Wysoka zawartość CBD- składnika, który występuje w konopiach i tak samo jak THC wpływa na ludzki organizm, lecz z innym skutkiem. Ja obstawiam jednak na zły stan psychiczny podczas palenia na co mógł mieć wpływ brak snu
Ja często tak mam i nie ma w tym nic dziwnego- wkrecam sobie, że przejdzie- zazwyczaj nie przechodzi, ale pomaga w jakimś stopniu.
Unrealism dużo myślałeś prawda?? 8-( :-D
Ta cała sprawa wygląda na ochrzczone zielsko.
Między innymi dlatego nie chcę palić kupionego (ew. w hollandii :-D ;-) )
Tak, wtedy duzo myslalem, ale dlatego, ze nie moglem przestac, nie moglem sie uspokoic, co tez jest dziwne.
Ta cała sprawa wygląda na ochrzczone zielsko.
Między innymi dlatego nie chcę palić kupionego (ew. w hollandii )
Pozdrawiam jakbyś to przeczytał- może kiedyś.
Caly czas podkreslam, ze wrazenia nie przypominaly uniesienia, ktore znam po zielsku. Dotad nie chcialo mi sie wymiotowac po MJ, a niechec do jedzenia po zejsciu to cos czego nie znam :)
Co do jedzenie- GASTROFAZA to bardzo hujowy wkręt i da się go uleczyć.
Kiedyś musiałem jeść i nie wyobrażałem sobie palenia bez kosmumpcji- teraz gdy pale odrzuca mnie od jedzenia i jedyne co robie to pije w większych ilościach.
Prawda L.O.L ?? ;-)
Nawet jakbym mial jakis zly wkret to najprawdopodobniej trwal by krotko. A toto sie trzymalo jak rzep psiego ogona - systematycznie (jakos wbila mi sie w glowe ta cyklicznosc) powracal lek, bole brzucha itd. Rzeczy dla mnie nowe; czasem mam bol brzucha z podekscytowania, ale to bylo cos z innej planety, hehe.
Możliwe, że ktoś czegoś dodaj chociaż taka opcja jest raczej nie możliwa na logikę.
Kupowałeś od kogoś znajomego?
Dobry diler dba o swojego klienta..
Ja ogólnie skłaniam się nadal do tego, że zielsko było z dużą zawartością CBD i jeszcze innego tam kurestwa- to pewnie dlatego.
Tak, wtedy duzo myslalem, ale dlatego, ze nie moglem przestac, nie moglem sie uspokoic, co tez jest dziwne.
Moim zdaniem to paranoja ostra- czasami tak bywa.
Spróbuj nabyć palenie od tego dilera jeszcze raz i się przekonasz czy jest tak jak sądzisz czy inaczej.
To chyba najlepsze rozwiązanie na to..
Masz taką możliwość??
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Coraz więcej zatruć dopalaczami wśród nieletnich. Rzeczniczka Praw Dziecka apeluje do MEN
Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak ponownie zaapelowała do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wzmocnienie edukacji o dopalaczach i substancjach psychoaktywnych w szkołach. Powodem są rosnące statystyki dotyczące zatruć dopalaczami wśród dzieci i młodzieży w Polsce. Według danych systemu SMIOD w 2024 roku odnotowano 557 interwencji medycznych związanych z podejrzeniem zatrucia nowymi substancjami psychoaktywnymi.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa
Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.