nie pomagaja opiaty nie pomagaja benzosy nie pomaga trawa nie pomaga deks
nie pomaga hajs nie pomaga dziewczyna nie pomagaja przyjaciele nie pomaga fakt posiadania rodziny KURWA NIC JEDYNYM WYJŚCIEM JEST SAMOBOJSTWO ALE DO CHUJA NIE MOGE SOBIE NA TO POZWOLIC bo nawet wyprany setkami tabletek mam swiadomosc ze zrobi tym komus przykrosc kurwa a chcialbym se po prostu zniknąć
ja latam
moze znajdzie sie jakis cudak co mnie wyciągnie hr
ja latam
-Panie Wojtku, mam lęki jak jade samochodem po tym wypadku, nie wiem czy dam rade nadal prowadzic samochod
- Panie .... Bedzie Pan jeździł albo nie
Ot, cała filozofia życia :)
Same lęki u mnie nie są jakieś mocne, da sie z tym w jakimś stopniu żyć, choć ogólny lęk społeczny mam najwiekszy. Większy problem to natłok myśli, czasami dość negatywne. Blokuje je hydro, pozwala mi zasnąć na całą noc, choć ostatnie dni ze snem różnie. W kryzysie biorę diazepam 2mg, dwa razy w tyg max przy jakiejś drobnej tolerce. Dzialania diazepamu nie czuje, jestem po prostu w tle spokojniejszy. Próbuje to opanować bo inaczej będzie szpital a tego nie chcę. A zioła? Jakieś sprawdzone pomysły ktos ma ?
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Marihuana zaburza pamięć na różne sposoby
Palenie marihuany nie tylko pogarsza pamięć. Aktywny składnik konopi ją reorganizuje – odkryli badacze z Washington State University (USA).
Używanie marihuany zwiększa ryzyko wystąpienia chorób psychicznych u młodzieży
Używanie marihuany przez nastolatki i młodych dorosłych ma związek z wyższym ryzykiem wystąpienia u nich chorób psychicznych, zwłaszcza psychozy i choroby afektywnej dwubiegunowej – wynika z badania, które publikuje czasopismo „JAMA Health Forum”.
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.