Ja raczej sugerowałbym wychodzenie ze strefy komfortu i nabieranie pewności siebie na własną rękę. Oczywiście należy zacząć od samoakceptacji, a potem zastanowienia się co sprawia/jakie myśli sprawiają że nie potrafisz przekazać tego co masz w głowie?
Jeśli chodzi o nabieranie pewności siebie wystarczy zacząć od małych kroczków. Np. pytaj ludzi na ulicy która jest godzina? Z czasem dopytuj, jak dojść w jakieś konkretne miejsce, czy jest może coś ciekawego w Twojej miejscowości co ta osoba mogłaby polecić? Jeśli chodzisz na siłownie, spytaj trenera o technikę wykonywania ćwiczeń, albo nowy zestaw ćwiczeń.
No możliwości potrenowania jest multum, po za tym dochodzi satysfakcja. Zdecydowanie polecam uprawianie aktywności fizycznej.
Pewność siebie = być na haju bez haju.
Tylko potem , jak wpadasz w uzaleznienie, to tracisz poczucie wlasnej wartosci i zaczynasz sie alienowac.
Mi sporo pomogly w ogolnych relacjach , ale teraz juz mi nic nie daja , a wrecz powoduja wyrzuty sumienia.
Teraz jestem na etapie, ze pewnosc siebie mi rosnie , czuje sie silny jak udaje mi sie utrzymywac abstynencje.
Dodam, ze nie kazdy dojrzeje do takiej refleksji.
Zaczalem cpac jak mialem 23 lata. Mowie o tym dlatego, ze jak zaczniesz cpac w wieku 14 lat, to troche inaczej to wplywa na mozg i pozniejsze zycie.
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
Pewność siebie to nie jest system który działa w 100% wszędzie. Wtedy to nie jest pewność siebie tylko głupota. System ten powinien być dopasowany do sytuacji, a szczególnie osób z którymi rozmawiamy. Radze w ogóle unikać w tej kwestii twardych dragów %-D
24 sierpnia 2018ledzeppelin2 pisze: Mi sporo pomogly w ogolnych relacjach , ale teraz juz mi nic nie daja , a wrecz powoduja wyrzuty sumienia.
Teraz jestem na etapie, ze pewnosc siebie mi rosnie , czuje sie silny jak udaje mi sie utrzymywac abstynencje.
"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
Teraz jestem alien, i żyję sam. Ćpam sam. Bo tak jest lepiej.
STOSUJESZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
Ketony
I nagle wyskakujesz do różnych ludzi robić różne dziwne śmieszne rzeczy, integrujesz się.. to samo wychodzi. Gadasz, cykasz foty, poznajesz nowych ludzi, nawijasz w różnych językach itp..
Z drugiej strony łatwiej się odnaleźć wtedy w towarzystwie bo raczej większość ludzi pije alkohol, i taki benzo alkoholo wrak łatwiej wtapia się w tłum.
PS. Działa w dwie strony - więcej znajomych straciłem niż zyskałem. Ale nie wiedziałem co to nieśmiałość jeśli o to chodzi.
Nie polecam benzo ani ćpania w ogóle ;)
Najgorsze to za wczesne odnalezienie magicznych środków. które eliminują problem od ręki. Można tak skakać latami od substancji, do substancji, żeby po jakimś czasie się dowiedzieć że problem nie tylko dalej jest, ale się pogłębił z gratisem w postaci uzależnienia.
Jakaś forma pracy nad sobą, poczucie rozwijania się w jakiejś dziedzinie, dbanie o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne, z czasem procentują. Problemem jest to "z czasem", bo rozpoczęcie "leczenia" od substancjami psychoaktywnych (jako jedyna forma pokonywania lęku czy nieśmiałości) zakorzenia w umyśle, że brak natychmiastowych efektów jest problemem. Zycie w myśl zasady, żeby każdego dnia być odrobinę lepszą wersją siebie niż wczoraj, naprawdę może być jakimś rozwiązaniem. Oczywiście, że można wprowadzić jakieś substancje jako ułatwienie w przełamywaniu towarzyskich barier (warto wybrać coś mądrze %-D ) pamiętając, że w takiej sytuacji ryzykujemy problemy z używkami i od początku być ze sobą szczerym na czym stoimy, i czy aby nie na skraju uzależnienia.
Nie mówisz tego co chcesz powiedzieć, masz pustkę głowie w sytuacjach socjalnych, w których normalnie powinnaś dać radę. Taki stan powoduje że strasznie cierpi poczucie twojej własnej wartości, a dragi to tylko pogłębią. Szybko (oby) minusy wezmą górę nad plusami, a wspomnienia "przełamań" na haju wybladną. Można to odkryć po grubych ciągach, albo od początku nie iść taką drogą.
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Badanie: częstsze używanie substancji związane z większym obciążeniem psychicznym
Osoby częściej używające alkoholu, konopi lub stymulantów wykazywały więcej trudności psychicznych, które były też silniej ze sobą powiązane – wynika z badania polskich naukowców. Dotyczyło to m.in. stresu, impulsywności i doświadczeń przypominających objawy psychozy.
Włochy: Pies-poszukiwacz trufli znalazł zakopaną w ziemi kokainę
Pies-poszukiwacz trufli znalazł w lesie we włoskiej Abruzji zakopaną w ziemi czystą kokainę o wartości około 25 tysięcy euro - podała w środę agencja Ansa. Wyprawa po te cenne grzyby nieoczekiwanie zamieniła się w operację antynarkotykową.
Jak media relacjonują badania nad psylocybiną – czego nie mówią nagłówki
Nowy przegląd systematyczny, opublikowany 20 października 2026 roku w JAMA Network Open, zestawił ze sobą dwa zbiory: badania kliniczne psylocybiny z lat 2014-2024 oraz artykuły prasowe o psylocybinie z okresu rozciągniętego o kilka dodatkowych miesięcy, do wiosny 2025. Wniosek zespołu kierowanego przez Kim Madden jest prosty i niewygodny dla branży medialnej: media piszą o korzyściach psylocybiny z większą pewnością, niż pozwalają na to same badania, a przy tym przypisują jej skuteczność w schorzeniach, których badania kliniczne praktycznie nie testowały.
