Część użytkowników opisuje, że od razu rzuciło z dnia na dzień, ja osobiście uważam, że to dobry pomysł, aczkolwiek po co ją rzucać? Biorę dwie, trzy paczki thico reguralnie od 3 lat, co drugi, trzeci dzień, czasem z odstępami tygodniowymi, regularnie podnoszę hantelki, jeżdżę na rowerze, ogólnie prowadzę aktywny tryb życia i kodeinę traktuję jedynie jako niewielki dodatek coś jak piwo po pracy na budowie.
Zajmij się jakimś sportem, czytaniem książek, wdrąż do swojego życia czas przez dzień w taki sposób, aby nie myśleć o kodeinie jako o nałogu, ba aby w ogóle o niej nie myśleć. Osobiście jak dla mnie kodeina to nie jest jakiś super mocny narkotyk, ba nawet zauważyłem pozytywne efekty zażywania kody, od trzech lat nic mnie nigdy nie bolało, ani nie byłem nawet przeziębiony, pozdrawiam.
Odezwij się za parę lat i napisz, co u Ciebie : ) Pozdro.
Nawet nie zauważysz jak rozwalisz sobie doszczędnie układ pokarmowy i to nie żarty, pewnie już Cie kupa piecze albo przynajmniej wydziela związki które by muche zabiły.
To że masz głowe do uzaleznienia nie znaczy, że masz stalowy organizm :P
"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
- Jeśli chcesz sobie ułatwić świadome wyjście na zawsze to zwiększ częstotliwość brania i poznaj więcej skutków ubocznych, wtedy nie będziesz już taki nią zauroczony tylko ją znienawidzisz. kodeina w tej kwestii jest skuteczna bo pojawiają się one bardzo szybko, a sama faza pozwoli Ci czuć się normalnie, a nie przyjemnie. Wtedy zaczniesz bardziej tą normalność doceniać. Ale to taka wersja hardcore
kodeina wyżera i spłyca Twoje odczuwanie przyjemności, jednorazowa faza wyczerpuje pewien zapas paliwa i wywołuję to pewien zakres skutków ubocznych jakim jest depresja rozleniwienie i pogorszenie jakości Twojego życia. Myślę, że zdajesz sobie sprawę z tego ile za nią musisz płacić i czy cena jest warta tej fazy :diabolic: Nie pogłębiaj już tych neuronowych połączeń związanych z tą próżną kodeinową przyjemnością tylko daj im w końcu całkowicie wygasnąć bo zepsujesz sobie zdrowie, jeszcze dasz się wkręcić w mocniejsze opio i Twoja bajka się skończy na zawsze :old:
"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
Nie wydaje Ci się, że zwiększenie częstotliwości brania opio (np codziennie) celem zniechęcenia się do nich, to nie jest najlepsza rada pod słońcem : )
01 czerwca 2017pomasujplecki pisze: skręt i depresja poopiatowa pojawia się bardzo podstępnie i równie bardzo łatwo się da wyleczyć po czym skutecznie zniechęca na kilka miesięcy i całkowicie niweluje chęć do tych próżnych lotów, wystarczy tylko przestać brać i znikają klapki z oczu :retarded:
Chciałbym żeby było tak łatwo jak mówisz. Ćpam kodę ledwie od początku marca, odstawiłem w ten wtorek, najpierw problem żeby się wysrać, potem problem z trzydniowym lataniem do kibla dając upust wodzie, do tego okropne telepanie, brak snu, zmęczenie, ból mięśni, kłucia w plecach, wiecznie mi zimno a spocony jak szczur. Dziś jest piątek i powoli wszystko ustępuje. Bardzo powoli.
i wcale nie czuję tego "skutecznego zniechęcenia" Owszem, chujowe najbardziej są problemy ze sraniem - tym bardziej że i tak mam problemy z żołądkiem od zawsze. Psycha? Fakt, do bólu fizycznego dochodzi zjebane psychiczne samopoczucie, ale psyche i tak mam zrytą przez depresję i fobie społeczną. Mimo tego wszystkiego, szczerze mówiąc czekam na odpowiedni moment żeby znowu z nią zatańczyć.
Ale...
01 czerwca 2017pomasujplecki pisze: Jeśli chcesz sobie ułatwić świadome wyjście na zawsze to zwiększ częstotliwość brania i poznaj więcej skutków ubocznych, wtedy nie będziesz już taki nią zauroczony tylko ją znienawidzisz. kodeina w tej kwestii jest skuteczna bo pojawiają się one bardzo szybko, a sama faza pozwoli Ci czuć się normalnie, a nie przyjemnie. Wtedy zaczniesz bardziej tą normalność doceniać. Ale to taka wersja hardcore![]()
01 czerwca 2017jezus_chytrus pisze: Już nawet nie chodzi o ew. kłopoty z przewodem pokarmowym. Wielu myślało, że trzyma kodeinę w ryzach. Na dłuższą metę nie udało się nikomu.
Ten cytat powyżej, tak bardzo prawdziwy.
(sorry jak sie doda dwa razy, problemy z netem)
On her ship tied to the mast
To distant lands
Takes both my hands
Never a frown with golden brown
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
22 561 głosów obywateli, miesiące wyczekiwania i projekt, którego Sejm znów nie chce ruszyć
Otrzymaliśmy właśnie kolejną oficjalną odpowiedź z Sejmu w sprawie projektu ustawy depenalizującej posiadanie do 15 gramów marihuany oraz uprawę jednej rośliny na własny użytek (druk nr 2672) – i trudno tu ukrywać nasze głębokie rozczarowanie.
Marihuana a palenie papierosów. Co ujawnia badanie?
Próbują rzucić palenie papierosów i wybierają marihuanę. Jak często? Nowy sondaż zestawia ją z lekami i wskazuje na ważne zastrzeżenia.
Noworodek pod wpływem narkotyków? Sprawę wyjaśnia prokuratura
Substancje psychoaktywne wykryli lekarze w organizmach noworodka i jego matki w szpitalu wojewódzkim w Elblągu.
