Więcej informacji: Arylcykloheksaminy w Narkopedii [H]yperreala
Ból nieziemski, z krwią z nosa musiałem zmagać się jeszcze dodatkowe 2 dni.
Na ponad 4 godziny straciłem kontakt z rzeczywistością.
Już po paru minutach czułem, dosłownie czułem ze to będzie bardzo mocne przeżycie.
Pamiętam tyle, że zamieniłem się w kule światła, która musiała stoczyć walkę o byt z innymi.
Po odzyskaniu jako takiej świadomości około godziny 3, ledwo co poznawałem samego siebie, wszystko wyglądało jak z plastiku.
Byłem tak zmęczony, że mogłem się tylko położyć. Zasnąłem prawie natychmiast.
Gdy obudziłem się o 10 jako taka faza trwała. Totalna dezorientacja, plątający się jezyk, probelmy z motoryką i równowagą, zaburzenia wzrokowe i słuchowe.
Najmniej przyjemne zdecydowanie były zaburzenia wzrokowe, które ustały koło 15.
Reszta minęła do wieczora, oprócz zawrotów głowy i dezorientacji.
We wtorek zawroty głowy i zaburzona równowaga nadal była mocna.
Nawet dzisiaj lekko czuje działanie tej substancji, choć może być to tylko mój własny wymysł.
Myśle, że dawki rzędu 20/30 mg donosowo to odpowiednia dawka na początek. Tak samo oralnie.
ENTEOGENY PRAWEM, NIE TOWAREM!
Układ nagrody kurwą jest.
Na jakich dawkach leciałeś?
wyznaczaniu stylu życia przeciętnego człowieka
---
Natural Born Sociopath
No ale do rzeczy. Otóż po 20-30mg miałem dobrą, mocną dysocjację tak po dawce 120-140mg (nie wiem dokładnie, na oko) po raz drugi w życiu doświadczyłem śmierci podczas tripu, tzn. near death experience. Totalne odcięcie od bodźców otaczającego świata, wizualnie taka pulpa chuj-wie-ilu wymiarowa, a w głowie po prostu uznałem, że umarłem i starałem się jakoś ułożyć z tym faktem, że to wszystko to jakaś pętla Moebiusa, ta cała nasza rzeczywistość, powtarza się wszystko cyklicznie, nic nie jest rzeczywiste, ludzie których znałem nie istnieją, wszystko jest zaprogramowane. I że w tym momencie fazowania ta pętla się zatrzymuje i utkwię tam już na zawsze. Nie było to przyjemne. Za pierwszym razem się popłakałem. Za drugim razem miałem tak po mniejszej dawce.
Co ciekawe, znajomi którzy biorą podobne dawki, albo mniejsze ale iv mają zupełnie inne tripy. Też odcięcie, hole - ale bez takich egodropów czy doświadczenia śmierci.
Wcześniej miałem tak tylko po 4-AcO-DMT. W sumie bardzo przypomniało to stan, w którym znajdowałem się po tej tryptaminie. Wszystkie tego typu głębokie doświadczenia psychodeliczne doprowadzają mnie właśnie w ten punkt, że czuję jakbym umierał i poznaję zagadkę Wszechrzeczy - że całe to życie to mistyfikacja, nic nie było realne, Ty nie istniejesz. Istnieję tylko ja, które jest zapętlone i nagle się zatrzymało i poznało swoją naturę. Smutne było to, gdy zrozumiałem, że ludzi których kocham nigdy nie istnieli.
- dlaczego moj pies jest z plastiku?
- zmiana konsystencji skupienia psa
- moj pies stal sie plastikowy
- plastikowy pies dlaczego
Jednak puki sama faza trzyma a ja ostro nie przegne, spokojnie sobie radze wsrod ludzi, nawet dobrych znajomych, zarowno udajac trzezwego jak i przyznajac sie do tripa by chodzic z lutownica przyklejona do nogi i klawiatora do reki. Aha troche siada na pamiec... ale i tak pochlaniam ksiazki doslownie 3 duze tytuly na tydzien. Polecam trylogie kosmiczna zwlaszcza 2 czesc proxima o kolonizaci przez ludzi tego ukladu.
Magiczne grzybki działają na mózg dłużej. Odkrycie pomoże w leczeniu depresji
Od 2019 roku trwa złota era medycyny psychodelicznej
Podróż z medyczną marihuaną samolotem – co musisz wiedzieć?
"Zielone kliniki" w Polsce do likwidacji. Chcą zmian przepisów ws. marihuany
Do Ministerstwa Zdrowia skierowano pismo z prośbą o niezbędne działania dotyczące zasad ordynacji produktów leczniczych z konopi innych niż włókniste. - Projektowane przepisy stanowią odpowiedź na obserwowany w praktyce proceder komercjalizacji procederu ordynacji produktów konopnych poprzez masowe powstawanie tzw. zielonych klinik - wskazał petytor.
Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany zawiesza prace
Rok temu politycy obozu rządzącego ogłosili wielki, historyczny projekt: pierwszy w Polsce Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany. Miało być nowocześnie, postępowo, europejsko. Miał być projekt, miał być progres, miało być „po wyborach ruszamy pełną parą”.
Palenie marihuany na mrozie: Dlaczego „faza” uderza dopiero po wejściu do ciepła?
Stoisz na balkonie, skulony w kurtce, przestępując z nogi na nogę. Jest minus pięć stopni. Odpalasz jointa, zaciągasz się mroźnym powietrzem i… masz wrażenie, że to nic nie daje. „Słaby temat?” – myślisz. Dopiero gdy wchodzisz do ciepłego salonu i zdejmujesz czapkę, rzeczywistość uderza Cię z siłą pociągu towarowego. Nogi robią się miękkie, a głowa nagle waży tonę.
