newbe pisze: dziś znowu jem smoki w ilości 2x
Bą apetit
A tak poza tym nie widze w Neuro Groove opisu twojego bad tripa, moze tak dla przestrogi bys cos tam skrobnal? :-D
Mayday pisze: Na impreze 100mg jest dla mnie idealnie, kiedyś jedna dobra piguła tyle miała ;-)
Zastanawiam się nad zakupem wagi, siedzę od godziny i szukam jakiejś precyzyjnej po necie :D
A jak wage kupujesz to kup najlepiej taką która ma dokładność 0,01mg albo chociaż 0.05.
schranz pisze: MDMA w kryształkach
[ external image ]
Peace.
Koles nazwal to feta wiec mysle sobie 4 miesiace apsyncji dwie setki i bedzie max co mi potrzeba i tak zrobilem. Koles sie zdziwil mowi ze oni biora 4x mniej na ras. Ale mniejsza o wiekszosc bo mial racje, jebna sie tylko w nazywnictwie bo to bylo czyste biale mdma jak sie puzniej dowiedzalem.
W kazdym razie orbitowanie galaktyczne cos czego jeszcze wczesniej nigdy nie przezylem. Tylko jak po wiekszosci dragach mozna cos zrobic tak po tym i potakiej ilosci moglem tylo lezec na dywanie albo wolniutko ssuwac sie z kanapy spowrotem na dywan. Niesamowicie przyjemne uczucie wewnetrzne plus wizje i zero swiadomosci jako takiej. Wiele bym dal zeby jeszcze choc raz tego sprobowac. Jak ktos bedzie mial okazje chapsnac cos takiego to bez wachania DO IT.
Peace.
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Co dzieje się w mózgu pod wpływem psychodelików? Nowe badanie daje odpowiedzi
Psychodeliki mogą sprawiać, że ludzie doświadczają siebie i świata w uderzający sposób – kształty ulegają przeobrażeniom, dźwięki zniekształceniu, a niekiedy dochodzi nawet do zaniku poczucia własnego „ja”, zjawiska określanego jako „ego death”. Jednak to, co dokładnie dzieje się w mózgu, by wywołać takie wrażenia, wciąż nie jest w pełni zrozumiałe.
Cyfrowe klony ludzkiego umysłu. Naukowcy testują psychodeliki na wirtualnych mózgach
Wyobraź sobie, że lekarze mogą przetestować wysoce eksperymentalną terapię na Twoim mózgu, w ogóle nie podając Ci leku.
Koniec ery alkomatów. W polskich firmach zaczyna się era narkotestów
Kilkanaście lat temu problem używek w miejscu pracy kojarzył się niemal wyłącznie z alkoholem. Kontrola trzeźwości, alkomaty, procedury odsuwania pracownika od obowiązków – to wszystko zamieniło się w standard w wielu branżach. Dziś jednak punkt ciężkości wyraźnie się przesunął. Coraz częściej mówi się nie o alkoholu, lecz o narkotykach i innych substancjach psychoaktywnych. Wydaje się, że ta zmiana nie jest przypadkowa, ale wpisuje się w szerszy trend społeczny, szczególnie widoczny w młodszym pokoleniu.
