bez wiosennego w wiośnie życia nieba?...
Wołają na nas, że w złą idziem stronę,
precz o świat troskę rzucając powinną,
a czy pytają się nas, co nam trzeba
i czyśmy mogli obrać drogę inną?
bez wiosennego w wiośnie życia nieba?...
Wołają na nas, że w złą idziem stronę,
precz o świat troskę rzucając powinną,
a czy pytają się nas, co nam trzeba
i czyśmy mogli obrać drogę inną?
________________________________________________
Relacja z ostatniej chwili - dzisiaj nie wzięłam fenta. Przeszłam już na acetylowaną majkę i właśnie chodzę z kąta w kąt i nie mam pojęcia, co ze sobą zrobić. Mam ochotę się pochlastać i chyba byłoby to jakieś chwilowe rozwiązanie. Myślałam też nad wypłakaniem tego gówna, ale znam siebie na tyle dobrze, iż wiem, że w tym wypadku gówno to daje. Nie mam skręta fizycznego, jedynie moja psychika chce mnie zabić. Już opracowuję plan dojebania końskiej dawki wieczorem w jakimś wybornym miksie (może z fentem?). Wszystko niedługo szlag trafi. Gapię się w pierdoloną ścianę, oczywiście żadna czynność nie jest w stanie dać mi teraz nawet odrobiny przyjemności, a czas dłuży się nieubłaganie. Chciałabym, żeby już było jutro, żebym mogła powiedzieć "przetrzymałam ten jeden dzień, teraz przetrzymam drugi i następny", ale to nie następuje, bo wciąż jest ta sama godzina.
edit/ nie jest dobrze. Nie wiem, jak ludzie żyją na trzeźwo. Jak oni to robią? Z czego czerpią endorfiny? Pojebusy nawet nie umieją się dobrze ruchać, skąd ta radość?
Co do płaczu, to podczas płakania wytwarzają się naturalne opioidy, więc mogłoby ci pomóc.
bez wiosennego w wiośnie życia nieba?...
Wołają na nas, że w złą idziem stronę,
precz o świat troskę rzucając powinną,
a czy pytają się nas, co nam trzeba
i czyśmy mogli obrać drogę inną?
Rozpatruję również kwestię rzucenia kamieniem z balkonu w jakąś miłą staruszkę. Albo w czyjś samochód. Jak sobie pomyślę, ile w ten sposób aut rozjebałam, to mam przypływ euforii. Wypierdalam kamień, chowam się w domu i czekam, aż usłyszę pierdolony trzask (szyby samochodu lub czyjejś czaszki).
Teraz mam jednak zdecydowanie większą potrzebę przywalenia w kanał, niż rzucania w ludzi przedmiotami.
Nie tnij się chuj Ci to da, trzeba mieć na prawdę szajbę by tak robić :D
Nie skaczę z radości, gdyż od ponad roku nie zaznałam prawdziwego opio-ujebania. Może nawet dłużej. Chodzi tylko o przymulenie psychiki, a to właśnie daje mi hera w miksie z fentasiem. Choć zdarza się, że i po solidnej dawce nie mogę zasnąć. Taki już mój żywot.
Chlorek, znasz jakiegoś tresera słoni :)?
bez wiosennego w wiośnie życia nieba?...
Wołają na nas, że w złą idziem stronę,
precz o świat troskę rzucając powinną,
a czy pytają się nas, co nam trzeba
i czyśmy mogli obrać drogę inną?
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Prokurator częstował ciastkami z marihuaną. Zapadł wyrok
Przed Sądem Rejonowym w Lublinie zakończył się proces Bartosza F., prokuratora z Wrocławia oskarżonego o podanie kobiecie środka odurzającego w postaci ciastek z THC. Sąd uznał go za winnego i orzekł wobec niego grzywnę oraz pięcioletni zakaz zajmowania stanowiska prokuratora.
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu
Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne
Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.
