Więcej informacji: Benzodiazepiny w Narkopedii [H]yperreala
iVision pisze:Benzodiazepin nie ma imo większego sensu podawać dożylnie.
Jedyną znaczącą różnicą jest to, że przy podaniu i.v. będzie o wiele szybsze wejście substancji. Działanie nie będzie się o wiele różnić. Benzo mają bardzo dobrą wchłanialność z przewodu pokarmowego, a więc szkoda marnować żył na coś, co i tak bardzo dobrze działa p.o.
Tak naprawdę jedyną sensowną sytuacją, gdzie należy podać benzodiazepiny dożylnie to np. przedawkowanie psychodelików, gdzie benzodiazepiny powinny jak najszybciej zbić bad-tripa, jeżeli tego chcemy. :finger:
* napad drgawkowy
* napad psychotyczny
* premedykacja
* niwelowanie działania toksyny
i inne sytuacje, w których benzo podaje się i.v.
oxy77 pisze: moj znajomy walił takie rozp. w wodzie i mowił ze kopią ale tłumaczyłem mu ze tylko mida i jakies słabe benzo na k sie rozpuszca w h2o to on twierdził ze kopie i huj
-'Wiesz, kruszysz dwa, najlepiej 3 klony, wsypujesz to pompki, dociągasz (sic!)WODY, wstrząsasz dobrze i na górze robi się tylko taka trochę piana ale wszystko ładnie się rozpuszcza'. :wall:
A jak pytam, czy igłą .4 by to podał to 'nie, no cztery to nie, z siódemkę trzeba!'. Tłumaczę więc, że to dlatego, iż się nie rozpuściło, ale i tak wie lepiej - bo czuje takie oszołomienie i taką lekkość i później już normalnie... Ręce opadają, tym bardziej, że ostatnio zaciągnąłem go na SOR bo spuchła mu łapa, ciekawe czemu :rolleyes: . Niemniej jednak naszła mnie taka myśl - czy możliwe, że wprowadzenie do krwiobiegu pokruszonych na pył tabletek wywoła właściwy efekt? Ja obstawiam, że nie, bo benzo receptory przecież są w mózgu, a do mózgu (czy co on tam ma...) wszak te drobiny trafić nie mogą, co ja wymyślam w ogóle :nuts: Ale to dlatego, że stężenie absurdu jest tu dość wysokie - gość robił to już wielokrotnie, za każdym razem z przekonaniem, że pięknie zadziałało. Ja rozumiem, że placebo, ale ludzie...
Teraz wróćmy trochę bliżej ziemi. Te wszystkie domowe sposoby na przerabianie benzodiazepin (zwykle rolki albo klony) z tabletek do iniekcji też się za bardzo kupy nie trzymają (a są podobne - pokruszyć, zalać etylowym bądź... salicylowym, odczekać dobę, zlać znad osadu, dodać wody i gliceryny by się to dało podać). Tabele rozpuszczalności sobie można znaleźć, o wodzie (poza dwoma znanymi ogólnie przypadkami) nie ma nawet co pisać, ale już z etanolem o konkretnym stężeniu możemy zadaniu podołać, ale właśnie - o konkretnym stężeniu. Co z tego, że 96% rozpuści wartą otworzenia żyły liczbę miligramów substancji, jak przecież takiego stężenia i tak nikt sobie nie poda? Nie powiem, przepuściłem przez moje żyły MNÓSTWO spirytusu, ale w ludzkich proporcjach - dajmy np. 1 część etoh, 4 części wody i jeszcze gliceryna, a to już nie jest stężenie z pomocą którego uda nam się rozpuścić co chcemy (tak, wiem, można udźwignąć większe, ale i tak za mało). I druga sprawa, skoro dana substancja rozpuszcza się w danym rozpuszczalniku o konkretnym stężeniu to czemu niby trzeba czekać dobę aż to nastąpi?
Czy ja w którymś miejscu źle rozumuje?
Powodowany ciekawością parę razy próbowałem spreparować sobie taki domowej roboty roztwór (i to uwzględniając więcej czynników niż stężenie rozpuszczalnika oraz stosując zabiegi optymalizujące) i jestem zmuszony orzec, że takie przeróbki to zabawa nie warta uwagi. Nawet do miksów niespecjalnie. Po prostu mając porównanie do diazepamu, klonazepamu, midazolamu czy lorazepamu w ampułkach różnica jest aż nadto wyraźna. I jak ktoś twierdzi, że relanium czy klon i.v. nie ma wejścia i solo w ogóle nie warto podawać to znaczy, że zwyczajnie nie miał do czynienia z porządnym produktem na bazie glikolu propylenowego oraz alkoholu benzylowego i etylowego w odpowiednich proporcjach, o odpowiednim pH (co w sumie w domu na upartego też można zrobić, no ale tradycja jednak nakazuje zalać spirytem ;-) ) bo wtedy myślę, zmienił by zdanie na temat rekreacyjnej wartości podawanych dożylnie benzodiazepin. Całe szczęście, że jest midazolam, dzięki któremu każdy sam bez większego wysiłku może się o tym wszystkim przekonać w domowym zaciszu.
Trochę się rozpisałem, a nie napisałem nawet nic specjalnie nowego, jeno parę rzeczy opisałem szerzej, parę uściśliłem, no i ciekaw jestem co do powiedzenia mają osoby przerabiające chałupniczo do hukania pozostałe benzo na zadane przeze mnie pytania.
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Jedna dawka i tygodnie ulgi. "Magiczne grzybki" dają nadzieję na nowe leczenie bólu
Psylocybina
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu
Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę
Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.
