Pamietajcie, ze iniekcje domiesniowe nalezy robic w gorny, zewnetrzny kwadrant posladka.
Chodzi o fakt nie podania roztworu w poblizu drogi przebiegu nerwu, gdyz miejscowy stan zapalny moze spowodowac jego uszkodzenie, a mysle, ze nikt nie chcialby w ten sposob zrobic z siebie kaleke.
Osobiscie bal bym sie podawac w inne miesnie, ale jesli juz ktos to robi, niech ogolnie zapozna sie z anatomia tej okolicy i technika podania. (IMHO)
[url=http://chomikuj.pl/mac.pp/Dokumenty]backup[/url]
Teraz spróbuję z kodeiną. Lękam się nieco, ale kusi mnie, kusi.
Jak będą jeszcze jakieś pytania w miarę wiedzy służę pomocą.
Moje życie - moja własność.
Przede wszystkim tylko Antidol 20, chyba że ktoś jest masochistą i ma ochotę spędzić pół godziny na wkłuwaniu się 10 razy i wstrzykiwaniu 50ml. Przy 5. razie wejdzie już pierwszy, przy 10. w skrajnym przypadku będziesz już tak naćpany, że może stać się wiele nieciekawych rzeczy (np. dotknięcie igłą biurka albo niedopilnowanie kota, który się bierze za pozostałości z sączka). Generalnie 10ml na 200mg daje papkę, przy której za 1. razem można stracić do nawet 1/3 roztworu. Także proponuję od razu mieć przygotowane 4 sączki i po prostu wyciskać każdą następną podpaskę, aż na ostatnim fitrze zostanie prawie klarowny roztwór. Potem i tak trzeba poprawić w strzykawce filtrem od papierosa albo bawełną (lepiej to drugie, filtry od papierosów zawierają mikroskopijne drobiny szkła). Procedura zajmuje do 30 minut. Wchodzi po 5-10 minutach. I można zjeść śniadanie.
Igły... Ósemki trochę za bardzo bolą, 0,7 są OK, tak z doświadczenia. Przyda się z 5 + do filtrowania i zaciągania do pompki. Strzykawki 10ml są niewygodne (jeśli się robi w ramię i robi się jedną ręką), chyba że ktoś ma dłoń jak Pudzian, a i nie bez powodu wszystkie generalnie mają pojemność większą niż miarka, dlatego piątki są wystarczające (też zależy od firmy, moja ulubiona Polfa tutaj akurat przegrywa, BD są lepsze). Tyłka nie ma co dzielić na kwadranty, tylko po prostu wyobrazić je sobie i strzelić w górną, zewnętrzną część. Ale właśnie ze względu na dosyć sporą tętnicę (w razie przypadkowego trafienia oczywiście lekarz, a pewnie pogotowie, bo z sikającą z tyłka krwią trudno się dowlec gdziekolwiek, no ale... trudniej jeszcze wyobrazić mi sobie tłumaczenie, czego właściwie pacjent się najadł, że przyszło mu do głowy wstrzykiwanie tabletek...) i nerw kulszowy lepiej w udo w odległości ~1/3 długości od góry albo w ramię (tam najmniej boli). Oczywiście i tam można trafić w jakąś tętnicę i stracić nogę. ;-) Nogi i tyłek po 5ml, ramiona po 3ml. Oczywiście w praktyce i tu i tam idzie nieco więcej, żeby oszczędzić sobie niepotrzebnego ukłucia, ale nie forsować, mięsień sam da znać, że więcej nie da rady. Czyli 4-5 wkłuć. Chyba pisałem coś o 800mg, ale LD50 przy takim podaniu oscyluje ~550mg, więc w grę wchodzi tolerancja. Zatem raczej dla desperatów, kiedy nie ma helu czy majki. Ból pojawia się, kiedy koda schodzi, przechodzi po jakimś dniu, jeśli to jednorazowa przygoda. W trakcie podawania bólu nie powinno być w ogóle (poza wkłuciem oczywiście...), nic z tym rzeczy jak przy pyralginie w tyłek.
Oczywiście filtrowanie przez chusteczkę higieniczną czy szmatę nie wchodzi w żadnym wypadku w grę. Bawełna do strzykawki dziesiątki i powoli filtrujemy, ze 2 razy. Nie tylko żeby się pozbyć paracetamolu, ale też wypełniaczy. Potem podgrzewamy lekko, kontrolując temperaturę by nie przekroczyła ~40-50 stopni. Jak się spieprzy pod wpływem temperatury, pojawi się żółtawe odbarwienie, więc na spokojnym ogniu.
Zagrożenia?
- Trafienie w naczynie krwionośne (jak pojawi się ból, to nie ciśniemy, może to żyła, przy tętnicy ciśnienie raczej samo wyraźnie będzie na to wskazywało, no i ból cholerny... zawsze wykonywać aspirowanie, czyli kiedy wydaje się, że już tam jesteśmy, pociągamy za tłok, jak pojawia się krew - wyciągamy i zmieniamy igłę, bo kodeiny dożylnie się NIE PODAJE, chyba że ktoś chce, żeby po powrocie ojca z pracy zapakowali go w worek... jak pojawią się pęcherzyki/cokolwiek innego - też nie jesteśmy w mięśniu),
- Silna miejscowa reakcja alergiczna (pojawia się np. kiedy nie dotrzemy do mięśnia i ten syfiasty roztwór pójdzie pod skórę; igłę wbija się prawie całą, dosyć szybko, kąt 90 st., jak już jesteśmy w środku to posuwamy się wgłąb, aż poczujemy, że przebiliśmy "drugą materię" - to dopiero mięsień),
- Zakażenia i wszystko, co związane z niezachowaniem sterylnych warunków - odkażamy miejsce wkłucia spirytusem salicylowym, izopropanolem albo nawet wodą utlenioną; i nie robimy kółeczek tylko przecieramy w jednym kierunku, żeby nie wcierać z powrotem syfu, który wchodzi na wacik
- Noszenie przez następnych kilka lat w mięśniach wypełniaczy z tabletek itp.
Kodeinę podaje się domięśniowo, kiedyś istniały ampułki, nie wiem, czy w Polsce. Paracetamol też się podaje tą drogą, więc to, co się rozpuściło i jest w roztworze krzywdy nie zrobi. Wszystkich innych pływających pyłków trzeba się pozbyć.
Oczywiście nie polecam tej jakże głupiej metody odurzania się kodeiną i to wszystko tylko do wiadomości kogokolwiek, kto się zdecyduje na wykonanie tegoż.
I o ile ta domięśniowa jest mocniejsza?
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Badanie naukowe, które porządkuje temat kiełkowania konopi
Wolne Konopie: "Od lat powtarzamy jedno, że wiedza jest lepsza niż strach, a odpowiedzialność lepsza niż czarny rynek. Nasze hasła „Zmień dilera na farmera” i „Nie kupuj jej, tylko siej” nigdy nie były zwykłą prowokacją. Chodziło nam o zmianę myślenia i w wielu przypadkach ta zmiana naprawdę się dokonała. Uważamy, że jeśli ktoś interesuje się konopiami, powinien robić to świadomie, rozumiejąc podstawową biologię rośliny, procesy jej wzrostu i mechanizmy funkcjonowania, zamiast opierać się na mitach czy czarnorynkowych schematach."
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
Liczba recept na medyczną marihuanę znów rośnie. Rzecznik Praw Pacjenta reaguje
Ponownie wzrosła liczba recept wystawianych na opioidy i marihuanę medyczną. Wcześniejszy spadek był efektem zmiany prawa mającego uniemożliwić wystawianie recept na wspomniane substancje w drodze teleporady. O sprawie pisze Rynek Zdrowia.
