rozpruwanie się na vendora - też miszczostwo niczemu sobie
jako ŚWIADEK jest wzywany KAŻDY na policję... zanim zdobędzie miano PODEJRZANEGO. Po przesłuchaniu akta są albo umarzane albo lądują na biurku prokuratury, która to sporządza akt oskarżenia - w tym momencie jesteś już "oskarżony o" ... sztuka jest przedstawić dowody oraz zeznania tak, by się "odje..li" od Ciebie.
zwłaszcza kiedy posiadasz legalną substancję na terenie RP. i wykorzystujesz ją do...czyszczenia butów.
bez komentarza
DuchPL pisze: rozpruwanie się na vendora - też miszczostwo niczemu sobie
PS: ogólnie jestem za tym, żeby nie wpierdalać swoich wendorów w przypałowych sytuacjach, ale rzucanie się na kogoś, kto w stresowych okolicznościach wypaplał za dużo, nie będąc oblatanym w scenariuszach postępowania przy takich zdarzeniach, to nic innego jak brak zrozumienia sytuacji drugiego człowieka i dodatkowe pognębienie kogoś, kto i tak nie jest w wesołej sytuacji.
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
vortexxix pisze:Rozumiem szczególną ochronę kumpli, rodziny itp., ale z tymi wendorami to chyba trochę przesadzacie w poczuciu solidarności. Wendor to człowiek (lub firma), który trzepie kasę sprzedając wam produkty, nie robi tego bo was lubi, taką formę działalności sobie wybrał. To zwykłe sklepy, które każdy może sobie znaleźć za pomocą gugla, dobrze wiedzą co sprzedają, więc powinni być przygotowani na to, że kupujący pytany, gdzie to nabył, odpowie zgodnie z prawdą. Chyba nikt nie zawierał ze sprzedawcą braterstwa krwi ani nawet nie podpisywał programu lolalnościowego, więc nie rozumiem oczekiwania, że powinna tu zaistnieć jakaś głębsza relacja niż sprzedawca-kupujący. Jeśli kupicie wadliwy towar w zwykłym sklepie, np. opony które potem strzelą i spowoduje to wypadek samochodowy, to też kryjecie sprzedawcę, żeby nie miał nieprzyjemności z tego powodu? :nuts:DuchPL pisze: rozpruwanie się na vendora - też miszczostwo niczemu sobie
PS: ogólnie jestem za tym, żeby nie wpierdalać swoich wendorów w przypałowych sytuacjach, ale rzucanie się na kogoś, kto w stresowych okolicznościach wypaplał za dużo, nie będąc oblatanym w scenariuszach postępowania przy takich zdarzeniach, to nic innego jak brak zrozumienia sytuacji drugiego człowieka i dodatkowe pognębienie kogoś, kto i tak nie jest w wesołej sytuacji.
że to,
że ja powiem,
że to 3MMC i do tego w pełni legalna substancja, to takie pół prawdy "przed badaniami"
dodając "do zeznań" pochodzenie substancji - stajemy się wiarygodni w tym, co sami zeznajemy.
grunt to zachować spokój a nie panikować i myśleć racjonalnie , nalepiej 5x zanim się coś W TEJ kwestii powie, bo można sobie zrobić więcej złego niż dobrego.
TEN RYNEK - niestety wymaga od każdego z nas - pewnego sposobu "bycia i zachowania się' w danej sytuacji...
Konfidentem jest się kiedy się zdradza kumpli z przestępstwa. RC to nie przestępstwo. Pojebało się w głowach.
Przez wprowadzanie do obrotu rozumie się również bezpłatne udzielenie. Sam się wkopał.
Po chuj w ogóle mówić cokolwiek prawdziwego skąd miał. Nie pamiętam, kto sprzedał taki koleś, jaki koleś z długimi włosami czy krótkimi nie pamiętam. Nie wiem nie pamiętam.
Ja wiem że niby to łatwo się pisze na forum ale jak mnie pierdolnęli pierwszy raz to byłem wydygany, płakałem w celi, siedziałem z jakimś pedałem, kolega się na mnie rozjebał ale nie wpadło mi do główy żeby się rozjebać na kogokolwiek. A byłem zesrany, zapłakany i życie mi stawało przed oczami a te śmiecie mi zajebali antydepresanty.
I co? 2 akcja (oby ostatnia) od kogo masz? Od nikogo. Mów od kogo bo wpierdol? To wpierdol. To wpierdol? Jutro idę na obdukcję i co dostałem chociaż jakiegoś strzała? A naprawdę nie jestem żadnym harpaganem napisał bym nawet że jestem cieniasem.
Ale trzeba sobie poukładać we łbie zanim się będzie ćpało.
Zresztą kolega skoro nabył legalną substancję z legalnego źródła i opowiada o tym to nie jest konfidentem. [...]
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
Funkcjonariusze zagarnęli ponad 60 kg narkotyków
Ponad 60 kg narkotyków - marihuany, kokainy i haszyszu, a także przedmioty przypominające broń, amunicję i ponad 16 tysięcy sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzowych, nie trafi na rynek. To efekt intensywnej pracy policjantów z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego, dw. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, których wspierali funkcjonariusze KAS i CBŚP. Śledztwo w sprawie wewnątrzwspólnotowego obrotu narkotykami nadzorowane jest przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji to ponad 3 miliony złotych.
