Dopiero teraz sprawdziłem poruszoną przez Ciebie (Zdechły..) kwestię i widzę,że się myliłem. Chyba...bo badania na których bazują autorzy artykułów na ten temat są raczej stare,a wiadomo,że w naukach takich jak chemia i biologia nowe odkrycia często podważają wcześniejsze osiągnięcia. Mimo to,puki co muszę przyznać Ci rację i podziekować za sprostowanie.
Na szczęście moja wpadka nie ma większego znaczenia dla centralnej myśli mego poprzdniego postu - usunięcie felernego nawiasu nie wpłynęłoby w istotny sposób na jego treść przewodnią. Post zostaje oczywiście w formie niezmienionej - dla potomnych.
Poprostu zdziwiło mnie trochę,jak przeczytałem 4 strony na temat fleszb. i nie zauważyłem żadnych konkretów.
Może za bardzo Cię uszczypnąłem,ale wiem,że każdy kiedyś choć trochę fantazjował w kwestii dragów,więc chyba dlatego Cię tak oceniłem - jeśli niesłusznie,to przepraszam. Swoją drogą,jeśli masz jako takie pojęcie w temacie,to sam dobrze widzisz ilu jest na tym forum fantastów.
Powtórzę jeszcze,że nie moge byc na 100% pewien,że nie ma innych flaszb.niż takie jak moje,ani też,że miałem tylko f. a nie np. epizody schizofreniczne. Puki co jednak,czuje sie zdrowy na umyśle,a spośród licznych mniej lub bardziej efektywnych "nawrotów fazy po dragach" tylko 2 (moim zdaniem!) zasługuja na to by je wyróżnić osobną nazwą i wspomnieć o nich w tym wątku.
Pozdrawiam
Ten stan trwał jakąś minutkę. W momencie, gdy czerwone zmieniło się na zielone i wystartowałem, nagle wszystko *siuuuup* - wróciło do normy. Nie było to wcale nieprzyjemne doznanie, raczej intrygujące. Lecz gdyby mi się trafiło w trakcie jazdy, a nie na światłach, mogłoby być nieciekawie.
A takie opcje, że nagle zrobi mi się przyjemnie ciepło, że będą mi jakieś ciary chodziły po plecach czy pojawią się lekkie halucynacje, falowania etc. - to takich mam w chuj. Czasem raz na miesiąc, czasem kilka razy dziennie. Nie nazwałbym tego flashback'iem w żadnym razie.
Zawieszony maksymalnie, w pewnym momencie wstaje ze stanowiska i nie wiem co sie dzieje. (to nie pierwszy raz). Zrywam się
do kibla. Siedzę tam chwile, serce napierdala mi jak młot. Patrze w lustro - blady jak ściana. W mózgu dziwne jazdy-
panika, strach - o boże jak ja tam spowrotem wyjde, pełno ludzi, zamieszanie - a ja trace normalnie świadomość.
Poce się, oblewam zimną wodą, na chwilę luz. Wychodzę z kibla, wszystko mi się rozmazuje, zero koncentracji,
rozkojarzenie, nie wracam na stanowisko, spieprzam się przewietrzyć, wychodzę na dwór, mijam jakis ludzi - nie wiem
co jest grane, chwilę stoje, zimny pot na czole, wracam na korytarz, siadam na schodach. Wmawiam sobie ze wsszystko
jest ok, ale potrzebuje jakiegos schronienia, połozyc się - alkochol by mnie uleczył. A tu jestem w pracy, wariuje
mam wrazenie ze juz po mine ze zaraz kurwa tego nie wytrzymam. Wracam do roboty, biorę rower i co pod ręką i
długa do domu. Jadąc do domu, przytomnieje, dochodzę do siebie. W sklepie kupuje browar, właśnie go spiłem.
Kurwa co się dzieje ? Czy to flashback ? Kurwa mać, nie dzieje się to pierwszy raz, a najgorsze jest to ze
jestem za każdym razem zeschizowany wystąpieniem takiego stanu poraz kolejny. Za każdym pieprzonym razem
jak stoję np. z moim szefem twarzą w twarz - on cos do mnie gada, z mojej strony zawsze zero skupienia, poce się,
mam w głowie kompletny mętlik, rozjeżdża mi sie świadomośc, nie umiem się skupić na rozmowie, mam wrażenie
że za chwilę znów mnie pierdolnie i odpłynę. Akcja = reakcja = schiza. Na marginesie dodam że między 17 a 21 rokiem życia paliłem codziennie
regularnie trawę, kilka razy żarłem kwarnika i grzyby, kilka razy drop i kilkadziesiąt razy feta. W 2002 roku przestałem
z dnia na dzień palić gandzie. Kolejne dni po przerwaniu były masakryczne. Nie spałem, zwijałem się na łóżku - nie z bólu -
miałem wrażenie że rozpierdoli mi mózg. Czasami budziłem sie w nocy i nie wiedziałem kompletnie co jest granie, gdzie jestem, kim jestem...
Żarłem wtedy tabletki ziołowe na uspokojenie które niewiele pomogły. Zacząłem więc
pić więcej niż zwykle. Pomogło. Dochodziłem do siebie. Minęło kilka lat i jakoś się unormowało, chociaż pociłem się czasami jak szalony.
Rok temu znów zacząłem świadomie palić, myśląc że teraz jest
wszystko spoko. Nie z taką częstotliwością jak kiedyś, ale raz w tygodniu. To chyba nie był najlepszy krok.
Jeszcze jedno, ostatnia kreska jaką wciągnąłem - pisk w uszach, głuche walenie serca, zimny pot. Przechlałem tą kreskę browarami.
Następnego dnia ... chyba nigdy w życiu nie chciałbym się już tak poczuć. Od tamtej pory zero krechy. Może to przez włada ? A może przez
wszystko naraz. NIe wiem, kurewsko mnie to męczy, przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu, jak mam okazję to omijam dialogi bo nie wytrwam
w skupieniu dłużej niż kilkanaście sekund. Ja pierdole.
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Norwegia wśród liderów Europy. Wszystko wyjawiły... dane z kanalizy
Norwegia pozostaje w europejskiej czołówce pod względem używania narkotyków. Najnowsze analizy ścieków pokazują jednocześnie spadek używania konopii w Oslo. Dane wskazują też na rosnące znaczenie innych substancji.
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana
Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
