...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 73 • Strona 5 z 8
  • 266 / 44 / 0
Narkomańskie psy rozszarpały pomocną dłoń na strzępy. Standard.
extraviado pisze:
Ja robie koniec.
ChetnaDoPomocy pisze:
Rób, może to akurat to! :)
A może kolega miał akurat na myśli samobója?
Uwaga! Użytkownik 94x9jg5zxB8L nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 4024 / 375 / 953
troche_stylu pisze:
Jednak spora grupka hardych ćpunków atakuję użytkowniczkę(siema blu xD)
A to chyba akurat bardzo dobrze dla tych, którzy myślą, by z oferowanej pomocy skorzystać, bo dzięki tym atakom mają okazję ChetnąDoPomocy wstępnie lepiej poznać i zdecydować, czy np. protekcjonalny ton, jakim odpowiada użytkowniczce Blue_Berry, to faktycznie to, co ich interesuje.
  • 15 / / 0
Nie zamierzałam by mój ton był taki, może faktycznie tak to wyglądać, ale odpowiedzi Blue_Berry odbieram jak atak i staram się być w miare opanowana wiec może dlatego tak wyszło. Kolega powyżej ma racje chce pisze nie to nie, nie rozumiem tego zbędnego czepiania się, i zaśmiecania wątku, wszystkie zastrzeżenia do mnie przyjmę do świadomości tez e-meilowo czy jak kolwiek inaczej.

awk, mam nadzieje ze nie, mysle ze nie bo posty dotyczyly innego tematu. skad pomysl ze tak?
  • 703 / 40 / 0
@ChetnaDoPomocy, odpowiedz na jedną rzecz konkretnie, jeżeli można cię prosić - jak zauważyła Jagoda, rozmowa rodzi więź emocjonalną. Gdyby napisało do ciebie dwadzieścia osób z prośbą o pomoc - będziesz w stanie z każdą z nich wytrwać do końca ich leczenia? Podejść do każdego indywidualnie, wysłuchać i postarać się pomóc według ich potrzeb, mając pewność, że przez przypadek nie zaszkodzisz (biorąc pod uwagę fakt, że nie masz odpowiednich kwalifikacji)? Bo jeżeli takiej pewności nie masz, to wydaje mi się, że ten eksperyment ma mało wspólnego z faktyczną chęcią niesienia pomocy.
  • 15 / / 0
Oczywiście że tak, dlaczego miałabym nie wytrwać, do każdego podchodzę indywidualnie i nie widzę w tym żadnego problemu. Skąd wziął się pomysł że nie mam odpowiednich kwalifikacji, wyjaśniam jestem po rocznym szkoleniu w kierunku pomocy uzależnionym, wiec myślę że nawet jak nie pomoge to nie zaszkodzę. Baa wyjaśnij mi bo troche przyznam się że nie rozumiem, jak rozmowa z kimś kto wyciąga do Ciebie rękę stara się pomóc, zrozumieć nie oceniać, namawia, dopinguje Cie do zmian, poświęca swój czas, stara się? Nie rozumiem jak KTOŚ taki może zaszkodzić. Moim zdaniem Każdy kto chce poświęcać swój czas ma chęci pomocy i minimum pojecia o tym nie może zaszkodzić. To jak by powiedzieć wolontariuszom co pracują z rodzinami że chcą źle, że predzej zaszkodzą niż pomogą ponieważ nie maja odpowiednich kwalifikacji. Proponuje rozmowe nie TERAPIE, chodziaż do terapii jak najbardziej namawiam.
  • 703 / 40 / 0
Zaszkodzić można np. wytwarzając więź, której nie będzie się umiało później utrzymać. Nie wiedząc jak zachować konieczny dystans pomiędzy tobą a osobą, której chcesz pomóc. Tutaj jest od cholery ludzi bardzo samotnych, którzy mogą się ciebie uczepić jako jedynej osoby, z którą będą mogły porozmawiać o czymkolwiek. Chorych (oprócz uzależnienia) na różne broderlajny i gorsze rzeczy, których zachowania i reakcji na twoje wiadomości nie jesteś w stanie przewidzieć. A po tym jak odpisujesz niektórym w tym temacie, nie mogąc się powstrzymać od drobnych złośliwości, mam wrażenie, że jesteś średnio opanowaną osobą.

Jak uważasz, że potrafisz naprawdę komuś pomóc, to jak już ktoś zauważył - odpowiadaj konkretnym ludziom w konkretnych wątkach. Od tego jest w końcu forum. Ludzie przestaną się czepiać i wszyscy będą zadowoleni :-)
  • 15 / / 0
Hm staram sie być opanowana osoba, czasem jednak mi nie wychodzi przyznaje. Ale dziękuje za rade.
  • 99 / 5 / 0
Przestańcie na nią naskakiwać. Pierwszą osobą, która wyciągnęła mnie z GBL po 2,5 roku polewania w dzień i w nocy przerywanych 2-3 dniami trzeźwości była terapeutka poznawczo-behawioralna, do której poszłam na parę wizyt, a pewnie w życiu nie była od niczego uzależniona. Na dodatek nie miała etykietki "terapeuta uzależnień". Co więcej poszłam do niej z innymi problemami, bo picie GBL-a nie wydawało mi się wtedy problemem. Dzięki niej uświadomiłam sobie ile spustoszeń wywołał w moim życiu, że zamiast konfrontować się z emocjami to wolę sobie polać. Zeszłam z GBL-a na diazepamie (skierowała mnie do odpowiedniego psychiatry) i byłam 3 miesiące całkowicie trzeźwa. Nie łykałam benzosów, nie piłam alko. Układałam sobie życie sensownie, chodziłam do niej na terapię. Uczyłam się czerpać przyjemność ze sportu, z relaksacji, z innych rzeczy. Pech chciał, że przerwałam terapię, GBL mnie odnalazł i po ponad 3 latach znowu próbuję odstawki. Bez pomocy terapeuty nie jest tak łatwo. Nie ma takiej motywacji, człowiek sam się oszukuje, a diazepam łykam jak cukierki zamiast z niego schodzić. :rolleyes:

edit: Jednak co do kwalifikacji Chętnadopomocy to faktycznie rok szkolenia to troszkę za mało. Certyfikacja na terapeutę poznawczo-behawioralnego trwa średnio cztery lata, więc jest to jakaś różnica. Ale to dobry początek. I ważne, że chcesz pomagać, a nie tylko trzepać kasę z ludzi. To ważne. Trzymam kciuki. Rób kursy, rozwijaj się dalej, pomagaj potrzebującym:)
  • 685 / 10 / 0
ChetnaDoPomocy pisze:
Hm staram sie być opanowana osoba, czasem jednak mi nie wychodzi przyznaje. Ale dziękuje za rade.
Sory mała, rozumiem że chcesz pomóc ale tutaj nie ma miejsca na nie opanowanie. Nie wiesz chyba co to rozmowa z opiatowcem na skręcie. Gdybyś powiedziała choć jeden frazes który byłby użyty w najgorszym momencie, albo palnęła głupotę to uwierz zwyzywałbym Cię od najgorszych, sprowadził do pozycji kundla, napluł i kazał wypierdalać. Oczywiście później bym przeprosił ale więcej się nie odezwał. Jesteś typową studentką/uczennicą. Która liznęła trochę wiedzy, chce po praktykować, chce pomóc. Jak najbardziej to doceniam i propsuję. Wkurwia mnie ostatnimi czasy Jagódka swoimi postami i jadem z nich płynących ale ma świętą rację. Rozmowa - prędzej czy później tworzy relację. Odrzuć ćpuna a popłynie ze zdwojoną siłą.

A teksty w stylu 19 letniej panienki, jestem opanowana ale czasem mi nie wychodzi, przyznaję, dziękuję za radę, kwalifikują się do opcji numer jeden. A tak po za tym, to ja nie jestem uzależniony ;)
  • 2878 / 21 / 0
Może twardo, ale dobrze prawi sortis, więc słuchaj jego zdania - ma doświadczenie chłopaczyna w tym temacie, znam go od tej strony (jedynie na forum, niemniej jednak) i zawierz, że taka jest prawda, co o Tobie pisze.
Co o sobie pisze, to już mu nie wierz, bo właśnie przeczytałem, drogi druhu, że uzależniony nie jesteś %-D

Widzę, że ostatnio logowałaś się w sierpniu.
Tak czy tak, nie byłem tu w temacie, ale przeczytałem Twoje ostatnie posty i faktycznie brzmisz jak nastolatka, a co najmniej szczeniara, która na siłę stara się komuś (a przede wszystkim chyba sobie) udowonić, że może pomóc. W dodatku ten nick. Skończyłaś roczny kurs do spraw uzależnień i uważasz się za jakiegoś guru w tych sprawach? %-D lol, to już faktycznie z takim nastawieniem możesz komuś naszkodzić. Pardon, nawet z nastawieniem z najszczerszymi chęciami pomocy da się zaszkodzić, jeśli nie ma się doświadczenia w tej kwestii, a widzę, że Ci go troszkę, kurwa, brak. Nie pisałabyś tych frazesów z pamiętniczka.
Na cholerę w ogóle tu piszę %-D
And I guess that I just don't know.
*                       *                      *
Kiedy spoglądam wstecz, widzę siebie pozostającego za mną daleko w tyle.
ODPOWIEDZ
Posty: 73 • Strona 5 z 8
Newsy
[img]
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików

Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.

[img]
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni

Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.

[img]
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać

Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.