pilleater pisze:Co to za pojebany temat. Mogę to wyjebać to do kosza? Ktoś przeciw?
W weekendy zajebać się żeby ledwo ogarniać, no tak.
Poza tym popieram, że temat z.eb.ny, kosz to miejsce dlań perfekcyjne ^_^
Są ludzie, lekko pogardzani, którzy nie odmówią nigdy, walą na umór, lecą, płyną i czy opalać lufę czy walić koks z brzucha nagrzanej 18 osiemnastki=adin chuj, byle była "faza" i doznania. Brak jakichkolwiek zmartwień odnośnie opinii, wolność od tego typu ciężarów dla pleców psychicznych, choć może to tylko powierzchowne wyjebanie, a w środku płacz i zgrzytanie zębów?
Są ludzie, z tego jednak mniejszego marginesu, co nie odmówią ale jakiś tam hamulec w nich siedzi, i takiej np. benzyny nie tknie, kokaina, mj owszem, skuszę się, ale cipacz, akodyn, i inne wynalazki- nie nie. To raczej taki typ, z wychowania, niż z charakteru, "bojący się, że się za bardzo spodoba", mający wbite do łba schematy odnośnie postrzegania innych ludzi i tego co odwalają, spokojny, nie spatologiczniony, trzymający swój wizerunek swobodnie, bez zbytniego aktorzenia,
Całkiem sporawa reprezentacyjka: ludzie co lubią dużo i grubo jednak bez przesady w stylu opalanie luf, jenkemy, akodyny. Lubią szaleć a potem wrócić z nieba na ziemię i zająć się sobą, pracą, "normalnym" światem bez pedalstwa itp. Cenią coś droższego, z podniesioną wartością. koks, whiskey, dobra polska wódka byłe z umiarem. "Szanują" się. Bo, nie daj bóg, wygłupy na nieświadomce, zbłaźnienie się i schamienie powoduje wyrzuty co kłują i spać nie dają, aż nie rozejdzie się po kościach. Mały dystans do siebie, ekstrawertyczność.
Ojj, się rozpiszę, a większość się i tak nie zgodzi, a typów ludzi jest tyle ile ludzi.
Eksperymentatorzy: opalić, zwapować, psychodela mocna, czy spidzik jakiś, zielsko, okej, czemu nie, jestem ciekaw tego, zawsze byłem, jak to jest itp. I tu dwie linie: albo sam próbuje i raczej praktyka bez przygotowań teoretycznych i kalejdoskop, raz ciekawie, raz nie, raz wjebanie a raz uraz, druga: teoretyk, co wszystko dokładnie wymierzy, wybieli, wyczyści, dopieści i wtedy tripuje, fazuje, baluje. Taki dekadentyzm, rozkład z klasą i pedantyzmem, jeżeli w ogóle, i w doborowym towarzystwie, bo gdzie do lustra ćpać.
Są tacy co nigdy nie próbowali, nigdy nie chcieli, nigdy nie dali się na mówić i potem nagły krach i dawaj. Co pod ręką, byle jebło, bo nie wytrzymie.
Kurwa, co ja się będę rozpisywał: degeneraci, sprawdzacze, bogacze, nowobogacze, psychonauci, balowicze, nastolatki, dziadki, babki, żony, córki i kochanki.
Od człowieka zależy co weźmie, jak na to patrzy i jakie ma podejście. Czy praktyczne, ekonomiczne czy bardziej rozrzutne z większym dystansem.
Nic nowego nie wniosłem ale ręce dziś pracują i trza korzystać z grafomanii puki jest.
Jeden nie opali lufy nad kuchenką gazową, bo to patologia, sam lubi wciągnąć dobry, 100% z Kolumbii koks, a nie widzi, że taki piwosz postrzega to jako patologię i to ostrą.
Punkt siedzenia, punkt widzenia.
No i MONEY!!! Sza la la!
https://www.youtube.com/watch?v=cpbbuaIA3Ds
Pink Floyd-Money
PS: Zaliczyłbym siebie do kategorii ludzi, którzy lubią poeksperymentować ale w miarę bezpiecznie, a jeśli już coś mocniejszego, typu zwarzywiajace kanna, to z płonną nadzieją, że nie będzie skutków ubocznych. Metody podania głównego dania: większość. Nosek, buźka, mięsień(z obawą, bo co to za czystość tych prochów i co to za moje doświadczenie, nie chcę stracić pół dupy), żyła(lekki fetysz, lubię oglądać iniekcje w filmach, kiedyś się bałem igieł, teraz spijam jak śmietankę widok pobieranej przez pielęgniarkę krwi, koi, jest intymne, ma coś w sobie, no i szybkość działania, no i krew "czyści"), waporyzowanie(nie umiem tego robić ale czemu nie, lekkie alarmy typu uważaj na płuca, bo nie tak to robisz), palenie(no ba, piwo w łapce, bat w drugiej, nogi na podnóżku, zachód albo wschód słońca, czynność, która zbliża do siebie palących ludzi, taki geścik zaczęcia znajomości czasem), odbyt: nie, po prostu to najśmieszniejsza metoda i najbardziej "niehigieniczna", jedyne co biorę w dupsko to czopa jak się załatwić nie mogę).
Co do podejścia pieniężnego. Super roboty nie mam, koksów nie zarabiam, a raczej marne grosze, ale nie wypierdalam jak głupi, z drugiej strony też nie pożałuję na droższe "coś", bardziej jednak ze mnie praktyk efektywności niż wyszukany burżuj co pija wino z koksem. Jednak czasem książki nowej(której mogę nawet nie przeczytać)albo i starej ale kupionej to sobie nie mogę odmówić, łaknę zapachu papieru, kartek, starych, nowych prosto z drukarni, poszarpanych, rozwalających się w dłoniach i solidnych jak cegły.
Jednak skąpiec też we mnie siedzi, i to nie mały, jak pijam wódkę, to bywa "Zabierz to już ode mnie", jak się składamy na palenie, to czasem wodzę wzrokiem pożądliwie za upragnionym ogłupiaczem, czasem trzymam przy sobie jakby to było moje, bo się boje, że ktoś podjebie=brak zaufania przez kilka wyjebek.
PS 2: Sorry za tak długi post, ale zrozumieją ketonowi wojownicy, z czego to wynika, i doświadczeni chemicy, psycholodzy i ksiądz proboszcz z parafii.
Narcyz, ale nie ostentacyjny.
Kłamca, ale wrażliwy.
Miło mi Cię poznać.
Święte słowa.
Widzę że już nawiązanie było uskuteczniane, więc podbijam bo:
3 zera za jedynką w Pekao, nie wzięły się na moim koncie znikąd dziwko!
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Mnisi szmuglowali narkotyki. Ukryli je za fałszywymi ściankami
22 buddyjskich mnichów zostało aresztowanych na międzynarodowym lotnisku w Kolombo w Sri Lance. W ich bagażach znaleziono łącznie około 110 kilogramów marihuany.
Kawa - budzi i wydłuża życie
Przez dziesięciolecia ukazywały się badania, których autorzy wskazywali, że kawa ma korzystny wpływ na organizm. Jej picie łączono z dłuższym życiem i zmniejszonym ryzykiem chorób chronicznych. Jednak dokładny mechanizm tego działa nie był znany. Teraz naukowcy z Texas A&M University odkryli, że związki zawarte w kawie oddziałują na receptor białkowy NR4A1, który odgrywa istotną rolę w ochronie organizmu przed chorobami związanymi z wiekiem.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.