Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
Zablokowany
Posty: 41 • Strona 1 z 5
  • 12 / / 0
Zacznę od tego, iż szukałem podobnego, aktywnego tematu, jak i długo rozkminiałem nad jego umieszczeniem na forum, lecz jestem porobiony jak dzik więc możliwe, że jednak coś pojebałem. Wybaczcie z góry. Chcę, by było to miejsce, którego tak czasem w nocy brakuje, miejsce typu: "Mam tyle do powiedzenia, tak bardzo chce poopowiadac, wysluchac drugiej osoby i wczuc sie w rozmowe, ze nie wytrzymam".

Lecimy. Tak wkurwiony nie bylem dawno. Pisalem przez 2 godziny monolog, na poteznej bani, wczuty w kazde zdanie bardziej, niz wczuty w najwazniejsze momenty swojego zycia. Polece skrotem, pierdole. Choc cpam tylko 3 lata, jest to spoleczne 10. Jeszcze przed poznaniem nowych kumpli, kolejno alko, trawy i calej reszty dragow z opiatami i apteka wlacznie, bylem totalnym leszczem, przegrywem ktorego rowiesnicy najchetniej wysrali by jak gówno. Dziś zadaje sie z kim tylko chce, jestem dusza towarzystwa i mam zajebiste zycie. Chociaz..czy do konca? Czulem to zludzenie jeszcze rok temu, dopoki dragi dawaly nieopisane przyjemnosci i wrazenia, a nie tylko ryly beret i wpierdalalo w wewnetrzna pulapke, chora paranoje rodem z tych najbardziej psychicznych cpunskich ryjacych rozkmin. Dzis te zjazdowe rozkminy weszly w trzezwosc, jestem pierdolniety, choc nie chce byc, na dworze za dnia czuje wieczny niepokoj, choc wszystko jest ok, gdy zajaram bez uprzedniej kreski lub alko to najchetniej schowalbym sie pod dywan i od razu wracam na jame, nie ma chuja bym sie wyluzowal, jedynie gdy jebne po nosie a potem zapale, jest spoko. Zabiera mnie w chuj, dostaje takiego flow i weny, ze mowie z tak niezwykla plynnoscia, gracja i wczuciem w role (taksowkarza, wlocha, prezydenta, murzyna i chuj wie co jeszcze), ze ludzie sa niemal pod wrazeniem. Ale to gdy bomba jest na prawde dobra. W gruncie rzeczy mi odpierdala, gadam jakies glupoty albo wcale i najlepiej czuje sie w domu. Chociaz wcale nie czuje sie dobrze. Wszedzie jest mi zle. Nie czuje, bym tu pasowal. Mimo, ze mam szkole, w kurwe znajomych, dobrych ziomkow, zajebista klase, wygladam dobrze i jestem w miare wysportowany jak na narkomana, a niebawem kochana mamusia chce mi dołożyć kilka tysi do wymarzonego autka, bo mam urodziny, tak to wszystko mnie dotyka jak by przez coś, co absorbuje całą tą energię z tych wydarzeń. To wszystko mnie niby cieszy, ale tak ze nawet nie sprawi usmiechu. Nie mam napadow euforii z naturalnych powodow. Jestem wyssany z emocji, checi do czegokolwiek. Uklada mi sie w zyciu, lecz to jest takie płaskie, jedynie piękne po grubszej ilości mdma. Nie mam siły już tak żyć, choć ludzie mnie widzą jako wygranego, to ja czuje się bardziej śmieciem. Bardziej pozerem i jebanym narcyzem, który pokazuje za wszelką cenę że jest we wszystkim najlepszy i najmądrzejszy. Wewnątrz jestem gównem. Czuję, jak moja moralność bardzo leży, jak bardzo jestem wpierdolony i upośledzony psychicznie oraz nerwowo, i że mimo tylu wygranych na jakiś okres zawsze do tego wrócę i ktoś namówi, jak i że na jakieś 50 ćpunów których znam wymienię jednego, który przestał definitywnie ćpać, wiem że jestem w jebanym błędnym kole i nie mam już pojęcia, jak z tego się wydostać. Jak na nowo czerpać radość z trzeźwego życia, jakoś naprawić trzaśniętą psychikę, znaleźć normalną dziewczynę a nie jakieś przygody z narkomankami, pójść na siłownię bez hafta na samą myśl o innych ludziach którzy tam ćwiczą, po prostu być człowiekiem. Czy przez ten tak krótki okres tak bardzo się wpierdoliłem, że na zawsze widział życie przez tak jebitnie wyblakłe barwy? Nie wiem czy to dobre miejsce na post więc wybaczcie. Jestem dzisiaj zabrany i moglem nie ogarnac.

Dla czytelności wydzielam choć jeden akapit. -dsn
  • 3215 / 418 / 0
Ile masz lat ?
Jesteś w tym momencie wpierdolony konkretnie w "coś" czy też po prostu nie wyobrażasz sobie życia bez fazy i ładujesz w siebie wszystko co jest pod reką uprawiając radosną politoksykomanie ?
Uwaga! Użytkownik Fatmorgan nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1615 / 29 / 0
Zauważenie "problemu", świadomość sytuacji w jakiej się znajduję, to pierwszy krok we właściwą stronę.

Co zarzucasz? W jakich ilościach? jak często? Piszesz, że trwa to stosunkowo niedługo, tzn? Kiedy straciłeś nad tym kontrole? Ładujesz tylko sam, czy przypierdalasz też z towarzystwem?
  • 12 / / 0
Co do pierwszej odpowiedzi...lat mam 18. Moja największa bolączka to metamfetamina, lecz nie widzę zbytnio świata bez bomby, tzn. miewam okresy że po kilka dni jest mi dobrze bez bani, ale nie przypominam sobie przerwy dłuższej niż tydzień. Jak długo to trwa..trwa to nieprzerwanie od trzech lat, jak z resztą wspomniałem, lecz rozumiem że w tym harmidrze zdań mogło być to niezauważone.
Kontynuując, ładuje zdecydowanie częściej w towarzystwie, choć nie raz i nie dwa zdarzyło mi się ładować samemu. Mówię tu o czechu (dokł meth, nie wiem czy grypsowo wszędzie tak to się zowie jak u nas), to był okres że dość często brałem pakiet i zamykałem się sam ze sobą w domu tworząc swojego rodzaju celebrację (nastrojowa muzyka, ulubione lustereczko, karty i moja jednodolarówka którą kupiłem specjalnie ku tej okazji), standardowo paczka fajek i piwo na spływy. Generalnie zawsze do dragów podchodziłem dość rytualnie, ale to już trochę offtop. kodeiną zainspirował mnie świeżo wtedy poznany kolega narkoman, którego teorie o życiu i wszystkim wokół jebitnie pokrywały się z moimi, ciekawa z resztą postać ale mniejsza. On opisał mi tripa po kodeinie i nie minął dzień, jak przyładowałem pierwszą 300mg, co na moją masę i pierwszy raz było ciut za dużo, ale nigdy się nie przejmowałem że mogę przesadzić. Wychodziłem bardziej z założenia, że gdy przegiąłem to miałem zajebiście. Wiem, idiota. Pierwszy raz był fajny ale nieporównywalny z drugim, kiedy konkretnie odpłynąłem. Trzeci raz już był zdecydowanie słabszy i odpuściłem sobie wtedy opiatową przygodę, gdyż wyobrażam sobie jak to może się dalej z tym potoczyć. Kontrolę nad tym wszystkim zacząłem tracić jak pamiętam już zimą, kiedy to po trzech tygodniach w pracy w Niemczech na pełnym detoksie i odcinie od kumpli dostawałem istnego pierdolca a myślami byłem już u ziomka na domówce, z pełnym portfelem i kupą ćpania. Lecz jeszcze wtedy nie miałem tak porytych myśli, jeszcze wtedy ćpanie sprawiało euforię a nie było ćpaniem dla ćpania, ogólnie byłem bardziej człowiekiem niż narkomanem.
Reasumując, jestem wjebany w kryształ, i każde najmniejsze szturchnięcie gówna tj. poruszenie tematu wśród kumpli czy nawet dwa piwa, to ja już dostaje kurwicy i jak typowy ćpun lawiruje ojca i kogo się da by załatwić siano, lecz mój drugi równie ważny problem to mój problem z psychiką. Chodzi mi właśnie o te porycie, o mój natrętny lęk biorący się z dupy, przez który czuje wiecznie jebane motylki w brzuchu, o to jak jestem mocno wyssany z emocji, uczuć i zmulony w kontaktach z ludźmi na trzeźwo. Niemiłosiernie wkurwia mnie, że po MDMA potrafię być tak pozytywnym, wygadanym i czującym tak wielką empatię, radość z rozmowy i chęć do niej człowiekiem, a na trzeźwo to wszystko jest tylko marnym, niewypełnionym szkicem tej barwnie uzupełnionej po pigułce kolorowanki. Ja mam już dość wiecznego stymulowania się. Chcę w końcu żyć normalnie, czysto.
  • 116 / 2 / 0
To wszystko też pisane pod wpływem? Nic tak nie psuje układu nagrody jak piko, przestań z dnia na dzień bo będziesz co raz bardziej pustym człowiekiem z. nerwicą. Żaden forumowicz nie zrobi tego za Ciebie.
  • 305 / 2 / 0
nie pierwszy nie ostatni taki temat. wypocin czyta sie z 10 minut a od prawie poczatku czytania kazdy i TY PEWNIE TEZ widzi odpowiedz. trza odstawić narko..

z tym uczuciem jak to napisałes motylami w brzuchu mialem. dalej lekko mam po tym jak dostałem psychozy po jakimś krysztale co nie wiem czym był. nazywam to uczuciem niespełnienia. tak jakby nonstop czegoś brakowało. mija.. a jak dopada to myśle czego tak własciwie brakuje mi teraz.. mysle mysle..
zawsze dochodze do wniosku ze jakiegokolwiek zajęcia. po tej psychozie jak mam okazje zapakować coś to zaraz prawie ciarki mnie przechodza jak pomysle o tym. brr.. nie chce juz:)
  • 188 / 1 / 1
@rskq

Objawy, który opisujesz świadczą, że odczuwasz na trzeźwo objawy dysforii po odstawieniu. Jeśli jest to tak potężna przeszkoda rujnująca i dezorganizująca Twoje życie, to powinieneś udać się do psychiatry. Po odstawieniu substancji psychoaktywnych Twój organizm próbuje wrócić do stanu homeostazy, a w Twoim przypadku stan ten uwzględniał jednak sporą, długotrwałą ingerencję w poziom neuroprzekaźników. Najprawdopodobniej będziesz potrzebował jakichś leków, które chociaż trochę ustabilizują Twój nastrój, więc przynajmniej przez jakiś czas powinieneś się nimi ustabilizować, a potem dopiero odstawić wszystko... Powodzenia.
“Laziness grows on people; it begins in cobwebs and ends in iron chains”
  • 385 / 7 / 0
Rozregulowałeś sobie receptory dopaminowe. Potrzebują więcej stymulacji, żeby zaskoczyć.
Taka tolerancja na motywację i chęć życia.
Rozwiązanie? Dieta bogata w tyrozynę, żadnych narkotyków, spokojny tryb życia, ograniczenie aktywności seksualnej do minimum, to samo sport i imprezy.
Chcemy wyczulić receptory dopaminowe, upewniając się, że przez pewien okres będą dostawać jak najmniej stymulacji. Zrobi się ich mniej, ponieważ mózg jest elastyczny i dostosowuje liczbę receptorów do potrzeb - w twoim przypadku zaćpany mózg doświadczał tak wielkich ilości fazy, speedu i czego jeszcze, że postanowił, iż na podstawowych receptorach nie pociągnie.
I masz, tak wygląda nie branie nic po 3 latach ciągłego napierdalania.
Nie będzie łatwo. Ale obawiam się, że to jedyna szansa. Inną byłyby tylko leki na podbicie dopaminy, ale to idiotyzm, bo po odstawieniu wrócisz do punktu wyjścia. A nawet jeśli spotkałbyś zajebistego psychiatrę, który dokładnie zaplanowałby stopniowe schodzenie z dawek co do dnia, to trwałoby to bardzo, bardzo długo.
  • 2881 / 303 / 0
Przejdzie Ci z wiekiem, jak byłem młodszy takie piti pitu przychodziło do mnie nawet jak dłuższy czas byłem trzeźwy. Wydaję mi się że moja mama miała rację mówiąc że to przez trudny okres dojrzewania.
Więc się w miasto wypuszczam
niech Bóg będzie ze mną jak autodestrukcja
masz wyraźny kształt, a świat to iluzja
jakbym te twoje pieniądze miał to bym je puszczał
  • 2878 / 21 / 0
Narkotki + wiek. Pierwsze rzuć, z drugim poczekaj.
And I guess that I just don't know.
*                       *                      *
Kiedy spoglądam wstecz, widzę siebie pozostającego za mną daleko w tyle.
Zablokowany
Posty: 41 • Strona 1 z 5
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Marihuana zaburza pamięć na różne sposoby

Palenie marihuany nie tylko pogarsza pamięć. Aktywny składnik konopi ją reorganizuje – odkryli badacze z Washington State University (USA).

[img]
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa

Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.

[img]
Funkcjonariusze zagarnęli ponad 60 kg narkotyków

Ponad 60 kg narkotyków - marihuany, kokainy i haszyszu, a także przedmioty przypominające broń, amunicję i ponad 16 tysięcy sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzowych, nie trafi na rynek. To efekt intensywnej pracy policjantów z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego, dw. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, których wspierali funkcjonariusze KAS i CBŚP. Śledztwo w sprawie wewnątrzwspólnotowego obrotu narkotykami nadzorowane jest przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji to ponad 3 miliony złotych.