Różnica jest tez przy odstawianiu, dolegliwości abstynencyjne są mniejsze w przypadku kodeiny.
Co do ekscytujących przeżyć nie związanych z narkotykami, to one ich nie zastąpią. Wiem to po sobie. Taki przykład - cały dzień dobrego wspinania w skałach, kupa adrenaliny, szykujemy wieczorem ognisko - a co ja robię? Wymykam się w krzaki z pompką, żeby sobie konkretnie przygrzać.
Trudno mi było zrezygnować i z jednego i z drugiego. Strzał nie zastąpił wspinaczki, wspinaczka strzału. Nie można mówić, że jakaś podróż, jakiś wyczyn, czy z drugiej strony jakiś narkotyk dadzą nam spełnienie, to są tylko etapy w wielkiej podróży, jakim jest życie. Nie sens w tym, aby złapać króliczka, tylko go gonić. Nie można oczekiwać, że jakaś rzecz da całkowite spełnienie, po takim spełnieniu życie straciło by sens - osiągneliśmy szczyt i co dalej? nuda? bo dalej już nic ciekawego, wartego starania się w życiu nas nie czeka? Wybaczcie, ale tak podchodząc do życia, można się znaleźć na ścieżce samobójców.
stary dziad pisze:Taki przykład - cały dzień dobrego wspinania w skałach, kupa adrenaliny, szykujemy wieczorem ognisko - a co ja robię? Wymykam się w krzaki z pompką, żeby sobie konkretnie przygrzać.
Trudno mi było zrezygnować i z jednego i z drugiego. Strzał nie zastąpił wspinaczki, wspinaczka strzału.
@Blu, kodeinę brałem kilka razy gdzieś w okolicach marca, po prawie 4 miesiącach spróbowałem znów dwa razy i mimo że przeżyłem najwspanialszy stan po kodzie ostatnio, to jednak nie będę jej brał przez dłuższy czas, mimo że mogę - teraz dobrze zarabiam, milion aptek mam w pobliżu, a jednak nie odczuwam takiego przymusu brania. Po prostu takie uczucie szczęścia nie jest dla mnie sensem życia, a w tej dyskusji bardziej robię za adwokata diabła.
BTW. Tak samo z benzodiazepinami, po których czuję się wspaniale: mam półtora paczki klonów w biurku, a nie robię ciągów, biorę je sporadycznie +/- raz na kilka tygodni, a dostęp do nich mam od 3 lat. Jeżeli to nadal nie przekonuje do tego, że nie jestem hipokrytą i zakłamanym ćpunem, który racjonalizuje wszystko, żeby ćpać z czystym sumieniem, to nie wiem, co mogłoby to uczynić. Może jak napiszę posta za 2 lata, że nie jestem wjebany w ani jedno ani drugie, chociaż wtedy pewnie będzie ta sama rozmowa jak teraz.
Non pisze:Jeśli już w ten sposób piszesz i myślisz, to jesteś naprawdę psychicznie uzależniona 'od fazy' co się po prostu nazywa zwykła politoksykomanią.Krolik1993 pisze:A ja chcę umieć czuć się dobrze zarówno pod wpływem czegoś i na trzeźwo, tak już wybrałam. Nie chcę przestawać, pasuje mi jak jest.
(...)
Tymczasem dolewam GBL, bo słabo mnie wygrzało...
Everett1992 pisze:@ms lovett, akurat nie wierzę w coś takiego jak "wolny wybór" - bardziej skłaniam się do stwierdzenia, że na nic nie mamy wpływu, a wszystko to, co się dzieje jest jedynie skutkiem miliona przyczyn, które doprowadziły do danego stanu.
http://www.youtube.com/watch?v=qHYNfitGBp4
---
„Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą.” opio-free
Everett1992 pisze:blablabla.
ja tez moge nie jesc kody tydzien dwa miesiac czy wiecej,nie oznacza to wcale ze nie jestem wjebany
masz juz wszystkie kropki na obrazku teraz je ładnie połącz i juz sie nie kłuć
A psychodeliki brałem, nawet na neurogroove mam tripraport z 60mg podróży z hometem - lubię te substancje, ale zdaje mi się, że nie wyciągnę z nich już więcej, bo na ostatniej podróży poczułem, że moje ego zniknęło na jakiś czas, straciłem rozum, wszechświat spadł mi na głowę, doznałem oświecenia i takie tam inne miłe rzeczy :) Osiągnąłem takie psychodeliczne spełnienie i dlatego już mnie nie ciągnie do tych substancji, dlatego szukam czegoś nowego.
@Czarli, sprecyzuj "wjebany". Jakbym 5 lat nie jadł kody to też byłbym wjebany?
Chciałam się przysłużyć administracji, ale ktoś mnie uprzedził... :-(
'Informacja
Ten post został już zgłoszony.'
Kurde gimbaza to ćpa, każdy ma do tego dostęp, smakuje z 5 razy lepiej od alko... wielkie mi uzależnienie.
@everett
Chyba się nie zrozumieliśmy ;-) O 'woli' pisałam bardziej z punktu widzenia Thelemy. Nie neguję, że jesteśmy zdeterminowani przez biologię, fizykę, matematykę... ogólnie przez wszystkie prawa wszechświata. Każdy ma do odegrania jakąś rolę w tym teatrzyku. Każdy ma też prawo być szczęśliwym. Jeśli tego chce. Ty nie chcesz, prawda? ;-)
EDIT
Zobaczyłam jeszcze ten post i nie powstrzymam się od komentarza:
Krolik1993 pisze:Narkotyki to wybór jeden z wielu jaki mamy w życiu i nie jest to do koca pójście na łatwiznę, to również duże ryzyko, ryzyko wielu strat. Jak by popatrzeć z innej strony to większym pójściem na łatwiznę wydaje się wegetacje i robienie w życiu co nam orkiestra zagra. Życie jest po to aby je przeżyć, jak to zrobimy, nasz wybór. Branie jakichkolwiek narkotyków nie musi być zamknięciem się w sobie, czasem wręcz przeciwnie, zależy od podejścia Wszystko jest względne...
http://www.youtube.com/watch?v=qHYNfitGBp4
---
„Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą.” opio-free
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Jedna dawka i tygodnie ulgi. "Magiczne grzybki" dają nadzieję na nowe leczenie bólu
Psylocybina
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę
Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.
