Cel: 7(chociaż 5) dni całkowitej trzeźwości.
Przez ostatni rok skrzętnie spisywałem substancje psychoaktywne które ćpałem. Tygodniowa przerwa się ani razu nie zdarzyła :scared: Co mnie jakoś zbyt nie martwi, jedynie pragnę zobaczyć jak mój organizm będzie się czuł po tygodniu całkowitej czystości od sztucznych pobudzaczy.
Tak mniej więcej rozkładała się procentowo moja dieta politoksykomana:
alkohol i benzo- 30%
dysocjanty - 30%
psychodeliki - 20%
jaranie - 10%
opio - 10%
stymulanty - bardzo mało
Nie miałem jakiś dłuższych ciągów, raczej żonglowałem substancjami. Najbardziej denerwowało mnie picie alkoholu. 3-4 razy w tygodniu równowartość 300 ml wódki. Miły relaks po pracy, przejemniejsze rozmowy z ludźmi, lepszy sen. Ale pieniądze ubywają, wymazane wspomnienia i wątroba czasem mocno mnie nakurwiała :-/ Puste otumanienie, nie chcę już tego.
Nie mam mocnej motywacji do trzeźwości, jedyne co czuje, że ma moc doprowadzić mnie do celu to totalne zero na koncie :-D
Ogółem nie wyobrażam sobie życia bez substancji psychoaktywnych, ale chciałbym w przyszłości trochę zmienić rozkład, by na szczycie były psychodeliki, później dysocjanty i jaranie, na samym końcu alkohol, benzo i opiaty.
Dzisiaj pierwszy dzień, humor wyjątkowo dobry :cheesy:
W chwilach kryzysu będę się wspomagać kontrolą myśli i medytacją. Zamierzam też zjadać jak najwięcej owoców(zajebiście poprawiają mi samopoczucie), codziennie ćwiczyć z ciężarkami czy robić jakieś aeroby.
Najważniejsze to ucinać myśli o ćpaniu od razu jak się pojawią, "shoot on sight". Jak przemkną niezauważone, przejmą kontrolę nad procesami myślowymi, wyobraźnia i wspomnienia zaczną projektować się na świadomości to jest problem. Walka o utrzymanie postanowienia jest ciężka, wrogie myśli o nietrzeźwości mnożą się błyskawicznie, pragnienie narasta, siła woli topnieje.
Najmniejszy mam problem z substancjami aby zdobyć które trzeba się postarać. Zamówić rc(klikanie, przelew, oczekiwanie, odbiór z poczty - to mnie mocno zniechęca), iśc do lekarza wyłudzać recepty, czy kupić coś nielegalnego. alkohol jest najgorszy, 10 minut i mam go ile zapragnę. :retarded:
Czuję się ogólnie bardzo dobrze, prawie szczęśliwy. Jednak nadal czają się na mnie te myśli zachęcające by poczuć się jeszcze lepiej :nuts:
Nie lubię sobie robić okresów zupełnej trzeźwości, bo potem mam tak duże ciśnienie, że po detoxie ćpam więcej niż przed. Jogurt też się na tym przejechał.
3x sie zjarałem
1x najebałem sie że nie pamiętam jak rok zleciał
1x 1,5 piwka
1x 3 pifka
wszystko towarzysko
mesmerize pisze:3
te wszelkie pytania i watpliwosci mozesz spokojnie sobie odpuscic :) bo za jakis nieokreslony okres czasu
to wlasnie opiaty przesuna sie na liscie na pozycje numer 1 a pozniej wogole tylko te substancje beda Ciebie interesowaly
oczywiscie i ziolo i fajeczki sie ladnie skomponuja a i wooda bedzie pomocna jak nie bedzie niczego innego
mam nadzieje ze sie myle ale statystycznie na 99% moje proroctwo bardziej dokladnie lub mniej sie sprawdzi opiatki juz Cie brachu maja pomimo ze dzis maja u Ciebie 10%
Zacząłem 3 września 2012. Celem było odstawienie mj na przynajmniej kilka miesięcy. W wakacje trochę tego się paliło:P I co... :cheesy:
Od 142 dni nie spaliłem ani grama
Moim celem jest 4 tygodnie bez GBL, alkoholu, tabaki, kofeiny. Od 12.01 do 9.02
Po tygodniu wysiadłem... musiałem wypić mocną kawę, gdyż po prostu nie byłem w stanie normalnie funkcjonować. I stwierdziłem, że kofeiny tak łatwo nie wyeliminuję. Trudno. Dzisiaj jest 11 dzień, nie wypiłem ani 1ml GBL ani alkoholu, tabaka i mj też nie dotknąłem (mimo, że miałem okazję). Myślałem, ogólnie, że będzie gorzej. Najtrudniej jest chyba na imprezie/domówce gdzie większość coś bierze itd... ale jestem silny. Jest dobrze :-D
Trzymajcie kciuki ^_^
po narkotykach (alko, jaranie) stany depresyjne nasilają się i cisnienia są mocniejsze
poza tym zająłem się pracą
jak ja mogłem to i wam się uda
ps. aha i mam kogoś kto mi przypomina jak było chujowo i rozmawia
uzaleznienie od GBL to naprawde masakrator.
Piwo, czy dwa sobie wybaczę, jak będzie sensowna okazja.
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Mentzen radzi młodym, by pili alkohol i palili. "Nie piją (...), nie ma z tego dzieci"
Zdaniem Sławomira Mentzena młodzi ludzie powinni robić tylko trzy rzeczy: uczyć się, pracować i... pić alkohol. Swoimi przemyśleniami prezes Nowej Nadziei i lider Konfederacji podzielił się w środę, 20 maja, podczas spotkania z mieszkańcami Świebodzina.
Już 1 drink dziennie zwiększa ryzyko zgonu. Alkohol nie przynosi żadnych korzyści
W Journal of Studies on Alcohol and Drugs ukazało się jedno z najbardziej kompleksowych badań dotyczących wpływu alkoholu na zdrowie populacji amerykańskiej. Zostało przeprowadzone przez ponad trzydziestu badaczy z wiodących instytucji naukowych, w tym z Columbia University, University of California, Mayo Clinic, University College London czy Harvard Medical School. Dostarcza ono precyzyjnych szacunków ryzyka zgonu powodowanego przez spożycie alkoholu z uwzględnieniem płci, wieku i poziomu konsumpcji.
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski
Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.
