Nie wiedzą jak to jest być upalonym i śmiać się z byle czego, nie czuli nigdy kokainowego rushu, nie wiedzą co to pluszowość po MDMA, nie mają pojęcia jak wygląda świat na kwasie, nie znają amfetaminowej stymulacji lub opiatowej błogości itd.
Czy może wręcz przeciwnie, to osoby nie stroniące od narkotyków coś tracą? Zacierają prawdziwą radość z życia?
*Jako osoby zażywające narkotyki ,mam na myśli użytkowników nie izolujących się od otoczenia. Osoby prowadzące aktywne życie w społeczeństwie, które okraszają od czasu do czasu substancjami psychoaktywnymi.
**Pomijam też aspekt zdrowotny.
Co nie zmienia faktu, że przez kilka lat uważałem ludzi nie biorących za zdecydowanie uboższych w doświadczenia życiowe. Np. ktoś mi opowiadał jakiego to doła nie miał kiedyś, a ja myślałem sobie "dobrze, że nie wiesz co to bad trip", czy coś w tym stylu... Często też, rozmawiając z kimś o seksie, przewijają mi się przez pamięć takie i owakie wpomnienia, których, jak mocno bym chciał, ze łba nie wyrzucę, właśnie przez to jak mocno na mnie oddziaływały.
Tylko pytanie czy to swego rodzaju osiągnięcie, czy strata... zdecydowanie mniej niż kiedyś interesuje mnie seks na trzeźwo, bo wiem, że przecież może być lepiej.
Dzięki dragom można wiele zyskać, ale niestety można zdecydowanie więcej stracić.
I na rachunek strat należy oczywiście wpisać straty zdrowotne.
Co tu dużo gadać, po prostu już chyba dałem się złapać machinie narkotykowego uzależnienia
Zastanawia mnie tylko co by było, gdybym teraz zrobił sobie przerwę od dragów... wielka niewiadoma.
Patrząc na sytuacje pod względem "psychodelików" - oni muszą się leczyć w pełni farmakologicznie, a jak wiemy - to leczenie nie zawsze pomaga. Chociażby ten aspekt dragów daje wielkie możliwości.
Nie wspominając ofc o pięknych wspomnieniach.
Depresanty, opiaty/opioidy, stymulanty, euforianty (może poza MDMA) - niczego nie tracą, więcej, takich substancji lepiej nigdy nie próbować, bo później zamiast naturalnego osiągania pewnych stanów emocjonalnych zachce się je wywoływać sztucznie. A to na dłuższą metę NIGDY do niczego dobrego nie doprowadzi.
mj - to akurat można nazwać stratą pewnego ciekawego doświadczenia, oczywiście nie mówię tu o paleniu dzień w dzień.
Psychodeliki - tutaj tracą najwięcej, nie da się prawie od nich uzależnić (skrajne przypadki odklejeńców), a mogą naprawdę pomóc otworzyć oczy na wiele spraw i z całkowicie odmiennej perspektywy spojrzeć na swoją egzystencję. Osobiście dolewałbym LSD do źródeł wody pitnej.
Czy to znaczy, że po pewnym "stażu" nie dają już tego co kiedyś, lecz zwykły high, czy to ja jestem zjebany? :-D
Inna sprawa, że po dragi sięgają często osoby mające problemy z racjonalnym myśleniem na trzeźwo.
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Co do depresantów ( pomijam tu alko bo tego specyfiku używa niemal każdy) i stymulantów to sądzę, że osoby nie-zażywające raczej zyskują.
Uargumentuję to faktem, że jeśli ktoś pozna już prawdziwy opiatowy błogostan, czy też rozpierdalające euforyczne naspidowanie, może potem nie czuć w pełni przyjemności płynącej z normalnego życia i dążyć do coraz silniejszych doznań. Depresanty i stymulanty dają nam znane stany umysłu tyle, że spotęgowane ( takie jest moje zdanie i tak te substancje odbieram ) czy to euforię czy to spokój. Psychodeliki zaś indukują zupełnie nowe stany świadomości, których nie da się poznać nie używając ich, i które nie mają odzwierciedlenia w normalnym życiu.
I to tyle w temacie :-)
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana
Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.
Prawie 60% rynku e-papierosów w Polsce to szara strefa
Prawie 60 proc. polskiego rynku e-papierosów funkcjonuje poza jakąkolwiek kontrolą państwa. Nowy raport Fraunhofer IIS pokazuje, że Polska jest jednym z europejskich liderów nielegalnego obrotu produktami do waporyzacji, a skala problemu może rosnąć jeszcze szybciej niż dotychczas.
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa
Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.
