Otoz, mam taki problem; jak wychodze ze znajomymi, to cpam stymulanty roznego rodzaju (amf, koks, mef, metkat, MDA/MDMA) i zawsze wszystko toczy sie zajebiscie, do czasu az przyjdzie zjazd. Na zjezdzie nie potrafie wydac z siebie slowa, glos mi drzy, mowie cicho, nie potrafie zlozyc zdan, zawieszam sie i robie sie anty socjalny.
Czesto rozmawiam jak idiota gdy jestem na zjezdzie, nie potrafiac utrzymac kontaktu wzrokowego i wyslawiajac sie w sposob jak czlowiek z zaawansowana fobia spoleczna.
Duzo nowych ludzi musialem poznawac bedac na zjezdzie, co od pierwszego momentu psuje moj wizerunek, co potem ciezko czasami nadrobic.
Wszyscy moi znajomi to anglicy i pomimo, ze w jezyku angielskim wyslawiam sie lepiej niz w polskim, to jednak caly ten zjazd narzuca jeszcze wiecej presji przez przymus kontaktowania sie w jezyku nieojczystym.
Jak sobie z tym radzicie, bez pomocy benzo, opiatow czy alkoholu. Czy macie na to jakies sposoby, jakies rozmyslenia, ktore pomogly wam to bardziej kontrolowac?
moor - ja mm taką zajebiście skuteczną radę, no i prosta jest. Nie ćpaj stymulantów, a najlepiej nic nie ćpaj :) Nie będzie zjazdów, dołów i chujowych nastrojów i humorów. Nie wiem jak ty się odbijesz, nawet w momencie kiedy skończysz z dragami, napierdalasz co popadnie, i twój organizm a mózg przede wszystkim jest chyba w stanie rozpierdolu... Miną solidne miesiące nim wrócisz do jako takiej równowagi chemicznej. Nie jadę Cię, tylko stwierdzam ;-)
Na zjazdy chyba nie ma rady. Przespać, przeczekać, przemilczeć i nie wystawiać się na podejrzenia.
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Chociaż w sumie to też zależy jakie to towarzystwo. Jeżeli tam wszyscy napierdalają kreski oporowo i się krzywo patrzą na tych co nie ćpają lub ćpają coś innego to polecam po prostu zmienić znajomych
Te wymienione wyżej trudności z wysławianiem się, wyobcowanie etc. świadczą o przesadzie. Ile razy świadomość, że kolejna kreska spowoduje wiele problemów była miażdżona przez niemożliwe do powstrzymania parcie aby TO zrobić.. Nie wystarczyły lata takich doświadczeń aby się w końcu nauczyć, ale wystarczyły by przekonać się, że kontrolować się jest przekurewnie trudno.
Też szukałem cudownych sposobów na zjazdy, kołowałem benzo, próbowałem co bardziej dostępnych opio, oczywiście alkohol też był. Ale po co to jest potrzebne? Gdyby się sprawdzały zamiast 10 kresek poszłoby ich 20. Głownie chyba po to :-)
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Co do sposobów minimalizacji efektów zjazdu. Wg. mnie nie ma takich. Można się tylko zajebać czymś i pójść spać. Ratowanie sytuacji wydaje mi się bardziej ratowaniem uzależnienia.
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana
Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem
Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
