4-MMC, M-CAT, metyloefedron
Więcej informacji: Mefedron w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 134 • Strona 5 z 14
  • 13 / / 0
jak można polecać na pierwszy raz bombkę? Pierwszy raz nigdy się nie powtórzy (może ja bym już może nie sięgnęła po to drugi raz, bo się wpierdoliłam), ale jak już ktoś wie, że chce to zrobić, i zrobi, to zazdroszczę, że pierwszy raz przed nim, NAJLEPSZY raz przed nim.....mef jest piękny cały w sobie, wejście, uczucie, ulga, mefedronowa rozmowa, wychodząca z głębi.. wszystko jest piękne i wszystko ważne. Więc tzw pierdolnięcie (wejście ) tez. A tego po bombce nie ma, nie w takim stopniu.
  • 61 / 3 / 0
agnieszka8833 pisze:
Pierwszy raz nigdy się nie powtórzy
I właśnie dlatego polecam bombkę

agnieszka8833 pisze:
Więc tzw pierdolnięcie (wejście ) tez. A tego po bombce nie ma, nie w takim stopniu.
Ludzie jeśli zależy wam na pierdolnięciu to załadujcie w kabel. Nie rozumiem was. Co z tego, że będziecie mieli pierdolnięcie trwające paręnaście sekund, po którym będziecie mieli godzinną fazę, jak sama faza nie będzie się umywała do tej po oralu.
To jest kwestia wyboru. Jeśli wolicie 10 sekund wejścia i fajną fazę od łagodnego wejścia i zajebistej fazy to wybierzcie snif.
Blefujesz pisze:
Ludzie zastanówcie się co wy pierdolicie. Tego nawet nie opłaca się zgłaszać..
Możesz rozwinąć swoją myśl? Rozumiem, że coś ci się bardzo nie spodobało w mojej propozycji pierwszego razu tylko nie wiem dokładnie co?
  • 809 / 15 / 0
Na każdego działa inaczej; nie można stwierdzić po jakiej dawce/metodzie podania będzie dobrze.
Raz posypałem typowi setke i niedowierdział, że taka moc, drugi raz typ dostał 'bombkę' i nic nie poczuł.
na nic nie narzekam,
mam w kieszeni klonazepam.
  • 56 / 2 / 0
raczej nie ma co dyskutowac na ten temat,bo każdy kto przywali na pierwszy raz czy ścieżke zdrowia czy bombkę świąteczną to i tak odczuje pierdolięcie a dalesze walenie mefedronu jest chujowe
Uwaga! Użytkownik fikcjajestmodna nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 809 / 15 / 0
meksyk pisze:

Ludzie jeśli zależy wam na pierdolnięciu to załadujcie w kabel

Właśnie przy IV nie ma takiego pierdolnięcia


I moją skromną opinią jest to, że ten temat powinien być zamknięty. Głupia dyskusja
na nic nie narzekam,
mam w kieszeni klonazepam.
  • 121 / 2 / 0
Piszecie ,że za pierwszym razem działanie jest indywidualne i niepowtarzalne... to brednie.Podejrzewam ,że to zależy ile kto jednorazowo dużo przyjął lub jak intensywnie regularnie zażywał. Piszę z doświadczenia kolegi który po przerwie intensywnego brania zrobił przerwę ok 4 miesięcy od wszystkiego i ku jego zaskoczeniu 50 mg bardzo mocno zadziałało.
Uwaga! Użytkownik krzysztofpx nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 8 / 1 / 0
ehh czytam i czytam o tym mefie i mam coraz większy mętlik w głowie, więc postanowiłam się wreszcie wypowiedzieć. chodzi o moją pierwszą przygodę z mefem rzecz jasna i o to, że opisywane przez wszystkich wspaniałe wrażenia po zażyciu tej substancji nijak mają się do tego, co ja wtedy poczułam.

postaram się to mniej więcej opisać, bo po prostu muszę się tym z kimś podzielić. tak więc: sobotnia noc, impreza w klubie, zajebista muza, dużo ludzi. świeżo poznana para ludzi proponuje mi kreskę mefu, a się zgadzam, bo chyba miałam ochotę na więcej wrażeń. tak, wiem, że to nie było zbyt mądre, zwłaszcza że moi znajomi wyszli z klubu dużo wcześniej. za cholerę nie potrafię określić, ile staffu mogło być w tej kresce, ale kiedy ja po 1,5 miałam dość, to oni spokojnie wciągnęli jeszcze po 3. po pierwszej próbie pierdolnęło mnie w ciągu 3 minut i to tak, że aż miałam mroczki przed oczami i ledwo dotarłam do jakiejś kanapy. miałam ochotę siedzieć i nie wstawać, bo bałam się, że jak wstanę, to stracę równowagę. zero kontroli nad ruchami, drżały mi ręce i miałam wrażenie, że drży mi wszystko w środku. oczopląs i rozbiegane myśli, na niczym nie mogłam się skoncentrować i nie docierała do mnie nawet połowa tego, co mówiła do mnie ta dziewczyna, która siedziała obok. ja sama wolałam się nie odzywać, bo jak już próbowałam, to z trudem mogłam się wysłowić. panika totalna. przerażało mnie uczucie braku kontroli, zwłaszcza że byłam wśród obcych ludzi. do tego doszły schizy, że wszyscy dookoła widzą, że jestem porobiona i gapią się na mnie takim wygłodniałym wzrokiem. trzymałam się więc tej laski, bo tylko jej mogłam jako tako zaufać. jak już mogłam ustać na nogach to zabrali mnie na kolejną kreskę, ale zgodziłam się tylko na pół i już potem nie chciałam w ogóle. oni sami wyglądali na totalnie ogarniętych. co ciekawe ten typ ciągle miał ochotę mnie głaskać, przytulać, trzymać za rękę i takie tam, a ja z kolei wolałam, żeby nikt mnie nie dotykał i strasznie mnie wkurwiało jego zachowanie.

jedynym pięknym elementem tego mojego pojebanego stanu było niesamowite odczuwanie muzyki, ale byłam zbyt spanikowana, żeby należycie zwrócić na to uwagę. potem powoli zaczęło ze mnie schodzić i trochę wyluzowałam, ale nadal nie odczuwałam żadnej euforii. dopiero po długim czasie się uspokoiłam, miałam lepszy nastrój i dużo rzeczy mnie bawiło, ale to było już po wyjściu z klubu, jakoś w niedzielne popołudnie. pojechałam z tą parką do niej na chatę, tam się chillowaliśmy przy muzie, piliśmy, ale mi raczej wóda nie przechodziła przez gardło. oni nie czuli już nic, a ja nadal miałam rozjebane źrenice. po południu typ ogarnął kumpla, który przywiózł nam kolejny gram mefu i wtedy wciągałam już z nimi po równo, bo czułam się już chyba jakoś bezpieczniej. nie panikowałam, ale nieogar znowu był maksymalny. cieszyło mnie samo siedzenie i kiwanie się do muzyki, która jeszcze nigdy nie była tak piękna. od czasu do czasu się odezwałam, ale wolałam się nie ruszać i nadal wolałam, żeby nikt mnie nie dotykał. z kolei moich towarzyszy nosiło strasznie i pewnie by się ruchali, gdyby nie moja obecność, a mi daleko było do ochoty na seks.

poszliśmy spać po 3 w nocy, ale zasnęłam może na godzinę i wyspałam się dopiero u siebie w domu. kimałam cały poniedziałek, wieczorem obudziłam się na parę godzin i poszłam znowu spać i dopiero we wtorkowe przedpołudnie wróciłam do szarej rzeczywistości. i to by było na tyle. póki co nie zamierzam bawić się z meffem na imprezach :)
sniff and fly
  • 83 / / 0
to co dostalas to najprawdopodobniej 4mec wynikajacy z Twoich opisow. 4mmc przezarlem duzo i wiem jak na mnie dziala, natomiast 4mec mi nie podszedl wlasnie przez ten "brak kontroli nad soba" jak to pieknie okreslilas ,a ja do tej pory szukalem na to slowa :D

stan niby fajny ale szereg efektow fizycznych nie pozwala mi zapomniec o tym jak mi jest "tak sobie" (wplyw na cialo tzn ciezkosc taka ja to mam wlasnie po 4mec natomiast po 4mmc w ogole inaczej)
Ostatnio zmieniony 16 grudnia 2012 przez ashwagandha, łącznie zmieniany 1 raz.
Uwaga! Użytkownik ashwagandha nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 4 / / 0
dobra, napiszę i ja. mef poznałam jakoś 2 lata temu, działka, kumpel przyniósł na spróbunek, mało było, ale po jednej kresce koło setki było magicznie. nie mogłam sie skupic, speed ogromny, radość. potem jeszcze kilka razy i ten smutek jak konczyl sie worek, mnostwo fajek, bo pasuje idealnie, butelka wody i zwiedzac swiat rozmawiajac. po jakims miesiacu zdałam sobie sprawę, ze wkrecilam sie i darowalam sobie. wrocilam po jakims roku na kortwoiadzie, fakt, ze bylam po nieprzespanej nocy, alko i fecie i zapodałam za dużą kreskę na pierwszy raz po tak długim czasie, ale tez było idealnie. potem bitwa hip hopowa, zajebista faza i w toyu dociąganie, ale duzo ruchu, wiec koło 2 spac. wstałam rano, mef schwany w portfelu, wszyscy spia, mysle sobie, ze zajebie przed prysznicem troche, ciepla woda byla idealna wtedy w polaczeniu z muzyką. :) wyszlam z lazienki, patrze jakas laska wstala mowie do niej, zebyw yszla, za blokiem byla mala rzeczka, wciagnelysmy po sredniej kresce, do sklepu po wodę oczywiscie, wrocilysmy i gadka jak zwykle potem znów kreseczka mała i do wieczora szczesliwa. wiadomo, kortowiada w maju. teraz poznalam kumpla, który mi ogarnął, 50 za gram, spoko jest, ale pierwsza kreska jest najlepsza, potem tylko przedluza fazę kolejna dawka. po nieprzespanej nocy spoko przepracowałam 7h gadajac z klientami, po oczach nie widac tylko z burczacym brzuchem problem, ale wypilam kubusia dużego i spoko. taka lekka faza trzyma jeszzce dosyc długo po, dzis wzielam worek, ma byc na piatek,a le kusi, oj kusi. siema wszystkim :)
nie takie tanie jest to bakanie
  • 209 / 11 / 0
Właśnie walnęłam takiego mini sniffa czegoś, co prawdopodobnie jest jakąś nową wersją mefedronu, dostałam gratis, może się nie przekręcę. Ilość nieznana, wagi aptekarskiej nie posiadam.całość na parę małych krech wystarczy. zajebałam z braku widoku na kasę na kodę przez najbliższe 2-3 dni a coś w końcu musiałam wziąć, była w domu Gałka muszkatołowa i toto coś:) Padło na toto coś. natura ćpuna, niektórzy rozumieją...
Mam parę dni wolnego, więc jakkolwiek długo miałabym się męczyć na zjeździe, jakoś przeżyję:)
Czekam na jakieś działanie, wrażenia opiszę:)
Na biały proszek rzuciłam się pierwszy raz od kilku lat, ostatnio tylko koda i słaby mak:)
Wchodzi dość szybko, mam nadzieję, że lepsze przynajmniej od sudafedu:)

Edit.
To fakt, nie mam pewności co to za towar, ale nie działa typowo stymulantowo, taka mieszanka lekkiej stymulacji i euforii. Nawet zaryzykowałabym porównanie (trochę) do kody, a to substancja którą akurat bardzo dobrze znam:) Od Sudafedu toto coś na pewno lepsze:) Potwornie gorzkie i nieprzyjemne w aplikacji, ale działa dość fajnie, ma się ochotę na "poprawkę". Nie ma uczucia rozjebania organizmu, ale to może kwestia tego, że nową substancję wolę testować ostrożnie, od małych dawek rozpoczynając. Nie czuję braku kontroli nad sobą, po prostu dobre samopoczucie.
proch jest biały, ale nie "śnieżny, aż niebieski", lekko kremowy. Jeśli ktoś to porównywał do koko to trochę racji miał, chociaż powtarzam, nie wiem tak do końca czym zostałam obdarowana. Przeleżało schowane ze 2 tygodnie zanim zdecydowałam się stestować bo wolę kodę, a tu tydzień musiałam przeżyć na czysto. Możliwość powtórek z rozrywki ostatecznie ocenię po przeżyciu zjazdu, bo to jest to co może przesądzić o tym, czy warto.

Edit 2.
zauważyłam, że schodzi i robię się senna. Tylko tyle. działa rzeczywiście krótko. jeśli cały zjazd to ta senność to praktycznie zjazdu nie ma, ale to też pewnie kwestia ilości.
Zadanie: Alicja leciała do wonderlandu tunelem o średnicy 5m przez 12 minut a Dorotka pofrunęła do OZ z prędkością 300m/s. Pytanie: która miała lepszą fazę? W zasadniu nie uwzględniamy wilka, który coś czerwonego w lesie wpierniczył i padł.
ODPOWIEDZ
Posty: 134 • Strona 5 z 14
Newsy
[img]
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands

Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.

[img]
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?

Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.

[img]
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany

Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.