Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 13 • Strona 1 z 2
  • 4807 / 272 / 0
Nie znalazłem podobnego wątku, więc zamieszczam. Średnia wieku na forum nie wydaje się wysoka. Wiadomo, życie ćpuna jest trudne i pełne niebezpiecznych skrętów i zakrętów. Niektórzy wychodzą z nałogu, inni nie wchodzą na forum aby z nim walczyć. Po poległych zostaje pamięć. Ciekaw jestem ile lat mają najstarsi użytkownicy, zwłaszcza ci, którzy wciąż nie stronią od używek. Czy uznają swoje życie za normalne (cokolwiek to znaczy), są zadowoleni, mają rodziny, dzieci, stałą pracę, kochankę/a, kryzys wieku średniego itd.itp.?
Nie powinienem zaczynać od siebie, bo trzydzieści wiosen to jeszcze względna młodość :-) , ale gdyby odnieść się do społeczności, którą stanowią ludzie z tego forum, mógłbym się mylić.
Ja otchłań tęcz, a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
  • 239 / 45 / 0
uzewnetrzniles sie tylko wiekiem a sam oczekujesz naszych gorzkich zali, dziadku
  • 2129 / 31 / 0
The Light pisze:
Ciekaw jestem ile lat mają najstarsi użytkownicy,
Może nie jestem najstarszy bo są tu osoby po 40 a nawet trafiło się kilka osób po 50. Ja mam 30 na karku a więc raczej powyżej średniej.
zwłaszcza ci, którzy wciąż nie stronią od używek. Czy uznają swoje życie za normalne (cokolwiek to znaczy), są zadowoleni, mają rodziny, dzieci, stałą pracę, kochankę/a, kryzys wieku średniego itd.itp.?
Z używkami to jest tak, że stosuję je z przerwami od 14 lat. Na szczęście przez ten czas nie zdążyłem się uzależnić od żadnej substancji. Lubiłem testować substancje z różnych grup. Nie mam jakiś ulubionych. Mam okresy, nawet kilkumiesięczne (raz nawet kilku letni), że nie stosuję nic, nawet nie piję piwa a miewałem też okresy, że zawsze pod wieczór musiałem się czymś odurzyć. Teraz, od tygodnia jestem czysty ale zmieniłem pracę i mam dużo nowych obowiązków. Obracam się w środowisku ludzi, którzy narkotyki najczęściej znają z artykułów w gazetach (chociaż były wyjątki - w jednej pracy był facet po 50 który lubił czasami zapalić mj), ale nie przeszkadza mi to w komunikowaniu się z nimi. Powiem więcej, źle się czuję w otoczeniu ludzi u uzależnionych. Nie czuję ich świata. Nie gardzę nimi ale mam inne spojrzenie na świat. Mogę stwierdzić, że narkotyki niczego w moim życiu nie zniszczyły, może troszeczkę w pewnym okresie sprawiły, że zacząłem się izolować od ludzi ale raczej mi to w ostatnim okresie przechodzi. Jestem w pełni zadowolony ze swojego życia zawodowego, z prywatnego trochę mniej póki co ;)
Toksyczna chemia z 15 metrów
  • 4807 / 272 / 0
@nie lubię,
Oczekuję wpisów ludzi, którzy z perspektywy czasu są w stanie ocenić czy do realizacji życiowych celów i ich utrzymania konieczne jest odstawienie używek kalibru cięższego niż fajki i kawa. Postów nie na temat zawsze można się spodziewać.
Ja otchłań tęcz, a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
  • 825 / 14 / 0
The Light pisze:
@nie lubię,
Oczekuję wpisów ludzi, którzy z perspektywy czasu są w stanie ocenić czy do realizacji życiowych celów i ich utrzymania konieczne jest odstawienie używek kalibru cięższego niż fajki i kawa. Postów nie na temat zawsze można się spodziewać.
Oczywiste, zarabiając 1300-1400 na łapę alkus-narkus raczej do niczego w zyciu nie dojdzie. Podobnie z planami/podwyższaniem własnych kwalifikicji u wiekszosći występuje brak ambicji, niestety tak jest z większosćią. Wyjsć pod bramę, zakurwić łeb bajazolem, oddech 2 - godzinny i znów brama.
Ludzi po przejściach to i 25-latków znam którzy w swoim krótkim życiu przeżyli więcej złego, hardkorowego niż gromada zgredów. Zależy gdzie kto mieszka, u mnie tragedii poprzez alkohol i dragi jest pełno. Smutna dzielnia......
  • 327 / 4 / 0
W sumie to sam nie wiem czy moge napisac ze jestem po przejsciach ale mialem w domu przez parenascie lat prawie postal :D Rzucanie po scianach i te sprawy,nie to co niektore placzace dzieci ktore sa pokrzywdzone bo mama nakrzyczala. Pamietam tez jak bylo "wypierdalaj do pokoju i nie wychodz" i bylo trzeba caly dzien zamulac w pustym pokoju , szkoda ze mialem na tyle malo lat ze nie wiedzialem co to cpanie bo bym mogl sobie potripowac :D A co do celow w zyciu i uzywek to w sumie malo moge powiedziec bo w sumie narazie maly zastoj ale mam zamiar isc na studia jeszcze, wiec jestem jeszcze "uczniem". Ale powiem ze szkola poszla troche na dalszy plan jak sie codziennie pilo.Oby znalazlo sie pare groszy na browara i mozna bylo jebac szkole i leciec pod most albo do parku. (mina ludzi bezcenna jak srodek dnia a dwoch typow w srodku parku na lawce wali wode z gwinta popijajac cola z lidla za 0,99zl)
  • 257 / 11 / 0
The Light chopie. Po 30 jestem. Pracuje. Rodzina DOM itepe. Nic groznego bo tylko alko jaranie i trochę tabletek. Pomijam fsjki i kawę bo to wygląda jak Pikuś jakiś. Po różnych przejściach życiowych różnych zakretach ale żyje sobie jarajac bez celu i jakiegoś planu na przyszłość. Wiek ok?
A no i powinnam przestać jarac bo pomału zaczynam nie ogarniac roboty.
Oko za oko, za ząb. Dlaczego kurwa za pieniądze?
  • 4 / 1 / 0
20 lat ogólnie eksperymenty jakies tam tablety dopalaczy od 2009 nietykane(po pierwszej delegalizacji m.in mephedrone) od 15 roku życia. mj praktycznie smoke weed every day lecz nie przekraczam dawki żeby nie chodzić non toper zmulonym jak wystawa warzyw na targu. Jakies tam pixy też był ale raczej przygód pare :D

amfetaminy z nie regularną częstotliwością(nie metamfetaminy!!! diametralna różnica cieżko pomylić pewne źródło bo bóg mi posyła z nieba haha )
Siarczan na przemian z chlorowodorkiem, lecz w większości siarczan przynajmniej ostatnio
raczej bez ciągów min 1 w tyg przeważnie 2-3 nie więcej niż 5. Staram się nie zarywać nocek, max 2!!!



Wiadomo 5 się też zdarzyło hehe ino raz nie zamierzone na spontanie a tak to bez snu max 48h.
Pierwsze ciągi 16-17 tak na przełomie potem raz na tydzień przez hmm rok nawet nie. Odstawienie powrót weekendowy
tylko na dyski potem malutki ciąg odstawienie i od mniej wiecej października co tydzień 2012 tak jak opisałem poniżej

mniej więcej :D

amfetaminy z nie regularną częstotliwością raczej bez ciągów min 1 w tyg przeważnie 2-3 nie więcej niż 5. Staram się nie zarywać nocek, max 2!!!



Wszystko jest dla ludzi byle z umiarem. Trzeba przeanalizować plusy i minusy. Trudno powiedzieć czy zniszczyło to moje życie. W moim przypadku dużo amfetaminy, która wyciągnęła mnie z wielu dołków. Nauczyła mnie emocji wartości i po części zasad. Człowiek taki jak ja z syndromem dziecka alkoholika ma ciężko(dowiedziałem się o syndromie niedawno). Straszne zaburzenie emocji, można powiedzieć ich brak i złe interpretowanie. Rodzice mnie ich nie nauczyli byłem zawsze powodem wszelkiego zła nawet gdy robiłem dobrze to drugiego dnia robiąc to samo było już źle. Nigdy niedoceniany zawsze krytykowany. Totalny brak zaufania wobec mojej osoby mimo tego
że nie było ku temu powodów. Teraz to rozumiem jako dziecko nie umiałem tego pojąć i było mi ciężko. Ciągle frustracje, zakłopotanie, brak wsparcie, dobijanie
tekstami typu jesteś złym dzieckiem, przez ciebie tata pije to przez ciebie wszystko problemy jesteś głupi itp itd. Naprawdę bezpodstawne. Jedynie uczucia to frustracja, żal, wyrzuty sumienia, poczucie winy, chęć wzbudzenia współczucia w drugiej osobie, nieumiejętność wyrażania emocji, problemy w szkole itp itd. Jednak amfetamina dała mi to że zrozumiałem i dzięki niej
jakby wychowałem się sam we własnej głowie na podstawie obiektywnej analizy. Nauczyłem się kochać znalazłem kobietę mojego życia wpoiłem szereg zasad i reguł które pomagają mi w podejmowanie decyzji i w życiu codziennym. Już wiem i rozumiem że to nie ja byłem zły tylko oni lecz ciągle pozostają wyrzuty sumienia i poczucie winy. Te ciągłe pytanie a może jednak ja oszalałem?? Lecz staram się nad tym pracować jeszcze nie osiągnąłem wszystkiego lecz nauczyłęm się
żyć co bardzo doceniam i cieszę się z tego. Psychiatra nie wykazał jakichkolwiek zaburzeń ani tendencji do choroby lub schorzeń, zero objawów. Doceniłem wiedzę, która jest bardzo cenna. Pomogło mi moje zainteresowanie psychologią rozwijam też znajomość prawa, podstawy chemi(bardziej redukowanie skutków, ogólnikowo działanie, klasyfikacja amf czy to np siarczan itp itd), medycyna jest temat który również bardzo mnie interesuje, prawo. Chcę to rozwijać i staram się to robić. Doceniłem grę w szachy która nie ma sobie równych. Nabrałem pewności siebie, jestem sobą
nie dostosowuje się, mam swoje zdanie. Koniec końców gdyby nie ona dalej żył i czuł bym to co wcześniej i tylko jarał co wtedy wręcz pogarszało sprawe. Rzuciłem fajki alko nie pije w ogóle bo wbrew pozorom amfetamina (zależy czy wiecie co bierzecie) w porównaniu do alkoholu i fajek raczej nawet nie jest tak w połowie szkodliwa(mówimy o czystej farmaceutycznie!!!). Amf sama w sobie nie jest szkodliwa, większość efektów ubocznych bierze się nadmiernego wysiłku
fizycznego, który powoduje odwodnienie co powoduję

poważne niedobory witaminy, elektrolitów, mikro makro elementów, minerałów, wapnia itp itd. Szybciej więcej mocniej spróbujcie kiedyś walnąć nockę na trzeźwo wypalić dwie paczki fajek zrobić 4 razy więcej kilometrów piechotą niż normalnie nic nie jedzcie to zobaczycie wtedy jak się będziecie czuli !!!! Przede wszystkim jeść i jeszcze raz jeść!!!!!!!!!! Polecam jeszcze do tyrać wątrobę piwem no bo przecież piwo legal to mniejsze zło. Nic bardziej mylnego alko to najgorsze ścierwo i pozornie nie groźna substancja. Nie mówię że amfa nie szkodzi bo powoduje pewne patologiczne reakcje organizmu
szczególnie nieczysta patrz praktycznie każda od osiedlowego dilerka cfaniaczka zawiera odpady poprodukcyjne które mogą być oczyszczanie poprzez odparowanie co jest nieopłacalne produkując komercyjne i zatem raczej nie stosowane, lub druga metoda mechaniczna nie wiem dokładnie jak się nazywa
maszyna do tego lecz kosztuje około 100 tyś zł więc odpowiedzcie sami na to pytanie czy chemik kupi za 100 kafli sprzęt żeby zadbać o nasze zdrowie.
hah już to widzę do siebie może pozwolić sobie na odparowanie amfetaminy lecz na masową skale po prostu się to nie opłaca i nie jest praktykowane.
Do tego dochodzą domieszki nie raz nie szkodliwe dla zdrowie, a nie raz żrące soda, szkło i jeszcze kij wie co różnego rodzaju gówna nawet nie chce wiedzieć,
na szczęście o to się nie muszę martwić.



Koniec końców i tak chciałbym to ograniczyć do zera lub minimum lecz myślę że raz na jakiś czas tego potrzebuje żeby jakby wykonać
swego rodzaju reset przypomnieć sobie i
zweryfikować wszystko to do czego doszedłem i iść jeszcze dalej, niestety tak jest że gdy odstawiam to
przez pierwszy tydzień(różnie brak regularności jeszcze nie wiem od czego to zależy) spoko tylko po
prostu zaczynam się cofać te zasady i wszystko to czego się nauczyłem jakby znika i zaczynam być po prostu dupkiem i małym zagubionym
dzieciakiem tym którym byłem kiedyś, jakby to dalej tkwi w głowie lecz staje się takie nie namacalne. Staram się pomagać ludziom dzięki mojemu podejściu i obszernej wiedzy psychologicznej, lecz widzę że ludzie z którymi można było kiedyś pogadać byli wiarygodni i można było liczyć się z ich zdaniem jakby upadają i bardzo się zmieniają ci ogarnięci nagle jakby zaczynają błądzić nie pomagają i nie chcą pomocy gadać tak jak kiedyś wręcz przeciwnie
zaczynają być jak obcy człowiek, jak człowiek któremu wyrządziło się straszną krzywdę nie wiedzieć czemu odczuwają taką złość w stosunku do najbliższych.
Zatracają i zmieniają swoje priorytety, sposób myślenia u samej podstawy, są już po prostu inni są źli dla bliskich i wszystkich wokół.
Nie rozumiem dlaczego ja pomimo tego że też mam czasami chore myśli który powodują ten dyskomfort psychiczny (tzw zjazd. wkurwienie podejrzliwość itp)
jednak staram się o tym rozmawiać i zawsze ale to zawsze pamiętam o tym że przecież na trzeźwo ja tak nie myślę i nigdy nie rzucam mięchem w kogoś
nie wyzywam mojej dziewczyny od szmat itp. Wiem że to stan przejściowy i minie więc nie można się tym sugerować i wywoływać kłótnie lub cokolwiek zakładać czegoś myśląc że myślimy normalnie i trzeźwo przy czym tak na prawdę zatracamy własną tożsamość. Koniec końców podczas dalszego brania
powiedzmy z "roztrojonym umysłem" pogłębiamy zatracanie siebie samego wartość moralnych emocji itp itd
spowodowane złym myśleniem u podstawy, (przykładowo widzimy samochód myślimy jedzie samochód a taka osoba może pomyśleć jakiś koleś jedzie i się patrzy,
za tydzień pomyśli kurwa to był policjant na pewno mnie śledzi, za następny już się chowa i ucieka przed nim, za dwa już w każdym samochodzie widzi policjanta i tak dalej i tak dalej)
skutkuje to naprawdę groźnymi i bardzo intensywnymi irracjonalnymi skutkami na psychice, paranoje psychozy omamy, prowadzące do różnego typu schizofreni depresji oraz wszelakich chorób psychicznych. Taka osoba już nawet nie pamięta jak to się zaczęło a zaczęło się od tego że zaczęli się kierować i wierzyć
tymi myślami które powinni odrzucić. Mój wniosek, gdy wiem że ten stan się zaczyna staram znowu dostroić swój umysł(ciężko to opisać) i gdy wyczuje chociażby lekką poprawę od razu odstawiam. Czasami gdy jest źle muszę walnąć jeszcze jedną noc żeby tak jakby sam z własnym umysłem wyjaśnić sobie jak jest na prawdę. Nie walczyć, nie poddawać się. Po prostu tłumaczyć samemu sobie aż do skutku. Trudno to opisać ja to rozumiem ale słowa są zbyt płytkie by to
wytłumaczyć taki mój mały sposób. Wiadomo czasami po prostu trzeba przetrwać, polecam witaminy z grupy B które odpowiadają za percepcje postrzegania rzeczywistości jednym słowem za tendencje do "roztrojenia myślenia" proporcjonalnie do zwiększenia niedoborów, nazwijmy to po imieniu, mianowicie zwiększają się "chore jazdy itp itd" :D. Miałem z dwa trzy razy że po po prostu się ryłem po odstawieniu też parę dni przerwy, śmig i leczyłem głowę
wkręcając sobie pozytywne i przede wszystkim realne myślenie. Jedna noc odstawienie i normalnie, magia otwartego fetowego umysłu :).
Nie pamiętam dokładnie która z grupy B(+ magnez oczywiście i elektrolity poprawnie funkcjonowała gospodarko wodna, serce płuca wątroba) odpowiada za stan psychiczny ważne jest jeszcze bardzo wiele rzeczy które należ stosować i pamiętać, napisałem bardzo ogólnikowo.
Nie chce mi się pisać 10 stron A4 na ten temat pfff żeby ino :D. Malutki off top.


Niestety wszyscy go wokół dostają na zmianę trochę bardziej lub trochę mniej i to niestety widać. Ludzie którym się ufało na przykładzie mojego przyjaciela i jego kobiety
dzięki którym odnalazłem się gdy zatraciłem się w gronie osób które nie były szczere(po części mój umysł też się roztroił), których jakby bolało to że pomimo tego że wale tego więcej i częściej
jestem ciągle uśmiechnięty, rozgadany po prostu szczęśliwy chętny do działania tak jakby jestem dalej sobą(oni już chyba nie potrafią??). Oni walą w nozdrza siedzą nic nie gadają i grają, a jak już rozmawiają to jedynie na płytkie ogólnikowe tematy które do niczego nie dążą, chodzi tylko o to kto miał racje kto więcej przećpał, ten taki siaki owaki, ten chuj ten ciul ten cham tamten taki itp itd.
Zero analizy, spekulacji, wniosków niczego. Zero wiary nadziei celu. Zero jakiejkolwiek logiki i sensu, utwierdzają się błądząc coraz bardziej utwierdzając
się nawzajem w swoich błędnych przekonaniach kompletnie sprzecznych z rzeczywistością(brakuje mi słowa żeby dosadnie to opisać hehe)
Nie rozumiem takiego podejścia chcą za wszelką cenę pokazać że są lepsi i czerpią przyjemność z tego że druga osoba ma gorzej są strasznymi hipokrytami
zadumanymi w sobie z problemami o których boją się rozmawiać a przecież oto chodzi by to wypłynęło a nie kumulowało się w głowie. Z kim przystajesz taki się stajesz, spekuluję że myśli te działają na zasadzie osoby z którą rozmawiamy, jest w nas, w naszej głowie. Niestety mój przyjaciel i jego kobieta upadli tak jak te grono negatywnych osób. Ja bym życie za nich oddał, wskoczył w ogień, już widzę że nie warto. Koleś pożyczył stówe miał oddać już dwa dni temu miał pieniądze wtedy tyle że w bankomacie a do bankomatu było daleko więc wyłożyłem. Nie raz sporo większe sumy potrafił pożyczać i wiem że mi to odda lecz miał być wczoraj tylko jego kobiecie coś odbiło i wkurzyła się na mnie oto że pisałem jej czy nie może go poinformować o spłacie bo bardzo potrzebuje a miało być wczoraj, bo tak powiedział z gęby dupy nie zrobił nigdy tzn nie złamał słowa. Potraktowała mnie jak obcą osobę z pretensjami skierowanymi zupełnie bezpodstawnie. Wiem że mi to odda lecz coś mu się poprzestawiało w głowie i stosuje tego typu kary za złe uczynki?!?!
Coś w tym stylu tylko że niestety nie ma ku temu powodu, a wręcz przeciwnie ostatnio nawet wpadłem i się podzieliłem(wiadomo raz ja im raz oni mi) a tu nagle takie coś. Zupełnie sprzeczna reakcja to on zrobił źle, tak myślę nie widzę w tym mojej winy więc czemu zostało mi przypisane że postąpiłem źle wobec niego??
Strasznie zwątpiłem we wszystkie moje przekonania, upadłem psychicznie straciłem wiarę lecz ciągle analizowałem i ponownie powstałem dało mi to ogromną siłę i motywacje teraz wiem że nawet ci pozytywni najbliżsi upadają. Co jak co prędzej po sobie bym się spodziewał ale że oni upadną??? Życze im jak najlepiej,
lecz oni spadają w przepaść własnego umysłu, wszystko zależy od tego jak długo będą spadać, wątpię lecz liczę na to że uda im się na czas otworzyć spadochron. Przekonałem się tylko że moja kobieta jest dla mnie najważniejsza lecz nie wiem czy podniosę się po następnym upadku?? Gdyby jej zabrakło nie miał bym już zupełnie nikogo chyba kompletnie stracił bym postrzegania dobra i zła. Przedwczoraj myślałem że jest tylko zło jednak wnioski do których doszedłem
tylko mnie umocniły i pozwoliły mi odzyskać wiarę w to żeby dalej czynić jak najwięcej dobrego i nie być szczęśliwym cudzym kosztem. Tylko jak wiele zła
musi jeszcze spotkać dobrych ludzi aby los wynagrodził im równowartość w postaci "dobra". Dalej wierze że nic nie dzieje się bez przyczyny, światem rządzi równowaga. Np. Okradając kogoś czynimy zło które wróci do nas w czynie o tej samej zawartości zła, nie mi tu oceniać wartość czynu. Idę do przodu dalej nie jestem idealny daleko mi do tego, staram się być dobry lecz czasami robię źle czasami
nieświadomie lecz to nie wymówka i usprawiedliwienie że robimy to
nieświadomie. Wyciągam wnioski bo chyba o to tu chodzi żeby zło ograniczać i zamieniać na dobro cieszyć się cudzym szczęściem i być sobą.
Taki jestem, czasami ciężko lecz wiem że tylko po to tak jest aby umocnić wiarę w siebie i swoje przekonania.
Jeszcze raz to powtórzę za wszelką
trzeba dążyć do tego żeby czynić to świadomie i następnym razem zamienić zło na dobro. Ludzie dobrzy nigdy nie będą mieli gorzej od tych czyniących zło
świadomie czy nie.

. Jak to się mówi pozory mylą byle nie dać się pokusić bo jesteśmy bez przerwy wystawiani na próbę. Nie wiem jak to nazwać. Wiara?? Może nastawienie??
To po prostu ma życiowa filozofia i staram się być coraz lepszy :).

Wierzę w pierdoloną równowagę nie wierze w kościół nie czuje się przynależny do jakiejkolwiek religii, jestem po prostu jaki jestem, może odbiegłem trochę
od tematu może to kompletnie nie ma sensu, ale mam nadzieje że ktoś to przeczyta komuś to pomoże, kogoś to nakieruje aby osiągnąć coś czego słowami
opisać się nie da. Jest to coś niefizycznego słowa są zbyt płytkie do opisu, słowa mogą nas nakierować, lecz nigdy nie będziemy w stanie tego opisać
lecz gdy to zrozumiemy powiem samemu sobie, Tak to jest too!!! Wiedzieć nie znaczy rozumieć, wiedza nas naprowadza za pomocą słów, rozumiemy za pomocą
czegoś co ma moc dużo większą od słów i tkwi w naszym umyśle. Pięęękno i lekka nutka magi tego świata którą mamy my. My wyjątkowi doceńmy to :).
Mam ochote pisać i pisać czuje że jeszcze dużo rzeczy bym musiał wdrążyć w mojego posta. Może brzmi to jak stek bzdur może zwariowałem ale mam swoje przekonania i nic tego nie zmieni i wierze w to. Jak ktoś przeczytał chociażby, troszeczkę pomogło w zrozumieniu to cieszy mnie podwójnie :)
Świat jest dobry, tylko ludzie są źli....
  • 257 / 11 / 0
Listwa. Mnie twoje pisanie przypomina mój myslotok kiedy czuje że łeb mi rozsadza od nadmiaru myśli i emocji. Czyta się fajnie, jak dla mnie. W przeciwenstwie do ciebie uważam, że ludziom trzeba się odplacac tym samym co robią mi. Byłam cipka.z.zaswdami dumna z nich do śmierci. Teraz po paru zawiedzionych nadziejach, przystosowuje się do ludzi którzy mnie otaczają. Chujom robię to ssmo co oni mnie, miłym odplacam byciem miłym i pomocnym. Uważam że to co robię złego wróci do mnie i wraca, akceptuję to. Ale Kiedy jestem pozytywną dla kogoś kto po czasie okazuje się ze mnie dymal - dymam go tak samo. Nawet wbrew swoim zasadom. Może to dziwne ale powiedzenie "oko za oko" jest czyms co mnie motywuje do powstania i zycis dalej. Myśl, "ok już wiem co i jak, teraz ja się pobawie twoim kosztem" jest dka mnie takim motywem do dzialania a nie uzalania nad soba i plakania w kącie. Nie wiem czy to dobre ale.jedyne jakie w moim przypadku skutkuje "powstaniem".
Używki dały mi tyle, że wiem że bez nich też dalo radę żyć. Ze nie jestem kimś wyjątkowo zayebistym tylko tak naprawdę kimś totalnie sprzecznym wewnętrznie i pogubionym, roztrzepanym pełnym sprzecznych emocji. Sklocona sama ze sobą? Chęć bycia kimś z zasadami wali w mur świata bez zasad. Pozbawiam się ich i nie daje mi to jskiegos trwałego ukojenia a tylko maskuje emocje. Nez wewnętrznych problemów chyba bym nie siegnela po używki tak chętnie. Msm.wrazenie że każdy z ludzi tu ma jakiś ukryty czasem jawny motyw do tego by cpac. No bo człowiek szczęśliwy wewnętrznie, bez wyrzutów sumienis, traumy, pewny siebie chyba nie siega po zakazane rzeczy? Ciekawość? Wystarczylo by poczytac co szkodzi i czym grozi. "o nie moje zycie jest fsjne ciekawe, nie muszę ryzykować by chwilę poczuć jakiś większy haj"? Myślę że cpuny to efekt jskiegos konfliktu, wewnętrznego, zewnętrznego, brak poczucia wartości czy coś w podobie.
Pomijam choroby ,depreche, schizo itepe.
Używki dawały dają i pewnie będą dawać poczucie zapomnienia, oderwania od czegoś co mnie goni a ja uciekam. To chwilę w których odrywam się id nich i czuje się tskim małym dzieciaczkiem bez dorosłych kłopotów.
Oko za oko, za ząb. Dlaczego kurwa za pieniądze?
  • 98 / / 0
Troche tam mialem przejsc, uzaleznienie od mj, szpital psychiatryczny, schizofrenia paranoidalna.Chyba wystarczy...
ODPOWIEDZ
Posty: 13 • Strona 1 z 2
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Lek na bazie LSD firmy Definium zmniejszył objawy lęku. Trzeci pozytywny wynik fazy III

Definium Therapeutics poinformowało o pozytywnych wynikach badania fazy III Panorama, w którym oceniano DT120 ODT – farmaceutyczną formulację lizergidu (LSD) – u dorosłych z uogólnionym zaburzeniem lękowym (GAD). Pojedyncza dawka 100 µg istotnie zmniejszała nasilenie objawów w porównaniu z placebo, a efekt utrzymywał się przez 12 tygodni. To trzecie pozytywne badanie fazy III programu DT120 ODT, po wcześniejszych wynikach w GAD i dużej depresji.

[img]
Marihuana w Szwecji — jedno z najostrzejszych praw w Europie

Szwecja karze nie tylko posiadanie marihuany, ale samo bycie pod jej wpływem — to rzadkość na tle reszty Europy. Od ponad trzydziestu lat policja może zlecić test na miejscu przy samym podejrzeniu, a dostęp do konopi medycznych pozostaje w praktyce symboliczny.

[img]
Noworodek pod wpływem narkotyków? Sprawę wyjaśnia prokuratura

Substancje psychoaktywne wykryli lekarze w organizmach noworodka i jego matki w szpitalu wojewódzkim w Elblągu.