Alkaloid opium - metylowana pochodna morfiny.
Więcej informacji: Kodeina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 137 • Strona 4 z 14
  • 76 / 2 / 0
Kiedy wziąłem pierwszy raz kode, uwalony byłem grubo. Na następny dzień czułem się dziwnie. Rano bełt, kolejne dwa dni też jakieś z dupy. I pamiętam, że czwartego dnia od wzięcia kody, byłem jakis taki dziwny. Nic mnie nie cieszyło, wszystko dołowało. Poszedłem do pokoju i już leciały mi łzy ze smutku.
  • 356 / 7 / 3
[cut] a.a.
Co do płaczu, mnie się to zdarzało często, i toteż głównie z powodu jakiś pierdół.

Usunięto odpowiedź na wywalony post. a.a.
Ostatnio zmieniony 12 stycznia 2012 przez angor animi, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: .
  • 430 / 5 / 0
Totalne znieczulenie. Nie wiem czy byłabym w stanie się popłakać.
  • 3732 / 45 / 0
Sama na trzeźwo potrafię się popłakać przy muzyce, czy książce. Na kodeinie się to wzmaga wielokrotnie. Pamiętam jak poznałam pewnego pana, wzięliśmy sobie kodeine na łące, a ja opowiedziałam mu pół życia, płakałam i zachwycałam się pięknem świata. ''Nadwrażliwość jest jak bilet w jedną stronę stąd.'' Yhy. ^_^
osobisty kawalek internetu
Bożyszcze niedojebów, biblia degeneratów.
CosmoDo pisze:
Przed zadaniem pytania skonsultuj się ze sobą"
  • 562 / 29 / 0
Tak, wielokrotnie płakałam po kodeinie. Ze szczęścia. Pierwszy raz rozpłakałam się po kilku swoich pierwszych razach ( chociaż koda działała na mnie od samego początku). Nie na samym "wejściu", kiedy ciepło rozchodzi się w głowie, tylko na końcu, - kiedy uświadamiałam sobie że znalazłam klucz do wytęsknionego świata,wymarzonego miejsca do którego mogę udać się w każdej chwili.
"Jestem wreszcie wolna, i odtąd wszystko będzie dobrze" pomyślałam i rzeczywiście mniej więcej od tamtej chwili zaczęły spełniać się niektóre moje marzenia, spełnienie jednego z nich zawdzięczam bezpośrednio kodeinie ( ale nie tylko).
Kiedy zażywałam kodeinę w ciągu miesięcznym ( potem już nigdy nie brałam w ciągu) płakałam z uczuciem ukojonej tęsknoty gdy zasypiałam wieczór bo czułam się spełniona, rano zaś gdy się budziłam i dochodziło do mnie że czeka mnie kolejny milutki, wspaniały, szczęśliwy dzień również napływały mi do oczu łzy. W sumie był to najszczęśliwszy czas w moim życiu.
Zdarzyło mi się rozpłakać również z wściekłości że nie zadziałało jak trzeba, a nawet kiedy miałam przerwę i czytałam ten temat.
Uwaga! Użytkownik skatofagi nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 126 / / 0
Nie, nie była bym nawet w stanie płakać. Powiedzmy, że wiem że mi się coś w życiu zjebało, powinnam płakać itp. Na kodzie nie potrafię, nie czuje smutku a łzy nawet nie chcą i nie potrafią napłynąć do oczu. Nie wyobrażam sobie płaczu po kodeinie.
Panie Boże, nie udało mi się wyjść za nałogu

Trzymaj fason mała :heart:
- Jak tu trzymać fason jak temat na głowę siada ?
  • 422 / 5 / 0
Mi również zdarzało się wielokrotnie płakać, ale zawsze ze szczęścia, gdy uświadamiałem sobie, co tak naprawdę jest w życiu ważne i z czego należy czerpać radość. Dzięki kodeinie doceniłem wreszcie to, co mam. Uświadomołem sobie w ten sposób, jak puste jest moje codzienne myślenie na trzeźwo ... Niewiarygodnym szczęściem byłoby dla mnie wybudowanie domku, założenie rodziny i praca w ogrodzie, realizacja swojego hobby, chodzenie na spacery z żoną i dziećmi i podziwianie przyrody wczesną wiosną. TO jest prawdziwe szczęście dla mnie, nie fura za milion, by wyleczyć swoje kompleksy. Jaki ja byłem jeszcze niedojrzały ... Gówniarz nie facet.

Trochę się zgrzałem, więc proszę wybaczyć mi moje wywody, no ale właśnie omal się nie rozpłakałem, gdy wyobraziłem sobie takie życie :)
  • 1196 / 10 / 0
Tia, te myślenie ulegnie lekkiemu skrzywieniu, gdy faza minie ;-) Po opio wszystko wygląda tak kolorowo, łatwo i pozytywnie. Nic tylko góry przenosić.
Uwaga! Użytkownik Ugh nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1519 / 20 / 0
Yaishi pisze:
Totalne znieczulenie. Nie wiem czy byłabym w stanie się popłakać.
Dokładnie. Te sztuczne opiatowe szczęście daje tylko banana na mordzie którego nie można sie pozbyć. Totalna wyjebalność na problemy, więc nparawde nie wiem z jakiego powodu można płakać. Chyba tylko dlatego jeśli koda nie kopła
Żeby życie miało smaczek, raz grzybek a raz maczek...


Breslau jest niemieckie!
  • 622 / 1 / 0
Na mnie już dawno koda nie działa przeciwdepresyjnie. Ostatnio na mój nastrój pozytywnie wpływa wyłącznie jedno - poprawa pogody, czyli ocieplenie+słońce. To jest silniejsze niż kodeina.
Za co my w Polsce mamy tak przejebane i musimy żyć w tak nieludzkim klimacie? Oczywiście za to, że obecnej epoce lodowcowej (tak, tak, mamy epokę lodowcową, część Ziemi jest pokryta na stałe lodem i to jest wyznacznik) były cieplejsze interglacjały (teraz też jest podobno interglacjał) i jaskiniowcy, czy raczej koczownicy sobie przywędrowali nad Wisłę i zostali pomimo faktu, iż potem zrobiło się znowu zimniej. Podobno jeszcze w średniowieczu w Polsce było znacznie cieplej niż obecnie, dopiero około siedemnastego wieku znowu się schrzaniło i np Bałtyk był zamarznięty. Teraz znowu podobno zaczyna się cieplejsza faza interglacjału, co miałoby miejsce nawet gdyby chujnia erłopejska nie wycofała stówatowych żarówek.
I to jest całe to globalne ocieplenie, które niech do jasnej cholery szybciej już przychodzi bo kurwa zamarznę!
Uwaga! Użytkownik meira jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 137 • Strona 4 z 14
Newsy
[img]
Prawie 60% rynku e-papierosów w Polsce to szara strefa

Prawie 60 proc. polskiego rynku e-papierosów funkcjonuje poza jakąkolwiek kontrolą państwa. Nowy raport Fraunhofer IIS pokazuje, że Polska jest jednym z europejskich liderów nielegalnego obrotu produktami do waporyzacji, a skala problemu może rosnąć jeszcze szybciej niż dotychczas.

[img]
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku

Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.

[img]
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa

Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.