W zeszłym roku zjadłem 4 shivy i z samego rana poszedłem na rower. Uhhh cóż to był za piękny trip :-D Nie miałem większego problemu z poruszaniem się po chodniku między ludźmi ( nawet nie odważyłbym się jeździć ulicą, nie brakuje idiotów..), choć prawdziwą radość sprawiało jeżdżenie po lesie nad zalewem. Czułem kontakt z moim rowerem otaczającą naturą, ze wszystkiego biła aura o różnorakich barwach, wiedziałem, że nic złego nie może mi się stać. Bardzo pozytywny trip
Miałem jeszcze przygotowaną bombkę ze 150mh MDMA, ale zostawiłem ją na wieczór. Czułem się tak cudownie, że w zupełności mi to wystarczało.
Wycieczka rowerowa na grzyby, to by było ciekawe :-)
Pokrótce na razie:
Metkat: fajnie, ale jednak lepiej sił fizycznych za dużo nie zużywać na tym specyfiku. Przez to szybciej schodzi. Ogólnie nic specjalnego, może być.
Kodeina: Zajebiście, nie czuć zmęczenia, pełno siły i radości z jazdy, ale brak problemów z koordynacją / bezpieczną jazdą (dawka 150 mg dla nowicjusza).
Grzyby (do 1g wysuszonych) - rewelacja, kraina plastycznosci, asfalt sam ciagnie kola. Do pelnego wymiaru tripa potrzebny jest odpowiedni dzien: lato, ciepelko, slonecznie ale z lekkimi chmurkami biegajacymi po niebie. Idealnie jest w trakcie takiego tripa zrobic sobie kilka przerw na jakis dzikich lakach, obserwowac chmury, niebo. Mp3 i okulary niezbedne. Na caly dzien potrzebna dorzutka nowej porcji szroomsow po kilku godzinach. Warto za wczasu zakupic niezbedne produkty odzywcze na caly dzien. Z drugiej strony wizyta w sklepie podczas tripa tez jest ciekawym doznaniem, hehe.
2C-E (przewaznie do 8mg - zaznaczam, ze jestem bardzo wyczulony na fenki) - to samo co powyzej ale wiadomo, troche inna oprawa graficzna, wystepowal takze wiekszy dyskomfort podczas ladowania. 1 dawka wystarczala mi na caly dzien. Pod koniec warto dopalic mj, lepiej sie wraca do domu :)
2C-B-FLY (4-8 mg) - jak wyzej. 1 dawka styka na caly dzien. Tez bardzo bardzo przyjemnie. 1 warunek jak dla mnie to brak wiatru. Raz przez ostre zawirowania w strefie wiatrow popsulem sobie faze.
mefedron (2-3 kapsy po 100-130mg na tripa) - jak dla mnie miazga, niesamowita przyjemnosc, pod warunkiem, ze posiadamy MP3. Plyniemy przed siebie (nie wazne gdzie) ptaktycznie bezwysilkowo. Jedyny minus jak dla mnie to to, ze jak sobie wkrecimy chec kontaktu z jakimis znajomymi to od razu jest tel i rower odchodzi na bok, hehe. Raz u mnie skonczylo sie to "zahaczeniem" o maly melanz i powrotem po sporej liczbie % o 5 nad ranem.
metylon (2-3 kapsy po 120-150mg) - podobnie jak powyzej ale bardziej gladko. Odbior muzy sporo lepszy. Mniejsze ryzyko przerwania jazdy w celu pogadania z kims.
eth-cat (sniff, 2 kreski po 120-150mg) - bardzo duzo sily. Faza ukierunkowana na bicie rekordow predkosci, odleglosci (nie dam rady? DAM!!!). Muzyka dodaje jeszcze dodatkowo sporo energii. Niezly rozpierdalacz. Dzien po bola nogi ;)
koko (raz testowalem, poszlo z 10 kresek - 1g ;) - bardziej nerwowo jak na ketonach, muzyka tak nie wchodzi ale za to 15 min po snifie mozesz wszystko :D. Najwiekszy minus jak dla mnie to potrzeba dociagania - dobrze jest sie wczesniej zaopatrzyc w odpowiednie instrumenty do tego. Wciaga. Mialem przygotowane 5 kresek, jak sie skonczyly, pojechalem do do domu po nastepne 5, hehe.
mj (kilka buszi) - dobre na spokojne, niedzielne wyjazdy, relaksacja. Na pewno nie nadaje sie zeby poszalec ale bardzo umila doznania plynace z drogi.
alko (kilka piwek) - zdazylo sie kilka razy. W sumie nic specjalnego. Z powyzszych najgorszy wybor. Fajnie jechac we 2-3 osoby w takiej kombinacji. Czasami zalaczaja sie komiczne sytuacje. Mozna sie latwo wypierdolic.
Benzo - lajt podobny do mj. Milo ale zdecydowanie za bardzo oslabia. Nie mozna dac w pedal. Ale jak to na bezno, jest git!
W planach: etylofenidat (20-30mg), brefedron (150-200mg), MDMA (ok 120 mg), LSD (pol papierka / cwierc).
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.