Taki cytat z wątku obok, na szybko, bo w pracy jestem. O sobie potem.
Quote: Wiecie co, detox to gówno. Bo uzależnienie fizyczne i objawy skręta to nic, serio nic, bo to mija, kilka dni i wracasz do normalnego funkcjonowania, wraca apetyt...
Lecz to wszystko nadal siedzi w głowie... Rytuały ("o tej godzinie gotowałam właśnie majkę na łyżce, o tej pukałam"), tęsknota za tym lepszym światem, przyjaznym i ciepłym, gdzie wszystkie zmartwienia ma się w dupie.
Jestem taka zła na siebie, bo poczyniłam naprawdę fajne kroki, była przerwa, skręt nie był taki tragiczny dzięki Tramcowi doustnie i cieszyłam się, że potrafię przestać. Ale po jakimś czasie pojawiają się myśli "dałam radę to nic się nie stanie jak znów wezmę, tym razem bez ciągów, na sportowo 2 razy w tygodniu". Błędne koło.
Potrzebowałabym naprawdę silnego bodźca, żeby przestać, motywacji... Skąd ją wziąć cholery?
Nie cytujemy posta bezpośrednio nad swoim. taurinnn
@Dycha zastanawiam się czy to szydera xD ale tak serio to praca dzisiaj dobrze mi zrobiła. Miałam taki zapierdol ze nie miałam czasu na myślenie o czymkolwiek innym. A jak u Ciebie? Jak się trzymasz? Serio czytanie tego wątku i każda kolejna wiadomość tutaj jest dla mnie bardzo cenna- czekam na nie, bo wiem że wiele osób przeżywa to co ja. Wtedy jest nieco łatwiej :)
@Adelajda-K
No weź się...
Ja?
Pracoholiczka?
Szydzić z roboty?
...ale dzisiaj, to ze mną słabo.
Nie dam rady pstrykać nawet. Ja bezsennie dalej.
Kregosłup mnie boli.
Nic nie wezmę....spoko.
Dalej kryzys dwa razy dziennie. W południe bym coś zarzuciła i tak jak teraz,przed nocą.
W domu dalej chora jestem,a ta tajemnicza kwarantanna nie pozwala mi uczcić majówki...jadą beze mnie.
i gicio :)
16ty dzień
Ile ten detox u mnie jeszcze ?
Dyszka, jeszcze trochę, dasz radę
to w głowie to sie przestawia troche dłużej, niech Cie ktos weźmie, nad jakąś wode wywiezie, wygrzej się na słońcu, jak lubisz, zapal zioła
to będzie zaczątek czucia przyjemności bez o.
Dla mnie właśnie wczoraj było gorsze gdy siedziałam sama w domu, non stop myślałam żeby poobjezdzac pobliskie apteki. A dzisiaj? Ciężki poranek, spacer z moją suczką, później na szybko do pracy a i tak się spóźniłam, robota, po robocie znowu spacer, a teraz leżę i popijam piwko ;) wbrew pozorom mniej korci mnie kodeina teraz bo: a) po dwóch już jestem nieco rozluźniona (nie tak jak po tabletkach, ale zawsze jakaś namiastka :P) i b) zawsze bałam się łączyć soczek z Antidolu z alkoholem (nie mówię że nigdy tego nie robiłam, ale zawsze z obawą)
Nie wiem czy dobrze robię że chcę się oszukać innymi specyfikami, bo najgorsze jest właśnie to uzależnienie psychiczne, ale tłumacze sobie to tak, że picie nigdy mnie nie pochłaniało tak bardzo jak ćpanie, wiec z dwojga złego lepsze to, bo pewnie nie wpadnę w to.
@Dycha, kurwa, trzymaj się tam bo już taki czas za Tobą, że żal to zmarnować! Wierze w Ciebie!
:) :) :)
Jeszcze nie czas na luzy.
Spięta jestem po pachy.
Adelajda...Ty na serio Ułan jesteś...lepiej Ci idzie niż mi na poczatku. Ktoś tu nawet wspominał,że zdrowotnie to lepiej nie odstawiać tak z dnia na dzień jak ja to zrobiłam.
Raczej kontrolujesz co robisz.
....i o to tu biega.
Znowu intuicja podpowiada mi że lepiej mieć zajęcie- niech coś mnie rozprasza. Dlatego wchuj boje się tego weekendu, bo zostaje sama, a samej trudno się wystarczająco rozproszyć.
Nie przestawaj tu pisać, bo czasami to jedyne miejsce, dzięki któremu jeszcze się trzymam :) taka wirtualna grupa AN? Hah! Ważne że trochę wspiera :D
Co to zajęcia głowy, jest to prawda, nawet trzeźwemu człowiekowi bije na łeb jak nie ma żadnych zajęć, a co dopiero komuś kto chce odstawić. Problem jest taki, że narkomani kombinują jak mogą, oszukują się - "jak coś zrobię to w nagrodę powinienem się naćpać" etc, wiec jeśli przestawiłaś swoje myślenie na "zając się czymś, zabić czas" i nie ma w grafiku miejsca na bieganie po aptekach, to jesteś na dobrej drodze.
Odpocznij na tym wyjeździe, oczyść głowę, karm mózg naturalnymi przyjemnościami. Trzymam kciuki za Was laski, ja na ten moment nie mam siły na takie odstawki, ale zawsze kibicuję walczącym, no i podobno dziewczynom ciężej jest odstawić z jakichś tam biologiczno-psychicznych powodów, tym bardziej to robi wrażenie.
26 kwietnia 2019wildwolf pisze: Jestem taka zła na siebie, bo poczyniłam naprawdę fajne kroki, była przerwa, skręt nie był taki tragiczny dzięki Tramcowi doustnie i cieszyłam się, że potrafię przestać. Ale po jakimś czasie pojawiają się myśli "dałam radę to nic się nie stanie jak znów wezmę, tym razem bez ciągów, na sportowo 2 razy w tygodniu". Błędne koło.
Teraz wręcz żałuję, że nie miałem tego jebanego skręta, bo sobie wkręciłem, że mogę odstawić kiedy chcę minimalnym nakładem sił. Blisko mi do kolejnego detoksu i nie zmartwię się, jak tym razem dałbym mi po dupie. Z benzo było inaczej, bo uzależniłem się przypadkiem, ale po krótkim czasie skręt dał mi mocno po dupie i od tej pory, czyli prawie rok, benzo częściej jak 2 razy w tygodniu staram się nie tykać, w dodatku użycie tylko medyczne.
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Liczba recept na medyczną marihuanę znów rośnie. Rzecznik Praw Pacjenta reaguje
Ponownie wzrosła liczba recept wystawianych na opioidy i marihuanę medyczną. Wcześniejszy spadek był efektem zmiany prawa mającego uniemożliwić wystawianie recept na wspomniane substancje w drodze teleporady. O sprawie pisze Rynek Zdrowia.
Badanie naukowe, które porządkuje temat kiełkowania konopi
Wolne Konopie: "Od lat powtarzamy jedno, że wiedza jest lepsza niż strach, a odpowiedzialność lepsza niż czarny rynek. Nasze hasła „Zmień dilera na farmera” i „Nie kupuj jej, tylko siej” nigdy nie były zwykłą prowokacją. Chodziło nam o zmianę myślenia i w wielu przypadkach ta zmiana naprawdę się dokonała. Uważamy, że jeśli ktoś interesuje się konopiami, powinien robić to świadomie, rozumiejąc podstawową biologię rośliny, procesy jej wzrostu i mechanizmy funkcjonowania, zamiast opierać się na mitach czy czarnorynkowych schematach."
