Agresja przyćmiewa Ci zdolności kognitywne i umiejętność czytania ze zrozumieniem.
Przeczytaj temat jeszcze raz to może wyciągniesz prawidłowe wnioski.
Male psy glosno szczekaja. Jestem przekonany, ze Twoja agresja w internecie bierze się po prostu z faktu, iż w rzeczywistości jesteś, za przeproszeniem, pizdą.
Tak więc zbierz swój brak jakichkolwiek manier i wyrachowania, oraz brak umiejetnosci kojarzenia faktow i czytania ze zrozumieniem i najzwyczajniej w swiecie wypierdalaj - przeszkadza Ci, to nie czytaj.
--------------------------------------------
Jeśli chodzi o serotoninę, jestem w 99% pewien, że najzwyczajniej jej nie potrzebuję a nawet lekkie jej podbicie po prostu mnie usypiam i hamuje łaknienie (pogłębia mój obecny stan).
Zastanawiam się też czy poziom dopaminy może być obniżony na skutek podwyższonej prolaktyny a co za tym idzie - zaburzen hormonalnych (tlumaczyloby wiele zaburzen psychicznych jak i silny tradzik). W mlodym wieku zaczalem brac delikatne srodki dopingujace (sterydy roslinne),
aczkolwiek wczesniej nie odczuwalem zadnych skutkow ubocznych, teraz jestem kilka lat po tego typu zabawach.
Żałuję, że musiałem zniżyć się w mojej wypowiedzi do Twojego, jakże żałosnego poziomu. Tak więc, nieobyty gburze, po prostu zignoruj ten wątek.
Doceniam pomoc Janka, szegolnie zwazywszy na fakt, ze jest ona oparta na badaniach naukowych i srodkach pochodzenia naturalnego.
Jednakze wciaz kombinuje rowniez na wlasna reke, w celu wykluczenia roznych ewentualnosci.
Kolejny eksperyment - wyposaze sie w nowy zapas Mucuna Pruriens (l-dopa i sitosterole) oraz ekstrakt kozieradki pospolitej (laknienie - hydroksy-izoleucyna ; sitosterole).
Sterydy roslinne dodaja mi pewnosci siebie, apetytu i energii, jednoczesnie hamujac zmeczenie, dziwne libido (nienaturalnie podwyzszone) i agresję.
Niewykluczone, ze wlasnie zaburzona gospodarka hormonalna jest przyczyna co najmniej wiekszosci moich zmartwien, natomiast reszta objawow nerwicowo-depresyjnych to po prostu skutki zaniedbania moich prawdziwych uzaleznien - kobiet i ciezkiego wysilku fizycznego, pogoni za sukcesem.
Jedynym faktycznym skutkiem ubocznym wyzej wymieninoych preparatow androgennych jest niesamowicie smierdzacy pot, ktory trzeba caly czas niwelowac.
astralnykutas pisze:Tyler, z postu na post tylko coraz mocniej uświadamiam się jakim skończonym kretynem jesteś.
Agresja przyćmiewa Ci zdolności kognitywne i umiejętność czytania ze zrozumieniem.
Przeczytaj temat jeszcze raz to może wyciągniesz prawidłowe wnioski.
Male psy glosno szczekaja. Jestem przekonany, ze Twoja agresja w internecie bierze się po prostu z faktu, iż w rzeczywistości jesteś, za przeproszeniem, pizdą.
Tak więc zbierz swój brak jakichkolwiek manier i wyrachowania, oraz brak umiejetnosci kojarzenia faktow i czytania ze zrozumieniem i najzwyczajniej w swiecie wypierdalaj - przeszkadza Ci, to nie czytaj.
Nie przepraszaj za nazywanie ludzi pizdą. Jeśli przepraszasz to znaczy, że zrobiłeś coś źle i nie jesteś pewny swoich działań. Nie pogrążaj się tylko mów do ludzi jak facet, bez eufemizmów.
Jeśli chodzi o serotoninę, jestem w 99% pewien, że najzwyczajniej jej nie potrzebuję a nawet lekkie jej podbicie po prostu mnie usypiam i hamuje łaknienie (pogłębia mój obecny stan).
Zastanawiam się też czy poziom dopaminy może być obniżony na skutek podwyższonej prolaktyny a co za tym idzie - zaburzen hormonalnych (tlumaczyloby wiele zaburzen psychicznych jak i silny tradzik). W mlodym wieku zaczalem brac delikatne srodki dopingujace (sterydy roslinne),
aczkolwiek wczesniej nie odczuwalem zadnych skutkow ubocznych, teraz jestem kilka lat po tego typu zabawach.
Żałuję, że musiałem zniżyć się w mojej wypowiedzi do Twojego, jakże żałosnego poziomu. Tak więc, nieobyty gburze, po prostu zignoruj ten wątek.
Jedynym faktycznym skutkiem ubocznym wyzej wymieninoych preparatow androgennych jest niesamowicie smierdzacy pot, ktory trzeba caly czas niwelowac.
* - znając twoje zdolności poznawcze tłumaczę, że to dopisałem już dla zwały.
------
Jeśli nic nie wyciągnąłeś z mojego postu i uważasz go za bezużyteczny to przykro mi.
agonisci dopaminy i wszelkie ssri odpadają
myśle nad wazopresyną, nie wiem ostre przyprawy zwiekszające noradrenaline, imbir?
A moze nie blokowanie a uwalnianie bedzie u Ciebie skuteczne?
Probowales imao dzialajacych glownie na serke i dope?
Testowales ktorys prekursor - l-dope ; 5-htp ?
Nie czepiam się, to obiektywna opinia.
Problem z braniem widać jak na dłoni, mniej oczywistą kwestią określiłbym na ile rzeczywiste są poszczególne problemy psychiczne. To żaden problem postawić sobie diagnozę, uwierzyć w nią i urzeczywistnić, tylko dlaczego to wszystko jest takie oczywiste i z góry przyjęte za fakt istniejący? Każdy Twój temat to postawiona teza, którą sam potwierdzasz i udowadniasz, a każda polemika powoduje kontratak. Podejrzane jest prosić o porady i przyjmować tylko te, które potwierdzają Twoją wiedzę, w zasadzie nawet nie wiedzę, a jej interpretację w odniesieniu do własnej osoby.
Lekarzom z wieloletnią praktyką i setkami pacjentów zdarza się totalnie spierdolić proces leczenia poprzez złą diagnozę.
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Co do noradrenaliny... Przydaje się ale tylko w malych dawkach.
Wciaz podejrzewam, ze problemem jest dopamina.
Co wiecej male dawki l-dopy powodowaly, ze nie mialem ochoty nawet na marihuane - po prostu uwazalem, ze to zwyczajnie mnie oglupia.
Jesli trwale przyjmowanie dopaminy z zewnatrz pozwoli mi normalnie funkcjonowac, to chce byc od niej uzalezniony.
Wszystko zdaje sie wlasnie wskazywac na to, ze kluczem jest dopa. Po odstawieniu swierzbca i probuje zastapienia go deprmiem i boosterami testosteronu, od razu zaczelo sie robi gorzej.
Dodam, ze bylem politoksykomanem. Jedyny srodek, ktory przyjmuje regularnie to marihuana ale i ja udalo mi sie ograniczyc. Kiedys palilem 3-4 razy dziennie, teraz nie wiecej niz raz dziennie i czeste przerwy po 1-2 dni.
Zwrocilem uwage na powazny objaw przy silnym zjaraniu (czego osobiscie wrecz nie lubie, zreszta podobnie jak przesadzenia po kazdym drug'u), a mianowicie:
Dziwne uczucie w gardle, jakby powstala mi tam jakas gula - problemy z przelykaniem
Wolny, ciezki oddech, dusznosc
Oczywiscie towarzyszace temu zmeczenie i duzy spadek nastroju. Chyba czas zrobic tygodniowa przerwe i zaczac obserwowac zmiany.
a co z takim jak ja ktory nigdy zielska nie zajaral, spida nie zarzucil a od urodzenia ma takie przypadlosci?
tomix pisze:dobra mamy tu przyklad zawodnika ktory cpie/cpal
tomix pisze:a co z takim jak ja ktory nigdy zielska nie zajaral, spida nie zarzucil a od urodzenia ma takie przypadlosci?
Tyler Durden pisze:Idź do psychiatry i niech ci da coś dobrego, co wyeliminuje tego typu problemy lub mocno je ograniczy. W twoim przypadku będzie można dojść do normalnego funkcjonowania, co u astralnego kutasa nie będzie możliwe, dopóki nadal będzie trzymał się swojego "stylu bycia".tomix pisze:a co z takim jak ja ktory nigdy zielska nie zajaral, spida nie zarzucil a od urodzenia ma takie przypadlosci?
Najpierw kilka ssri (na fobie spoleczna pomogly) ale potwornie mnie zmulały, bylem wrakiem.
Zaczalem naciskac na pobudzacze.
Wiec bylo moklo ktore kompletni niewypalilo (mialem po tym lęki )
Lekko zacząłem naciskac na dopamine (konkretnie selegilina) - skonczylo sie szybką zmianą tematu i... wypisaniem reboksetyny
Zas rebo to noradrenalina i to nie jest to czego oczekuje:
- pobudza psychicznie slabo,
- na apatie, brak radosci z zycia, całkowity brak motywacji nie działa
- bardzo slabo niweluje zmeczenie
- podsumowująć NA to gowno, do tego mam po tym rozdraznienie, czasami lęki i pare innych nieprzyjemnych skutkow ubocznych
Jako gleboki fobik społeczny mocny jestem tylko przy klawiaturze, nie mialbym bym odwagi w oczy objechac za dobor lekow i ostrzej docisnąć o jakis dopaminergik
zresztą i tak by mi go nie wypisał , z tego co czytam to w Polsce psychiatrzy nic na dopamine nie wypisują.
Wellbutrinu nie chce , bo slabo działa na dopamine a bardzo mocno na noradrenaline którą źle znosze i ktora nie celuje w moje dolegliowosci.
Na następną wizyte do faceta iśc nie zamierzam. Zresztą nigdzie isc juz nie zamierzam, skoro jak na dłoni wszystko wskazuje że mam genetycznie zjebane sprawy z dopaminą, a w Polsce na dopamine psychiatrzy nic nie przepisują.
Wszystko w naszej psychiatrii kreci sie wokolo serotoniny, od biedy noradrenaliny. Dopcio to cos co nie istnieje dla lekarzy nawet jesli golym okiem widac ze pacjent tego potrzebuje.
Nie wiem co dalej, a tak bardzo chciałbym odżyć. Zycie mi ucieka.
Polska medycyna pod wzgledem lekow stymulujących (dopamina) to calkowite sredniowiecze.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Kofeina może pomóc w diagnozowaniu Alzheimera. Nawet umiarkowana dawka może mieć wpływ
Kofeina może wpływać nie tylko na koncentrację i poziom energii, ale także na wyniki badań neurologicznych. Włoscy naukowcy wykazali, że dawka odpowiadająca około dwóm filiżankom kawy wyraźnie zmienia sposób, w jaki mózg tłumi sygnały odpowiedzialne za ruch. Odkrycie może mieć znaczenie dla przyszłej diagnostyki choroby Alzheimera i innych zaburzeń neurodegeneracyjnych.
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje
...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.
