Poczujesz tryptaminowy klimat jeszcze jadąc, a w domu uderzy już jak trzeba.
Będę się powtarzał, ale jak chcesz obiektywnie ocenić moc tych pillsów jadąc prawie non stop na metkacie? Metkatynon jest m.in. releaserem serotoniny (słabym, ale jednak + coś kojarzę że majstruje przy sero w jeszcze inny sposób, ale nie mam teraz źródeł pod ręką), więc - jak już pisałem - raczej normalnym jest że osłabi działanie miprocyny, zwłaszcza stosowany w ciągach.
Zrób sobie dłuższą przerwę od kota i jakichkolwiek innych dragów SNDRA, zarzuć i potem się wypowiedz.
@ serotoninowy
Jadłem sort "sprzed dwóch lat" czyli proch od znanego nam wszystkim kontrowersyjnego vendora w ilości ok. 40 mg, na względnie wyzerowanej tolerce. Było przechuj grubo, ale nie zaliczyłem ego death. Bombę pod względem mocy porównałbym właśnie +- do dwóch zielonych tableteczek - przy czym działanie pillów wydaje się dużo "czystsze", nie ma żadnego nieprzyjemnego wjazdu na ciało (lub jest bardzo niewielki i czuć tylko na początku, potem wjeżdża piękny fizyczny błogostan) i długo utrzymującego się uczucia strucia. Weź też pod uwagę, że kolega @neurobiolog ma już najprawdopodobniej podbitą (krzyżowo) przez lizergamidy tolerkę, więc 50 czy nawet 75 mg niekoniecznie musi mu zrobić mega siekę w bani.
Myślę że 50 mg będzie dla niego w sam raz, na 1szy kontakt z tą tryptą.
Pille oczywiście mogą się zdarzyć z mniejszą niż deklarowana zawartością 4-HO-MiPTa, to jest raczej nie do uniknięcia na etapie produkcji i nie sądzę, żeby sam vendor celowo zaniżał (raczej nie on je wytwarza). Prędzej mam wrażenie, że większość narzekających nie stosuje odpowiednich przerw nie tylko od sajko, ale również innych środków potencjalnie podbijających krzyżowo tolerkę (np. stimy typu SNDRA). A potem zdziwko, że coś nie klepie w standardowych ilościach, tak jak powinno... :rolleyes:
[teraz tylko czekam na pociski, że jestem na garnuszku vendora i robię mu kryptoreklamę...]
wyznaczaniu stylu życia przeciętnego człowieka
---
Natural Born Sociopath
Czy wystarczy trzymać w suchym, ciemnym i chłodnym miejscu?
Ale od strony teorii, jeśli planujesz przechowywać przez lata, to lepiej pomyśleć o zamrażarce. Ja stosuję do moich łakoci taki właśnie patent. Tylko trzeba pamiętać o zaopatrzeniu się w pojemnik próżniowy, sama zamrażarka wolna od wilgoci nie jest, a wręcz przeciwnie. Ja mam taki:
Dodatkowo tryptaminowe proszki i tabsy popakowałem w samarki, blottery także w folię aluminiową. Do samego pojemnika włożyłem również torebki z silica gel (żelem krzemionkowym, do wyciągania wilgoci) na wypadek jakby pojemnik w jakiś tajemniczy sposób się rozszczelnił. Myślę że moje delicje mogą w ten sposób leżakować długie lata, bez straty mocy.
Jeszcze wujek dobra rada: podobno otwierając pojemnik próżniowy zaraz po wyjęciu z zamrażalnika ryzykujesz, że w środku szybko pojawi się wilgoć z powodu gwałtownego skoku temperatury. Tak więc lepiej dać mu chwilę, aż "złapie" temperaturę otoczenia.
wyznaczaniu stylu życia przeciętnego człowieka
---
Natural Born Sociopath
Napisz mi tylko, jak go używasz? Bo widziałem na Alledrogo teraz jest oferta. Mógłbyś sprawdzić, czy to dobra cena, czy lepiej z ebaju? A jak z tymi pochłaniaczami wilgoci? Do środka je wsadzić, czy wystarczy bez? Jak się robi tym pojemnikiem próżnię?
W sklepie wychodzi 2 zeta taniej (23 zamiast 25 zł - kurwa, no alleDROGO pełną mordą), nie licząc kosztów przesyłki.
Obsługa jest prosta jak konstrukcja cepa. Otwierasz, wsadzasz smakołyki i zamykasz wieko trzymając do końca operacji wciśnięty guzik z napisem "press". Puszczasz guzik, powietrze zostaje wyssane. Finito :-) Dla pewności, czy faktycznie poszło zgodnie z zasadami sztuki, możesz delikatnie pociągnąć wieko do góry: jak czujesz opór, to znaczy że jest OK (tylko nie wciskaj przy tym guzika, bo wpuścisz na powrót powietrze do środka).
Silica gel: ja trzymam w pojemniku razem z sajko. Oczywiście sajko zabezpieczone i oddzielone samarkami, foliami itp. od torebek z żelem.
wyznaczaniu stylu życia przeciętnego człowieka
---
Natural Born Sociopath
wyznaczaniu stylu życia przeciętnego człowieka
---
Natural Born Sociopath
Mało nie umarłem od bodyloadu. Jest jakaś szansa, żeby go zredukować? Toć to tak jelita i żołądek skręca, jakby ktoś utwardzaczem do gruntu na nie naciskał. I na dodatek ta opona na głowach i mrowienie w okolicach zatok i skroni. - to tyle z odczuć fizycznych.
Psychiczne bardzo ciekawie. Pierwszy raz tę grupę substancji próbowałem (w sensie pochodna psylocyny). Przy pierwszych dawkach na początku:
GŁUPAWKA (czułem się jak Błazen), co mi się w ogóle nie zdarza na psychodelikach... Jednocześnie trochę było tak przyjemnie poleżeć.
Głównie dominowały wizuale siatkowane, nie-fraktalowe. Przy dłuższym wpatrywaniu się (w nocy) pojawiały się ciemne postacie, jakieś kurwa zjawy czarne, czy coś podobnego.
Przy tych 75mg to mnie wystrzeliło w takie nieprzyjemne myśli, wspomnienia i refleksje i odczucie panującego przygnębienia przez popełnione błędy w przeszłości. Było to swego rodzaju oczyszczenie i zasadniczo całkiem nieźle pozwoliło (przynajmniej częściowo) wyjść z depresji.
Niestety próbowałem po tym zasnąć i za cholerę nie mogłem. Uśpiłem się karbamazepiną i lorafenem, bo diazepam mi się skończył. Niestety, chyba 4-HO-MiPT wywołał u mnie najgorszy koszmar od lat, hiperrealistyczny, niemożliwy do odróżnienia od rzeczywistości i weryfikacji prawdziwości. Taki koszmar to trafia się kilka razy w życiu... Wstałem niewyspany i przygnębiony.
Kolejna noc także była ciężka. Sen był dziwny, co najmniej kurewsko dziwny. Także hiperrealistyczny. Przewiduję, że dzisiaj także będzie dziwny sen.
Według mnie 4-HO-MiPT także mocno wpływa na marzenia senne. Przynajmniej to utrzymuje się już kolejny dzień.
Ogólnie polecam tę substancję na ostrą jazdę :-), ale mimo wszystko jest cholernie nieprzewidywalna i szczerze mówiąc po tym, jak zobaczyłem demona w lustrze i ogarnęły mnie przygnębiające myśli, to trzeba uważać z dawkami. Nie zrobiło to mi badtripa, jednakże było mocno nieprzyjemnie - szczególnie fizycznie.
Macie jakieś pomysły na redukcję tego cholernie nieprzyjemnego bodyloadu?
Planuję za tydzień wrzucić na pierwszy raz 25mg albo 12,5mg, jeszcze nie wiem, to dam znać jak bodyload.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.
Powiedziała policji, że ktoś ją śledzi. Została zatrzymana za... posiadanie narkotyków
Zaalarmowała policję, że ktoś ją śledzi – usłyszała zarzuty za posiadanie narkotyków. 31-latka z Dobroszyc poprosiła funkcjonariuszy o pilną pomoc. Jak się okazało, jej zachowanie mogło mieć związek z działaniem substancji psychoaktywnych. Oleśniccy policjanci zostali postawieni na nogi przez 31-letnią kobietę z Dobroszyc. Spanikowana zgłaszająca poinformowała funkcjonariuszy, że śledzą ją podejrzani mężczyźni. Na dodatek grożą jej i wyzywają. Kobieta wyraźnie obawiała się o swoje bezpieczeństwo i prosiła o natychmiastową pomoc.
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski
Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.
