Od tamtej pory nie mogę wbić się w tą żyłę, normalnie jest wyczuwalna, normalnie ją widać, jeszcze jak pasek zaciągnę, pięść zacisnę to juz w ogóle, wbijam igłe i za każdym razem odciągam próżnie czy jak ja to nazywam powietrze spod skóry, ale jak wyciągam to już jucha się leje jakby w żyłę było trafione, próbowalem ciut niżej, wyżej, zawsze to samo, czy to zrost? Nie walilem w nią więcej niż 3 razy, ale zrobiłem wcześniej dużo wkłuć jako takich, dawno nie robiłem IV, na siłkę przestałem chodzić, to żył nie było tak widać, no i nie mogłem trafić, pokułem sie jak głupi, ze 2-3 razy myśląc ze jestem w żyle zapodałem z 1ml płynu tam podskórnie, ale to wszystko dzialo sie mniej wiecej w przeciagu tego miesiąca, dopiero od tygodnia smaruje heparyną, czy to może byc zrost? Obawiać się czy nie? Czy zrosty są groźne? Co robi się z takimi zrostami?
I ostatnie skoro już piszę czy przeterminowana woda bakteriostatyczna (o 6msc) nadaje się do injekcji? Gwoli ścisłości, woda bakteriostatyczna to zwykła woda do injekcji tylko z dodatkiem jakimś tam małym alkoholu specjalnego, żeby była bardziej sterylna, kupowałem ją kiedyś z peptydami, w Polsce raczej nie dostępna, na 100% w żadnej aptece.
Więc czego lepiej używać przeterminowanej wody bakteriostatycznej (caly czas lezala w lodówce) czy soli fizjologicznej z apteki (której jak to mi w 5 aptekach powiedzieli nie należy używać do injekcji i że producent tego nie zaleca - że legitna woda do injekcji jest tylko na receptę). Trzy ostatnie injekcje zrobiłem (2dni) bakteriostatyczną, ale teraz boje sie ze dostane jakiegoś zapalenia, pomóżcie bo zdechne na paranoje :wall: , zawsze waliłem z fiolek i był spokój.
Zrobiłem sobie następny i definitywnie coś zjebałem, waliłem w te żyłe https://www.nursebuff.com/wp-content/up ... ertion.jpg https://image.slidesharecdn.com/4008884 ... 1332045863 ,wielkie widoczne i kurwa nic pokułem kilka razy i za kazdym razem nic powietrze, pomyślałem, że może troche głebiej ta igłe niż zwykle (0.4 krótka ta brązowa), udało sie pojawiła sie krew, puszczam pasek, odciagam jeszcze troche dla pewnosci krew, wale, przyjebałem nie więcej niż 2/1ml i czuje ze cos nie tak, wyciągnąłem igłe, kurwa spuchło mi przy tym nadgarstku ze ja pierdole a tam nie wiecej niz 2 dziesiąte mililitra poszlo, zrolowala sie nie wiem, kurwa co robic, póki co zdezynfekowałam i obsmarowałem heparyną. Co robić? :emo:
Minęło z pół godziny i dalej spuchniety i średnio twardy. Rozjebałem sobie żyłę? Pękła? Kurwa pomocy szybko.
Jak mnie kumple uczyli robic zastrzyki to widziałem sam jak sobie tam robili bez problemu, nie wiem co zepsułem.
EDIT. mija poltorej godziny i opuchlizna nie schodzi. Proszę o odpowiedz, sprawa pilna jak w temacie! :'( Czy te zyły sa jakieś inne? Są jeszcze takie na kostkach grube i widoczne w nie tez nie można się wkłuć.
EDIT. Bo nie wiem czy iśc do szpitala, głupio by było sobie wstydu narobic, help! :wall:
Po tej akcji to juz kurw anic nie pukam, już mi sie pewnie porobily zrosty, ktoregoś dnia pojade do szpitala i mnie nie odratuja bo wszystkie żyły zjebane.
Jakbyś mogł odpowiedzieć na te pytania powyżej jeszcze, bardzo byłbym wdzięczny, dzięki.
A i o której ty żyle teraz mówisz? Tej przy dłoni czy na przegubie co nic w nią nie mogę puknąć, ale krwi upuścić to już tak? No i mówisz ze wyglada chujowo? Czyli jak to może sie uda potwierdzić tę teorie.
Najważniejsze to ze nie musisz do szpitala. Nic ci nie będzie. A zrosty nie robią się po 3 razach.
scl \ TiJaz
Nie rozpisuje się bo to dział interwencyjny poza tym ciężko mi teraz pisać. Chciałam tylko cie uspokoić ze nic się nie dzieje. Okład z altacetu i będzie ok.
Kiedy ta opuchlizna powinna zejść przyjmując twoją teorie? Co się z tą żyła stanie i jak stabilizować to chujstwo - chciałbym powiedzieć na następny raz ale wątpie zebym kiedykolwiek walił jeszcze w nadgarstki.
A jeśli chodzi o tę żyłe na przegubie, co sądzisz? Nie umiem w kable czy coś z żyłą?
Ten bąbel przy dłoni zaczyna lekko pobolewać, tak jak tamto o czym wspominałem, jak siniak i tak jakby "rwać" od zewnętrznej strony.
Właśnie wracając do tamtego czy to normalne ze po pomyślnej injekcji robi się jej miejscu takie zgrubienie stwardnienie małe które potem znika? Czy coś spierdoliłem i będą sie tak zrosty robić? Jak walilem w ten drugi nadgarstek, tj. próbowalem się wkłuć ale nie wlewalem to robiło się coś podobnego CHYBA, ale znikało znacznie szybciej, juz tego nie mam, a tak widziałem 3 takie jakby grudki na tej żyle tam gdzie kułem. Ale dalej mówie CHYBA, chuj wie czy to to samo, albo czy mi sie znowu nie uroiło. :wall:
EDIT. Okej, dzięki, już nic nie pisze póki się nic nie dzieje, liczę, ze ktoś przeczyta moje wcześniejsze posty i odpowie, moderację bym prosił o scalenie, nie usuwanie jeśli już coś jest źle, naprawdę potrzebne mi tych informacji.
Jak myślicie powinienem z tym iść na SOR? Czy mogę mieć kłopoty w związku z używaniem i posiadaniem dopalaczy? Czy powiedzieć lekarzowi o przyjętej substancji.
mam zatrute złem DNA,
genetyczny krwi sabotaż,
samozwańczy świr..."
W ogóle ta injekcja była jakaś dziwna - ok. 60mg majki, (pewnie trochę mniej bo ubywa zawsze przy filtrowaniu), a nie miałem żadnego wjazdu, w ogóle myślałem że 30mg wale a nie 60, bo 3 tabletki sevredolu i mi się pojebało. Dopiero po 2 godzinach w ogóle zacząłem coś tam więcej czuć, a po 3h - znaczy teraz jak to pisze ciężkie nody i stan podrzygenny. Jak to wyjaśnić?
Może mi to ktoś wyjaśnić? O tym ze nie trafiłem w żyłę nie ma mowy, 3ml płynu a nie ma najmniejszego bąbla, jak wyjąłem igłę to krew poleciała normalnie jak z kabla, więc o walnięciu I.M w jakiś mięsień łókciowy przy okazji przebijając żyłe na wylot - no jakoś mi się to nie widzi, tym bardziej żebym kurwa czuł. Robiłem 2 -3 dni wcześniej identyczne zastrzyki i czegoś takiego nie doświadczyłem. A tolerkę mam normalną, 2 czy 3 dni przerwy od ostatniej IVauki ale wcześniej waliłem tyle samo i było zwyczajnie nawet bez nodów tak jak lubię, 200-400 tramadolu mnie robi akurat, nic innego do porównania nie mam.
Pomocy bo nie wiem czy to nody od majaki czy kurwa jakaś śmierć mózgowa (sam jak siebie czytam to myślę, że to drugie, ale paranoi nie poradzę).
Może to ten talk/wypełniacze z sevredolu? Odfiltrowałem to bardzo dobrze, leciutko mętna była.
Może chodzi o rozpuszczalność majki? Bo w 3ml 60mg to raczej średnio, uprzedzając pytanie 3ml wody bakteriostatycznej. Bo inaczej to się nie trzyma kupy, nie ma żadnego wejścia a po 3h klepie że mało się nie porzygałem. A podobno half-life i samo duration of action majki IV nie trwa dłużej niz 2h.
Więc o chuj chodzi?
TLDR; Pogrubione i podkreślone.
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu
Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych
Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać
Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.