Udaj się na izbę przyjęć i powiedz, że masz myśli samobójcze. Mają obowiązek przyjęcia i będziesz miała miejsce nawet jakby to miał być korytarz.
Proszę bardzo. Nie ma za co. :)
I do them drugs to stop the f-food cravings
~Lana Del Rey "Boarding school"
Wczoraj nabyłem siarczan amfetaminy, wilgotne gówno o konsystencji gliny.
T+0, Godzina 14, wrzuciłem 200mg i przez kolejne 40 minut zażyłem łącznie ok 1g ze względu na brak działania.
T+40min Zaczęło być odczuwalne lekkie działanie (przyspieszone bicie serca, zwiększona gadatliwośc, fajnie się słuchało muzyki)
T+2h Wsiadam do auta z ziomkeim, po chwili jazdy zaczyna mi sie robić niedobrze. Kazałem się zatrzymać, otwieram drzwi i zaczynam żygać.
Wtedy jeszcze samopoczucie było dobre i fazka jeszcze odczuwalna.
Niestety problem się dopiero zaczął rozkręcać - zjeżdżamy na parking a wymioty nasilają się.
T+3h siedzę w drzwiach auta i każdy ruch/podniesienie głowy powoduje odruch wymiotny. Fale nudności nawracały co kilka minut a z racji że już nie miałem czym żygać było to bardzo męczonce. Co chwilę popijałem mały łyk coli bo to wydawało się pomagać.
Nie wyobrażałem sobie wtedy jazdy w aucie i liczyłem że do godziny przejdzie.
Po chwili zaczęły się pojawiac drętwienia palców dłoni, najbardziej tego środkowego i polegało to na tym że po prostu cięszko było nim ruszyć.
T+4 pomiędzy wymiotami próbowałem zjeść słonego paluszka, ale zaraz wszystko zwracałem. Drętwienia dłoni co chwilę nawracały silniejsze ( nie dało się ruszać palcami lub ich wyprostować, były bardzo napięte i zgięte do połowy. Kiedy zaplotłem obie dłonie razem to czuć było siłę uścisku. Był to jedyny moment kiedy mogłem poczuć władzę nan nimi, kiedy zwiększałem nacisk pojedyńczhch polców na przeciwnej dłoni.) Nieźle się poryłem wtedy. Na szczęście to mijało. Nogi również na zmianę drętwiały.
T+5h to był chyba peak tych wszystkich dolegliwości. Czułem sie w ch.j słabo co gorsze tego dnia prawie nic nie jadłem.
T+6 Tak spędziłem 4 godziny na parkingu w aucie siedząc w bezruchu nad kałużą żygów. W końcu zaczęło się lekko polepszać i uznaliśmy żeby w końcu odjechać. Ledwo wstałem na nogi i doszedłem do domu. Położyłem się na jakieś 2h ale nie spałem. Objawy zaczęły ustępować ale nadal zmiana pozycji powodowała wymioty. Potem wstałem i próbowałem wypić jakieś elektrolity. Resztę czasu spędziłem siedząc z głową opartą o stół i pijąc jakieś ziółka na żołądek. Najdłużej ile wytrzymałem bez żygania to 30minut kiedy połknąłem 400mg ibuprofenu.
Potem znowu zwymiotowałem to co wypiłem ( godz 23.45), zrobiło się trochę lepiej i położyłem się.
Nadal utzrymywał się światłowstrent i nudności przy ruszaniu głową, ale już ustępowały. Przyspieszone bicie serca uniemożliwiało zaśnięcie gdzieś do godz 2.
Budzę się rano 8.30 trochę jak na kacu. Lekkie nudności, lekki ból głowy i wszystko mnie łamie, szyja, nawet dupa jak po jakiś przysadach. Zjadłem 3 kanapki, witaminy i sie nawodnilem.
Dość konkretne zatrucie to było, pewnie wiekszośc by mnie odesłała do szpitala ale za bardzo nie byłem przekonany do tego
Czy tak wygląda przedawkowanie amph? Czy produktami z chujowej syntezy?
Może jest coś co koniecznie powinienem zrobić lub wziąć teraz?
Jeszcze zaznaczę że nie jest to mój pierwszy kontakt z substancją.
Pozdrawiam oby jak naj mniej takich akcji
Cześć. Nie lekceważ takich objawów, złych myśli bo kiedyś one mogą się przerodzić w coś nad czym już nie zapanujesz i będzie za późno. Proponuję ci jak najszybciej wybrać się do lekarza specjalisty tj, psychiatry, ewentualnie do lekarza pierwszego kontaktu. Opowiedz lekarzowi o wszystkim, wyrzuć z siebie to co leży ci na sercu i głowie. Zadbaj o siebie, idź do lekarza, życie mamy tylko. Trzymam kciuki. Wszystko będzie dobrze !
Dwoma słowami? Ja pierdole.
Tak. Tak wygląda zatrucie amfetaminą, którą przyjąłeś oralnie czego nie dodałeś.
Na następny raz wysusz to sobie i spożyj jak człowiek donosowo. Ciesz się, że obyło Ci się bez psychozy amfetaminowej.
No kurwa 1g amfetaminy zjeść no kurwa ja pierdole...
Ja wciągałem donosowo! tylko tego się nie dało posiekać i takie płatki były więc wsm rel przyjęcie bardziej polegało na wpierdalaniu... spływu. Ale już jest git wszystko, psychozy żadnej nie mam, bywało gorzej.
07 maja 2025Poluska pisze: Dziękuję, ale nie wiem czy po prostu nie napisalam tego pod wplywem chwilowych emocji związanych z tym ze nie widze nadzieji w tym, ze znajde prace. Poplakalam troche i na razie siedze spokojnie. Mam nadzieję ze to chwilowy kryzys i mi minie, ale jakby nie minął pojade na izbę przyjęć i mam nadzieję ze jakos to sie ulozy
16 października 2023Stteetart pisze: "mam wyjebane na wszystkich i pierdole też Famasa".
07 maja 2025DobryWujas pisze: Rozumiem, że chcesz się dostać jak najszybciej do szpitala psychiatrycznego?
Udaj się na izbę przyjęć i powiedz, że masz myśli samobójcze. Mają obowiązek przyjęcia i będziesz miała miejsce nawet jakby to miał być korytarz.
Proszę bardzo. Nie ma za co. :)
Logika Valium, a nie LSD: narkotyki, artyści, mieszczaństwo i codzienność do znieczulenia [WYWIAD]
Od 2019 roku trwa złota era medycyny psychodelicznej
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
