Więcej informacji: NBOMe w Narkopedii [H]yperreala
Co nie zmienia sprawy, że teraz jest ostro, a za kilka dni pewnie stwierdzisz, że było zajebiście ;)
Po dzisiejszym robię przerwę
Dziś wieczorem dodam tr, bo jest co opisywać.
@opak czekamy na nowe feny ;)
greenwave pisze:Ale jajca. Efekty identyczne jak po kwasie :)
Jest niesamowicie. Coś potężnego! Dwie Shivy (po 120 mcg) to jakieś 60% tego co potrafi 25D-NBOMe.
Najbardziej interesuje mnie to co widziałeś pod zamkniętymi powiekami, czy cev'y również były identycznie z tymi, które występują po kwasie (o ile zwróciłeś uwagę)? Warto również zapytać, czy shivy były Twoim jedynym kontaktem z lsd?
lost myself in every way
http://www.youtube.com/watch?v=1i-L3YTe ... ture=share
Narobiłeś mi smaka na to cacko :-D . Zabieram się za moje 625ug już jakiś czas, ale jakoś nie mogę. Miałem zjeść w tą sobotę, ale skoro substancja ma taki potencjał to poczekam jeszcze tydzień, coby nie mieć tolerki w ogóle, bo 2C-P jadłem ostatnio.
Jezus pisze:Z opisow i dawkowan tak mi się zdawało, że 1mg 25D to już masa.
Gamrok pisze:Najbardziej interesuje mnie to co widziałeś pod zamkniętymi powiekami, czy cev'y również były identycznie z tymi, które występują po kwasie (o ile zwróciłeś uwagę)? Warto również zapytać, czy shivy były Twoim jedynym kontaktem z lsd?
Muzyka po 25D-NBOMe to coś cudownego. Dosłownie jesteś muzyką. Dobry psy chill, wyciągnął mnie z bad tripa i dał całkiem fajne wizualizacje, nawet na zjeździe. Gdy słyszałem jakiś dźwięk to zaraz pojawiała się adekwatna wizualizacja. Gdy słyszałem ciepły dźwięk, widziałem pomarańczową, klejącą ciecz. Charakterystyka wizualizacji do pewnego momentu jest podobna do LSD. Na peaku, nie byłem w stanie nad sobą zapanować.
Teraz muszę spadać do cholernie nudnej roboty...
Jakbys przyrownal to swoje doswiadczenie? Do jakiej ilosci kwacha? Mysle ze dla mnie 650-750ug bedzie OK?
Nie byłem świadomy, że doświadczenie psychodeliczne może być tak mocne. Brak mi słów, aby określić to, jaką psychodeliczną otoczkę kreuje 25D. Głębokich rozkimnek doświadczyłem dopiero na cudownym zjeździe, o którym warto by napisać nowy akapit. Na peaku nie mogłem zapanować nad tym, co się dzieje w mojej głowie. Klarowne myślenie, było wtedy bardzo trudne.
Zawsze do psychodelików podchodzę rozważnie. Nie wiem, dlaczego i tym razem nie uszykowałem sobie dorego s&s. Chyba nie byłęm przygotowany na tak potężny trip.
Dopiero w swoim kochanym łóżeczku, znalazłem harmonię i pożądany spokój.
@forest - bierz 750 mcg. Moim zdaniem to będzie dawka odpowiednia dla większości osób.
greenwave pisze:dopiero jeden Hoffman 500 mcg, zaoferowałby mi podobnej jakości trip.
Postaram się scharakteryzować nieco wizualizacje. Pierwsze efekty jakie zauważyłem to "warstwowość" obrazu. Patrząc na zdjęcie, przedstawiające most z naturą w tle, widziałem jakby jego poszczególne warstwy. Można to porównać w pewnym stopniu do pracy w programie graficznym, opierającym się na warstwach. Każdy z elementów zdjęcia, znajdował się jakby na osobnej przeźroczystej kartce - warstwie. Można by to porównać do schematycznego myślenia po kwasie. Po jakimś czasie, warstwa z lasem, znajdująca się na dalszym planie, zaczeła pływać od brzegów ekranu. Zaraz potem, most zaczął się wyginać na kształ spirali. Wpatrywałem się w zdjęcie coraz dłużej, z każdą chwilą dostrzegając więcej szczegółów. Elementem, który przykuł moją uwagę na dłużej byłą woda, która falowała i tworzyła różne abstrakcyjne kształty. Było to potężnie realistyczne.
Wieczorem postaram się dodać coś nowego, jednak nie obiecuję, bo jestem trochę zmęczony.
Powyższy opis to początkowy etap tripa - około 1.5 godziny od przyjęcia.
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Liczba recept na medyczną marihuanę znów rośnie. Rzecznik Praw Pacjenta reaguje
Ponownie wzrosła liczba recept wystawianych na opioidy i marihuanę medyczną. Wcześniejszy spadek był efektem zmiany prawa mającego uniemożliwić wystawianie recept na wspomniane substancje w drodze teleporady. O sprawie pisze Rynek Zdrowia.
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.
Spotkanie z MSWiA. Nadszedł czas na odpowiedzialność, a nie kolejne tragedie
Wczoraj oficjalnie złożyliśmy [tj. Wolne Konopie] w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji wniosek o pilne spotkanie z Ministrem Marcinem Kierwińskim. Równolegle przekazaliśmy list otwarty dotyczący tragicznej śmierci 19-letniego Aleksandra oraz innych dramatów, które w ostatnich latach wstrząsnęły opinią publiczną.
