18 lipca 2020flawless88 pisze: jestem daleko poza krajem ,w miejscu gdzie widzialam moze z 4 ludzi na ulicy ,pustkowie ..
18 lipca 2020Brutalny pisze:to co ty tam robisz ? po co tam jesteś18 lipca 2020flawless88 pisze: jestem daleko poza krajem ,w miejscu gdzie widzialam moze z 4 ludzi na ulicy ,pustkowie ..
Jeśli czujesz się samotna @flawless88 i nic z tym nie robisz, to dziwnym nie jest że samopoczucie nie dopisuje.
Każdy ma inne potrzeby, ja należę do tych ludzi, którzy czują się najlepiej w swoim towarzystwie a dawkuję spotkania tak jak mi one odpowiadają, a nie tak jak inni by tego oczekiwali, bo mogłabym być out praktycznie cały czas. Ten czegoś chce, ten się dawno nie widział, a tamtemu brakuje kompana i najlepiej mi się spierdolić na kwadrat, a jeszcze tamta chce na zakupy - czego paradoksalnie nienawidzę, jako dziewczyna.
Jeśli nie masz możliwości się z nikim spotkać, bo nikogo nie znasz, to wykorzystaj ten czas jak najlepiej się da. Zainteresuj się czymś, przeczytaj książkę, znajdź pasję, rozwiń tą którą już masz, zacznij biegać - a nóż na tej swojej wiosce wpadniesz na drugiego biegacza? Zadbaj o siebie, pomaluj paznokcie, wymocz dupę w pół godzinnej kąpieli... Zrób wszystko to, co sprawia Ci przyjemność, zamiast narzekać.
Jeżeli nie chce Ci się robić żadnej z powyższej rzeczy, to może nachodzą Cię stany depresyjne przez zmianę środowiska. Albo zaczniesz sama pociągać za lejce, albo wracaj do domu, na chuj się męczyć, życie ucieka między palcami.
Jak wyjechałam, to znałam tylko jedną osobę, która miała być oparciem a zawiodła i zostałam sama. Lata minęły, jak widać mam się nieźle, choć na początku obawy były. Kto, jak nie Ty? Go, girl.
P. S. Przyjmowanie substancji psychoaktywnych w chujowej formie psychicznej pogłębi problemy
P. S2. Jeśli potrzebujesz z kimś pogadać o dupie Marynie, to możesz do mnie uderzyć anytime. Co dwie emigrantki to nie jedna.
19 lipca 2020flawless88 pisze: Wyjechałam nagle bo mi się pojebało wiele rzeczy, nie mam do kogo napisać ani zadzwonić, jak próbowałam z kimś porozmawiać to słyszałam tylko, życie radź sobie sama ja też musiałam.
Ja wyjechałam nagle sprawdzić czy stara miłość nie rdzewieje, niestety zardzewiała i byłam w dupie, sama tak jak i Ty.
Ja ciągle jestem sama z sobą, wychodzę i poznaje ludzi czasami i i tak czuję się tak jakbym była obok wszystkiego co mnie spotyka, całkowicie obok. Jakby ludzi których spotykam to jest tak że ja nie za wiele mówię, oni mówi do mnie non stop gadają, zwierzają mi się nawet jak nie pytam. Przelewają na mnie wszystkie swoje rzeczy a mnie się nikt nie pyta
Tak zachowują się ludzie otwarci, być może problem leży w Twojej zamkniętej głowie. Jeżeli ludzie Ci się zwierzają, to widocznie wzbudzasz zaufanie. Nie każdy będę Cię dopytywał o Twoje życie, bo to domena ludzi wścibskich.
Wielu z nich pewnie też nie ma nawet pojęcia, że coś u Ciebie nie tak.
Sama zacznij mówić, a gwarantuję że ktoś się podejmie reakcji.
Zostawiłam toksycznych ludzi którzy mnie wykorzystywali, czekam na pracę żeby móc coś robić.
No i zajebiscie, też wyjebałam toksyczny balast w pizdu, jest mi lepiej niż kiedykolwiek, czasy w których bałam się głośno wypowiadać swoje opinie i zdanie już dawno minęły, nie mam 15 lat żeby bać się reakcji ludzi.
Bo ja nie mam w sobie chęci na nic. Nie widzę sensu żeby robić cokolwiek, oprócz pracy żeby mieć gdzie gnić a lepiej 2 łóżku niż pod mostem.
Jak zaczniesz pracę, to będziesz narzekać na odwrót: że nie masz na nic czasu i jesteś zmęczona.
Tak źle i tak nie dobrze.
Mi w depresji właśnie praca pomogła (plus leczenie ofkors), bo wcześniej się ukrywałam przed ludźmi. W pracy miałam z nimi kontakt całymi dniami, dzień w dzień po 12 godzin i to było jak nauka w szkole od podstaw: nauczyłam się z nimi żyć, choć najchętniej wszystkich bym zabiła i zamknęła się w szafie.
Człowiek nie taki, co sobie nie poradzi, ale nie licz że ktoś będzie się litował, bo każdy ma swoje sprawy.
Pisałam, że jak będziesz miała ochotę od tak sobie pogadać, to ja nie widzę problemu... I trzymam kciuki, żeby Ci się poukładało tak jakbyś sobie tego życzyła. Niestety tęczy bez deszczu nie wyczarujesz.
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
