Więcej informacji: Benzodiazepiny w Narkopedii [H]yperreala
Do meritum: on nie chce żadnej pomocy bo przecież on sobie radzi. To każdy wokół ma problem albo jest nienormalny i czegoś od niego chce. Deprecjonuje przy tym zasługi innych najblizszych. Najszybciej swoje zdanie narzucają mu obcy albo sąsiedzi. Żona i dzieci bez znaczenia.
Według mnie mózg wyprały mu benzo. Bierze je w każdej stresowej sytuacji. Z mojej perspektywy możliwe rozwiązanie wygląda tak, ze powinien udać się do psychologa i psychiatry i z pomocą kumatych najbliższych próbować ogarnąć życie. Jak się domyślacie nie ma takiej opcji. Nawet nie chce o tym słuchać. Wariata chcą z niego robić? Jego żona zapytała mnie co począć a ja nie mam pojęcia. Najłatwiej rzucić w pizdu, zabrać dzieci i niech sobie radzi... A nie poradzi sobie niestety. Poradzilem jej zeby poszła do psychiatry i jego zapytala. Czy żeby otrzeźwić jego myślenie możnaby do jego niezliczonych pudełek z cloranxenem ( jego kobieta wie niby gdzie je trzyma ale wg mnie wątpie że zna wszystkie kryjówki) wrzucac jakieś inne podobne z wyglądu tabletki o działaniu placebo żeby stopniowo z tego zszedł? Najpierw trzy pięć, potem stopniowo więcej? Jest szansa ze w końcu przestanie patrzeć na siebie bezkrytycznie? Dawek Nie bierze jakichś z kosmosu tylko podejrzewam ze często.Nie mam pojęcia co radzić. To powyżej prymitywne ale jak kobieta ma to inaczej ogarnąć? W sensie do lekarza go nie zaciągnie. Po psy nie zadzwoni bo on ich nie bije. Jedynie z jego strony terror psychiczny. Czasem wręcz on ją zmusza do załatwiania recept na te swoje gówna. Wszystko w białych rękawiczkach. Dodatkowo rzecz się dzieje na wsi, a więc tym bardziej o wszystko trudno. Będę wdzięczny za każde przemyślenia i rady. Sam myślę intensywnie jak im pomoc.
Również u psychologa, może się okazać, że dodatkowo do powyższego, może mieć zaburzenia osobowości, i przez to może być np. paranoidalny choć zaburzeń jest cała gama i może być tego więcej lub coś innego.
U psychiatry może spróbować się zdiagnozować czy nie ma psychozy. Taką niepozytywną, że mu się wydaje, że coś złego się dzieje jak czyta w gazetach albo ogląda w telewizji i że go to dotyczy. Jednak z twojego opisu to trudno wywnioskować.
Z tego co piszesz, to ja myśle, że on ma po prostu trudną osobowość (nie chce iść do lekarza, upiera się, ciagle gadanie o pierdołach (szukanie zainteresowania) itp), do tego jest idiotą (brak racjonalnego myślenia, niska inteligencja) i jeszcze ma zaburzenia osobowości (paranoidalny), co może też być też lekką psychozą (schizofrenia).
Ogólnie to ja myśle, źe on ma po prostu taką osobowość (z której również wynika, że jest idiotą) i nic więcej mu nie dolega z wyjątkiem uzależnienia od benzo. Z tego też powinien wyjść albo używać doraźnie jak go już na prawde strach cisnie, ale mimo wszystko powinien się nauczyć strach przezwyciężać bez benzo.
Na trudną osobowość nie ma lekarstwa ani metody, on po prostu może taki być i tyle. Sprawę może potengować fakt, że jest idiotą i nie ma za grosz wyobraźni jak swoim zachowaniem wpływa na innych. Można go próbować uczłowieczyć, jednak to jest trudne w takim przypadku bo po czasie i tak wróci do swoich zachowań. Można go próbować zapisać do kółka różańcowego w kościele np. gdzie będzie mógł sie wygadać, albo na terapię grupową, przebywanie z większą ilościa ludzi może podziałać na niego terapeutycznie.
Spokojni, zrównoważeni ludzie nie odpierdalają na starość. Za to prostackie pojeby robią się kurewsko wredne.
Trzeba go postawić pod ścianą- zmusić do leczenia.
Jeżeli nie odsawi benzo, to nic do niego nie dotrze. Ciekawe, jak się zachowuje , jak zabraknie mu tableteczek. Na pewno nie jest taki hej do przodu Fifa rafa.
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
Po 20 letnim ciągu w takim razie proponowałbym na pierwszy ogień (hiehie) załatwić sobie pozwolenie na broń i kupić tę broń - żeby przynajmniej mieć czym sobie strzelić w łeb.
niech Bóg będzie ze mną jak autodestrukcja
masz wyraźny kształt, a świat to iluzja
jakbym te twoje pieniądze miał to bym je puszczał
Koleś oczywiście o żadnym detoksie/schodzeniu z dawek czy w ogóle odstawce nie chcę słyszeć? Jeśli według niego wszystko jest GIT to według mnie jest to zagadka nie do rozwiązania, ponieważ żeby z czegoś wyjść trzeba chęci tylko i wyłącznie osoby wjebanej i musi być to szczere, na siłę to można tylko wpierdol dostać.
Jeśli on (CHOCIAŻBY) nie uświadomi sobie tego że jest problem, to nie mamy nawet o czym gadać
niech Bóg będzie ze mną jak autodestrukcja
masz wyraźny kształt, a świat to iluzja
jakbym te twoje pieniądze miał to bym je puszczał
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Marihuana a metabolizm. Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ konopi na organizm
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego odkryli, że związki zawarte w konopiach mogą wpływać na wagę i metabolizm w sposób bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Eksperymenty na myszach sugerują, że za potencjalne korzyści metaboliczne mogą odpowiadać nie tylko THC, ale również inne substancje obecne w marihuanie.
Kofeina może pomóc w diagnozowaniu Alzheimera. Nawet umiarkowana dawka może mieć wpływ
Kofeina może wpływać nie tylko na koncentrację i poziom energii, ale także na wyniki badań neurologicznych. Włoscy naukowcy wykazali, że dawka odpowiadająca około dwóm filiżankom kawy wyraźnie zmienia sposób, w jaki mózg tłumi sygnały odpowiedzialne za ruch. Odkrycie może mieć znaczenie dla przyszłej diagnostyki choroby Alzheimera i innych zaburzeń neurodegeneracyjnych.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.
