Jakiś czas temu miałem kolizję drogową, właściwie to ciężko było to nazwać kolizją bo skończyło się na kilku rysach ale mniejsza z tym... Koleś uparł się żeby wzywać policję więc ok zgodziłem się, nie sądziłem nawet że może to się skończyć jakimiś problemami. Po standardowych procedurach panowie milicjanci zaczęli przeszukiwać moje auto w którym nie znaleziono nic podejrzanego, auto tamtego gościa nikt nawet nie tknął. Nikt za bardzo nie chciał słuchać mojej wersji zdarzeń że tamten gość jechał środkiem drogi i dlatego go zahaczyłem ale to też nie ważne. Następnie ku mojemu wielkiemu zdziwieniu panowie milicjanci postanowili zabrać mnie na komende w celu zrobienia narkotestów (tamtego gościa nie). Tu moje 1.pytanie - czy mieli prawo? I 2pyt. czy miałem prawo odmówić? Wyszła im amfetamina która przyznaje się brałem jakiś dzień wcześniej. Następnie w kajdankach na pobranie krwi i następnie co było już dużym zaskoczeniem dla mnie, chyba w pięciu pojechali do mnie i zaczęli przeszukiwać mieszkanie. Tutaj pytanie nr.3 NAJWAŻNIEJSZE - czy mieli prawo i czy jest to standardowa procedura?? Czy miałem prawo ich nie wpuścić?? Znaleźli, a właściwie sam im podałem gdzie jest amfetamina w ilości 1,4g (nie chciałem żeby mi wywrócili mieszkanie do góry nogami a była tam też wtedy moja mama która była w szoku). Tak mniej więcej wyglądała cała sytuacja i tutaj jeszcze kilka moich pytań:
nr4 - czy miałem prawo odmówić badania krwi?
nr5 - co mi za to wszystko grozi?
Dodam jeszcze kilka istotnych rzeczy - nigdy w życiu nie byłem za nic karany oraz leczę się około 10 lat psychiatrycznie na depresje, nerwicę i kilka innych rzeczy. Bardzo proszę kogoś kto się zna na odpowiedzi na moje pytania, oraz będe wdzięczny za wszelkie inne pomocne rady. Wiem że trochę chaotycznie napisałem ale myślę że da się zrozumieć. Z góry dziękuje i pozdrawiam.
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Przełom w walce z depresją: jedna dawka DMT działa trzy miesiące
Wyobraź sobie, że jedna dawka substancji, trwająca zaledwie kilka minut, mogłaby rozpędzić ciężką depresję na pół roku. Naukowcy z Imperial College London przetestowali dimetylotryptaminę (DMT) u osób, u których standardowe leki zawiodły. Wyniki? Rewolucyjne. Czy to przełom w walce z depresją lekooporną, która dotyka milionów?
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.