Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 16 • Strona 1 z 2
  • 308 / 158 / 0
Jakie macie zdanie na ten temat.
Nic podobnego nie znalazłem jak chujowo szukałem to wybaczcie.
#BLACKLIVESMATTERS #CZARNA SIŁA #CZARNA DUMA #LGBT
  • 18 / / 0
Mamy na ten temat takie zdanie, że wyglada to jak wspaniała spirala spustoszenia. Nakręcanie się wzajemnie na substancje. Droga ku zagładzie.

No chyba, żeby dwoje już-politoksykomanów, pod wpływem wzajemnego uczucia podjęło się trudnego zadania wypełznięcia z tego bagienka, rzucając w pizdu substancje psychoaktywne, to mogłoby pogłębić więź i scementować taki związek... "Razem wyrwaliśmy się ze szponów narkotyków", ładnie brzmi, czyż nie?

A tak poważnie, to oceń sobie po prostu ryzyko. Sądzę, że to prosty przepis na zgubę dla dwóch osób, w pakiecie.
  • 2990 / 1648 / 35
Szczerze mówiąc to najważniejsze w takim związku wiara w siebie owszem można wpaść w przepaść.
Ale też można całkiem wyjść z nałogów.
A zazwyczaj jest tak,ze ogranicza się używki bo obydwoje macie doświadczenia wtedy wspólnie zyskujecie wsparcie i wtedy normalnie żyjecie czasem przeznaczając wspólne pieniądze na wspólną zabawę.
Uwaga! Użytkownik AnnaS nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 37 / 2 / 0
Byłam w takim związku 3 lata, jednak oboje byliśmy po stacjonarnej terapii, nie znaliśmy się wcześniej.
Droga ku zagładzie postępowała stopniowo; wszystko było ok, gdy mieszkaliśmy w hostelu. Gdy przeprowadziliśmy się na 'własne', poszło dosyć szybko - kłótnie o alkohol, pozniej wspólne zapalenie trawy. Szybka utrata kontroli nad ilością spożywanego etOH.
A gdy się wypala w związku Iskierka miłości, to szuka się innych wrażeń. W moim przypadku związek ten zakończył się z wielkim hukiem - głównie przez moje tchórzostwo, nie potrafiłam powiedzieć 'żegnaj' wprost. To On się spakował.
Sądzę że przypadki w których udaje się wyjść z ćpania obu osobom w relacji, są marginalne. Wyjątki potwierdzają regułę.
Terapeuci w ośrodkach także bardzo odradzają takie związki- nie bez przyczyny.
Stopniowe przyzwalenie sobie nawzajem na kolejne, zagrażające trzeźwości sytuacje.
Ja obecnie jestem w dość złym momencie swojego życia. Będę próbować redukcji szkód. On - z tego co wiem, odżył. Choć to ja chciałam to zakończyć....
  • 5313 / 953 / 0
Opiszę to w dwóch słowach: SId i Nancy.
" Ich związek był jednym długim heroinowym ciągiem, grubo przeplatanym agresją, bijatykami, brutalnym seksem i ostrymi kłótniami."
Nanzy zmarła od krowotku w wyniku pchniecia noze, a ten ćwok rok później przedawkował.
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
  • 43 / / 0
Odnosząc się do tematu- moim zdaniem bez sensu. Dwóch ćpunów najpewniej będzie się wzajemnie nakręcało / ciśnieniowało i w końcu wszystko sie posypie, na 99 % w mojej opinii przegrana sprawa.
Uwaga! Użytkownik playstation jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 2990 / 1648 / 35
Wszystko leży w ich rękach 50 % tak ą 50% nie tak wiele skomplikowanych wchodzi mechanizmów, ze nawet jednoznacznie stwierdzić się nie da czy będzie źle czy dobrze.
Uwaga! Użytkownik AnnaS nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 54 / 6 / 0
Wiele substancji np opiaty powoduje,ze seks nie ma takiego znaczenia w życiu.
  • 2116 / 631 / 0
Seks z człowiekiem na opio to zajebista rzecz z perspektywy kobiety, choć osobiście na libido po opiatach nie mogę narzekać, wręcz przeciwnie. Ale nadchodzi taki moment, że chęć do życia w każdej kwestii jest warunkowana (nie)obecnością opio. Po opio możesz wstać, po opio możesz pracować, po opio możesz odzyskać namiastkę uczuć wyższych, nawet głos się zmienia i jest "bardziej"...

Co do tematu, to - egoistycznie... - lepiej jednak nie umierać samemu. Tyle, że nie miałabym serca kogoś niszczyć i go wpierdalać, jeśli byłby niewinny i przeżywałby swój "miesiąc miodowy" z chemią... Jeśli dobiorą się ludzie z podobną skalą "problemu", to wygląda to odrobinkę [sic] sensowniej. Generalnie kwestia bardzo ciekawa i z chęcią bym się rozpisała, nie uciekając za bardzo w prywatę oczywiście, ale nastrój nie ten... Dodam tylko, że niektórym osobom w takim związku byłoby najzwyczajniej w świecie wygodnie, przybrałyby sobie bierną postawę wobec świata i swojego problemu, jeszcze inni idą z wjebaniem pod ramię lepiej zamaskowani i tych nazywam 'high functioning addicts', no i najbardziej liczna grupka - szybki, emocjonujący upadek na dno, wzajemnie jeszcze nakręcany.

Ale można też wspólnie powylizywać sobie rany, jeśli tylko ma się podobne doświadczenia życiowe i nie ograniczają się one do wspólnego uwielbienia igieł. Tyle, że w obu wariantach relacja taka będzie miała chore momenty, bo tego uniknąć nie można.

Nie należy też zapominać o osobach, które CIĄGNĄ do osób z tendencjami autodestrukcyjnymi, bo mają misję ich... Zbawiania, czują się przy nich bardziej potrzebne. To jeszcze inny podgatunek toksyków.

Tak, jak gdzieś pisałam - nie zdecydowałabym się na żadną poważniejszą relację, jeśli wiązałaby się ona dla mnie z budowaniem sobie 'trzeciego życia'; zupełna otwartość w kwestii swoich problemów i uczuć to jest to. Mówisz, że cię skręca, a nie że chronicznie źle sypiasz... I tak dalej, i tak dalej.
widzę szalonych, którzy chodzili po morzu
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
  • 266 / 19 / 0
Hm, to ja i moja luba stanowimy wyjątek przeczący regule. Ale była też destrukcyjna spirala - mało brakowało, a bym się nie wybudził ze śpiączki, do której się owa przyczyniła. Zresztą i szereg okołośmiertelnych przedawkowań z jednej i z drugiej strony. Sęk w tym, że nie przypadek nas połączył i to właśnie niby (aż nieprawdopodobnie) przypadkowo spłodzony synek rzucił blask prawdy nam wprost w oczy i zaczęliśmy doceniać fakt wzajemnego istnienia. Rok bez wpierdalaczy, opiatów, mefiksów etc. acz teraz wychodzą na powierzchnię zepchnięte pod podłogę poważne problemy z własną psychiką (psychotyczne i schizoaafektywne coś) i po 4 miesiącach benzo wyzerowaliśmy się z nich przechodząc na buprenorfinę (skromnie, 0.4-0.8 mg/db). Póki co skutecznie tłumi jakiekolwiek tysiąćkroć oplute już w myślach ciągoty w złym kierunku, ale też wychodzi nam obojgu bokiem.
Jeżeli uczucie tych dwoja teoretycznych polityksykomanów jest autentyczne i nie pomylone z pociągiem ku zatracie, to może ich na przekór wróżbom tych i owych wywnidować w górę, miast zepchnąć w dół.
Ludzka morda to coś, co nakładasz jak wstajesz? Zespół nudy zdeptanych nawyków i orkiestra dęta.
ODPOWIEDZ
Posty: 16 • Strona 1 z 2
Newsy
[img]
NIK odpowiada na wniosek Wolnych Konopi. „Przyjęto do wiadomości”, ale my nie odpuszczamy

Najwyższa Izba Kontroli odpowiedziała. I choć pismo jest obszerne, to w kluczowej dla nas [ Wolnych Konopi] kwestii … milczy. Otrzymaliśmy oficjalne stanowisko Izby w sprawie naszego wniosku o przeprowadzenie kontroli dotyczącej kosztów i efektywności obecnego modelu ścigania za posiadanie marihuany.

[img]
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem

Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.

[img]
Cyfrowe klony ludzkiego umysłu. Naukowcy testują psychodeliki na wirtualnych mózgach

Wyobraź sobie, że lekarze mogą przetestować wysoce eksperymentalną terapię na Twoim mózgu, w ogóle nie podając Ci leku.