Marność nad marnościami, że uciekam się do zakładania wątku na ćpuńskim forum w poszukiwaniu uśmierzenia bólu, choć to forum było po części motorem tego, co doprowadziło do mojej życiowej tragedii.
Ale tylko na tym forum mogę być szczera w temacie narkotyków...
Jestem świeżą wdową(nieformalnie) po jednym z użytkowników. Ten związek trwał 2,5 roku, czyli bardzo długo, a ja poświęciłam się jemu w 100 procentach.
Śmierć była wypadkiem, indukowana dragami, na pewno nie było to samobójstwo.
Byliśmy sobie najbliższymi osobami, więc siłą rzeczy ja go znalazłam. Wzięłam odpowiedzialność za posprzątanie jego wynajmowanego pokoju, w którym go znalazłam, bo chciałam i czułam, że on by chciał żebym to ja się tym zajęła. Zrobiłam to wszystko sama. Przy okazji odciążyłam trochę jego rodziców.
Póki działałam na adrenalinie, byłam nie do zatrzymania. Nie brałam nic poza tym co mnie uchroni przed padaczką z nagłej odstawki benzo. Tak mi minął tydzień, w przerwie między zbieraniem jego rzeczy rozmyślałam i planowałam samobójstwo. Po pogrzebie zabrała mnie do siebie bardziej liberalna rodzina, ale nie mogę z nikim porozmawiać o tym, co tak naprawdę mnie gryzie, bo jestem jebanym ćpunem i chyba już do końca będę chciała zachowywać pozory jak to na takiego przystało.
Minął tydzień, upijanie się do nieprzytomności dzień w dzień, zażeranie opio w rozsądnych dawkach, bo nie chciałabym żeby przeżywali to samo co ja i żeby ich nowe mieszkanie kojarzyło im się do końca już z moją śmiercią, to skrajnie egoistyczne.
Chodziłam zbombiona wykręcając się kacem, w dodatku z okazji na ciężkie przeżycia są dla mnie bardzo wyrozumiali, a ja nie odwalam nic, co zakłóciłoby ich spokój, więc jest si.
Ten tydzień nawet nie płakałam, bo niewiele do mnie dochodziło.
Trzeci dzień bez opio, dzisiaj chyba czuję lekkiego skręta, bo leciałam ok 9 dni, ale mam też we krwi tyle alpry, że mi to nie przeszkadza.
Przeszkadzają mi jedynie flash backi, które nakurwiają z każdej strony. Nawet sobie nie wyobrażacie, chyba że spotkało Was coś podobnego.
Słowa otuchy odbijają się ode mnie, chyba że jestem akurat zrobiona, wtedy jest znośnie i rzeczywiście czuję, że to ma jakąś moc. Nie jestem w stanie słuchać muzyki czy oglądać filmów chyba że jestem zrobiona czy pijana xD
Moi starzy są alkoholikami, matka okradła mnie z pieniędzy po moim narzeczonym zanim go pochowano. Z drugiej strony też pojebana rodzina, aczkolwiek bez nałogów, do której nienawiść wyrosła, gdy zdałam sobie sprawę, że po prostu mnie szanowali mojego życia. Nie wiedzą, że ćpam i się nie dowiedzą.
Znajomi, których mam to głównie ludzie, z którymi utrzymuję kontakt korespondencyjny. Są raczej normalni, w sumie po półtorej tygodnia jak się nie zabiłam przestali dawać większe jebanie o mnie. Wiadomo, to nie real. Ćpun-znajomych odcinałam od dłuższego czasu z myślą o naszej wspólnej przyszłości, bo wiedziałam, że są przeważnie śmieciowi.
Festiwal tej śmieciowości, który odbył się po jego śmierci pozostawię bez komentarza...
Piszę do Was, ćpaki, bo dźwigamy jednak to samo brzmię, którego nie dźwigają osoby z mojego otoczenia i brakuje mi możliwości wygadania się.
Wątpię czy przeżywaliście coś podobnego, ale pewnie zdajecie sobie sprawę, że marne szanse na to, że wjebana w benzo politoksykomanka ruszy nagle z kopyta i będzie zdobywać świat i dacie jakieś rady z perspektywy osob ze spieprzonym układem nagrody?
aha, o terapii mi nie piszcie
Sily.
NazwaUżytkownika pisze: Możliwe, że za każdym razem będąc na haju poczujesz, że coś tu jest nie tak. Te poczucie bardzo pomaga.
Niestety z czasem ten głos cichnie, bo nie możesz znieść siebie, bo coraz więcej gówna się nazbierało, a przez zjebany układ nagrody nie chce ci się go przerzucać łopatką, po trochu - a to jedna jedyna skuteczna metoda na posprzątanie, bo najchętniej chciałoby się to wszystko przewalić łopatą, ale ta łopata jest za ciężka.
Byłam bliska śmierci kilka razy, ani razu nie zadzwoniłam na pogotowie ze wstydu przed tym, że prawda wyjdzie na jaw.
Później dawałam sobie spokój na jakiś czas. Dawaliśmy, ale potem znowu, bieganie w kółko, tańczenie na krawędzi, przeginanie. W końcu szczęście opuściło naszą dwójkę.
Spytałaś - czemu zaczęłam? Przed czym uciekam. Zaczęłam pewnie dlatego, żeby uciec właśnie, bo to cholernie niesprawiedliwe mieć tak pod górkę na samym starcie.
Nigdy nie paliłam, zaczęłam gdy on umarł. Chyba dopierdalam do pieca, bo chcę po prostu spłonąć?
Najgorsze jest że zamiast zajebać się tymi tabletkami, bo miałam ich wystarczająco, wybrałam bycie naćpaną żeby zabić czas i czuję się z tym podle. Nie chciałam czuć, nie chciałam się rozklejać przy rodzinie, która uważa mnie za nadzwyczaj silną. Kolos na glinianych nogach.
Wiem, smutne wysrywy xD będę ćpać dalej, cieszy mnie jak zamiast zapierdolić się opio alko i benzo wybiorę samo alko i benzo, bez którego dostałabym padaczki, uważam to za sukces.
Jeszcze przed tym co się stało chciałam być trzeźwa, ale teraz. xD Może jednak jestem beznadziejnym przypadkiem. Daję sobie 50% szans
Anyway, dziękuję Wam za odpowiedzi
Chyba, że się nie chce. Można ćpać.
Chciałbym Ci powiedzieć, że wszystko jest w Twoich rękach. Znajdź tą siłę ostatni raz, jest inne życie niż to zamroczone dragami i alkoholem. My już sami mamy w Sobie najsilniejszy legalny towar - emocje. Poznaj Siebie, pewnie siebie nie znasz, to co lubisz robic, książki, może sport? Może szachy? Masz prace? Nie masz ? Znajdź. Świat jest piękny wiesz? Nawet gdy będziesz sama nie wymiekaj. Musisz znalezc bodziec, impuls który Cie pchnie. Przecież ludzie odmieniają swoje losy, zmieniają tory! Naucz sie żyć ,,szarą rzeczywistością``. Odkładaj pieniądze, wakacje to wszystko jest tyle pięknych rzeczy na świecie.... w Polsce które warto zobaczyć. Spróbuj ten cholerny raz, naćpaj się życiem, chocbyś to zrobiła resztkami sił. Każdy jest w stanie sie zatrzymać. Uzależnienie jest w głowie, wszystko jest w głowie. Trzymam za Ciebie kciuki, uda Ci sie. Niezaleznie kim jestes i byłaś w przeszłosci. Wierze w Ciebie. Każdy zasługuje na godne życie, i powinnas próbować by je mieć. Zacznij chcieć żyć, zacznij odstawiać wszystko. Szczęście idzie do Ciebie małymi krokami, czasami trzeba mu troche pomoc i je sprowokowac.
Ja walczę każdego dnia i na prawdę czuję, że wygrywam.
O Boże, umar !
Nikt nie umarł. Żyje dalej, tyle, że w innym wymiarze, porzucił ciało fizyczne i tyle, cała tragedia umierania.
To jak zasypianie, tyle że budzisz się po drugiej stronie barykady.
A takie opłakiwanie, jest po prostu przejawem egoizmu "bo nie ma go/jej tu ze mną!"
Daj odejść, prędzej czy później i tak się spotkacie.
Wrzuć na luz.
To nie jest prawdziwe życie, to tylko marna symulacja.
GetBuzzed pisze:Tego właśnie nienawidzę w naszej zachodniej kulturze.
O Boże, umar !
Nikt nie umarł. Żyje dalej, tyle, że w innym wymiarze, porzucił ciało fizyczne i tyle, cała tragedia umierania.
To jak zasypianie, tyle że budzisz się po drugiej stronie barykady.
Dzieki za "to egoistyczne" anyway, bede nad tym z pewnoscia kminic.
@Gamer
Nie jestem z wlkp, ale blisko mi do niej i bede czesto odwiedzac. Poruszyl mnie ten post,ale nie chce juz tutaj sie rozdrabniac, bo to nieodpowiednie miejsce na odkrywanie przeszlosci, a doo niej przemowiles.
Swoja droga zastanawia mnie ze na hajpie ludzie odwodza mnie od cpania? Czy to kwestia tego JAK a nie samego faktu uzytkowania?
Und myslalam zeby przyjebac jakis psychodelik, kiedys nawet bad tripy dawaly jakies tchnienie, a przy dlugotrwalym stosowaniu depresantow zmienia sie przede wszystkim ta jebana motywacja, ktora jest tak potrzebna zeby sie wygrzebac z kurwidolka
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Marihuana zaburza pamięć na różne sposoby
Palenie marihuany nie tylko pogarsza pamięć. Aktywny składnik konopi ją reorganizuje – odkryli badacze z Washington State University (USA).
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.
Funkcjonariusze zagarnęli ponad 60 kg narkotyków
Ponad 60 kg narkotyków - marihuany, kokainy i haszyszu, a także przedmioty przypominające broń, amunicję i ponad 16 tysięcy sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzowych, nie trafi na rynek. To efekt intensywnej pracy policjantów z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego, dw. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, których wspierali funkcjonariusze KAS i CBŚP. Śledztwo w sprawie wewnątrzwspólnotowego obrotu narkotykami nadzorowane jest przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji to ponad 3 miliony złotych.
