Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 74 • Strona 1 z 8
  • 69 / 5 / 0
No witam, mój pierwszy temacik na fazie, mam nadzieję, że nie ma dubla czy coś. Mam taką rozkminę (nie po mj) co to znaczy się wjebać, dlaczego ludzie się wjebują i jak długo to trwa (bo wiele osób o to pyta).

"Myślę, że to zależy od psychiki"- to najczęstsza odpowiedź, którą wg mnie warto rozwinąć. Każdy jest inny i ja sam widze po sobie jak odmiennie traktuję sam nałóg, racjonalizowanie (które się podświadomie pojawiło i świadomie je zlokalizowałem xD, masło maślane, wiem) i pojęcie wjebania się. Zacznijmy od tego, że od 10 lat wiadomo, że będę choćby czasem zarzucał na nos (na razie jest czasem naprawdę), bo jak już byłem mały, to mnie takie sceny w filmach kręciły. Zastanawiałem się też nad różnymi stanami świadomości, a przecież narkotyki właśnie ją zmieniają :)

Wjebanie się/niewjebanie. Hmm, za dużo ćpunów wjebanych na maksa nie znam, ale widze po papierosach jedną zależnośc. Ci, którzy się zarzekali że nie bęą nigdy palić, to jeśli zaczęli, palą więcej niż ja kiedykolwiek paliłem, a fajki potem rzuciłem. A też zawsze podchodziłem z dystansem. Znam 5 takich osób, więc śmiem twierdzić że to nie tylko dzieło przypadku.

Dużo z mojego punktu widzenia pokrywa się w ogóle z tym filmem i polecam go obejrzeć każdemu (jest o uzależnieniu i o tym, jak działa)

https://www.youtube.com/watch?v=ao8L-0nSYzg

Ja sam widzę (i dokładnie wiem kiedy się wjebałem) że wjebałem się w mj. Nie mam jeszcze długiego stażu jak niektórzy, ale palę większość dni miesiąca na pewno i jak już to od rana xD. Mam też te same myślenie co inni nałogowcy z tematu o marihuanie. Co ciekawe detoks 12 dniowy był bezbolesny, ale wróciłem do palenia i teraz znów te 12 dni bez palenia wydawałoby mi się strasznie długie. Za to wiem i chciałem się wjebać (to długa historia, a ja jestem dziwny) i w ogóle mam na razie wyjebane na to uzależnienie. Jeśli o psychikę i dziury w pamięci chodzi, to nie miewam aż tak (chyba że palę na benzo).

Same narkotyki dzielą społeczeństwo na dwie grupy, stanowczy przeciwnicy którzy nigdy nie wezmą (i hehe, niektórzy z nich kłamią jak widać) i Ci, którzy są na nie otwarci. Jednak wg mnie szkopuł w tym, aby zachować dystans do swojego uzależnienia i obserwować jak z osoby 3. Przecież nikt nie jest tak głupi, aby okłamywać samego siebie. Ja jak okłamuję siebie, od razu wiem że tak nie można czy coś. I czasem mimo to to coś robię, lub też nie, jeśli znajdę solidne argumenty.

A dlaczego? Bo na razie chcę. Nie chcę się wjebać w życie ćpuna, bezdomność, ustawianie specjalnie życia pod narkotyki. Tego tylko nie chcę i nie zrobię. Zawsze też jak robię detoks, nie mówię sobie "już nigdy nie palę" bo dla mnie NIGDY to NIGDY a nie rok, czy nawet 2. Mówię sobie że nie palę ileś dni aby samego siebie podrażnić, potestować i tyle.

Nie powiedziałbym też, że nigdy nie zjem czekolady, bo ją lubię, co nie znaczy że jestem uzależniony. I tak jak czekolada nie uzależnia, a narkotyki owszem, tak zachowuje to samo podejście.

Być moze pierdolę, a zaraz ktoś mi też pewnie napisze, że własnie mam największe zadatki na wjebusa. Cóż, a ja wtedy szanując własną filozofię nie uwierze mu, ale też zachowam dystans i będę miał to na jakiejś tam uwadze. Ale oprócz samego tematu uzależnienia ciekawi mnie też, czy są osoby które właśnie myślą podobnie jak ja.

Jestem nafukany (bo dzisiaj pełnia) i złamałem już dane sobie słowo zanim spróbowałem tej substancji. Mówiłem sobie od początku, że maks raz na miesiąc. Średnia od początku przygody z fetą może i by taka była, ale zdarzyło mi się 2 razy w lutym z odstępami. Teraz koledze usypało się trochę wiećej, więc fukam dzisiaj jak i jutro (wczesniej planowane) więc popadłem w mini ciąg. Łącznie już mam 6 nocy na fecie. Ogólnie może to jeszcze mało, ale jak widać, to gówno wciąga i tym samym odkrywam to, co wie każdy debil więc nie wiem po co zgrywam mądrego.

Ale wiem jedno, że wazna jest świadomośc własnych błędów. Świadomość od samego początku, że robisz źle, a nie po czasie.

Dlatego teraz znów mówię sobie, że jutro baluję (fukam ze znajomym bo wychodzę), a potem na zwale nawet benzo nie łykam tylko joincik i do spania a potem przerwa.

Może to odwlekanie wjebania się o ileś mieisęcy, lub nawet lat, bo podobno z czasem każdy wpada. Ja jednak nie do końca się zgadzam i doszedłem do innej konkluzji. Nie każdy wpada w końcu z czasem, bo jednak jest błąd statystyczny dzięki któremu są osoby, które są na plus z kasynem (bo w porę skończyły jak już wygrały).

Co sądzicie?
  • 732 / 57 / 0
Kurwa stary epos żeś pierdolnal ze chuj, wybacz ale nie chce mi się czytać całego elaboratu,jednak główna myśl przewodnią tematu chyba kumam.

Dlaczego się wpierdalają ? Największe i pierwsze które się pojawia (a często też jedyne) to uzależnienie psychiczne. Chęć doznania tego co wywołało w mas te nowe wrażenia i uczucia, a wraz z przyzwyczajeniem się do tego stanu, chcąc wrócić do pierwszej fazy dorzuca się częściej i więcej.

Psychika ? Owszem, to podstawowy miernik odporności na uzależnienie, nie nałogi - to dwie różne rzeczy. Nałóg w mojej opinii jest wtedy kiedy coś się robi regularnie, dużo i często, ale nie zawsze nałóg jest uzależnieniem, ja uzależnienie definiuje jako podporządkowanie życia dla zaspokojenia danej potrzeby, kiedy np dragi nie są dodatkiem do życia tylko jego głównym elementem który warunkuje przebieg tego życia.

Ja wiem ze jestem nałogowcem bo pizgam dużo często i regularnie, ale nie jestem uzależniony bo chcąc samemu sobie zrobić sprawdzian zdałem go.
Postanowiłem zrobić przerwę, ale to zbyt proste kiedy nie masz towaru bo nawet jak korci to nie masz jak wziąć. A ja kupiłem sobie sztukę vlada i ZAWSZE I WSZĘDZIE ja miałem ze sobą. Jak nie masz nie korci wiec nie brać to żaden wyczyn, ale ja mając towar przy sobie i świadomość że w każdej chwili mogę pójść zjeść, nie miałem nawet takiej potrzeby i bez problemu miesiąc czasu nie tknalem tego. Nie miałem zamiaru rzucić tylko się sprawdzić, czy mam nad tym kontrolę, bo gdybym się złamał to znaczy ze faktycznie mam problem.
Dlaczego psychika jest najważniejszym czynnikiem ? Ano dlatego ze najgorzej jest wygrać walkę z samym sobą. Bez tłumaczenia się przed sobą, usprawiedliwiania i oklamywania. Jeśli ktoś oklamuje sam siebie szukając tylko wymówki żeby się usprawiedliwić przed swoim sumieniem - to gwarancja tego ze się wjebie.
Jeśli ktoś umie wygrać sam ze sobą - najtrudniejszym przeciwnikiem w życiu każdego z nas indywidualnie - to może w życiu osiągnąć WSZYSTKO jeśli zechce. Uzależnienie fizyczne bywa dodatkową przeszkodą ale chyba każdy przyzna ze na to są sposoby, walki z samym sobą nikt za mas nie wygra bo trzeba tego chcieć.

Ot cała zagadka uzależnienia rozwiązana :)
Umiem wymusić okup, ściągnąć haracz, jebnąć ze łba.
Gwałty na zlecenie, bez zlecenia zresztą też.
amfetamina – produkcja, dystrybucja, masturbacja.
Brawurowa jazda samochodem Cinquecento.
  • 69 / 5 / 0
Też jesteś nafukany? xD Wiem, że niezła traszka mi wyszła, ale wiesz jaki jest słowotok :P

Dlaczego się wpierdalają ? Największe i pierwsze które się pojawia (a często też jedyne) to uzależnienie psychiczne. Chęć doznania tego co wywołało w mas te nowe wrażenia i uczucia, a wraz z przyzwyczajeniem się do tego stanu, chcąc wrócić do pierwszej fazy dorzuca się częściej i więcej.
Dokładnie, ale to jest tak oczywiste, że aż nie wspominałem o rodzajach uzależnienia. Fizyczne zawsze od zawsze (kurwa, chyba intuicyjnie od dziecka to wiedziałem) że fizyczne uzależnienie to chuj. Choć nie uzależniłem się fizycznie od niczego i opiatów nie tykam.
Ja wiem ze jestem nałogowcem bo pizgam dużo często i regularnie, ale nie jestem uzależniony bo chcąc samemu sobie zrobić sprawdzian zdałem go.
Postanowiłem zrobić przerwę, ale to zbyt proste kiedy nie masz towaru bo nawet jak korci to nie masz jak wziąć. A ja kupiłem sobie sztukę vlada i ZAWSZE I WSZĘDZIE ja miałem ze sobą. Jak nie masz nie korci wiec nie brać to żaden wyczyn, ale ja mając towar przy sobie i świadomość że w każdej chwili mogę pójść zjeść, nie miałem nawet takiej potrzeby i bez problemu miesiąc czasu nie tknalem tego. Nie miałem zamiaru rzucić tylko się sprawdzić, czy mam nad tym kontrolę, bo gdybym się złamał to znaczy ze faktycznie mam problem.
Też taki sprawdzian robiłem, wróżbita mi mówił że towar nie wytrzyma, a wytrzymał tak długo jak miał wytrzymać :D Ale akurat Ty balansujesz na jeszcze większej krawędzi niż ja i jak jest NAPRAWDĘ to nie dowiem się bo jednak mało Ci ufam, ale ważne co Ty wiesz i jak na tym kto wyjdzie :P Bo jednak w moich jakże liberalnych (mogłoby się wydawać) poglądach, uważam że trzeba trzymać się jakiegoś maksimum, a nie jebać na oko. Bo w nawyk to prędzej czy później i tak wejdzie, zależy jeszcze jak mocno. Ale czaję o co ci chodzi z uzależnieniem i z nałogowcem :D
  • 732 / 57 / 0
Na większej krawędzi tzn ?
Umiem wymusić okup, ściągnąć haracz, jebnąć ze łba.
Gwałty na zlecenie, bez zlecenia zresztą też.
amfetamina – produkcja, dystrybucja, masturbacja.
Brawurowa jazda samochodem Cinquecento.
  • 69 / 5 / 0
synekpl pisze:
Na większej krawędzi tzn ?
Bierzesz częściej ;)
  • 732 / 57 / 0
I w ciemno stawiam ze dużo więcej. Ale to jest spowodowane tym ze moje pierwsze wzięcie to 5 dniowy maraton, bez snu i na 1 posiłku. Dlatego właśnie ze bylem nauczony od początku takie ilości jeść to nie wyobrażam sobie żeby podjadac raz w tygodniu. Wszedłem w to z impetem i nie umiem inaczej :)
Umiem wymusić okup, ściągnąć haracz, jebnąć ze łba.
Gwałty na zlecenie, bez zlecenia zresztą też.
amfetamina – produkcja, dystrybucja, masturbacja.
Brawurowa jazda samochodem Cinquecento.
  • 37 / 1 / 0
człowiek się uzależnia każdy inaczej i każdy od tego co bliskie jego sercu bo kwintesencją uzależnienia jest to właśnie czego człekowi współczesnemu brak najbardziej ! tak się właśnie rodzą zależności i nie ważne czy heroina faje czy wódeczka polska prawdziwa gorzka czy też TVN i Mikke Korwin bo wszystko może stać się nałogiem ale takim nałogiem że ni w prawo ni w lewo wyjść z niego nie można :old:
  • 372 / 9 / 0
synekpl pisze:
I w ciemno stawiam ze dużo więcej. Ale to jest spowodowane tym ze moje pierwsze wzięcie to 5 dniowy maraton, bez snu i na 1 posiłku. Dlatego właśnie ze bylem nauczony od początku takie ilości jeść to nie wyobrażam sobie żeby podjadac raz w tygodniu. Wszedłem w to z impetem i nie umiem inaczej :)
Moje początki również były nie małe, ale z biegiem czasu stwierdziłem że nie ma sensu walić w ogóle jakichkolwiek ciągów bo to nawet przyjemne nie jest, a jedyny powód takiego walenie to po prostu chęć zabicia czasu . Pomijając że faza w ostrych ciągach jest mało jakościowa.

Ostatnio widziałem dość ciekawy filmik na TEDzie nawiązujący właśnie do tego filmiku .

https://www.youtube.com/watch?v=PY9DcIMGxMs
  • 732 / 57 / 0
Znam uczucie zabijania nudy feta, w pracy jak chodzę jeść to tylko z nudow
Umiem wymusić okup, ściągnąć haracz, jebnąć ze łba.
Gwałty na zlecenie, bez zlecenia zresztą też.
amfetamina – produkcja, dystrybucja, masturbacja.
Brawurowa jazda samochodem Cinquecento.
  • 6 / / 0
Gdyby każdy był szczęśliwy to by nikt dragów nie potrzebował. Jak wspomnieliście kwestia psychiki i to od niej uzależnienie się zaczyna. Brakuje czegoś to sobie człowiek alternatywy szuka z czasem przestając zwracać uwagę na skutki uboczne.
A to miło po opiatach, a to fajne rozkminy po mj, alko czy spida na imprezie zarzucić to od razu lepiej i sobie człowiek myśli kurwa czemu bez jak można z
Ktoś weżmie raz drugi i się nie uzależni, zostawi, a ktoś inny się wjebie.
Jak sami sobie granic nie ustalimy i się ich trzymać nie będziemy to nikt tego za nas nie zrobi a wtedy człowiek się uzależnia, dochodzi uzależnienie fizyczne i pizdu
ODPOWIEDZ
Posty: 74 • Strona 1 z 8
Artykuły
Newsy
[img]
Badanie: częstsze używanie substancji związane z większym obciążeniem psychicznym

Osoby częściej używające alkoholu, konopi lub stymulantów wykazywały więcej trudności psychicznych, które były też silniej ze sobą powiązane – wynika z badania polskich naukowców. Dotyczyło to m.in. stresu, impulsywności i doświadczeń przypominających objawy psychozy.

[img]
Kontrolowane światłem opioidy mogą znosić ból bez skutków ubocznych?

Opioidy to jedne z najskuteczniejszych środków przeciwbólowych, ale ich działanie trudno jest ograniczyć do konkretnego miejsca. Morfina czy fentanyl pobudzają receptory opioidowe μ, które są obecne m.in. w mózgu, nerwach obwodowych czy jelitach. Jednak te same receptory odpowiadają za skutki uboczne. Konsekwencjami mogą być zaparcia, rozwój tolerancji czy uzależnienie. Szczególnie niebezpieczne jest zatrzymanie oddychania. Wielkim wyzwaniem jest zachowanie siły przeciwbólowej opioidów przy jednoczesnej kontroli miejsca i czasu działania.

[img]
Austria: pozew o uprawę własną medycznej marihuany

Pięćdziesięciosześcioletnia mieszkanka Wiednia ze stwardnieniem rozsianym domaga się przed sądem zgody na uprawę konopi na własne potrzeby. Austria nie dopuszcza suszu do obrotu aptecznego — na receptę wydaje się tam dronabinol, czyli samo THC. Pacjentkę finansuje organizacja ARGE CANNA, która wcześniej przegrała tę samą sprawę w Brukseli.