Odkąd pamiętam uwielbiam rozmawiać z ludźmi, analizować, tworzyć wnioski, radzić... zawsze wybierałam wśród tłumu skomplikowane osobowości. Od wielu miesięcy noszę się z porządnym podjęciem tematu studiów. Dla papierka oraz prawdopodobnego poszerzenia wiedzy. Psychologia / resocjalizacja, sounds good 4me.
Wielu ludzi doradza się na swoich życiowych zawijasach 'Pani, pomóż mi to ogarnąć w głowie' i tak doradzając innym, odpowiadam także na wiele swoich pytań i motywuję się do biegu przez babilońskie krainy świata. Uwielbiam dawać ludziom uśmiech, a to daje mi kopa. W skrócie - robię wśród znajomych na etacie wolontariusza - psychologa
Nie muszę tu raczej nikomu opowiadać, jak marihuanistycznie poszerzają się horyzonty myślowe. Palę sporo, bo lubię. Nie jedną zagadkę mojego umysłu, czy znajomych główek udało mi się odgadnąć w stanie mocno zadymionym. W trakcie studiów oraz ewentualnej później pracy w zawodzie, nie planuję rezygnować z mojego otwieracza do pomysłów.
Jak uważacie - czy można pomagać innym samemu nie do końca kontrolując swoją pomysłowość ?
A ty - chciałbyś śmigać na terapię/ poradę/ rozmowę do dyplomowanego człowieczka, który wygląda na palacza ?
A może powinnam przemyśleć całą sprawę jeszcze 3 razy... ? :huh:
Najarananka pisze:A ty - chciałbyś śmigać na terapię/ poradę/ rozmowę do dyplomowanego człowieczka, który wygląda na palacza ?
Ale z takim podejściem, to nie wróżę Ci wielkiej kariery, i szeroko pojmowanego 'zbawiania świata'. Nawet przy dużych predyspozycjach do wykonywania zawodu. Całkiem możliwe, że skończy się na posadzie psychologa w gimnazjum, i nieudanych próbach prostowania zbuntowanych Sebastianów. Przy częstym zajarunku zawsze może skończyć się tak, jak w starym dowcipie:
Młoda Pani psycholog przygląda się biegającym po boisku dzieciakom. Nagle dostrzega, że jeden z nich wcale nie biega razem z innymi dziećmi, tylko samotnie stoi. Podchodzi więcdo niego i pyta:
- Źle się czujesz czy obraziłeś się na nich?
- Nic z tych rzeczy!
- To dlaczego nie biegasz z innymi za piłką?
- Bo jestem bramkarzem.
Nie muszę tu raczej nikomu opowiadać, jak marihuanistycznie poszerzają się horyzonty myślowe.
PopekCzyToTy pisze:Za to po np. amfetaminie rozwiązałem niejeden problem, pomogłem szczerą rozmową i radami nie jednej osobie i faktycznie te osoby, które kierowały się moimi radami, rozwiązywały swoje problemy.
PopekCzyToTy pisze:To, że rozwiązuje się czyjeś problemy lub się komuś doradza nie jest równoznaczne z tym, że dana osoba nadaje się na psychologa.
A przy długim i regularnym paleniu, marihuana zawęża horyzonty myślowe, a nie poszerza. Potwierdzone info. Po jakimś czasie mj wchodzi trochę na pamięć, a przede wszystkim rozleniwia jak cholera, zobaczysz.
Żeby zostać psychoterapeutą trzeba przejść dodatkowe kursy, które kosztują i się je robi parę lat. Tak jak wcześniej pisałem, nie trzeba mieć aktualnie nawet studiów psychologicznych, aby taki kurs ukończyć, co według mnie jest totalną głupotą. Ale tak jak jarekjurek wspomniał, chyba planują wprowadzić coś, że psychoterapeuta będzie musiał mieć ukończoną psychologię,
Jestem aktualnie na drugim roku i mam w sumie mieszane uczucia co do tych studiów. Niby są bardzo ciekawe i rozwijają człowieka, zaczyna się jakoś inaczej patrzeć na ludzi. Trzeba się uczyć wielu różnych teorii wymyślonych przez różnych dziadków i tak naprawdę nie wiadomo do końca, czy te teorie nie są wyssane z palca. Tak samo wiele rzeczy, których nas tu uczą to są oczywistości, które w sumie większość osób wie, ale te oczywistości są pod postacią różnych trudnych nazw i skomplikowanych teorii, żeby nadać temu taki naukowy wydźwięk.
Jeżeli chcesz pomagać ludziom i interesuje Cię natura człowieka, to w sumie możesz iść na to. Tylko się nie spodziewaj, że będą Cię tutaj uczyć psychoterapii, czy czegoś takiego. Na drugim roku wybierało się u mnie specjalizację, ja wziąłem neuronaukę. Była u mnie też specjalizacja zbliżona trochę do psychoterapii, zdrowie i choroba się to chyba nazywało i poszła tam ponad połowa kierunku. Wszyscy chcą być psychoterapeutami, hehe. Tylko ciekawe ile z nich tak naprawdę nimi zostanie.
Procent pisze:Każdy człowiek ma tendencję do dawania lepszych rad komuś, niż sobie samemu. To nie zasługa dragów.PopekCzyToTy pisze:Za to po np. amfetaminie rozwiązałem niejeden problem, pomogłem szczerą rozmową i radami nie jednej osobie i faktycznie te osoby, które kierowały się moimi radami, rozwiązywały swoje problemy.
A co do resocjalizacji to nawet nie chce mi się pisać.
Procent pisze:Każdy człowiek ma tendencję do dawania lepszych rad komuś, niż sobie samemu. To nie zasługa dragów.
btw - propsy za niezwykle trafny dowcip !
grzdyl pisze:Ale wiesz, że żeby być terapeutą nie trzeba skończyć psychologii?
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces
Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.