Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 8 • Strona 1 z 1
  • 2 / / 0
Słowem wstępu:
Mam 21 lat, historie prawne opisane w tekście przytrafiły mi się w roku 2014, część z nich jest jeszcze w toku. Pominąłem wątek rodzinny mojego życia - który też spierdoliłem, zmarnowałem życie moim najbliższym, przynajmniej tak stoję ze sprawami w tej chwili.

Zacznijmy więc:

Moje życie zaczęło odbiegać od większości moich rówieśników już w wieku gimnazjalnym. Wtedy rozpoczęły się moje pierwsze eksperymenty z dziewczynami, używkami, różnymi towarzystwami. W końcu kupę czasu spędzałem na Chomiczówce, gdzie miałem szkołę - a wszyscy wiemy jak śpiewał Sidney Polak.

Nie będę pierdolił jak terapeuta z Monaru. Nie uważam, że moja dotychczasowa historia może przydażyć się każdemu (bo moim zdaniem nie może - tak wcześnie zacząłem jarać, że zatrzymał mi się moim zdaniem rozwój emocjonalny, gdyby to się nie stało zmądrzałbym pomiędzy przygodami). Chcę tylko opisać jak się do tej pory w życiu zachowywałem i co dostałem w zamian. Bo jak się mówi A, to trzeba umieć powiedzieć B.

Z używek w gimnazjum wybrałem jointy... Ba, zakochałem się w jointach. Dość szybko rozpędzałem się z jaraniem, na egzamin gimnazjalny wpadłem już naspawany jak żbik po wielu nocnych sesjach fajki tygodniowo. Czasem ograniczałem, czasem wręcz nie paliłem wiele tygodni, ale były okresy (niekiedy wielomiesięczne) kiedy paliłem codziennie. Dosłownie. Kasa na zioło zawsze się zgadzała.

Po gimnazjum nastały wesołe czasy liceum. Poznałem moją pierwszą dziewczynę, z którą spędziłem ponad 3 lata, a rozstaliśmy się stosunkowo niedawno. Potem poznałem dopalacze - sławne SmartSzopy, mefedron, TaiFuny cuda wianki. Jak to ja znalazłem sobie dwóch kompanów (coby psycha nie siadła - kompan do wpadania w gówno musi być!) i tak to sobie jaraliśmy TaiFuna, a po szkole czasem i Mateusz wpadł się przywitać (dla niewtajemniczonych - 4mmc mefedron to w moim slangu był Mateusz). Tak radośnie egzystując wpadłem jeszcze w HotSpoty (hazard, jednoręki bandyta), bo automaty były koło szkoły a ja miałem swój wyczekany dowód osobisty. Moja Kobieta oczywiście wtedy jeszcze była zakochana i umykało jej jak zjeżdżam po równi pochyłej...
Los chciał, że nagle nakręciła się afera hazardowa, walka z dopalaczami i pokusy odeszły. Jak zdelegalizowali automaty i legalne ćpanie wszystko na jakiś czas poznikało. Nie było skąd załatwiać, łatwiej było po stare dobre jointy jeździć, więc olałem resztę i z w. w. nadużywań wyszedłem.
Do reszty oddałem się trawce. Próbowałem dobudowywać jakąś ideologię do mojego jarania, np.: przez jakiś czas byłem rastafari, zapuszczałem kudły do dredów, i tak dalej i tak dalej, aż stwierdziłem chuj w to, bo nie chcę mieć hektolitra łoju na głowie i czekać aż chajs spadnie z nieba, tylko chce jarać. Więc i ten pic odszedł. Trzecią klasę liceum kończyłem na 3 razy - dlaczego? Nie wiem, na pewno miałem pewną demotywację spowodowaną wiecznym skuciem i życiem w domu, w którym marihuana jest wrzucana do jednego wora z heroiną.

Liceum skończyłem w tym roku. Oczywiście nauka i przygotowania do matury przebiegały już "na swoim" (rodzina dokładała - jak to w Polsce), więc w tle szumiał GROWBOX z 400W lampą w środku. Pod nim wesoło gibało się 11 krzaczków. Do szkoły spakowałem się może raz. Non stop tylko kobieta, znajomi, buszki, samochody, posiadówki, melanże, praca. Wyjebałem jajka na naukę kompletnie - w końcu jestem inteligentnym gościem - pomyślałem. No i udało się, ale w między czasie postanowiłem sobie dorobić wyłudzeniem internetowym, za co zostałem zatrzymany przez wydział do zwalczania przestępczości gospodarczej. Wizytacja u mnie w lokalu skończyła się ujawnieniem moich 11 zielonych potomków, więc do ekipy gospodarczej dołączyli koledzy z narkotykowej. Jako, że wcześniej papier spierdolił mi już wyrok 40 stawek dziennych po 20zł za 0,22 grama netto wiedziałem, mniej więcej, jak działać, żeby nikogo nie wpierdolić, a nie dostać wniosku o areszt, udało mi się mimo braku szczególnych chęci współpracy wyjść na wolność. Kilka miesięcy później zostałem zatrzymany za znalezioną w moim pobliżu samarę z gramem zioła, udzielenie siedemnastu setnych grama marihuany i posiadanie w mieszkaniu uwaga - dziewięciu setnych grama marihuany (te dwa zarzuty dotyczą ilości, którymi w świetle polskiego prawa nie da się odurzyć). Zarzut pierwszy i drugi został sformuowany na podstawie przekłamanych zeznań policjantów, zarzut trzeci to fakt. Obiecałem sobie, że na tyle ogarnę się z trawą, że wyprowadzę ten mój papier na czysto za parę lat.

Od września mieszkam znowu w domu rodzinnym - miałem się przecież ogarniać.

Tydzień temu zostałem zatrzymany do kontroli na ulicy idąc pieszo, chuj wie, czy miałem ogon, czy ktoś mnie sprzedał, czy coś innego. W plecaku miałem dwa słoje zioła. W jednym 10 podzielone. W drugim 15 razem. Miałem w nim też "narkosaszetkę", aka "ćpalnik", w którym między bletkami, fifkami, tipami czy korkiem do wiadra, zaplątała się waga i 350zł. Zanim zacząłem spierdalać wzięli moje dokumenty (musiałem się otrząsnąć z chwilowego odrętwienia), uciekając próbowałem nieskutecznie pozbyć się plecaka, on został znaleziony, ja nie. Mieli mojego kolegę i moje dokumenty, więc rano trzeba było odjebać czynności bądź co bądź. Nie pojawiłem się w domu, żeby nie zjechać na sanie. Po to też dobrowolnie poddałem się karze. Dostałem zarzut posiadania 25 gramów, zawsze lepiej odpowiadać z wolnej stopy - większe możliwości zbudowania okoliczności łagodzących, itd...) - szczególnie, kiedy doszło się do takiego etapu, że dawkuję sobie grama dziennie - po to w końcu miałem wagę i dlatego było podzielone...

Metodą eliminacji doszedłem do wniosku, że w żaden inny sposób niż ograniczenie trawy nie wyjdę na czysto.

Kolejny raz próbuję terapii. Nie będę kłamał, minie trochę czasu zanim się odkocham od mojej M., na razie potrzebuję środka, bodźca, sposobu, aby po 5 latach palenia niemalże dzień w dzień nagle ograniczyć do sporadycznych blancików w domowym zaciszu. Nie pamiętam życia bez trawy.

Nie wiem co leżało u podstaw moich ciągot do złego od lat dziecięcych. Może kiedyś na to wpadnę.
Nie piszę tego ku przestrodze. Piszę to czysto informacyjnie. Znam ludzi, którym marihuana życie ustawiła - i nie są to dilerzy ani growerzy. Mi niestety skomplikowała młodość. Każdy jest inny, warto mieć to na uwadze ;)

Pozdrawiam A.
  • 64 / 4 / 0
uciekając próbowałem nieskutecznie pozbyć się plecaka, on został znaleziony, ja nie. Mieli mojego kolegę i moje dokumenty, więc rano trzeba było odjebać czynności bądź co bądź
kolega zajebał cię z dupy czy sam się przyznałeś?

Widzisz, zrzucasz całą winę na trawkę, jednocześnie pisząc, że przez długi czas ćpałeś dopy. LEPIEJ ZRZUCIĆ NA DOPALACZE, PRZECA TO NIE TWOJA WINA, TO ONE TO ZROBIŁY. Nie no, tak serio to leci tu ostro wkurwieniem na trawkę, of course jest to przez to, że cie dojebali dwukrotnie, a nie przez to, że hehehuana ma tyle samo plusów, co minusów, ale to i tak nadal jest to. Mogę pobawić się w nostradamusa, wieszczke z morrowinda albo innego pojebańca i przepowiedzieć ci przyszłość. Jako, że jesteś zły na trawe to nie będziesz jej jarał w proteście, wytrzymasz długo, bardzo długo, bo to już dwukrotnie przejebane za coś, bez czego w życiu dajesz sobie radę dużo lepiej. Najpierw będzie zajebiście. Później zrozumiesz, że będąc trzeźwym, też może być strasznie chujowo i smutno. Poczujesz się całkowicie wolny, bo jak na trzeźwo się chujowo czujesz, to już jesteś całkowicie wyleczony. W końcu zajarasz. Jednak nie byłeś wyleczony.

ALBO ALBO ALBO

nie jarasz nic, bo wkurwiony jesteś strasznie. Nie mając nic do zaspokojenia swojej małpy, szukasz ukojenia w rckach/amfie/opio. Po tym ci przechodzi małpa, zmieniasz uzależnienie.
  • 357 / 2 / 0
@aleks124 marihuana nie jest żadnym darem od Boga ani złotym środkiem. To tylko narkotyk, a narkotykom należy się potępienie. Zmień miejsce zamieszkania, zapisz się do psychiatry. On Ci pomoże przypisując Benzo. Lepsze mniejsze zło.
I was made for lovin' you baby
Na mocy obowiązującego prawa na terytorium Polski ZABRANIAM kopiowania moich postów, które de facto są fikcja.
  • 1295 / 232 / 0
aleks124 pisze:
Słowem wstępu:
CUT
Pozdrawiam A.
A może wstawiłbyś to jako raport na NeuroGroove?
Jesteś ćpunem? Znasz polski? Umiesz pisać? Napisz raport dla neurogroove!
Spoiler:
  • 1295 / 232 / 0
grap32 pisze:
On Ci pomoże przypisując Benzo. Lepsze mniejsze zło.
Czy aby na pewno mniejsze? :-D
Jesteś ćpunem? Znasz polski? Umiesz pisać? Napisz raport dla neurogroove!
Spoiler:
  • 320 / 5 / 0
marihuana ma zdecydowanie niższą szkodliwość od benzodiazepin, pod każdym możliwym względem, oprócz szkodliwości prawnej, która nie jest cechą immanentną owej.
  • 357 / 2 / 0
Miałem na myśli to, że jeśli będzie stosować benzo leczniczo i według zaleceń lekarza to pomoże mu ogarnąć to czego mu brakuje.
@aleks124 sam napisał, że potrzebuje jakiegoś bodźca.
I was made for lovin' you baby
Na mocy obowiązującego prawa na terytorium Polski ZABRANIAM kopiowania moich postów, które de facto są fikcja.
  • 1957 / 230 / 0
Też byłem wkręcony w trawę ale samo się odkręciło. Przestała na mnie dobrze działać, i chuj. trawa uzależnia jedynie psychicznie. Ja np. nie byłem zjarany na egzaminie gimbazjalnym, ale na balu na zakończenie podstawówki %-D

Ciesz się że wybrałeś mj, a nie np. mefedron. Jak będziesz chciał to się ogarniesz. Jak spawasz dzień w dzień, to potem trzeźwość jest jak faza po stymulantach, fajne uczucie.

Może trawa mi też coś spierdoliła, ale jak patrze na ludzi niepalących, to wielu z nich jest tak spiedolonych, że w ogóle nie ma tematu.
Uwaga! Użytkownik MartwyNarkoman nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 8 • Strona 1 z 1
Newsy
[img]
Rekordowe przejęcie kokainy. Narkotyki ukryte w soli

Hiszpańska policja przechwyciła na Atlantyku kontenerowiec z ładunkiem 9994 kilogramów kokainy ukrytej w soli. To rekordowa ilość przejęta na morzach. Operacja zorganizowana przez służby z kilku krajów zaowocowała także aresztowaniem 13 osób.

[img]
Był tak pochłonięty segregacją narkotyków, że nie zauważył policjantów

Stołeczni policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, przy których znaleźli znaczne ilości narkotyków. Były to: heroina, kokaina, mefedron, amfetamina oraz marihuana.

[img]
Intensywne używanie marihuany wzmacnia związki kobiet, ale osłabia relacje mężczyzn

Nowe badanie wyjaśnia, dlaczego.