W moim wypadku po upływie tych kilku sekund pozostaly efekt narkotyku już mnie tak nie bawi a przyćmiony intensywnością wejścia z głównej nagrody staje się dodatkiem. Kolejne gramy lecą tylko dla tych paru chwil.
Na minus że trzeba mieć sprzęt i warunki, dwa łatwo spierdolić zabieg (gdy np ciezko spierdolic kreske), kolejne dorzuty to kpina a pokłute łapy są niewyjściowe bo nawet wśród wiekszości ćpunow z igłą lepiej się nie ujawniać.
Na plus, nie czuje tej goryczy i pieczenia spływa, z nosa nie kapie i zniknał odruch wymiotny , jakby mniej drażniło żołądek
A jak jest u was, walicie w baty bo macie fetysz z iglami, czy dla oszczędności , a sam wjazd was nie interesuje ? Adrenalinka?? Co jest powodem dla którego sięgacie po pompe
zamiast tradycyjnie w nos czy połknąć?
Jest ktoś, kto spróbował i się nie spodobało?
I jakie substancje wg was najlepiej wchodzą.
Lady pank - jak igła
http://www.youtube.com/watch?v=qFWz_hSITL0
Walę IV bo:
1. oszczędniej
2. wjazdy są wyjebane
3. najciekawsze działanie
4. ładuje się w 13 sekund %D
5. już mam taki fetysz do igieł i strzykawek odkąd pamiętam, dużo wcześniej zanim poznałem hajpa
Jedynie jeśli chodzi o jakieś bk, pentedrony/pvp/3mmmc/inne gówna pukam dla wjazdu, samo w sobie to skurwesyństwo jest tak mocne, że mała ilość skutecznie mnie robi, ale i tak od czasu do czasu lubie sobie jebnąć w kanał jakieś bk, tylko po to by poczuć to niesamowite nachodzenie pyzdy falami oraz insta psychoze xd. Dla wjazdu, pamiętam też, że pukałem kota, bo działanie ograniczało się do : puknięcie -> zajebiście, ale w momencie gdy tłok dochodzi do końca @ na więcej -> robienie przepłuczek -> pukanie często fioletowawego gówna -> jeszcze większa małpa -> więcej paczek acataru (w kurwe krwi pokute łapy, bo inaczej niż iv się nie opłaca) / jakieś bk (łapy podobnie pokłute jak po kocie, bo jak już raz jebłem w kabel w ten dzień to sens ma jedynie jebnąć następny raz) / amfy (tu też się pukało, ale człowiek w miare potrafił nad sobą zapanować, nie kłując się tyle razy, że igłe trzeba wkłuwać praktycznie pod kątem prostym, bo taka tempa się zrobiła ;))
rozz pisze: że igłe trzeba wkłuwać praktycznie pod kątem prostym, bo taka tempa się zrobiła ;))
Co do pytań z tematu, to wszystko po trochę, z naciskiem na wjazd.
rozz pisze:Podobnie z morfiną, wjazd średnio przyjemny
Poza tym wole i.m.
Bożyszcze niedojebów, biblia degeneratów.
CosmoDo pisze:Przed zadaniem pytania skonsultuj się ze sobą"
blablab pisze: Ja pierdolę. A co to, takiś jest biedny, że cię na igły nie stać? Pewnie jeszcze nie przegotowałeś tej igły i nie przetarłeś spirytusem, tylko jebałeś ciąg na jednej, póki się dało. Nie mogę takiego czegoś czytać. Jak mi się zdarzyło puknąć jedną igłą dwa razy, to maks, a tu gość takie rzeczy pisze.
Na dzień dzisiejszy w kabel wale dość rzadko, a jak już to jednym zestawem wykonuje tylko jedna iniekcje, płukanki, dorzutki itp. nie mają sensu i w moim wypadku nie wchodzą w grę. ;) Po wszystkim z marszu wyrzucam wszystko do śmieci co by nie kusiło na dorzutke, bo teraz już wiem jak to się może skończyć ;).
Fetysz to raz, bo ciężko jest wyrobić psychicznie na braniu tabletek w trakcie odstawki i wychodzi na to, że ulgą jest zapodanie sobie soli, byleby wbić tą szpryce. Grzebanie w okablowaniu, czyli coś, co na początku inspiruje duszę, daje poczucie "jestem prawdziwym narkusem" i jest to dla wielu b. podniecające, mimo że wydaje się być totalną głupotą i kretyństwem. Człowiek czuje, że wreszcie to zrobił, wreszcie dał sobie w żyłę i tak, było to jebitnie dobre. Przełamał granicę i już się nie cofnie. Nie cofnie się mentalnie. To cholerstwo smyra psychikę i dopieszcza ciało. Takie niemoralne. Igły i ból podczas wkłuwania bardzo szybko stają się przyjemnością. Wytwarza się uzależnienie od samej drogi podania. Od widoku krwi w kontrolce. Podświadomość pragnie tego i nie chcemy się opanować. Dyskomfort kojarzony z ekstazą. Igła w żyle = błogość, euforia, znieczulenie, czy jak w przypadku stymulantowców - fchujeuforiaalekurwpizdajapierdole. Wedle gustu, zawsze będzie to "wyższe" doznanie. Inny poziom upierdolenia.
Ekonomia - wiadomo. Mimo że u mnie idą kolosalne dawki, nawet na jedną działkę, to i tak w tym przypadku każda inna droga podania H odpada, bo po prostu jest to niemożliwe. Jeśli pół grama browna i.v nie zalecza mi skręta, to ile musiałabym spalić? Zostaję przy acetylowanej morfinie w dawkach trochę mniejszych, niż pół grama. Jeśli chodzi natomiast o innych, którzy biorą przyzwoite dawki, to komfort jest taki - mniej towaru, mniej do rozpuszczenia, mniejsza pompka, sprawniejsze posługiwanie się nią, często też szybszy strzał, mniej kombinacji, a jaka radość przy tym...
Wjazd. Dla wielu osób marzenie. Działanie jednak często o wiele krótsze, niż w przypadku innych dróg podania. Łatwiej zaliczyć wpadkę w postaci zapaści/udaru/zawału itp. zależnie od substancji. Wiele razy wylądowałam z tego powodu w szpitalu, wiele razy ocknęłam się zarzygana na podłodze, jak ostatnie szmacisko, wiele razy trzeba mnie było reanimować. Mniejsza szansa na odratowanie, choć ja nadal żyję, jak na złość. Większe upierdolenie. Szybciej uzależnia. Stan idealny. Chcecie się w tym zatopić, rozkoszować i śnić na jawie sny zbereźne. Niektórych zgina w pół na samą myśl o pławieniu się w tym kurewsko czystym, głębokim błogostanie. Choć aż tak czyste to nie jest. Szprycowanie zawsze będzie kojarzone z brudnym, zdegradowanym ćpunem. Jakby ktoś zmieszał waszą moralność z błotem. Upadacie i powoli (niektórzy szybciej) staczacie się na dno, jak ścierwa, kiedy ten "rytuał" staje się rutyną. Można liznąć dna. Delikatnie. Jest to nawet przyjemne, potem trochę boli, potem staje się obojętne. Na chwilę obecną nie odczuwam czegoś takiego, jak wjazd i każdy go w końcu przestanie odczuwać, kto wali i.v w ciągu. Taka prawda. Kara za chęć doznawania przyjemności i jednocześnie kara za głupotę. Żadna narkomańska ściera się przed tym nie uchroni.
Ah, to takie zabawne ile osób tutaj zarzeka się, że nigdy nie da się dziabnąć w rączkę.
moja rodzina juz wie, znajomi wiedza i sporo z nich mnie przekreslilo , albo sam sie skreslilem
w nowym otoczeniu tez wyszlo i nawet towarzysza broni spotkalem ;-) drugi mnie na kryl we wlasnym kiblu ale przetrawil to a trzeci ktoremu nacpany sie zwierzylem, obrabial mi dupe za plecami wiec narkotyki to ciezki temat ale narkotyki w strzykawce zakonczonej igla to juz chuj,
pozdrawiam , elektryczny_czajnik
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Coraz więcej zatruć dopalaczami wśród nieletnich. Rzeczniczka Praw Dziecka apeluje do MEN
Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak ponownie zaapelowała do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wzmocnienie edukacji o dopalaczach i substancjach psychoaktywnych w szkołach. Powodem są rosnące statystyki dotyczące zatruć dopalaczami wśród dzieci i młodzieży w Polsce. Według danych systemu SMIOD w 2024 roku odnotowano 557 interwencji medycznych związanych z podejrzeniem zatrucia nowymi substancjami psychoaktywnymi.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu
Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.
