No, dobrze... ale dlaczego? Ano, dlatego, że boję się BT; boję się, że nie będę mógł zapanować nad fazą, boję się nawet konsekwencji późniejszych pod postacią np. flashbacków.
Ostatnio za każdym razem praktycznie łapię złą fazę po trawie - wkręcam sobie duszności, serducho mi napierdala. Muszę się ratować piwem. Dodatkowo nawet bez substancji psychoaktywnych potrafię sobie wkręcać duszności, że serce mi stanie, że padnę i zemdleję. Nie wiem, czego to wina. Pojawiło się miesiąc po traumatycznym przedawkowaniu pewnego specyfiku i wizycie w szpitalu, więc stawiam na PTSD.
Chcę spróbować z dwóch przyczyn: pierwsza to oczywiście ciekawość; druga to chęć zmienienia czegoś w swoim życiu; może nawet wyleczenie fobii, lęków, zrozumienie samego siebie.
Wiem, że nie dacie mi jasnej odpowiedzi, ale mimo wszystko proszę o spróbowanie.
Pozdrawiam i przepraszam za przydługawego posta.
Karny jeżyk: SŁABO OGARNIAM ANATOMIĘ!
Zaopatrz się w benzo, zgadaj się ze swoim przyjacielem, który będzie nad Tobą czuwał i ogarnij miejscówkę bez przypału. Będziesz czuł wtedy spokój. Polecam naturę oczywiście. Może 4-AcO-DMT 20mg na początek? Ktoś obeznany w tryptaminkach niech mnie skoryguje :)
Dziewczyna znajomego na pierwszego tripa wzięła właśnie 20mg 4-AcO i była tym po prostu zachwycona. A też była obawa że złapie bad tripa.
a stamtąd już możemy przejść na jakiś szyfrowany komunikator
(na komunikatorze [h] wiadomości znikają zanim zdążę je odczytać :D)
Fenetylamina pisze:nawet bez substancji psychoaktywnych potrafię sobie wkręcać duszności, że serce mi stanie, że padnę i zemdleję. Nie wiem, czego to wina. Pojawiło się miesiąc po traumatycznym przedawkowaniu pewnego specyfiku i wizycie w szpitalu, więc stawiam na PTSD.
Fenetylamina pisze:Chcę spróbować z dwóch przyczyn: pierwsza to oczywiście ciekawość; druga to chęć zmienienia czegoś w swoim życiu; może nawet wyleczenie fobii, lęków, zrozumienie samego siebie.
Ja po tych kilku latach nie rozumiem się bardziej niż na początku :cheesy: Faktem jest jednak to, że niektóre psychodeliki potrafią mocno się odcisnąć w psychice. Nie mam tu jednak na myśli kolorowych wynalazków Shulgina (z ogromnym szacunkiem dla jego dokonań) a prawdziwe psychodeliki w dużych dawkch (LSD, DMT, psylocybina) daleko wychodzących poza ilość zapewniającą przyjemne popołudnie. To może zadziałać zarówno w pozytywnym jak i negatywnym kontekście - nawet jednocześnie.
W skrócie - chcesz ćpać to ćpaj, ale daruj sobie te pseudopsychologiczne pierdolenie, bądź szczery w stosunku do siebie a wyjdzie ci to w życiu na dobre
Fenetylamina pisze: Ostatnio za każdym razem praktycznie łapię złą fazę po trawie - wkręcam sobie duszności, serducho mi napierdala. Muszę się ratować piwem. Dodatkowo nawet bez substancji psychoaktywnych potrafię sobie wkręcać duszności, że serce mi stanie, że padnę i zemdleję. Nie wiem, czego to wina. Pojawiło się miesiąc po traumatycznym przedawkowaniu pewnego specyfiku i wizycie w szpitalu, więc stawiam na PTSD.
Chcę spróbować z dwóch przyczyn: pierwsza to oczywiście ciekawość; druga to chęć zmienienia czegoś w swoim życiu; może nawet wyleczenie fobii, lęków, zrozumienie samego siebie.
Z tego co piszesz wynika, że się za bardzo boisz, więc sobie na razie odpuść, chyba że jakieś niskie dawki tak żeby tylko liznąć "o co chodzi", ale ogólnie odradzam, lepiej się spsychodelizować raz a dobrze, niż sobie tak lizać i mózg regularnie fastrygować chemią. Zrób sobie trzeźwy miesiąc, pozałatwiaj różne sprawy, pomedytuj itp, a jak po miesiącu uznasz, że czujesz się lepiej to... może nawet uznasz, że nie musisz już nic psychodelikami naprawiać, więc jeśli koniecznie będziesz dalej chciał przyćpać, zjedz sobie coś czysto dla rozrywki, żeby pooglądać chmury albo kwiatki (np grzyby w jesienne, słoneczne popołudnie). Przemyślenia i introspekcja i tak przyjdą, zawsze przychodzą, ale i tak zawsze są tylko wyolbrzymieniem tego co masz w głowie, więc lepiej mieć w głowie trochu poukładane
W skrócie: dobre set&setting to podstawa udanego tripa. Powiem więcej, dobre zadbanie o set&setting może sprawić, że wzięcie środka do którego to s&s było przygotowane staje się całkiem zbędne :cheesy: ale mam wrażenie, że dla sporego grona tutejszych bywalców może to być zbyt abstrakcyjne podejście do ćpania.
derb pisze: O ile ciekawość zaspokoisz to prawdę mówiąc żadnych fobii nie wyleczysz ani nie zrozumiesz sam siebie (cokolwiek to dla ciebie znaczy). Na forum oczywiście panuje przeciwna tendencja, ale musisz wziąć pod uwagę to, że wielu sobie tłumaczy w ten piękny spokój zwyczajną, przyziemną chęć zaćpania.
Ogólnie, Panowie, macie rację - zbyt dużo rzeczy może pójść nie tak, zbyt mało może się zmienić in plus. Więc na razie sobie dalej będę sobie trwał w abstynencji, co jakiś czas zapijająć gieblem albo alkoholem okazyjnie.
Karny jeżyk: SŁABO OGARNIAM ANATOMIĘ!
Banie się bad tripa to jak strach przed nadchodzącym dniem. Jeśli masz odpowiednie podejście (set) i klimat/ludzi (settings), podróż powinna być udana - psychodelia zazwyczaj jest bardzo plastyczna w obliczu umysłu.
[Przypadek] pisze:Powiem tak - nie dowiesz się jak zareaguje na to Twoja psychika, dopóki nie spróbujesz.
Zaopatrz się w benzo, zgadaj się ze swoim przyjacielem, który będzie nad Tobą czuwał i ogarnij miejscówkę bez przypału. Będziesz czuł wtedy spokój. Polecam naturę oczywiście. Może 4-AcO-DMT 20mg na początek? Ktoś obeznany w tryptaminkach niech mnie skoryguje :)
Dziewczyna znajomego na pierwszego tripa wzięła właśnie 20mg 4-AcO i była tym po prostu zachwycona. A też była obawa że złapie bad tripa.
Fenetylamina pisze:Wiem, że nie dacie mi jasnej odpowiedzi
Fenetylamina pisze:Czy powinienem spróbować psychodelików?
Nie wyglądasz na osobę z problemową psychiką, nie spodziewaj się za wiele, ale spróbuj, przynajmniej będziesz wiedział.
BT po trawie ma zupełnie inne pochodzenie niż to po psychodelikach, więc z jednego drugie nie wynika. A bać się BT to dla dziewczynek. Powiedziałbym odwrotnie, potencjalne zyski są dużo większe niż jeden niemiły wieczór, który nawet jeżeli się zdarzy, po czasie będziesz wspominał jako ciekawe przeżycie.
Swoją drogą, z bad tripa też można wiele wyciągnąć, dowiedzieć się co nieco o sobie. To także po prostu nowe doświadczenie.
Machine205 pisze:Ależ damy:Fenetylamina pisze:Wiem, że nie dacie mi jasnej odpowiedzi
Powinieneś.Fenetylamina pisze:Czy powinienem spróbować psychodelików?
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Polskie wyroki a światowa nauka – kto ma rację w sprawie THC?
W Polsce przez lata obowiązywało uproszczone i krzywdzące równanie: wykryto THC we krwi, a więc automatycznie byłeś pod wpływem. Sytuacja uległa pozornej poprawie, gdy Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie opracował wytyczne, które miały pomóc sądom rozróżnić stan „po użyciu” od stanu „pod wpływem”.
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
