W czwartek 10 października pojechałem do Sylwii jej o wszystkim powiedzieć,w jakiej jestem sytuacji. Myślę żę zrozumiała,
w dłoni miała średniej wielkości materiał który po puszczeniu piosenki GBL DISS cały podarła. Nie odezwała się ani słowa,
lecz widać było po niej że ma w sobie setki emocji. Ja chciałem się popłakać,poprostu popłakać jak dziecko,czułem żal,
załamanie że skrzywdziłem kogoś tak bardzo ważnego w moim życiu jak ją,ale nie potrafiłem,poprostu nie potrafiłem.
Widziałem wszystko z boku,wszystkie popełnione błędy,szanse które dostawałem by to naprawić. Ja głupi wolałem ćpać.
W tej chwili robie domowy detoks. Wspomagam się na noc wódką i piwami. Nie chce wpaść z uzależnienia w uzależnienie,
bo o to w moim przypadku jest bardzo łatwo. Psychicznie staram się brać to do siebie z lekkim dystansem,by nie wkręcać sobie
różnych chorób psychicznych etc. Bo jestem normalny,jestem sobą,chociaż droga do trzeźwości jest nadal długa i kręta.
Dziś jest czternasty października 2013 roku.
Jak wcześniej napisałem,przespałem całą noc wspomagając się wódą i piwami. Padłem na dwanaście godzin. Tak,dwanaście gdyż
wciągając beta ketony i zapijając je gieblem nie czułem zmęczenia.
Żyłem tylko i wyłącznie miłością,Sylwią,gbl'em i nie będąc sobą.
Czułem że zatraciłem się,zatraciłem poprzez ten skurwiony płyn cząstkę siebie. Gdy przestałem radzić sobie z emocjami,
zaczynałem lać,lać,lać,lać i to na umór. Aż do zajebania,jedna strzykawka,druga strzykawka,ładowałem to w siebie nadal.
Teraz czuje się jak bym nie był sobą,jak bym dostał nowe życie. Wszystko co było przeszłością zniknęło. Jestem tylko ja i
ta chwila która jest teraz,ciężko to opisać. Lecz o Sylwii myślę nadal,cały czas,nie wiem co czuje,z nadzieją spoglądam
na gg. Może coś napisała? Ja się pierwszy nie odzywam,czekam na jej pierwszy krok. U mnie w tej chwili piorytetem jest się zająć sobą.
I tak leżę czwarty dzień w łóżku,cały się telepiąc. Jest poniedziałek. 14 października.
Wyszedłem sobie na balkon zapalić papierosa,moją meline w której przechodzę detoks postanowiłem przewietrzyć,otworzyłem okno i niech
się dzieje co chce. Jest naprawdę ciężka sytucja,ze mną. Muszę naprowadzić myśli na prosty tor. Zając się sobą nie innymi,teraz jestem
tylko ja. W tej chwili nie czuje nic,czuje pustkę,nie odczuwam żadnej emocji. Lecz jeśli stało by się coś strasznego w tej chwili to
zmieniło by mnie to na stałe,tak czuję. Odechciało mi się palić nawet papierosów,przez ostatni okres paliłem dwie paczki dziennie.
W ogóle opisuje tutaj to co mam na myśli w tej chwili. Dopisując kolejne akapity gdy coś mnie najdzie.
Przechodzę to delirium,a czuje się normalnie. Tak jak powinienem się czuć. Przez ostatnie dni przed rozpoczęciem detoksu zobaczyłem jak
zaczęły mnie te jebane środki zmieniać. Z sumiennego,spokojnego,zamkniętego w sobie Mateusza zamieniłem się w jakiegoś rozgadanego,skurwiela
z problemem uczuciowym z którym nie mógł sobie poradzić i go chciał zaćpać. W tej chwili zapomniałem nawet że miałem miesięczny ciąg na tej
zjebanej substancji,że wciągałem do nosa wszystko co popadnie. Ćpałem co się dało.
I w tej chwili czuje jak bym się urodził na nowo. Dostał nową szansę na naprawę spiepszonych spraw,wyciągnąłem z tego wielką lekcje.
Olbrzymią. Nie ma dobrych narkotyków,nie ma narkotyków dla ludzi z głową,sam się za takiego uważałem "Ja się wpierdole? , tylko na weekendy"
A życie pokazało swoje. Myślę,myślę cały czas o Sylwii, mając nadzieję na kolejną szansę. Kiedyś w przyszłości,nawet za kilka lat,kiedykolwiek.
Nie wiedziałem że można tak się zakochać.
Miłość jest wszystkim.
Leżę,leżę,leżę i leżę i czekam na efekty. Aż coś zacznie się we mnie zmieniać,zmieniać na lepsze.
Przestanę odczuwać pustkę. Nawet smutek jest lepszy niż to coś co w tej chwili mam w sobie.
Wspominam to wszystko co było,co ten jebany rozpuszczalnik zrobił z moją osobą,kiedyś biegałem,miałem marzenia. Teraz pozostała tylko
pustka i tyle. Jak by nie było żadnej przyszłości. Nie wiem,sam nie wiem co mam robić bo przychodzą takie chwile zwątpienia że najchętniej
wypił bym pół litra wódy na raz i położył się spać. Byle to przespać,byle to przemineło,to co teraz jest we mnie. Przeraża mnie to że tą
odstawkę przechodzę dziwnie,powinienem pozamykać się w domu i do nikogo nie odzywać. Teraz jest inaczej,została chęć rozmowy,chociaż
ciężko kogoś zrozumieć gdyż strasznie szumi mi w głowie i gdy ktoś coś mówi to widzę jedynie zlepek wyrazów które nie układają się w
zdanie. Ale to minie. Jestem pewny że minie. Matka widzi że odstawiam,widać to po mnie,ale nic się nie odzywa.
Mam wsparcie w przyjacielu,bardzo dobrym przyjacielu który był na odwyku alkoholowym. Wspomaga mnie jak może. Wysłucha i doradzi.
Gdyby nie on to sam nie wiem co bym zrobił.
Teraz myślę że to poprostu nie potrafie poradzić sobie z tym wszystkim,za dużo rzeczy na raz.Chęć pomocy wszystkim dookoła. Wola rzucenia wszystkich narkotyków i
alkoholu na raz. Uświadomienie że to gówno mnie całkowicie zmieniło,strata Sylwii, mojej przyjaciółki która była mnie tak blisko że się
w niej zakochałem. Wszystkie te emocje pod wpływem tej skurwiałej substancji narastały,stawały się nad wymiar. Grałem jedynie chwilami.
Teraz nie może nic dojść do mnie,nie mogę nic pojąć. Za dużo tego,za dużo tego kurwa na raz. Jestem pustką,nie czuję nic.
Dla tego muszę zająć się tylko sobą,takie postanowienie. Tylko w tej chwili JA. Ciężka praca nad sobą by powrócić do starej osobowości.
Czuje jak bym miał za chwilę umrzeć,nie mogę mówić,ciśnienie podniosło się do takiego poziomu że sam nie wiem co mówie.
I teraz Mateusz wyciągnij wnioski. Do jakiego stanu twojego życia doprowadziło cię to pierdolone ćpanie?!? Odpowiedz sobie sam!!
15 Października:
Poprawia się. Jest godzina 16:57. Kumpel mnie mocno poratował i poszedł mi do apteki po opakowanie witaminy B6,paczkę szlug i 6 browarór.
Do tej wypijam trzecie. By coś się lepiej poczuć. Mam duże wachania nastrojów,od kompletnego doła żyletki i heja do objawów wręcz euforii.
Moim jedynym piorytetem jest żyć,żyć i pomagać innym. Bez dużych zmian. Moment Mateusz. Musisz zapalić.
Odpalając papierosa,znów kolejne myśli. Jakie "Musisz?" Nic nie musisz. Nie możesz działać pod wpływem chwili,co jeśli mózg da ci sygnał
"Zajeb sobie gbl?" Chociaż miałem już takie myśli,dużo razy. Uratowało mnie przed tym wylanie całego syfu który posiadałem. To zawładnęło
moim światem,nie może tak być że substancja zawładnęła mną.Napisał kolega,ma podobny problem. Rodzice zabronili mu się spotykania z jej córką
byli w kielcach,po telefonie od rodziców wyszli bez słowa. Co mam myśleć? Ja mam tylko jego on ma mnie,wspieramy się z obu stron. 5 miesięcy
jest czysty,nie bierze nic,ani kropli alkoholu w ustach. Ma załamania,nie daję sobie czasem rady ale trzyma się. Co będzie ze mną?
Pisz to z pierwszej osoby,jak teraz,nie patrząc się na siebie z boku.
Kumpel ma ciśnienie,od krok od napicia się. Co mogę poradzić jak sam sobie nie radzę? Pomagam mu ostatkami sił,ta walka,walka o człowieka.
O swoje ja,o siebie. Daje mi mobilizację. By jutro było lepiej. To dopiero 5 dzień,masz ochotę zajebać. Nawet zwykłą wódą,dojebać się w trupa
i paść. Jednak to co mam w sobie jest silniejsze. To co daje mi motywacje.
Myślę o niej cały czas,myślę o Sylwii. Przestraszyła się mnie. Co to za koleś w ogólę. Zakochał się w niej. Pokochał nad życie,starał się jej szczęście
wepchnąć na siłę do kieszeni,to tak nie działa, nie nie nie nie nie nie nie. Stał się natrętny,nie poznaje siebie. Tak JA nie poznaję siebie.
Co zwykła substancja,niby niewinna,niby taka lekka,robi z człowiekiem.
Jestem już sobą,Mateuszem.Chociaż jeszcze Nie do końca. Mam zmienne stany raz czuje się osobą zawładniętą tym gównem. Daję radę nawet cząstką siebie by
nie dać się ponieść,kawałkiem. Walka trwa,jest to droga na szczyt. Stroma i śliska,nie znam czasu ile będzie trwać. Pewnie do końca życia.
Nie znam drogi po jakiej będę miał okazję się przejść. Przeraża mnie to. Lecz wiem że dam radę. Mam wiarę. Muszę się gdzieś przyjąć do pracy
Nie wiem. Do Domu Ośrodka pomocy społecznej? Może do schroniska,znaleźć jakieś powołanie.Pomoc,Pomoc to moja droga na tym świecie.
Jak narazie będę kończył moją spowiedź na papierzę. Zostawię to jako przestrogę którą będę pokazywał tym którzy zwątpili w siebie.
18:33
Poszedłem zjeść. Tak zjeść. Sądzę że była to reakcja przeciwku sobie..Dlaczego? Gdyż normalnie na ciągu jadłem do kilku razy tygodniowo.
Więc gdzie tutaj pytanie wbrew sobie? Skoro w tej chwili jesteś tą osobą trzeźwą,która w trzeźwości chce żyć aż do końca. Skąd takie myśli?
Nie pogodziłem się jeszcze co do tego stanu świadomości. Że jestem Mateuszem bez narkotyków? Który to po pół rocznej przerwie. Dochodził do siebie,
Trzy miesiące siedział w Gołdapi opiekował się siostrzenicą i siostrą,zajmował domem. Dało to do myślenia. Chce zawsze mieć taki dom
a w nim dwie kochające mnie kobiety. Po powrocie z gldp zamówiłeś kolejną butlę tego syfu. Co się w tobie takiego nie podobało że chciałeś
to zmienić? Nieśmiałość? Podejżewam że była to nieśmiałość. Nigdy nie czułem się pewny siebie. I zamówiłem. Znów upadłem mówiła mi matka,mówiła mi siostra jak się zmieniam. Nie widziałem tego
olewałem to. W niemczech byłem czysty,
pracowałem. Myślałem o niej. Miałem wyrzuty sumienia by znów napisać. Po tylu miesiącach rozłąki? Pisała do mnie że śnie się jej po nocach.
Bałem się,nie wiedziałem co odpisać. Wyłączałem gg tłumacząc się wczesnym wstaniem do pracy. I tak dwa miesiące. Przyjechałem,dwa spotkania,
byłem czysty. Znów mi coś odpierdoliło do tego pustego łba. Zamówiłem to gówno. Zacząłem znów pić tego skurwiałego rozpucha. Czułem że niby robie dobrze.
Lecz w pewnymy momencie uświadomiłem sobie jakie zmiany zaczynają zachodzić w mojej głowie,że nie jestem sobą,przyjechałem do niej,stałem do rana by przeprosić.
Zobaczyć na pięć sekund i przeprosić,przeprosić resztkami sił bo nie miałem już mocy na coś więcej do powiedzenia. Wtedy zobaczyłem jakie plusy daje tzeźwość.
Zapalę sobie,zapalę sobie papierosa.
Cały czas o niej myślałem ale było mi brak pewnośi siebie by pojechać. Gdy się zebrałem wszystko znów zepsułem...
Teraz siedzę sam. Sam na kanapie spoglądając za okno z papierosem w dłoni,widzę hotel pielęgniarek,jeżdżące samochody. Kącikiem oka spoglądam na lusterko,strach mi w nie spojrzeć.
Strach. Lecz robię to,mówie teraz jesteś sobą. I będziesz. Do końca świata i jeszcze dłużej. Nie złamiesz postanowienia. Nigdy.
Jesteś twardy. Mocny,silny.
Leżę,leżę na łóżku i mną telepie,chociaż to bardziej z zimna. Czuje zmęczenie ale nie mogę usnąć. Krążę myślami. Jak małe korwety dookoła okrętu liniowego.
Jest ich masa,ale nie potrafią go położyć by upadł,muszą znaleźć jakiś słaby punkt. Znajdą,w sumie już znalazły.Został trafiony. Tonie powoli nabierając wody
Chce by on utonął szybko,bezboleśnie. Jeden strzał i mocarz upada. Nie jest to takie łatwe...
Chwila zwątpienia "Wypij piwo,pomoże tobie" Bronie się skumulowanymi siłami. Nie mogę wypić,to uzależnienie,i tak ma wyglądać twój dzień non stop?
Przywiozą ci piwa,będziesz je chlał,jutro kac. "Kurwa co zrobie" Będę dzwonił by przywieźli mi następne? Nie. Nie NIE! NIE!. Teraz jest już czas by zacząć naprawę.
Mam posprzątać pokój. By to jakoś wyglądało,matka mówi że przyniesie farbę. Muszę pomalować parapet który przypaliłem szlugami rzucając je gdzie popadło. Leżę. Leżę i myślę.
Mój drogi pamiętniczku. Chociaż wysyłam to jeszcze jednej dla mnie ważnej osobie. Niech wie jaką toczę walkę. Piszę to dla siebie,ale dzielę się. By wiedziała jak
łatwo jest nisko upaść,i co się dzieje gdy rozpoczyna się walka. Walka o siebie o swoje niezmątwione JA. Nie mam sił na dziś by już pisać na tym papierze.
Czas pooglądać coś na internecie,zająć się czymś.
19:45
KOlejne dzisiejsze przemyślenie. Masz ochotę na wodę z kranu?? Idź i sobie nalej. Nie ma nie chcę mi się. Nie,walcz z tym. To droga ku lepszemu.
Mam pod dłonią piwo. Nie chce już piwa,ale jest ono bliżej i łatwiej po nie sięgnąć. Było by to działanie wbrew sobie,w jakim sensie?
Chcesz coś zrobić to to rób. Jeśli nie masz ochotę zjeść czekoladę ale nie masz ochoty po nią iść. Zrób to. Znajdź tą siłę,znajdź energie i działaj.
Naucz się żyć od początku. Nie ma czegoś takiego jak depresja. Kłamstwo wiem,jest. Jednak prosty przykład. Masz ochotę na coś nowego "Nie chce mi się,boje się"
Nie. Nie ma takich odpowiedzi. Wstań z tego pierdolonego łóżka i staraj się docenić to co w tej chwili dla siebie osiągnąłeś. Bo to znów kolejny krok ku lepszej przyszłości.
Trochę więcej optymizmu bo widzę że jesteś w dołku psychicznym.
Godzina 09:38,od 7:30 leżałem i starałem się jeszcze coś usnąć. Jednak bezskutecznie.
Tak niepowinna przebiegać odstawka,nie wiem co się dzieje. Jem dużo,dostarczam witaminy. Jednak nadal mnie całego telepie. Muszę wyjść z domu,na spacer,gdziekolwiek.
Czuje że tutaj oszaleję. Czekam na ojca aż przyniesie klucz do domu. Objawy odstawienne powinny już dawno minąć,nie wiem co robić. Zagubiłem się.
Zmiana decyzji. Jednak jeszcze dwa dni zostanę w łóżku. Czuję całkowite rozbicie zaczynając od przewodu pokarmowego który chyba przestał trawić to co mu podaje,
rozbicie emocjonalne,i psychiczne. Staram się. Staram się być dobrej myśli,jak wspominałem wcześniejszego dnia. Każdy następny dzień jest drogą ku lepszemu.
I tak leżę w tym łóżku i czytam czytam czytam czytam chłonąc każdą wiadomość z internetu. Nic z nich nie rozumiem,ale to zawsze jakieś zajęcie czasu.
Momencik,odpalę papierosa.
Znów leżę...ze swoimi przemyśleniami. Nie mam dzisiaj tego,tego czegoś,co pozwalało by mi przelewać to wszystko na papier.
Wpis zakończę o godzinie 13:55.
Add:
Wszystko pisane pod wpływem chwili,emocji. Wszystko działo się za szybko...
Jeśli będzie nieskładnie to przepraszam ;-) Gdyż wylewam te zdania z siebie w jednym momencie.
Prosiłbym o edycje pierwszego postu. By zaczynał się on od
"W czwartek 10 października pojechałem do Sylwii..."Dzięki.
nie pytam Ciebie puchaczu,
Powód: nie edytuj moich edycji leszczu
Dobry pomysł na pamiętnik, może świadomość, że ktoś to czyta pozwoli Ci na walkę z samotnością. Walcz!
Nie pytam was tylko jego
Pamiętasz co lubisz robić? Pisać. Lubisz pisać. Tak dokładnie jak ten pamiętnik.Pamiętasz jak wieczorami siedziałeś i pisałeś z Sylwiią? Pisanie sprawia Tobie przyjemność,uświadomiłem sobie to przed chwilą,
gdy siedząc w wannie miałem tysiąc myśli które chciałbym w tej jednej chwili zapisać. Jaką sprawiało to mi olbrzymią przyjemność. Nie miałem na czym. Wszystko prysło. Czekam na chwilę natchnienia.
Muzyka, w muzyce znajdujesz głębie. Ostatnio zaniedbałeś swoje hobby? Dlaczego? Na to pytanie masz prostą odpowiedź. Załowałem pieniędzy by kupić sobie coś nowego.
Wszystko wyliczałem dokładnie by wydać na narkotyki.
Czasem miałem przebłyski siebie.
Tęskniłem za tymi chwilami w których uwielbiałem wyjść sobie na wieczorny spacer,pojechać odwiedzić kolegę do Kielc. Zaniebdałem wszystkie znajomości. Zacząłem kręcić się w półświatku. Nie było mi z tym dobrze.
Spełniać się w sporcie. Z łezką w oku wspominam te czasy gdy biegałem mimo wszystkich przeciwności losu. Nawet -20c na dworze nie przeszkadzało mi by założyć buty,
kurtkę i lecieć gdzie mnie nogi poniosą.
Momencik. Mam ochotę na wino grzane. Czas się rozluźnić. W dłoni trzymając kieliszek i laptopa.
Siędzę. Siedzę i znów myślę. Twe strony zapełniają się czarnym tuszem szybciej niż myślałem.
Pamiętam ile przyjemności sprawiała mi gra na pianinie,może nie jest jeszcze za późno??
Lecz Mateusz. Po kolei. Po kolei wdrażaj wszystko w życie by znów cię to nie przytłoczyło.
Nie mogę zobie na to znów pozwolić.
Pojawiła się na gadu gadu. Aż zabiło mi mocniej serce. Lecz to w tej chwili muszę się wziąć za siebie,Kocham ją,lecz ona mnie nie chcę.
Muszę znaleźć piorytet we własnej osobie,znaleźć jakiś cel. Powrócić do Hobby. Zrobić coś w w czym moje sumienie i Ja będziemy co do siebie zgodni.
Koniec zapisu. 19:26
21:37
Więc wylej na kartkę swe słowa przysięgi,te myśli te plany których będziesz trzymał się aż do końca.
Zacznijmy od niej. od niej która dała ci siłę. Na walkę,na plany,na zmiane siebie.
To ona pogrążała cię w swoim skupieniu,jaka miłość jest silna. Nie doznało tego wielu.
Gdy jechałeś do niej,wytłumaczyć to mój drogi. Jak jesteś w tej chwili w narkotyki wpierdolony.
Chodź to tylko miesiąc,miesiąc nie byłeś sobą. Walczyłeś aż do dna by stać się znów sobą.
Była to szkoła,wyciągnąłeś wnioski. Jak coś można zepsuć do cna. Bohaterze tej piosnki.
Gdy byłeś u niej pierwszy raz liczyła się ona,do tego emocje osiągnęły zenitu. Ze wsząd same prośby o pomoc do Ciebie od ludzi groma.
Ty czułeś się wtedy jak znów byłbyś w niebie. Chciałeś jej pomóc z każdej dziedziny,lecz po drugim przyjeździe nerwy puściły.
Chciałeś pomagać każdemu,jej i ludzią z boku. Nie wytrzymałeś napięcia. Zamówiłeś...zamówiłeś zgubę siebie.
Gdy raz to polałeś poczułeś znów moc,która rosła i rosła nie dając ci nawet na chwilę w spokoju spocząć.
Wszystkim dookoła całym sobą pomagałeś,lecz wtedy...przypominała Ci się Tobie Ona. Jak o niej myślałeś czułeś jakbyś konał.
Kolejna strzykawka do buzi wlewana. I piłeś i piłeś aż znów mocyś nabierał. Jak wspomniałeś,chciałeś pomóc jej w znów w każdy sposób.
Aż stałeś się natrętem króry nie był potrzebny do jej dalszego losu. Na siłę chciałeś kobietę uszczęśliwić. Wystarczyło posiedzieć,zrozumieć...
Ja tego nie widziałem. Nie byłem już sobą. Nalegałem! Nalegałem! Bądźmy w końcu już ze sobą!. Odbicie me w lustrze w które spojrzeć się bałem.
Ale strzykawka w dłoni i płyn...cały czas go w siebie wlewałem. Nie mogłem pogodzić się ze swoim nowym ja. Myślałem że robię dobrze a był to wielki fałsz.
Z pseudokumplami się po mocach włóczyłeś,posypali ci proszku. Znowu odżyłeś. Nie musiałeś spać,cały czas działałeś. By usprawiedliwić swe nowe ja,wszystko na siłę wciskałeś.
Lecz pewnego dnia nadeszła ta pora. Spojrzałem się w lustro i odpowiedziałem "To zrobiło z ciebie potwora?"
Tak bardzo wielkiego że nie poznawałeś siebie,mówiła ci siostra,matka. Mówili do ciebie.
Gdzie ten Mateusz,uczciwy i dobry. Z którym nie dało się pokłócić,taki był spokojny. W domu awantury od wieczora do rana. Z Sylwią kłótnie niespotykane również codziennie...nigdy się nie kłóciliście kilka razy może przecież!! Się stało? Co się stało?
Odpowiedź jest prosta. Dlatego z mojej strony w ten płyn została wymierzona riposta.
Lecz miłość pamiętaj jest bardzo silnym uczuciem. Przez pustkę,przez nicość... przebijała się w pełni. Jadąc tam nie czułem niczego. Strachu,żalu,smutku,radości...Nic,była tylko czas,wskazówka zegarka...jednym uczuciem przepełniona.
Gdy byłem już u niej nie wiedziałem co powiedzieć. Ten płyn. Ten rozpuch. Zatracił we mnie pewność siebie. Czułeś jak mózgu ubyła by połowa,jak telepie mi usta...jak drży przepona.
Nie mogłeś nic mówić,to sedno odstawki. Żal się jej zrobiło że widziała te drgawki. W takim stanie zobaczyć swojego przyjaciela,gdy ledwo co chodzi i brak substancji nim poniewiera.
Lecz to że usiadłaś dużo mi pomogło. Posiedziałaś wysłuchałaś. Dało przemyślenie. Które osiągnąłem gdy byłem u siebie. Cały czas ja myślałem o tym co było. Jak znów to wszystko się spartaczyło.
Nie było już nic. Ona jak kamień spoglądałem na nią,mi serce siadało sytuacji...beznadziejnej sytuacji. Nie widzę nadziei już w tym co mogło być. Może kiedyś wróci? Za kilka lat? Może nigdy.
Postanowienie me takie Bedąc już sobą. Mogę myśleć,mogę mówić,mogę śpiewać,mogę znów nabierać wiedzę.
Zajmę się sobą taki mój jest piorytet. Pisać pamiętnik,iść na studia,znaleźć pracę. Rozwijać znów siebie.
Z narkotykami ja sobie dobrze dam radę,gdy wielki cel znajdę. Już w tej chwili są małe. Bo ja jestem ich Panem.
Prosto z serca to tyle co miałem napisać. Miejcie nauczkę wszyscy którzy sprawy zdawać sobie nie zdają,w co tak naprawdę zadzierając z używkami się pchają.
Moze to być alkohol,zwykły i prosty. A może też w postaci wina? Nie lubicie tego siostry? Poprzez to zdaża się również i hera. Która na początku złudnie pokazuje w sobie najlepszego przyjaciela.
Amfetamina działa jak najlepsza kobieta,tak ludzie powiadają gdy z uśmiechniętą gębą wychodzą z tojleta. W moim przypadku zawładneła mnie butla,butla niewinnej substancji która pozornie dawała mi to...dawała to czego oczekiwałem od życia. Niezmiernego szczęścia.
Znacie to skądś nie? Lecz powiem wam pokrótce to złudne uczucie,wszystko to minie gdy zdaży się pożądny kop w dupę. Tracicie przez to wszystko,siebie,ludzi dookoła. Na początku nie widzicie to dzieje zgoła.
Zanim oczy otworzysz odubisz się goły. Podarty na betonie,w soli zatopiony. Uświadom to sobie czytelniku mój drogi. Że nie warto próbować. Lecz gdy spróbujesz. Możesz nie mieć okazji doświadczyć tego co ja. I sturlasz się niżej...
Do zobaczenia Pamiętniku. Niech te wpisy będą przestrogą dla wszystkich. Niech lepiej nie doświadczą tego jakie spożywanie narkotyków,przynosi blizny...
@Cardimon201
DXM Rok czasu kilka razy w tyg.
Salvia - Kilka tripów. W tym jeden dzięki któremu 3 lata nic nie wziąłem do ust.
THC,tramadol.
Od września 2012 do 01.01.2013r - GBL ciągi 200ml,tygodniowe przerwy itd.
Styczeń - Marzec - Przerwa.
Koniec marca - Końcówka maja - GBL i kodeina
Czerwiec - Lipiec - Alkohol
Sierpień - Alkohol , kodeina w ciągu na zmiane (Kac,no to się leczymy kodeiną)
Ostatni miesiąc to ciąg GBL 500ml +/- w 24/7 wcześniej jeszcze butla i tydzień przerwy itd. Do tego w przedostatnim tygodniu kilka/kilkanaście [?] razy
betaketony.
@Ignis
Ja codziennie będę starał dodawać kolejne wpisy z mojej walki o lepsze jutro :)
Możesz głębiej poznać siebie, dowiedzieć się, co Cię popchnęło do upadku, i do czego on Ci był potrzebny. Porażkę możesz przekuć w zwycięstwo. zwycięstwo nad swoją wolą, negatywnymi skłonnościami, poznać siebie i uczynić z tego siłę.
Dodatkowo chciała bym Ci zacytować jednego człowieka, który mówi zwyczajną, zwyczajną rzecz, w której tkwi nieprzebrany potencjał praktycyzmu. Wzloty serc, porywy namietności, skrajne myśli i ekstremalne przeżycia-wszystko to rozumiem, ale bądźmy praktyczni, w tym jest siła. Proste zwykłe rzeczy.
"Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz." - Arthur Ashe
Z każdej sytuacji można wyciągnąć wnioski i wiele się nauczyć, o sobie, innych, świecie. Tylko od Ciebie zależy to, jak bardzo jesteś otwarty na wiedzę, która płynie z Twoich przeżyć.
Ale-w pewnym momencie wszystkie konstruktywne wnioski zostają wyciągnięte. Wtedy czas iść przed siebie.
Myślenie o sobie, to wielki kłopot naszego społeczeństwa. Ja jestem taki. Ja jestem owaki. Powinienem być jakiś. Co inni myślą o moim ja? Jak na moje ja wpływają moje przeżycia? Jak sobie zaszkodzilem? Jak moje ja wpływa na moje przeżycia? Jak determinuje moją przyszłość?
To jest duża pułapka. Myśleć, zamiast działać. Wiadomo, i warto myśleć, i działać warto. Ale ze złotą proporcją.
Żeby ścinać drzewa trzeba naostrzyć siekierę. Żeby sobie poradzić trzeba się przygotować, pomyśleć. Ale nikt o zdrowych zmysłach nie spędza całego życia na ostrzeniu tej siekiery, nie?
Spójrz w niebo. Ziemia to tylko taka mała kropeczka. A świat ludzi na tej kropeczce jest taki mały. A pojedyncze ludziki, to takie mróweczki. Jak w perspektywie tego jednostkowa egzystencja miała by być tak przytłaczająca i ważna? Jak wyciągniesz swoją naukę, to przestań myśleć o swojej dupie. Życie mamy tylko na chwilę. Szkoda je tak spędzić, wiesz...?
Czasem wydaje mi się, że ludzie mają tyle problemów ze sobą, bo o sobie ciągle myślą i siebie samych stale analizują. Zamiast zwyczajnie żyć. Jak człowiek sam się sobą tak strasznie przejmuje i zajmuje, to już nie ma czasu na życie, ani miejsca na szczęście. I świata poza własnym nosem nie widzi, bo aż tak o sobie myśli, co z nim jest, i jak sobie dogodzić lub ulżyć.
Zostaw siebie samego w spokoju. Jesteś OK jaki jesteś. Pamiętaj, że dobro jest ważne, to wystarczy. Każdy może popełnić błąd. Każdy może się zapchać w straszne tarapaty. Za błędy się płaci. Nikt Cię od tego nie zwolni. Nie przepijesz tego, nie da się.
Na razie przypominasz człowieka który wpadł w błoto, i w nim siedzi i się nim smaruje, rozwleka, analizuje. Warto poznać i zrozumieć materię błota, i to jak się w nie wpadło. Ok. Warto. Ale potem trzeba wstać i wyjść.
I nie gnić w egzystencjalnym syfie.
Ze panna od Ciebie zwiała-nie dziwota. Uszanuj ją, nie przysparzaj jej problemow, do czasu, jak nie dojdziesz do siebie. Jak dojdziesz do siebie, to możesz do niej przyjść, stawić się, powiedzieć-oto jestem, kocham Cię. I pójść, dać damie czas. Bo nie tylko sobie zaszkodziłeś, jej też, i to mocno. Kobiety mają zmysł który każe im uciekać. Tak jak szczury wieją z tonącego statku, tak panna Ci zwiała, by nie iść na dno. Uszanuj to.
Szukając partnera szukam PARTNERA. A nie kogoś kogo będę niańczyć. Taką istotkę ktorą się będę opiekować i zajmować, to sobie urodzę, a nie będę do wyra ciągnąć...
Nikt tak naprawdę drugiej osobie nie może pomóc (tak jak i nikt za druga osobę się nie naje), więc-Człowieku, Divinity, pomóż sobie sam, masz tę siłę. Ale potrzeba ją ukierunkować poza myślenie "O boże, ale się stało, ale narobiłem..."
Badanie: Brak dowodów na resztkowe efekty marihuany w prowadzeniu pojazdów
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Historyczna zmiana w globalnej polityce narkotykowej
Dentysta od razu pozna, czy paliłeś marihuanę. Kilka ważnych szczegółów
Coraz więcej pacjentów siada na fotelu "po skręcie", licząc na mniejszy stres. Tymczasem stomatolodzy i badacze alarmują: regularne używanie marihuany może odbić się na zębach i dziąsłach, a przed zabiegami potrafi skomplikować działanie znieczulenia. Na liście konsekwencji pojawiają się nie tylko ubytki i utrata zębów, ale też sygnały związane z nowotworami jamy ustnej.
CBŚP rozbiło międzynarodową grupę produkującą marihuanę
Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali pięciu obywateli Serbii i zlikwidowali dwie profesjonalne plantacje konopi innych niż włókniste. Zabezpieczono ponad pół tysiąca roślin oraz 55 kilogramów gotowego suszu. Sprawa ma charakter międzynarodowy.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
