Nie jestem pewien, czy piszę w dobrym dziale, ale chciałem poprosić ludzi bardziej rozgarniętych o radę. Spotkała mnie dziś sytuacja dość absurdalna. Studiuję w Krakowie, wynajmuję tu mieszkanie, jak każdy mam swoje potrzeby. Jest to głownie mj. Zdarzyło mi się zrobić co nieco w domu i jak debil trzymam od pół roku foty na telefonie. Tak, wiem, jestem kretynem, sam zawsze tak myślałem ale nigdy nie wpadłem na pomysł, że jednak i mnie mogą skroić na telefon. Także wracając nazwijmy to punktem kserograficznym skracałem sobie drogę przez blokowisko. Spotkałem przemiłych dwóch sportowców, którzy poprosili o telefon. Bylem w lekkim szoku, nic nie odpowiedziałem, dostałem raz po gębie - szybka kalkulacja, wolę zęby niż telefon. Oczywiście poprosili o portfel, wzięli kartę (3.70, ahahahahaha) i trochę gotówki (może 8 zł, wydałem dopiero ostatki gotówki). Nie było mowy o ucieczce (ciemno, deszcz), ani tym bardziej o samoobronie (jestem chuderlakiem, jednego dresika nie powalę, a co dopiero dwóch). Karta sim zablokowana, bankomatowa też, ale jak w temacie... w telefonie były foteczki tej mojej nieszczęsnej uprawy. Gorzej, na karcie pamięci. Blokada IMEI więc nie da za wiele. Nie było tam moich zdjęć, ale w smsach przewinęły się dane chociażby adres wynajmowanego przeze mnie mieszkania czy imię i nazwisko rezerwowanych biletów. Zresztą karta też daje sporo danych. Jestem jak to się mówi osrany i totalnie nie wiem co robić. Pozbyłem się z domu wszelkich gadżetów, gazet, format kompa (dlatego nowe konto, nie pamiętam hasła do maila), zostawiłem tylko lampki, droga rzecz w końcu, choć nie wiem, czy się ich jednak nie pozbędę. Czy coś nieciekawego z tego tytułu może mnie spotkać, na co mogę liczyć? I NAJWAŻNIEJSZE: czy macie jeszcze jakieś rady? Co mogę jeszcze zrobić? Myślałem i tak nad blokadą IMEI, ale do tego wymagane jest zgłoszenie kradzieży na policji...
PS - tak, wiem, jestem idiotą, że trzymam takie rzeczy na telefonie. Mądry Polak po szkodzie, człowiek uczy się na błędach etc średnio pociesza. A chciałem tylko odstresować się przed sesją...
@opetany - nigdy nie miałem z psami innych kontaktów niż spisywanie za pierdoły, picie w miejscu publicznym, jakieś mandaciki za prędkość. Nie wiem jak to by wyglądało w praktyce, ale w sumie przeglądnie rzeczy na moim telefonie byłoby pogwałceniem moich praw (mylę się?).
NIczego się nie obawiaj i idź zgłoś kradzież i rozbój. Szansa, że w ogóle znajdą telefon jest nikła. Predzej złapią sprawców i przybiją im tą wyjebkę. Ciebie mogą ewentualnie zawezwac na psiarnie i zrobić okazanie za lustrem weneckim w celu rozpoznania.
"Pozbyłem się z domu wszelkich gadżetów, gazet, format kompa"
jaka paranoja... kurwa, ziomek ogarnij sie
czego sie boisz, ze dresy zobacza zdjecie zielska i pojda na psy Cie podpierdolic? z Twoim skradzionym telefonem? juz nie wspominajac, ze wiekszosc 'sportowcow' sama jara a w tym srodowisku pojscie na psy jest uznawane za frajerstwo...
naprawde nie kumam w czym problem wg. Ciebie. juz najpredzej moglbys sie bac, ze beda Cie chcieli ojebac z roslinek ale to tez paranoiczny motyw bo przeciez nie wjebia Ci sie na chate zeby ukrasc roslinke/roslinki.
szachmat pisze:Nawet jak na rozpoznaniu nie będzie tych dresów, to wskaż innych, na pewno też coś mają na sumieniu, a sam poczujesz się lepiej.
Jebać to takich frajerów jak ty, którzy niewinnemu człowiekowi z chęcią przypału by narobili! Bez znaczenia czy mają coś na sumieniu czy nie. Nie popieram rozbojów, ale kurwa zaganiarom pluje prsto w mordę!
Poza tym masz chyba marne pojęcie o tym jak wyglada okazanie... Jest osoba podejrzana a reszta to pozoranci np. dzieciaki z liceum wzięte z lekcji. Więc jakiekolwiek twoje zarzuty ich się nie tyczą.
szachmat pisze:Nie ma się czego bać. Idź na policję, zgłoś kradzież. Fotki przecież są z internetu, bo fajnie wyglądają jako tapeta. Zawsze też możesz powiedzieć, że to nie twoja karta i nie wiesz skąd się wzięła. Nawet jak na rozpoznaniu nie będzie tych dresów, to wskaż innych, na pewno też coś mają na sumieniu, a sam poczujesz się lepiej. Jebać ludzi ulicy.
Ja bym ewentualnie miała jazdy, że mi się na chatę włamią, ale w sumie po co...
A Ty tak nie schizuj. To tylko zdjęcia. Żaden dowód. Poza tym jestem pewna, że ta karta i tak już jest zniszczona.
"Głupotą jest bać się tego, czego nie można uniknąć"
P. Syrus
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Straż Graniczna zatrzymała ośmiu przemytników wykorzystujących balony meteorologiczne
Funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali kolejnych ośmiu przemytników wykorzystujących balony meteorologiczne do przemytu papierosów z Białorusi do Polski - poinformował w piątek (13.02) szef MSWiA Marcin Kierwiński. Dodał, że w tym roku w podobnych sprawach zatrzymano łącznie 16 osób.
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
