Właśnie przyciśnięty przez moją dziewczynę zaczynam swoją pierwszą dłuższą przerwę od dragów. Postanowiłem że powspominam i opowiem tu nieco o swojej sytuacji.
Najbardziej kontrowersyjny jest chyba fakt, że za niecałe 3 miesiące kończę dopiero 18 lat, a trochę jak na ten wiek przeżyłem...
W wieku ok 14 lat przez wpływ kolegów zaczęło się mj i alko (W sporych ilościach jak na ten wiek), a pierwszy raz zakosztowałem kodeiny oraz DXM mając 15 lat już z własnej inicjatywy.
Na początku wszystko było pod kontrolą, ale gdzieś 2 lata temu odkryłem, że małe dawki DXM powodują u mnie błogą obojętność. Gdy po tygodniu codziennego jedzenia DXM zauważyłem problem i chciałem poprosić o wsparcie dziewczynę nie zdążyłem. Wbiła mi nóż w plecy. 2,5 miesiąca byłem codziennie pod wpływem DXM. Efekt taki, że miałem praktycznie 4 miesiące wyjęte z życia. Amnezja, totalne odmóżdżenie oraz zalążki schizofrenii (od derealizacji i przekonania o wyższym celu mojej egzystencjii po głosy w głowie), które na szczęście ustały 1,5 miesiąca po odstawieniu. Wcześniej pakowałem i miałem niezłą rzeźbę, ale straciłem w tym czasie ok. 15kg wagi (z 74 do 59kg)
Z DXM przeszedłem płynnie do kodeiny 2-3 razy tygodniowo przez 2 czy 3 miesiące. W celu zbicia narastającej tolerancji zrobiłem od niej przerwę w której znów brałem DXM. Przez cały rok piłem ok. 30 piw tygodniowo oraz pół roku paliłem mj kilka razy dziennie.
Z latem przyszły plony z własnej uprawy maku... Piłem makiwarę mając skończone 16 lat. Później ograniczyłem się na parę miesięcy do brania 2-3 razy w tygodniu.
Z wiosną zeszłego roku gdy kolejny związek legł w gruzach wpadłem w prawdziwy ciąg opiatowy. tramadol, kodeina, PST i makiwara... Ciąg trwał dokładnie 79 dni. Doszedłem do dawek ponad 1g tramadolu i kilka razy cudem ominął mnie atak padaczki bo nie miałem żadnych benzo... ale do czasu. W połowie tego ciągu zacząłem wpierdalać klony. W domu, w szkole, na imprezach... wszędzie. Jednocześnie zacząłem brać kota drogą IV.
tramadol popijałem wódką, jadłem garść klonów, a później budziłem się w dziwnych miejscach z dziesiątkami śladów po igle i siniakach (na zgonie jeszcze kota próbowałem podawać).
Gdy w końcu po raz pierwszy od dawna doświadczyłem skrętu opiatowego i wytrzeźwiałem od razu zaczął się ciąg alkoholowy. Wcześniej od 2 lat piłem sporo, ale tym razem to była masakra. Piłem bez przerwy przez 2,5-3 miesiące. Doprowadziłem się do stanu gdy musiałem wypić sobie z rana 0,5l, żeby ręce przestały mi się trząść i móc w ogóle zawiązać buty. Piłem co popadnie. Dochodziłem nie raz do 30 piw/ 1,5l wódki na dobę (choć obecnie 5 piw mnie mocno porobi).
Mimo wszystko nie stoczyłem się na margines społeczny. Jestem obecnie w dobrym LO z zamiarem pójścia na medycynę.
Chodzę do psychologa i psychiatry (a ostatnio wyszły u mnie objawy przez które mogę skończyć u neurologa). Biorę SSRI, NaSSA, ale to mnie nie powstrzymuje, żeby nadal nadużywać alkoholu i brać sobie (za często) DXM, kodeinę czy metkatynon IV. Jak dostałem zolpidem od psychiatry to oczywiście po chwili waliłem w klamę 50mg, a nawet wiecej zapijając alko. Chyba od pierwszego ciągu nie miałem nawet 2 tygodni bez ćpania.
Tak więc przez wpływ mojej drugiej połówki (którą niestety poznałem 3 lata temu będąc tak zalanym, że nie mogłem zapamiętać jej imienia oraz z którą zeszłem się rok temu również będąc tak pianym, ze o tym nie wiedziałem (3 miesiące później zeszliśmy się jeszcze raz na trzeźwo i na poważnie jak coś)) zamierzam coś ze sobą zrobić... Nie wiem kurwa co, ale tak serio być dłużej nie może.
Liczę, że ktoś dotrwał do końca i że może uzyskam jakieś wsparcie.
Pozdrawiam
Twoja przerwa już się zaczęła czy na razie to tylko plany?
Żebranie pod biedronką bo brakuje do siódmej paczki antka, pożyczanie kasy od ludzi by oddać kasę innym, drobne kradzieże, uciekanie przed ochroną bo jaram szluga w galerii i przez zolpidem to dla mnie nic przypałowego... Niestety to mi się zdarza nadal. O wiele rzadziej, ale to prawda, że tak być nie może.
Długo mówiłem, że nie byłem w ciągu od prawie pół roku. Że zrobiłem ogromne postępy. I że przede wszystkim sam powinienem dojść do tego, że wystarczy (dokładnie tak jak mówisz). Ja ciągle twierdzę, że nie chcę z tym kończyć. Że puki mogę to chcę sie bawić...
Ten związek jest poważny. Byliśmy ze sobą 2,5 roku temu. Później się przyjaźniliśmy i znowu jesteśmy ze sobą. Ona kończy za 2 tygodnie 19 lat więc jest juz na etapie kiedy laski zaczynają myśleć (sam zawsze bylem do przodu z moimi rówieśnikami. dziewczyny nawet z mojego rocznika są zbyt dziecinne).
No w sumie zacząłem, ale to dopiero drugi dzień i siedzę przy drugim piwie... Mam plany takie, żeby udowodnić sobie i innym (zwłaszcza dziewczynie), że potrafię bez tego żyć. Że ośrodek zamknięty to nie jest jedyne rozwiązanie dla mnie. Zrobić przerwę (2, może 3 miesiące) i pokazać że nie mam aż takiego problemu jak sie wydaje. Coś takiego co zrobił charlie sheen
ROBAK13 pisze: Ja ciągle twierdzę, że nie chcę z tym kończyć. Że puki mogę to chcę sie bawić...
ROBAK13 pisze:No w sumie zacząłem, ale to dopiero drugi dzień i siedzę przy drugim piwie... Mam plany takie, żeby udowodnić sobie i innym (zwłaszcza dziewczynie), że potrafię bez tego żyć. Że ośrodek zamknięty to nie jest jedyne rozwiązanie dla mnie. Zrobić przerwę (2, może 3 miesiące) i pokazać że nie mam aż takiego problemu jak sie wydaje. Coś takiego co zrobił charlie sheen
Bujda.
ROBAK13 pisze: to dla mnie nic przypałowego...
Póki nie przypierdolisz o dno, nadal będzie to samo.
i tak na około
zmienić się
dla kogoś, czy udowodnić innym, że się mylili
moim zdaniem nie ma sensu.
snooze pisze:Póki nie przypierdolisz o dno, nadal będzie to samo.
Robak, nie masz jeszcze 18 lat, i zapewne jeszcze się uczysz. A jak wiadomo, szkoła to czas szeroko pojętej beztroski, i przypały przychodzą jakoś łatwiej. Teraz odpowiadasz jako pełnoletni, ale pełnoletniość nie oznacza dorosłości, także mózg z czasem zacznie Ci płatać figle (z takim podejeściem)
Procent pisze:Też tak myślę. A jak dziewczyna Cię już skreśliła, i nie będzie chciała docenić twoich starań, to co wtedy ? To zapewne dalej bajobongo.
Sama też brała kiedyś, ale sporadycznie i nie miała z tym takich problemów jak ja. Ostatnie perę miesięcy jest całkiem czysta.
Piję nadal często dosyć, ale od września film mi się urwał zaledwie 2 razy z czego jestem dumny. Pamiętam w jakim byłem stanie. Przez bite pół roku przez alko/benzo/opio nie byłem trzeźwy nawet na moment. zdarzało mi się, że nie jadłem niczego przez 4 dni, zdarzało się, że o 10 rano spałem pod autem kumpla przed biedronką (bywałem przez wakacje to tu, to tam). Odbijało mi, robiłem awantury, rzucałem krzesłami, a gdy trzeźwiałem nie potrafiłem sie bez pomocy napić z szklanki. Chodziłem po szkole codziennie po 700-800mg tramalu bez benzo w strachu, że zaraz złapie mnie ta jebana padaka. Jeszcze w gimnazjum gdy pierwszy raz przekroczyłem 0,5g kody walczyłem z oddechem czując, ze łapie mnie zapaść.
Czemu w szkole nigdy nie podpadłem? Bo zawsze byłem wzorowym uczniem, a kogoś takiego nie podejrzewa się o nic złego.
Czy w ogóle ktokolwiek zastanowił się na liczbami / ilościami, o których Kolega ROBAK13 pisze?
Bujda.
Jeśli Ci zaś chodzi o ilości alko czy dawki opio to chyba mało w życiu widziałeś. To na prawdę nie jest nic szczególnego. Jedyne co tu może szokować to mój wiek.
także mózg z czasem zacznie Ci płatać figle (z takim podejeściem)
Przez ostatnie pół roku brałem zazwyczaj 1-2 razy w tygodniu. Jakoś się trzymałem z dala od ciągów. Dopiero w ostatnich 2-3 tygodniach brałem o wiele za dużo kota i kody. Przerwa by mi dobrze zrobiła
Zacznę znowu jarać więcej baki i ograniczę się do tego i alkoholu (bez przesad). Taki mam plan. Będę informował Was jak mi idzie. A nóż widelec może mi sie uda.
Realizuję znów swój stary plan treningowy. Moim celem na razie jest dojście do 70kg, a później może uda się i 75 :)
Odkąd schudłem z 74kg do 59kg udało mi się przybrać bez treningu do 66,6kg (serio zawsze rano tyle mam :twisted: ) i na tym się zatrzymałem ładnych parę/naście miesięcy temu.
Przybrałem też do prawie 70kg i regularnie pakuję (choć przez weekend znowu zdążyłem stracić 4kg ;/)
Za to od mojego ostatniego postu pogorszyło mi się psychicznie. Zacząłem znowu dostawać furii w których demolowałem mieszkanie, przejmować się byle pierdołami. Najgorsze jest to, że kiedy wpadałem w furię potrafił mi się urwać film i nie wiedziałem co robię. Tiki się zaostrzały, dostawałem mimowolnych kurczów mięśni. Usłyszałem, że to psychoza (prawdopodobnie maniakalno depresyjna) ze skłonnościami do autodestrukcji, skierowano mnie na testy w kierunku schizofrenii i dostałem silne neuroleptyki, ale przestałem je brać bo skutki uboczne ich zażywania to był koszmar.
W międzyczasie 3 razy podpisywałem pismo, że zwalniam psychiatrę i psychologa od odpowiedzialności gdybym coś odwalił bo własnowolnie nie zgadzam się na leczenie psychiatryczne. Ze 3 tygodnie temu trafiłem w końcu do wariatkowa w Opolu bo wszyscy już odmówili leczenia, ale uciekłem stamtąd. Swoją drogą to była komedia bo spędziłem tam 10h, kiedy chcieli mi zrobić kipisz, wziąć telefon itd. miarka się przebrała. Już 3 lekarzy za mną ganiała po korytarzach, pomieszczeniach, które nie były zamknięte na klucz. Wcześniej dostałem hydroksyzynę, później mi jakis syrop wciskali, ale nie wypiłem. Chcieli ochronę wzywać, przypiąć mnie i dać jakiś zastrzyk, ja zacząłem rwać papiery, które podpisałem, grozić że wywarze drzwi, oni że zadzwonią po policję... No po prostu chętnie bym to zobaczył jeszcze raz
Obecnie leczę się u nowego psychiatry, który naprawdę zyskał moją sympatię (gdy wszedłem do gabinetu jego pierwsze pytanie to czy jadę do łodzi na koncert Systemu
Kluczowe pytanie
Zastanawiam się czy nie powiedzieć psychiatrze, że mam problemy z uzależnieniami... Sam nie wiem czy coś by dało. Leczę się od listopada, ale nikt nie miał u mnie wystarczającego zaufania jak obecny lekarz, żebym mógł to wyznać. Zwłaszcza, że formalnie jestem niepełnoletni (18 mam 28.04).
Myślicie, że jest mi w stanie jakoś pomóc nie biorąc pod uwagę zakładu zamkniętego? (po tym jak uciekłem z psychiatryka łatwo mnie nie będzie zamknąć. O nie!) Może miało by to jakieś znaczenie przy leczeniu?
Marihuana a demencja. Nowe badanie przyniosło zaskakujące wyniki
Palacze wiedzą, że tytoń wywołuje raka, gorzej znają zagrożenia dla serca
Nowe badanie obejmujące ponad 240 tys. palaczy w 46 krajach wskazuje, że wciąż słabo rozumiemy szkody sercowo-naczyniowe wywołane przez tytoń, co rodzi pytania, czy dziesięciolecia ostrzeżeń zdrowotnych przynoszą skutek.
Bezpieczna likwidacja nielegalnych laboratoriów – specjalistyczne CBŚP
Na terenie Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, w ośrodku ITCCCL (International Training Center for Combating Clandestine Laboratories) prowadzonym przez CBŚP, policjanci wzięli udział w szkoleniu dotyczącym likwidacji nielegalnych laboratoriów narkotyków syntetycznych z wykorzystaniem zespołów specjalnych CBŚP i kontrterrorystów. Przedsięwzięcie zorganizował Wydział do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji.
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.
