Jak widać, to jest dopiero mój pierwszy post na tym forum. Czytam już hyperreala od jakiegoś czasu, ale z góry zaznaczam, że nie jestem żadnym narkomanem (jedynie alko/MJ okazjonalnie, tak więc w porównaniu z większością tutejszych użytkowników to jestem abstynentem), ale po prostu interesuję się tematyką narkotyków (zwłaszcza w kontekście legalizacji i ich szkodliwości zdrowotnej). Może jestem skrzywiony, że mam takie dziwne zainteresowania, ale cóż poradzić ;)
Chciałem podyskutować o pewnej kwestii. Jak sobie wyobrażacie waszą przyszłość w kontekście najbliższych kilkudziesięciu lat? Wiem, że wielu z was wyznaje po prostu zasadę "Żyć szybko, umierać młodo" i ja nie mam nic przeciwko, jeśli ktoś tak dobrowolnie wybiera (opowiadam się za ogólną legalizacją), ale czy naprawdę zdajecie sobie sprawę z długofalowych skutków takiego działania i czy naprawdę tego chcecie?
Czy naprawdę chcecie zniszczyć sobie zdrowie i psychikę w młodym wieku, aby potem przedwcześnie umrzeć w bardzo kiepskim stanie ciała i ducha? Latać do dziesiątek lekarzy, łykać garści leków (począwszy od tych na krążenie, a skończywszy na psychotropach)? Czy to naprawdę jest szczyt waszych ambicji, aby się nafukać/nawciągać/spalić etc. tu i teraz, a potem wszystko inne sobie odpuścić? Nie planujecie mieć własnych dzieci, dla których bylibyście zdrowi i pomocni przez długie lata? A potem jeszcze może móc niańczyć własne wnuki? Nie chcielibyście realizować swojej kariery zawodowej, aby za te 20-30 lat móc powiedzieć, że osiągnąłem w życiu to, co chciałem i jestem człowiekiem spełnionym? Nie zależy wam na długofalowym szczęściu rodzinnym i szczęśliwymi relacjami z przyjaciółmi, którzy nie odejdą od was po jakiejś kłótni na mefedronowym zjeździe, czy coś takiego? Zastanawialiście się kiedyś głębiej nad tym?
Piszę to, bo widzę, że jest tu naprawdę wiele inteligentnych, rozgarniętych, oczytanych, wrażliwych ludzi, którzy mogliby osiągnąć w życiu całkiem sporo, a i tak wolą oddawać się hedonistycznym, często bardzo nieodpowiedzialnym uciechom. Co was skłania i motywuje do takiego, a nie innego postępowania? Oczywiście pisząc to wszystko nie mam na myśli tzw. responsible drug userów, którzy potrafią zachować umiar i spożywać rozmaitości psychoaktywne bez większego uszczerbku na zdrowiu (wielki szacunek dla tych osób, albowiem granica między odpowiedzialnym a szkodliwym ćpaniem jest bardzo cieniutka). Poza tym takich użytkowników jest raczej niewiele i do tego wielu może wmawiać sobie, że ćpa odpowiedzialnie, kiedy w rzeczywistości sytuacja nie wygląda tak dobrze.
Ten temat nie służy absolutnie temu, aby kogokolwiek szykanować czy obrażać. Po prostu zastanawiam się, na czym polega wasz światopogląd w tym względzie. Ja osobiście, mimo iż wiem w temacie drugów naprawdę sporo, to absolutnie nie zamierzam brać czegokolwiek więcej aniżeli MJ. Niektóre trip-raporty i opowieści tutaj są naprawdę fascynujące (zwłaszcza te o psychodelikach) i naprawdę czasem chciałoby się również to przeżyć, ale jednak nie chcę łamać pewnej granicy i zbyt bardzo zależy mi na długotrwałym zdrowiu/szczęściu względem krótkotrwałych uciech. Poza tym to czuję się w miarę szczęśliwy na co dzień ;)
Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieję, że mój temat nie pokrywa się z jakimś innym z przeszłości (przeczytałem wiele topiców, ale mogłem coś pominąć - jak coś, to z góry przepraszam).
i ja nie mam nic przeciwko, jeśli ktoś tak dobrowolnie wybiera (opowiadam się za ogólną legalizacją), ale czy naprawdę zdajecie sobie sprawę z długofalowych skutków takiego działania i czy naprawdę tego chcecie?
Latać do dziesiątek lekarzy, łykać garści leków (począwszy od tych na krążenie, a skończywszy na psychotropach)?
Niektóre trip-raporty i opowieści tutaj są naprawdę fascynujące (zwłaszcza te o psychodelikach) i naprawdę czasem chciałoby się również to przeżyć, ale jednak nie chcę łamać pewnej granicy i zbyt bardzo zależy mi na długotrwałym zdrowiu/szczęściu względem krótkotrwałych uciech. Poza tym to czuję się w miarę szczęśliwy na co dzień ;)
John Stuart Mill pisze: Jak dla mnie po obserwacjach tego co się dzieje w kraju i za granicą to wolę legalizację od tego stanu jaki mamy teraz z dopalaczami.
John Stuart Mill pisze: Jeżeli idzie o legalizacje to powinna iść za tym jakaś akcja czym naprawdę są narkotyki i jak je używać. Myślę, że zminimalizowałoby to skutki zrytego zdrowia i psychiki. Póki co ludzie sami muszą do tego dochodzić, uczyć się na błędach i powielać błędy innych. Jak się nie wie jak coś używać to nic dziwnego, że dzieje się źle.
John Stuart Mill pisze: Prędzej czy później każdego to czeka. Nie zawsze muszą tutaj być winne dragi. Styl życia, wszechobecna chemia, zatrute środowisko i takie tam mogą i abstynentów zniszczyć. Zresztą tutaj jest wiele osób młodych, a młodość musi się wyszumieć. Znałem ludzi, którzy w młodości przesadzali. Potem jedni wyluzowali, a inni przesadzają dalej.
John Stuart Mill pisze: Zbliża się sezon na grzyby. Proponuję je sprawdzić. Bardzo przyjemna sprawa, która potrafi pozytywnie nakręcić na jakiś czas. Obecnie jak dla mnie to w tym kraju chyba jedyny narkotyk godny polecenia.
Ale ja mam takie podejście - zjem grzyby, to potem sobie pomyślę ("A co mi szkodzi spróbować innego psychodelika, jak LSD czy DMT"). Jak spróbowałbym tego, to pomyślałbym, a co mi szkodzi zarzucić sobie jakiegoś innego druga (np. MDMA jest ponoć w miarę bezpieczne i mało szkodliwe) i sprawdzić jak to działa. I tak dalej i tak dalej, aż w końcu można stracić kontrolę i po prostu sobie szkodzić. Tego lepiej jest uniknąć. Nie każdy ma na tyle oleju w głowie i silnej woli, aby zachować umiar. Nie chodzi tu tylko o rozumowe podejście do drugów, ale również o psychikę ;)
I tutaj dochodzimy do końcówki Twojego posta. LSD w tym kraju nie trafisz, podobnie niestety z MDMA, DMT nie wiem czy jeszcze legalne. Kupując LSD to najprawdopodobniej jakieś RC udające LSD, kupując MDMA to najprawdopodobniej mefodron czy inne RC. Dlatego też polecam tylko grzyby, bo ich nie ma jak podrobic ;) psychodeliki są bezpieczne jeżeli chodzi o ryzyko uzależnienia.
John Stuart Mill pisze:Kupując lsd to najprawdopodobniej jakieś RC udające lsd, kupując mdma to najprawdopodobniej mefodron czy inne RC. Dlatego też polecam tylko grzyby, bo ich nie ma jak podrobic ;) psychodeliki są bezpieczne jeżeli chodzi o ryzyko uzależnienia.
Co do pytania zawartego w temacie to nie sądzę abym (z wielu możliwych przyczyn) dożył 40-stki. Więc mając do wyboru życie pełne wrażeń lub puste jak obecnie piwnica Fritzla wybieram to pierwsze. Długość życia najprawdopodobniej taka sama. Lecz jego głębia znacznie większą
Co do przyszłości. Raczej o tym nie myślę i nie przejmuję się tym. Zwłaszcza, że stosunkowo mało ćpam i staję się coraz odporniejszy na nałogi.
x = x
Co do zniszczonego zdrowia - nie piję, nie palę, także mam wrażenie, że po prostu wymieniam jedne schorzenia (zajechana wątroba, rak płuc) na drugie (problemy z sercem, itd). Zdaję sobie sprawę, że nie jest to szczególnie zdrowe podejście, ale spójrzmy prawdzie w oczy - ogromna większość ludzi niszczy/niszczyła swoje zdrowie w młodości, a czy używali do tego narkotyków czy alkoholu, fajek i kawy tak naprawdę nic nie zmienia.
Bo co za różnica, czy moje serce dostanie po dupie w stymulantowych ciągach, czy przez to, że przepracowując się będę pił po 8 kaw dziennie? W ostatecznym rozrachunku wychodzi na to samo, z tą różnicą, że jako "ćpun" znam wpływ różnych substancji na swój organizm i na przykład w życiu nie byłbym w stanie pić kawy za kawą w pracy, jak to ma w zwyczaju ogromna ilość "poważnych, statecznych ludzi" :finger:
Latać do dziesiątek lekarzy, łykać garści leków
Nie wiem jak bedzie ze zdrowiem, narazie nie narzekam. Nie odczulem zadnych stalych, drastycznych zmian w zdrowiu. Ale czasami skutki uboczne wychodza dopiero wtedy jak sie najmniej ich spodziewa.
Jak zaczynalem z dragami to przejebalem jeden rok w Collegu, teraz zaluje bo rok stracony. Teraz lepiej potrafie to sobie zorganizowac, staram sie dbac o zapewnienie sobie jak najlepszej przyszlosci.
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Rekiny na „bombie”. Przechodzą pozytywnie testy na narkotyki i kofeinę
Rekiny pod wpływem kokainy? To brzmi jak przepis na absurdalny horror. Niestety, to nasza ziemska rzeczywistość. U drapieżnych ryb żyjących w rajskich wodach Bahamów wykryto obecność narkotyków, leków i kofeiny. To nie oznacza jednak, że rekiny zmieniły styl życia na „imprezowy” – to my zmuszamy je do udziału w niebezpiecznym eksperymencie chemicznym.
Norwegia wśród liderów Europy. Wszystko wyjawiły... dane z kanalizy
Norwegia pozostaje w europejskiej czołówce pod względem używania narkotyków. Najnowsze analizy ścieków pokazują jednocześnie spadek używania konopii w Oslo. Dane wskazują też na rosnące znaczenie innych substancji.
NIK odpowiada na wniosek Wolnych Konopi. „Przyjęto do wiadomości”, ale my nie odpuszczamy
Najwyższa Izba Kontroli odpowiedziała. I choć pismo jest obszerne, to w kluczowej dla nas [ Wolnych Konopi] kwestii … milczy. Otrzymaliśmy oficjalne stanowisko Izby w sprawie naszego wniosku o przeprowadzenie kontroli dotyczącej kosztów i efektywności obecnego modelu ścigania za posiadanie marihuany.
