Mefedron - miksy

Łączysz? Doradź!
patrz: Reguły działu i Spis treści

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Regulamin forum
  1. Staraj się określać połączenie jako pozytywne, bądź negatywne – bazując na doświadczeniu, uwzględniając czy miałeś dobry set&setting.
  2. Każda substancja się liczy, chyba że nie ogarniasz. Niewiadome ilości też należałoby podać.
  3. Nie doradzaj, jeśli to nie jest oczywiste. Łatwiej zapytać, aby dyskusja mogła nastać. To nie jest takie proste.
Posty: 267 Strona 1 z 27
Rejestracja: 2006
  • 1613 / 13 / 0


Wpierw przeczytaj - Mefedron - podsumowanie informacji.
Tutaj zamieszczamy wasze różnorakie miksy z mefedronem - substancje, czasy podania, ocena.
Wątek jako konkretne źródło informacji - żeby odciążyć wątek ogólny.
------------------
miks imprezowo - domówkowy:

500mg mefedron donosowo + 0,5L whisky + 300mg kofeiny + 1,5mg alprazolam + marihuana

kolejność:
18:00 - alprazolam 0,5mg SR + 80mg mefa donosowo
pierwszy wjazd mefa genialny, lekko kokainowe pobudzenie, zwiększona potliwość, ostry strzał po śluzówkach.
co godzinę przez sześć następnych godzin:
80mg mefa donosowo + 2 drinki z whisky + skręt z ganji na końcu + 1mg alprazolam SR na sen. Do tego fajki, jedzenie, soki, witaminy, magnez i 2 Red Bulle.

Ocena:
dobry miks jak rozkłada się w czasie i kontroluje fazę
Na start mef czyli kop, przy drugim strzale zaczyna działać alpra, więc za bardzo nie nosi & wjeżdża pewność siebie. Rozchodzić i pić nie za dużo - 2 drinki na godzinę max. Dorzucać mefa kiedy mamy potrzebę. Łatwo wyczuć ile można pić, a ile mefić. Tak poprawiać można wiele razy. Na finiszu imprezy spalony gibon co daję dobrą rozkminę przed snem i 1mg alprazolamu żeby łatwo zasnąć.

Faza na gadkę, dańcu dańcu, dobra na wszystko. Wuchta frajdy z układania playlisty na imprezie, więc można się na czymś konkretnie skupić.

 

Rejestracja: 2009
  • 157 / 1 / 0


Mefedron 1g + Taifun Orange- ok 1.3g (z dopalaczy) + troszkę alkoholu ( vodka Absolwent )

Akcja rozgrywała się w domu u kolegi. Mała domóweczka, 8 osób ( wszyscy oprócz mnie kopcili Gandę i pili Vodkę)

Od godziny 20 do 21 wyniuchałem sobie ok 300 mg Mefa i wypaliłem ok 0.3g Taifuna.
Stan jak marzenie, lekkość ciała fajne rozkminki.
Ok godziny 21 skręciłem bata: 1/4 tytexu z fajka z 0.3g Taifuna.
Wypaliłem z kumplem na pół, po czym zaaplikowałem Mefa w nofala: 50mg w lewą + 50mg w prawą.
DO tego od razu walnąłem sobie "setke" Absolwenta.
No i się zaczęło.
Usiadłem sobie na kanapie i śmiałem się z "niczego", mimo iż próbowałem zaprzestać to za żadne skarby świata nie mogłem. !!Płakałem!! ze śmiechu jak jakiś popierdolony :-p W międzyczasie chciałem sobie mefa dociągnąć, ale z powodu śmiechu nie mogłem. Faza trwała godzinę. Jak już się ogarnąłem powtórzyłem te same czynności, tylko że sam spaliłem bata z 0.6g Taifuna + 100mg w lewą i 100mg w prawą. Do tego 2 kielonki vodki.
Po ok 2-3 min tak mnie wystrzeliło z kapci , że nie potrafię tego opisać. Wypłakałem 2 paczki chusteczek. Brzucho tak bolało od śmiechu, że chciałem żeby to się skończyło przynajmniej na jakieś 5 min.
Powyższe czynności powtarzałem do chwili, gdy zaopatrzenie się skończyło.

Ocena końcowa: Nie wiem, czy ten mixik podziałał tylko tak na mój organizm, ale w życiu bardziej się nie uśmiałem. Rano miałem zakwasy na brzuchu od śmiechu. Jeżeli ktoś będzie miał skosztować coś takiego to niech napisze. Jestem ciekaw :gun: pozdrawiam
Ostatnio zmieniony 10 stycznia 2010 przez TetraHydroCannabinozaur, łącznie zmieniany 1 raz.

Jak ochronić amerykański pejotl?

Mały, bulwiasty kaktus ma kluczowe znaczenie dla ceremonii religijnych Kościoła Tubylczoamerykańskiego, jednak kłusownictwo i niezrównoważone praktyki zbiorów powodują, że na terenie Stanów Zjednoczonych istnieje ryzyko jego wyginięcia.

Kokaina w Niemczech: „tsunami z Ameryki Południowej“

Na świecie nie skonfiskowano dotąd tyle kokainy, ile w 2018 r. Niemieccy śledczy obawiają się wzrostu walk o jej dystrybucję – także w Europie.

 

Rejestracja: 2009
  • 29 / / 0


Większość twierdzi, że alkohol + meph to groźny miks, ja tak nie uważam, to ciekawa mieszanka. Mefedron mieszałam z trzema substancjami pierwszą z nich był płyn do czyszczenia chromu (wiem, brzmi gorzej od denaturatu). Nigdy wcześniej nie próbowałam tego świństwa, była to również moja pierwsza mefacja. No więc tak pierwszy raz cokolwiek wciągałam, trochę sie bałam ale łatwo poszło, okej, euforia itd jak to po mefedronie. Ale co to.. przechodzi powoli, zjazd. No dobra, trzeba się czymś dojebać. Koleżanka, specjalistka od dziwnych substancji, nasza kochana narkomanka, zaproponowała po 3 ml płynu do czyszczenia chromu. Ba, gdybym wiedziała, że 3 ml to taka krytyczna dawka wypiłabym 1 ml i byłoby zajebiście. Dobra, 3 ml zmieszane z jakimś czerwonym kompotem, gorzkie zajebiście ale poszło wszystko na raz. Nie odczuwam żadnych zmian.. zaraz zaraz, musze zapalić. Idę na balkon z kolegą.. Idę idę i w pewnym momoncie.. co to? Nogi mi drętwieją, nie wiem o co chodzi, kolega mnie łapie, nie czuję już nic od pasa w dół, zawroty głowy, otumanienie, RZYGAĆ! Kumpel zaniósł mnie do łazienki, zamknął drzwi, zostałam sama z kibelkiem. No dobra, wyrzygałam się raz.. dalej nie pamiętam. Ponoć spałam dwie godziny w łazience. Pamiętam tylko, że otwierałam oczy i rzygałam pod siebie, potem znów traciłam przytomność. Gdy już wytrzeźwiałam, miałam straszne wyziębienie, byłam sina i zimna, czułam się jak trup, blada, trzęsłam się. Już trzeźwa zwymiotowałam jeszcze dwa razy (tym razem trafiając do sedesu). Poszłam spać ale ni chuja nie zmrużyłam oka aż do rana.

Drugi miks to Taifun Orange + Mafedron. Dlaczego Orange? Bo świąteczna promocja za dwie dysie, no to jak tu nie kupić :D Znajomi urządzali mefację i kolegi na chacie, ja nie miałam zamiaru brać tym razem (tak slepo w to wierzyłam haha). Kupiliśmy se z kumplem taifuna na pół, spaliliśmy prawie cały, ostra zajebka jak to taifun, nie będę się wczulać. Chyba nic już nie zostało w paczce, no dobra. Siedzę sobie na kanapie, rozkminiam co się w okół dzieje.. Zaraz zaraz, coś jest nei tak. Ojej, to już się wydarzyło! nie nie.. Co to.. Dlaczego wszyscy się jąkają? dlaczego JA się jąkam? Czemu widze po 10 razy te same wykonywane gesty? Wstaję.. Nie mogę się utrzymac na nogach, padam na łózko. Nie no na początku fajna faza, klatkowanie. Do czasu.. Jebane dopalacze. Eh.. nie chcę już! Nie no to zaczyna być męczące. Po chwili zamieniło się to w totalną psychodelę, nie wiem co się dzieje, wszytsko dzieje się po kilkanaście razy, nie ogarniam! Mózg mi płonie, słyszę jakieś cholerne ultradźwięki.. Łzy mi lecą, masakra! Położyłam się, czekałam aż minie. Za duzo taifuna, na bank. Dostałam jakiś drgawek. Poleżałam z 15 minut i powoli zaczyna to dziać się coraz rzadziej. Dobra, wstaję na szluga, nadal klatkuję ale przyzwyczaiłam się już, ogarnięta z deka jestem. Znajomi namówili mnie na meph, okej. Czemu nie.. Klatkuję nadal, ale nie wnikam, wciągam dwie grube ściechy. I nagle.. Wszystko minęło. ZERO fazy po taifunie, czuje się całkowicie trzeźwa. Nie czuję też zbytniej fazy po mefedronie, ale czuję całkowite ogarnięcie, zero szumów w uszach, żadnych pisków, żadnych zawrotów i klatkowania. Wszystko całkowicie minęło. Dojebałam się ostro mefedronem i było póxniej jak zwykle, całkiem zapomniałam o jakimkolwiek paleniu taifuna na cały czas fazy.

Ostatnia mieszanka to alkohol + mefedron. Sylwester. Od początku planowałam mefować, więc starałam się mało pić. Z początku jakieś piwa, potem trochę szampana. No dobra, wciągamy. Zwykła faza jak zawsze ale po północy się zaczyna chlańsko. Tu nei ma zbytnio o czym opowiadać powiem tylko tak. Jebnęłam kilka kielonów i od razu wciągnęłam dwie grube ściechy, to było niesamowite nigdy czegoś takiego nei czułam. Wciągałam z pralki w łazience - wciągnełam i odchyliłam się, wyprostowałam i zonk. Normalnie nie wiem co to było ale takie kopnięcie, potem taki speed już ledwo pamiętam co robiłam na pewno tańczyłam biegałam i t d. Czas od północy do rana zleciał, jakby to było jakies pół godziny.

Kiedyś już łączyłam alkohol z mefedronem, wypiłam ze dwa szampany i w knajpie piłam piwo w łazience wciągałam i dostałam na moment depresji oddechowej, nic takiego tylko przez chwilę nie mogłam złapać oddechu. wyszłam na świeże powietrze i jakoś doszłam do siebie.

 

Rejestracja: 2009
  • 58 / 1 / 0


Kogoś, kto proponuje 3ml GBL początkującym trudno nazwać "koleżanką". Taka dawka zwala z nóg praktycznie każdego. Nie zmienia to faktu, że to właśnie GBL idealnie komponuje się z mefem. Taki mix jest bardzo sexy - jednoczesne podniecenie i błogostan. Minusy też są: nieogar jest jeszcze większy (taka tendencja do robienia wokół siebie burdlu - powyciągane jakieś "niezbędne rzeczy", po chwili porzucone itp.), większa beztroska sprzyja popadaniu w ciąg, a późniejsza bezsenność jest jeszcze bardziej dobijająca. No i kombinacja chemicznego smrodku metabolitów mefa z potliwością po GBL to też minus.
Alko też się ładnie komponuje, ale później szczaniu nie ma końca i sahara okrutna, więc lepiej nie przesadzać i zapijać dużą ilością wody i soków (co zresztą w przypadku mefa jest i tak konieczne). Do tego dochodzą sprawy ciśnienia - serducho może gorzej odebrać taki mix.
Może to nie do końca mix, ale warto pamiętać o przyjmowaniu 5HTP co najmniej kilka dni przed sesją z mefem, w trakcie i po. To faktycznie ratuje przed depresyjnym zjazdem. Na fizyczne dolegliwości natomiast witaminy (multiwitamina w tabletkach przed, obalenie 2 litrowej multiwitaminy w trakcie), tran, woda mineralna, izotonik. Jeśli nawet to nie pomaga - czas na dłuższą przerwę (i nie chodzi o 2 tygodnie, a parę miesięcy) a może i zakończenie znajomości z mefem.

 

Rejestracja: 2008
  • 443 / 2 / 47


Zanim poszedłem dziś po mefedron (na pocztę), zostałem z godzinę przed tym wyciągnięty na piwo i gandzię przez znajomych. Wypiłem Żubra i wypaliłem z 1,3 nabity lufy niesamowicie mocnego zielska. Po godzinie doszedł do tego mef, w sumie koło 180 mg. Teraz czuję jednocześnie efekty mefedronowe i lekkie upalenie, bardzo fajnie jest, z lekką nutką absurdu odbieram rzeczywistość, rozmowny jestem jak nigdy. No i jakoś mniej leniwy niż po samym mefie jestem :D. Ogólnie, to jest zajeeeeebista luta, pewnie ni chuja nie ma sensu to co piszę, ale chuj w to wbijam :).
Ostatnio zmieniony 18 stycznia 2010 przez opiofan, łącznie zmieniany 1 raz.

 

Rejestracja: 2007
  • 153 / / 0


Ma sens, mi mef+zioło przypomina piękny stan po MDMA bardziej niż sam mef. Ale jebać środki zastępcze :D

Poza tym jedno piwko idealnie współgra z Mefistofelesem :)
No i fajki, po prostu poezja na owym szatanie.

Edit: no i jako iż kocham nadmiar neuroprzekaźników dorzucałem moklar, ale to teoretycznie niebezpieczny miks, choć w praktyce nic nie działa dłużej!
Ostatnio zmieniony 18 stycznia 2010 przez Zdeblo, łącznie zmieniany 1 raz.

 

Rejestracja: 2009
  • 34 / 1 / 0


Kolega wyzej pisal o mixie mephe + gbl,tylko ze z dawka przesadzil.A jakby wygladala sytuacja gdybym
zapodal malpkom 200 mg i po jakis 20 min 1/1.5 ml gbl?
Ostatnio zmieniony 18 stycznia 2010 przez lucker, łącznie zmieniany 1 raz.

 

Rejestracja: 2009
  • 58 / 1 / 0


A jakby wygladala sytuacja gdybym zapodal malpkom 200 mg i po jakis 20 min 1/1.5 ml gbl?

OK. Dajesz po prostu standardową dla siebie ilość GBL. W przeciwieństwie do zielska, którego trzeba sporo żeby się przebiło przez mefową fazę, ilości GBL raczej nie zwiększa się.

 

Rejestracja: 2009
  • 40 / / 0


Gdyby ktos jednak przywalil za duzo giebla i czuł, że zaczyna zaraz zasypiać może walnąc dodatkowy strzał z mefa na rozruch. Patent testowany, ale z MDMA :-D

 

Rejestracja: 2005
  • 196 / 16 / 0


mefedron+piracetam - czyli, pierwsze podejście

Mefedron, jedlismy juz drugi dzien, gdy 3g juz zostaly w calosci pochloniete nadszedł pan Zjazd, znacie co? :-D .W czasie, gdy ten pan coraz bardziej dawal w kosc, postanowilem jakos chama wygonic. Po przegladaniu apteczki, natknelem sie na pare opkowan memotropilu x 400mg. Lezalo to tam troche, ale data przydatnosci byla na 2011, wiec juz nie bylo odwrotu. Najpierw 200mg, po 10min 400mg. Musze przyznac, ze jeszcze ostatki, ostatkow wykrzesal z tago mefika jesli chodzi o dzialanie empatogenne. Z kolei, jesli chodzi o stymulacje to w formie lekkiego czillu takze.Pobudzenie trwalo tak ok1,5h. Serducho dostalo niezłą babkę, jesli o nie chodzi to, az wydalo mi sie to troche niebezpieczne. Lecz podsumowując, te nieprzyjemne zjadowe uczucie przechodzi szybciej niz po benzo, ale jesli wybieramy opcje "nie spania". Ogólnie chcialem sprawdzic, czy zachodzi jakas reakcja i czy nie ma nadmiaru negatywnych efektow, bazujac na malych dawkach i nie przy pelni dzialania srodka. Nastepnym razem dorzuce troche do kreski i wtedy zobacze czy mi pikawa nie wystrzeli ;-) .
Posty: 267 Strona 1 z 27
Wróć do „Miksy”
Na czacie siedzi 86 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość