...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 135 • Strona 11 z 14
  • 4807 / 269 / 0
fado, jeśli celem Twoich postów będą prywatne, ofensywne wycieczki do innych userów zamiast pustych emotikonek zaczniesz dostawać dość skuteczne ostrzeżenia prowadzące do zbanowania.

Swoje frustracje możesz wylewać gdzie indziej.

To ostrzeżenie pisemne.
wypadałoby zachować minimum kultury i szacunku
Tak i lepiej się tego trzymaj. W tym dziale pisz na temat. Otrzymałeś proste pytania dotyczące poparcia dowodami swojej wiedzy. W dodatku od ludzi którzy wiele już przeszli. Kultura osobista powinna zachęcić Cię do odpowiedzi trzymającej się tej kwestii.
Ja otchłań tęcz, a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
  • 53 / 6 / 0
Z tych odpowiedzi az promieniują emocje nie brania. Od czego sie zaczelo ? Co to terapia ? Jak chce regule to wpisze w wikipedie. Samodzielna walka a cisnienie az tu czuc
  • 4807 / 269 / 0
Nie sądzę by wikipedia była w czymkolwiek pomocna. To najbardziej zdawkowe źródło w sieci.

Pytanie w tym wątku brzmi - na czym powinna polegać terapia robiąc to samodzielne? Oraz czy się da.

Autor tematu jasno wyraził że chodzi mu o osoby które samodzielnie walczą z nałogiem. Mile widziane są więc opisy własnych doświadczeń.
Ja otchłań tęcz, a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
  • 31 / / 0
Moja trzeźwość zaczęła się z ostatnim piwem, którego aktualnie mam połowę. Ale tak na serio, wiele leży w psychice. I to w chuj ciężko, nawet niektórzy sobie nie wyobrażają jak ciężko, ale te ostatnie piwo, było przedostatnim itd. Da się, wierzę, że się da, aczkolwiek to cholernie trudne, no bo łatwiej jakby zamknęli bez dostępu do substancji, aczkolwiek wolałbym, żeby wprowadzili w sklepach takie LSD czy meskalinę. Ułatwiłoby to wielu wiele.
  • 989 / 76 / 0
A moja zaczęła się dokładnie rok temu i się kurwa teraz tak cieszę jakbym wylazł z pierdla co najmniej, właśnie ta radość do mnie dociera. I chuj, sam dałem radę i chuja na to kładę bo i tak damy radę, tak :D?

Powodzenia wszystkim życzę.
Egoista, ale miły.
Narcyz, ale nie ostentacyjny.
Kłamca, ale wrażliwy.
Miło mi Cię poznać.
  • 3854 / 316 / 0
Błazen, rozumiem Twój entuzjazm i mocno chwalę to wiekopomne osiągnięcie, ale spuszczanie się nad tym w każdym możliwym temacie w dziale 'Detox' - już niekoniecznie ;-)
Mam nadzieję, że nie zamierzasz uczcić czym tej rocznej abstynencji, hehe.
Uwaga! Użytkownik Procent jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3486 / 739 / 9
Chętnie bym się dzisiaj zgrzał albo odkleił dexem, myślałem żeby z rana zjeść kartona. Kurwa chciałbym być terminatorem który wrzuca w siebie ćpańsko jak pac-man. A jednak coś zatrzymuje mnie przed wycieczką do apteki czy też zajrzeniem do stash-bagu. Jakby się tak dało to mógłbym być wiecznie zmixowany, odklejony, znodowany. Tyle, że kurwa mam jeszcze tą pierdoloną lampkę instynktu samozachowawczego, że na dziś kupiłem sobie tylko 3 piwa i jaranie. Ta faza mnie nie satysfakcjonuje. Jestem można powiedzieć niepocieszony. Ale chuj jest jakieś pole do popisu dla inwencji własnej. Może później lepiej pierdyknie. I może wątroba nie będzie tak nakurwiać przy bieganiu.
Nawet Obi-Wan Kenobi był kiedyś helupiarzem.
  • 92 / 12 / 0
Ja samodzielnie przezwyciężam mefedron, ale to chyba najtrudniejsza rzecz jaką robiłem w życiu. 11 dzień mija, a ochota na sniffa ciągle ta sama... To strasznie martwi. Mam wrażenie, że minie jebane 20 lat w abstynencji od mef, a ja nadal będę dzień w dzień myślał o kresce :/
Nie zdecydowałem się jednak na ośrodek leczenia uzależnień. Stwierdziłem, że dam sobie radę samemu (z pomocą bliskich, których wtajemniczyłem w problem)
To może żałosne, że dopiero 11 dni a ja sie jaram w stylu "o kurwa, ile już wytrzymałem". Ale w sumie jebie mnie to :P I to jest chyba najlepsze podejście - mieć wyjebane na wszystkich i zaufać samemu sobie, w to, że da się radę ;) Było już mnóstwo osób, które mówiło mi "z takim podejściem nigdy nie przestaniesz". Może i mieli rację, dlatego nakazałem bliskim mi osobom żeby mnie pilnowały, kontrolowały i sprawdzały - ośrodek zamknięty nie jest dzięki temu potrzebny. Mogę pracować, żyć i funkcjonować, chociaż nie ukrywam - jest cholernie ciężko.
Jeśli ktoś jest słaby i nie ma ludzi, którzy mogą mu pomóc to niech zapierdala biegiem na odwyk. Samodzielne przezwyciężenie uzależnienia jest wtedy praktycznie niemożliwe. Współczuje tym ćpunom "o level wyżej", którzy czują się okropnie fizycznie bez narko (skręty, bóle i rzygi :/ ble) - nie wyobrażam sobie, żebym mógł PRÓBOWAĆ wychodzić z nałogu, kiedy fizycznie bym cierpiał. Tym bardziej szacun dla wytrwałych!
Uwaga! Użytkownik libeson nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 858 / 50 / 0
Wyszedłem z mefedronu a nakurwiałem 6 dni w tygodniu prawie rok :) Teraz w ogóle nie tykam stymulantów i nie mam na nie ochoty (za to wjebałem się w opioidy, z których wychodzę już parę miesięcy i nadal jest mi ciężko, terapia+NA).
Ochota na przyjebanie minie jak trochę pozmieniasz swoje życie i plan dnia/tygodnia/miesiąca podporządkowany narkotykom zamienisz na podporządkowany Tobie :) na początku jest dziwaczna pustka i zdziwienie. Nie martw się nie 20 lat, każde kolejne 24h to mniejsza ochota i ryzyko przyjebania, po pół roku nie będziesz już nawet pamiętał, że miałeś kiedyś zwyczaj rozwiązywać problemy/świetować weekendy/rozpoczynać dzień od stymulantów. Pamiętaj tylko koniecznie o unikaniu ludzi, którzy to stosują, bo jak po roku abstynencji przyjebałem kreskę od kolegi to mnie wzięła taka nostalgia, że kupiłem parę sztuk. Ale po pierwszym zjeździe mi się przypomniało jakim kiedyś byłem podczłowiekiem przez mefedron i poszedł dalej.
  • 219 / 21 / 0
Re:
Nieprzeczytany post autor: Konkin »
Tondzler pisze:
W swojej pracy przyjmuje granicę 1 roku bez narkotyku, który był źródłem uzaleznienia, dopuszczam też spożywanie alkoholu, palenie tytoniu, marihuany i okazjonalne zażywanie narkotyków (poza narkotykiem, który był źródłem uzaleznienia, kokainy i heroiny).
bardzo swobodne podejście, ciekawe co na to promotor i recenzenci %-D
لَا إِلٰهَ إِلَّا الله مُحَمَّدٌ رَسُولُ اللهه
ODPOWIEDZ
Posty: 135 • Strona 11 z 14
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
Rząd za, kantony przeciwko: Czy Szwajcaria zalegalizuje marihuanę?

Parlament federalny chce zdekryminalizować konopie indyjskie w Szwajcarii. Jednak już etap konsultacji pokazuje, że sprzeciw wobec projektu jest duży.

[img]
Wolne Konopie pukają do drzwi Prezydenta. Czy wykaże się większą odwagą niż Donald Tusk?

Walka o depenalizację posiadania marihuany wchodzi na najwyższy szczebel państwowy. Podczas gdy rząd Donalda Tuska konsekwentnie blokuje jakiekolwiek zmiany w polityce narkotykowej, zwracamy się bezpośrednio do Głowy Państwa. Czy prezydent Karol Nawrocki stanie po stronie wolności obywatelskich i zdrowego rozsądku?

[img]
„Narkowaluta” w Warszawie. Za podwózkę zapłacili bezdomnemu... marihuaną

To historia, w której dramat życiowy przeplata się z dość absurdalnym paragrafem. Policjanci z warszawskiego Żoliborza, kontrolując zaparkowaną Kię, nie spodziewali się, że trafią na „mobilne mieszkanie” z bardzo nietypowym systemem rozliczeń za usługi transportowe.