Salvia Divinorum - Doświadczenia

Szałwia wieszcza (Salvia divinorum) - dyskusja o ekstrakcji, paleniu i uprawie
Więcej informacji: Salvia Divinorum w Narkopedii [H]yperreala

Moderatorzy: Magiczny Ogród, Psychodeliki, Dysocjanty

Posty: 972 Strona 97 z 98
Rejestracja: 2009
Użytkownik nieaktywny
  • 496 / 47 / 0


Na dniach wrzuce moje tripy na suszu na x5 x10 x20 i x60
Tylko musze sie dokopac na lapku do nich.
Po x60 miesiac dochodzilem do siebie ale co sie dziwic jak 3 lata ziemskie minely na innej planecie a tu bum i jestem w pokoju i mowia mi ze 15min minelo :)
Rejestracja: 2016
  • 46 / 4 / 0


czekamy na te tripy....

Dlaczego poszukiwanie przyjemności staje się pułapką? Mózg uzależniony [REPORTAŻ]

Uzależnienie przechwytuje szlaki neuronowe mózgu. Naukowcy podważyli pogląd, że uzależnienia są skutkiem wad charakteru. Szukają metod leczenia dających nadzieję na wyrwanie się ze spirali cierpienia, w której tkwi dziesiątki milionów ludzi.

Śląskie: Narkotyki w świątecznej bombce zawieszonej na lusterku. Kierowca audi zatrzymany

46-letni mieszkaniec Zabrza przewoził w swoim audi narkotyki. Dla niepoznaki schował je w świątecznej bombce zawieszonej na lusterku. Grozi mu kara do 3 lat więzienia.
Rejestracja: 2018
  • 2 / 2 / 0


Dzisiaj spaliłam trochę z chłopakiem... nigdy nie miałam takich tripów...
1. Przed oczami przeleciał mi czas, wyruszyłam w przyszłość długim białym tunelem... na końcu znalazłam się w jakimś pomieszczeniu przypominający salon, przy stole siedział chłopiec i dziewczynka robili drzewo genealogiczne, ich mama robiła coś odwrócona w kuchni.
Dzieci oglądały filmiki moje i mojgo chłopaka wspominali prarpraprapradziadków... Czyli nas.
2. Znalazłam się na scenie „swing in belgium 1941 club” taki napis był na plakacie, była dziewczyna która tańczyła na scenie i marynarz (?) który na nią patrzył i się uśmiechał pił piwo przy barze, ja stałam po boku, tak że publiczność mnie nie widziała. Nagle wszedł jakiś facet i zabił najpierw marynarza, a następnie tą tańczącą dziewczyne. Ja uciekałam jakimiś korytarzami przypominającymi labirynt.
Potem miałam tylko dziwne obrazy w głowie i rozkminy, teraz nie mam nic oprócz odprężenia
Rejestracja: 2018
  • 42 / 1 / 0


zesmy wychodzili z ogrodu dla krasnali, ciezko bylo sie wyrwac. Stalem w ciaglym ruchu, probowalem wejsc w korytarz rozmarowo nieduzy lecz kwadratowy, nie widzialem jej tym razem (bylem w nieszczerym gronie stad powod czemu jej nie bylo*).

Poprzednimi razy za kazdym razem czulem prawdziwa obecnosc tej Poteznej Pani, jesli miala takie zyczenie to moglem nawet ja zobaczyc, rozmawiac tudziez spedzac czas wspolnie...(najwiekszy zaszczyt uwazam dotychczas jeszcze nie moge powtarzac, bo czuje, ze po prostu urazilbym tym caly swiat).


*identycznie mialem z ludzmi z ktorymi zarzucalismy kwasy/trymptaminy zawsze sie dziwilem czemu tylko sie smieja albo zamulaja i nie rozumieja mowy przedmiotow... (zapytalem czy tez tak maja to popatrzyli na mnie jak na idiotow mimo solinie dostrzegalnego ucpania).

Ps. Milo jest posiadac gro osob ktore rozumieja.
Rejestracja: 2017
  • 7 / 1 / 0


Trochę różnych psychodelików już jadłem w różnych dawkach, ale szałwia mnie przerosła. Parę lat się na nią przygotowywałem (tak myślałem), ale to jazda kurwa bez trzymanki. Przyszedł ekstrakt od czeskiego sprzedawcy z dreammarketu x20 i to był chyba błąd, że taki mocny wybrałem.

Szałwia wchodzi nagle, wypuszczasz bucha i nagle masz wrażenie, że w miejsce dymu w płucach zajmują paro kilowe ciężarki znoszące cię na dół. Grawitacja ziemska zwiększa się kilka set kurwa krotnie. Może gdybym spalił więcej, bo ledwo pół lufki dałem przez za dużą ilość dymu. Uczucie ciepła, dziwnego ciepła roznosząca się po ciele zaczęło mnie przerażać, że zaczynam się wewnętrznie gotować. Muzykę grającą w tle w ogóle nie słyszałem, czułem tylko basy na skórze, które mnie uderzały. Wszystko zaczęło się oddalać przybliżać, twarz kolegi została gdzieś zawieszona w przestrzeni, a wszystko się rozlało. Miałem jedno pytanie w głowie, gdzie ja kurwa jestem? Czy nadal w pokoju czy kumpel to wymysł mojej wyobraźni, czy może to wszystko sen? Bardzo duża derealizacja i depersonalizacja. Cały trip miałem wrażenie, że ciągnął się godzinami, a trwało to zaledwie 4 minuty... Szałwia ma w sobie coś mrocznego, to nie jest cukierkowy trip jak po kwasie czy grzybach. Mózg zostaje przeżuty maksymalnie. Trochę żałuję, że nie doznałem uczucia, że ktoś jest obok, kobieta którą dużo osób opisuje (ale wtedy na pełnej piździe chyba dziękowałem, że nic takiego nie widzę/nie czuję/ nie słyszę).

Mimo, że chciałem by to się skończyło jak najszybciej i nigdy więcej to jeszcze kiedyś powtórzę szałwię z lepszym nastawianiem i podejściem, ale nie teraz. To nie jest zabawka i dużo osób się złamie.
Rejestracja: 2018
  • 196 / 134 / 0


03 marca 2019lavista pisze:
Trochę żałuję, że nie doznałem uczucia, że ktoś jest obok, kobieta którą dużo osób opisuje
To jest taka zbiorowa halucynacja, tzn ludzie naczytają się o Lady Salvii i podświadomie oczekują, że ją spotkają, a wtedy na tripie życzenie się spełnia - doświadczają jakiejś obecności, która potem interpretują jako kobietę, jako tę całą szałwiową boginię itp. Może się nie uwarunkowałeś dostatecznie mocno.

Btw podobne efekty pojawiają się po dużych dawkach grzybów czy DMT, wtedy też można spotkać jakieś obce "istoty", ale kontakt z nimi, w porównaniu do szałwii, jest dużo bardziej klarowny i bezpośredni. Jak się je grzyby, to to jest trochę tak, jakby się wchodziło do innego wymiaru, gdzie kosmici już czekają z przygotowanym komitetem powitalnym. Po szałwii jest bardziej tak jakby jakiś psychotyczny, multiwymiarowy pająk wyciągał palacza z jego ziemskiego ciała i wrzeszczał prosto w twarz "BUUUU, MAM CIĘ". To przy założeniu, że się w ogóle jakichś obecności doświadcza. Bo czasami się ich nie doświadcza i to jest jeszcze gorsze...
Rejestracja: 2017
  • 43 / 7 / 0


03 marca 2019Malinowy Chrusniak pisze:
03 marca 2019lavista pisze:
Trochę żałuję, że nie doznałem uczucia, że ktoś jest obok, kobieta którą dużo osób opisuje
To jest taka zbiorowa halucynacja, tzn ludzie naczytają się o Lady Salvii i podświadomie oczekują, że ją spotkają, a wtedy na tripie życzenie się spełnia - doświadczają jakiejś obecności, która potem interpretują jako kobietę, jako tę całą szałwiową boginię itp. Może się nie uwarunkowałeś dostatecznie mocno.
Hmm... nie jestem przekonany tą argumentacją. Np. dużo czytałem o DMT, a potem zobaczyłem filmik gościa, który podczas swojego doświadczenia z DMT opisywał DOKŁADNIE takie same doświadczenia, które ja miałem po szałwii. Nie mówię o stronie wizualnej, czy "formie", ale o treści i tym co się wydarzyło. Muszę przyznać, paralele mnie tak mocno zaskoczyły, że straciłem wszelką motywację by poszukiwać tego środka w czystej postaci do palenia. Doszedłem do wniosku, że skoro po szałwii miałem tak uderzająco podobne wizje, to widocznie doświadczyłem tego, co miałem doświadczyć.

Wracając do tematu - w psychologii analitycznej z nurtu jungowskiego, istnieje taka postać, archetyp, nazywana Animą. Ze względu na podobieństwo mojego doświadczenia z tym opisywanym przez kogoś po zapaleniu DMT, jestem bardziej niż kiedykolwiek przekonany, że to co ważne i istotne, nie zależy od samej substancji, ale od faktu doświadczenia psychiki na jej najbardziej fundamentalnym poziomie. Jeśli tak różne klasy substancji potrafią wywołać tak podobne doświadczenia, to być może rację mają Ci, którzy twierdzą, że to są tylko katalizatory.

W moich wizjach kobieta się nie pojawiała. Czasami dziewczynka. Nie czułem żeby była boginią, raczej towarzyszką podróży. Czasami siedziała obok, gdy przechodziłem na drugą stronę. Czasami byłem myślą o której zapominała radośnie się bawiąc. Taką przypadkową myślą, która rozpłynęła się w nicości. To było strasznie dziwne uczucie, być treścią cudzych myśli, skazaną na zapomnienie. Jednak nie czułem żeby jakoś żeńska energia dominowała w moich doświadczeniach. Była obecna, ale postaci, które widziałem były w zdecydowanej większości płci męskiej lub takiej... no, nijakiej.
Rejestracja: 2007
  • 14 / / 0


0.5g x10 na raz + buch mj, Pierwszy raz, nic przyjemnego. Pierdolneło mnie na glebe, nie moglem sie ruszyć, miałem do wyboru 3 ścieżki ale to nie ja wybierałem, zapetliłem sie, ciagneło mnie do gleby. W koncu wstalem i przestraszylem sie kumpla,
x20 ale na kilka razy. walilem mniejsze buchy to mialem wlasnie tylko to zapetlenie którego nie da sie kontrolowac.
Serio mieliscie jakies wieksze haluny?
Mocna ta salvia ale imo przereklamowana. Nie wiem, moze 50x pozwala wyjsc z ciała, ale grzybki jednak bardziej mistyczne i przyjemne sa.
Rejestracja: 2014
  • 715 / 113 / 0


Co za pytanie haha
Szałwia to najmocniejsze z czym się zetknąłem, a waliłem od powojów do DMT czy ibogainy. I szałwia to jest niszczyciel rzeczywistości.
Tak, grzybki przyjemniejsze ale mistycznie to lady S przekracza wszystkie poziomy zrozumienia. To taki szalony psychodeliczny psychopata, co raz przewiezie cię przez najpiękniejsze światy, a raz wsadzi ci twoją głowę w twoje ucho i cię wyrucha w okno %-D i będziesz pewien, że tak jest i to jest rzeczywistość.
Najprawdopodobniej źle jarasz. Moje pierwsze jarania z szałwią ledwo czesały (w sumie pierwsze jaranie było na grzybach, extrakt x10 i tylko zaniemówiłem) dopiero w pewnym momencie jak stwierdziłem, że zajebię solidnego bucha to mnie wywróciło na lewą stronę i przeciągnęło przez różne, dziwne wymiary.
Ostrożnie, bo możesz sobie zrobić poważną krzywdę.
Rejestracja: 2017
  • 43 / 7 / 0


Nic dodać, nic ująć :) Mam możliwość by palić to często, ale czuję taki respekt, że sama bliskość często w zupełności mi wystarcza :P Niemniej, jak pomyślę o tym co przeżyłem... było to tak głębokie, wstrząsnęło takimi fundamentami mojej duszy, że do dzisiaj nie mogę w pełni się z tego otrząsnąć. Łezka w oku się kręci ;)
Posty: 972 Strona 97 z 98
Wróć do „Salvia divinorum”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości